środa, 23 maja 2012

Kurcze, nie mam czasu nawet się zezgryźliwić...:(


 Robota goni robotę. Teraz sadzę "drugie" kwiaty w donicach i doprowadzam ogród do porządku. Sucho. Nawet bardzo sucho. Trzeba deszczu. Od paru dni wieje bardzo ciepły wiatr południowo- wschodni i jest upał. Ten wiatr wysuszył ziemię. Porządkuję i robię zdjęcia. Cały dysk D zapchany. Nie mam czasu ich przygotować do "wstawiania". A może lepiej. Będzie jak znalazł na zimowe wieczory :). Nie mam na razie ochoty na rozpisywanie się o rzeczach ważnych, a może i nieważnych. O szkole, nauczycielach, chrześcijaństwie, wypaczeniach jego itp. Siedzimy z Jaskółem, pijemy jakieś co nieco i słuchamy dobrej muzy. Bardzo dobrej... Lista wszech czasów... Jest OK. Wszystko odpływa. Teraz znowu wiem, że jestem taka, jak kiedyś. To złe, to nurtujące, gryzące w środku, powoli odchodzi, wycofuje się, ale jest jakiś jeszcze lęk, że może.... wróci? Nigdy nie byłam taka bezrefleksyjna, nie odbierałam świata na zasadzie: "No wiesz, już tak jest...", " No wiesz... on/ona taka jest"... " No wiesz nie masz wpływu..."... " No wiesz, świata nie zmienisz". Nie mam zaufania do ludzi, którzy nie widzą problemów lub je minimalizują. To nie tak. Problemy są i trzeba je rozwiązywać, a nie uciekać od nich, czy nie "zauważać". Minimalizowanie problemów to pewien rodzaj luzactwa. Taki szpan- och... co tam... jakoś będzie..."Jakoś tak będzie" w moim życiu nie było. Musiałam konkretne problemy konkretnie rozwiązywać. A teraz... teraz jest: "Takich dwóch, jak nas trzech, nie ma ani jednego ". :))))
Dzisiaj to. Następny mój "konik"- zachody i zdjęcia nieba. Tylko wkurza mnie, kiedy na zdjęciach robią się plamy po lekkim przyciemnieniu lub rozjaśnieniu. Czasem w ogóle nie "podciągam", a i tak jakieś mazy wychodzą. No sory... w końcu to fotografia nieprofesjonalna... o ...zgryźliwość mi wyszła :)))))








21 komentarzy:

  1. Też nie lubię określenia "jakoś to będzie", ale w życiu właśnie "jakoś" to bywa, niezależnie czy to lubimy czy też nie. Znaczy, co zaczynasz w środku "tajać"- i dobrze, tak trzymaj, nawet lodowce zaczynają topnieć.
    Miłego,;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczynam się znowu cieszyć drobiazgami, każdym dniem, wszystkim. Wraca mi pogoda ducha. Naście lat żyłam w napięciu, a teraz powoli ono schodzi ze mnie.

      Usuń
  2. P.S.
    No to co,że zdjęcia nieprofesjonalne- wyluzuj, one sa fajne, a nawet ładne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bywam upierdliwie dociekliwa:),musi mi się zgadzać - matematycznie,logicznie,detalicznie :)
    Wielu ludzi nie lubi mnie za to,ze sprowadzam ich na ziemię,ze demaskuję niespójność ,szukam dziury w całym,dzielę włos na czworo, zwyczajnie się czepiam:)dotyczy to nie tylko ludzi jako takich lecz również zjawisk,problemow,zdarzeń...itp.Oczywiscie,z wiekiem coraz bardziej "odpuszczam" - co nie znaczy,ze sie nie zastanawiam,nie analizuje..tyle,że nie zawsze to ujawniam..,"bo świata nie zmienię",ani ludzi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też szukam, ale nie dziury w całym, a logiki, porządku i przyzwoitości w ludzkim zachowaniu. Nie znoszą kłamstwa, krętactwa i niepunktualności. Wkurzają mnie ludzi, którzy nie potrafią stanąć w obronie bliskich, dbając tylko o swój tyłek. Nawet nie szukam już dla nich usprawiedliwienia. Gadka: "No bo wiesz, on/on już taki jest", doprowadza mnie do szewskiej, bo to stwierdzenie często zwalnia omawianą osobę z winy, którą przerzuca się na ofiarę tegoż. No to nie dość, ze chamidło się źle zachowuje, to ja mam go zrozumieć, być wyrozumiała i odpuścić. Nie i już. I dlatego krąg moich znajomych jest malutki, a kiedyś był bardzo duży. Nie próbuje zmieniać świata, ludzi również- no chyba, że zawodowo na lepsze, ale jestem teraz bardziej bezkompromisowa. bo tak się jakoś składało, że odpuszczałam, odpuszczałam, rozumiałam, a ludzie mnie "kopali". To teraz, jak czuję, że ktoś mi robi koło.... uwalniam się od tej osoby. Nie muszę wszystkich "kochać" i vice versa.

