poniedziałek, 26 grudnia 2011

Zachód

Wędruję po blogach i można się załamać. No nie, nie dlatego, że nędzne są. Wprost przeciwnie. Ciekawe, jeszcze bardziej ciekawe i jeszcze jeszcze bardziej .... ciekawe. Tematy przeróżne, styl przeróżny, zdjęć, tekstów... multum. Załamać się można z innego powodu. Gdzieś zgubiłam łatwość pisania tekstów codziennych. Już dawno to spostrzegłam. Kiedyś moje kolejne  polonistki mówiły mi "pisz, dobry masz styl, łatwo ci idzie, pisz". No, ale od tego czasu minęło wiele lat.. Owszem, pomagało mi to w uczeniu j. polskiego, to wyczucie, jak pisać powinni uczniowie i chociaż nie mam wykształcenia stricte polonistycznego, uczyłam 15 lat tego przedmiotu. Nie, nie kochałam polskiego. Uczyłam tak, jak wszystko inne wykonuję. Po prostu rzetelnie. Pamiętam, kiedy w 8 klasie posłano nas do poradni zawodowej i pani psycholog powiedziała mi, że mam większe zdolności matematyczne niż humanistyczne, ucieszyłam się bardzo, bo moim marzeniem było zdać do technikum samochodowego i zostać mechanikiem samochodowym, miałam "dowód" na kontrargumenty rodziców. Zdałam, ale moja matka, która uważała całkiem odwrotnie niż pani w poradni i tak postawiła na swoim, i do technikum nie poszłam. Gdzie w tamtych czasach dziewczyna- mechanik samochodowy?! Wtedy panienki z dobrych domów (a nasz dom za taki zawsze uważała moja matka) kończyły liceum ogólnokształcące. Nawet nie technikum ekonomiczne czy inne. Nie - liceum i już. No to zdobywałam to humanistyczne wykształcenie z mniejszym lub większym powodzeniem. 
Zachód słońca- grudniowy.


 Robiło się mroźno. Wtedy w powietrzu unosi się taka lekka mroźna mgiełka.
 I poświata zachodzącego słońca na wschodnią stronę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.