      Usuń
    2. "Odbierz mi chęć prostowania każdemu jego ścieżek. ..."-nie mam takiej checi,nie chcę ludzi zmieniać,nie jestem strazniczką cudzej moralnosci,nie obchodzi mnie zycie innych...itd.Zawsze natomiast tracę zaufanie do kłamców,wszelkiej maści kretaczy,co to dzis zapomnieli,co mowili wczoraj:)Nie jestem typem "potakiwacza",który ewidentną sciemę przyjmuje z uśmiechem i udaje,że wierzy.Ja az tak zakłamana nie jestem i mam bardzo dobrą pamięć:)
      Zwykle protestuję,mówię głosno,że to nie do końca tak było,a nawet zupełnie inaczej.:)Oczywiscie takie zachowanie nie przysparza mi przyjacioł,ale poki co,nie narzekam na ich brak:)

      Usuń
    3. A tak.... coś pamiętam :))))) z wiązane z tym pamiętaniem" :)))))Z prostowaniem ścieżek innym jakoś mi nie po drodze, bo ciągle muszę na swojej pokonywać zakręty. A tak w ogóle, to dziwię się, że ludziom np. mojej starszej siostrze ciągle się jeszcze chce pouczać i naprawiać innych (nierzadko starsze osoby). To jest dopiero upierdliwiec :(

      Usuń
  4. Jaskółko,na to zezgryźliwienie jest sposób.Idź rano do łazienki i powiedz:Lustereczko,lustereczko powiedz przecie,kto jest najpiękniejszy na świecie?Wtedy otworzą sie lustrzane usta i krzykną:Jaskół!!!I masz z głowy.Pozdrawiam z :-)))))KUBA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. łał... ale rada. Nie stać mnie na drugie lustro :)))Zgryźliwość jest u mnie raczej mała, ale "przekąs" bywa czasem wielki :))))A poza tym, świat się sam prosi o zgryźliwy przekąs :))) Jaskół sobie radzi, powiedziałabym, że nawet bardzo dobrze sobie z tym radzi :))))))

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Pierwsze sadzenie do donic na tarasy i obrzeża parkingu- kwiecień- przeważnie bratki. Drugie sadzenie- teraz- już do końca lata zostaną- różne: pelargonie, szałwia, aksamitki, heliotrop, niecierpki, begonie itp. i wszelkie zwisające :)

      Usuń
  6. No wiesz... świat jaki jest każdy widzi, a jaki będzie zależy jednak w dużej mierze od nas:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A my, jak to my... życie nam różne figle płata i nie zawsze widzimy ten świat tak, jak powinniśmy, to znaczy z dystansem i "normalnie" :)

      Usuń
  7. Ile ludzi tyle wizji świata, czasem się z nimi zgadzamy, czasem nie, a czasem zazdrościmy, bo w innym świecie żyjemy. Na wiele rzeczy mamy wpływ na wiele wpływu nie mamy, a jeszcze na wiele wpływu mieć nie chcemy. Za to zawsze potrafimy narzekać i widzieć winę u innych, a nie u siebie. Tego ostatniego unikam u siebie jak ognia.
    Nieba piękne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)))) W zasadzie też tego ostatniego unikam, chociaż nie zawsze mi wychodzi :)))

      Usuń
  8. Tak pomyślałam, że czasami to własnie zgryźliwość, co ratuje nas przed szaleństwem i pomaga zachować dystans.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgryźliwość i poczucie humoru, a ja jeszcze staram się trzymać dystans do siebie (z przekąsem). No i dlatego w pewnym momencie nie oszalałam :)))))

      Usuń
  9. Miedzy luzactwem a zamartwianiem sie na zapas jest cos co nazywam zdrowym rozsadkiem;) Nie krusze kopii tam gdzie nie moge, wiem co lezy w kregu moich mozliwosci i nad tym pracuje, ale nie zawracam sobie glowy sprawami, na ktore zupelnie nie mam wplywu, te nauczylam sie przyjmowac jak ida.

    A zgryzliwosc wyszla Ci bardzo ladnie, tez lubie zdjecia nieba i drzewa fotografowane od dolu:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martwić się, przemyśliwać, narzekać, skarżyć się... nie ma ludzi, którzy nie czyniliby tak chociaż w minimalnym zakresie. Trzeba wyważyć i tyle. W fotografii lubię łapać takie ujęcia, które są ulotne. Wiem, że już się nie powtórzą w takim samym układzie. Wtedy nie zwracam uwagi na jakość, a głównie na tę ulotność :)

      Usuń
  10. profesjonalna czy nie, czy to ważne? :) ważne, że łapiemy niepowtarzalną chwilę w kadr:D a kto się z nami w nią zapatrzy- to już inna inszość :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.