czwartek, 3 maja 2012

W obliczu zagłady...


Pisane wczoraj…
- Wiesz wydaje mi się, że to wszystko za szybko leci- zebrało mi się na filozofię.
- A konkretnie co?- zainteresowanie Jaskóła było ledwo letnie.
- No wszystko. Czuję się, jakby świat był rakietą i pędził przed siebie. To wszystko zaraz gruchnie. Wcale nie żartuję, naprawdę mam takie odczucia. Jakaś szalona karuzela, albo pojazd mknący z prędkością światła. A w tym wszystkim my- ludzkość, lecąca gdzieś ku zagładzie- spojrzałam na wcinającego śniadanie męża
- Żebyśmy tylko trawnik zdążyli skosić- spokojnie stwierdził Jaskół.  Trawnik rzeczywiście jest nie skoszony i rośnie w zastraszającym tempie.
- Trawnik. A po co kosić trawnik?- nagle mnie to ogromnie zainteresowało. Zagłada przecież się zbliża a on z taką, dosłownie, przyziemną sprawą wystrzelił.
- No, ładnie powinno być i tyle- odparł niewzruszony Jaskół i jednocześnie zaczęliśmy  się śmiać.  Zagłada zagładą, a porządek powinien być. Po południu przeszła burza. Gdzieś bokiem, nad Czechami. Polało jednak porządnie i dobrze, bo musiałam podlewać ogród wieczorami po tych upałach.
Co zabieram się do napisania czegoś, napiszę parę zdań i odechciewa mi się dalej.
Zmęczona wracam z ogrodu. Tak pozytywnie zmęczona, ale już na nic więcej nie mam siły.
Nawet ten „majówkowy’ tydzień jest zapełniony. Wczoraj „przyprowadziliśmy” do domu z zimowego miejsca pobytu (czyli garażu u kumpla) nasz „królewski’ motocykl.  Tam jechaliśmy samochodem i  Jaskół prowadził. A ja miałam frajdę. Pamiętam, kiedy musiałam sama wszędzie jeździć samochodem i wozić całą rodzinę, marzyłam żeby tak ktoś chociaż raz siadł za kierownicą, a ja jako pasażer. Może wydaje się to śmieszne, ale zazdrościłam koleżankom, że ich mężowie są kierowcami, a one o nic się nie martwią tylko siadają na miejscu pasażera i wożą tyłki. Lubię prowadzić samochód.  Nawet bardzo, ale gdy przez 16 lat jest się dla kogoś kierowcą (na żądanie, prośbę, konieczność), to przestaje to być zabawne. A że marzenia mi się spełniają (przy wydatnej mojej pomocy), to teraz mogę sobie pooglądać świat z miejsca pasażera. Czyli tam prowadził on, a z powrotem ja. Jaskół na Enfieldzie jechał pierwszy, a ja samochodem z tyłu jako pilot. Ponad 100 kilometrów. Niezła zabawa. Pilnowanie, żeby trzymać dystans i żeby nikt się między nas nie wtrynił.  Droga kręta, przez wsie i miasteczka. Pogoda w sam raz i piękne widoki (trochę zdążyłam zobaczyć, uważając, żeby nie najechać motocyklowi na kuper).
Co nieco wiosennego. Zdjęcia robione w ciągu dwóch ostatnich tygodni. 

 Wenus jeszcze blisko Księżyca. Nie udało mi się zrobić zdjęcia Wenus, Księżyca i Jowisza blisko siebie.
 Kwitnąca brzoza w świetle zachodzącego słońca.  Nabrała koloru starego złota.
 Pracuś :) na krzaku jagody kamczackiej.
 Czeremcha w całej okazałości. Lubię jej ostry, gorzki zapach. Kwitła dużo krócej niż zawsze. Pewnie te upały przyspieszyły przekwitanie. Zresztą narcyzy też szybko przekwitły.
 Żółta porzeczka ozdobna. Pachnie cynamonem i miodem. Miałam jeszcze różową, ale zmarzła.
 Ciągle próbuję oddać nastrój. Te trzy zdjęcia robiłam wczoraj wczesnym rankiem.


10 komentarzy:

  1. Czasami nie tyle dochodzę do wniosku, a raczej czuję, że naprawdę bliżej świata jest konkret niż najgłębsze nawet refleksje. Trawnik. Stół. Kot. Drzewo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak.. ale ja mam naturę strasznie dowoistną.. z jednej strony filozofia, a z drugiej straszny konkret. Nie powiem, ze ułatwia mi to istnienie. Raczej strasznie utrudnia. Jaskół sprowadza mi świat do wymiarów realnych. Mówi mi rzeczy, które prostują mój idealizm, wiarę(jakże często naiwną) w człowieka. Nierzadko zastanawiam się, jak ja przeżyłam, całkiem nieźle sobie radząc, tyle lat sama z takim podejściem do świata i ludzi.
      Trawnik- symbol porządku realnego, nie metafizycznego, jest tu najistotniejszy.

      Usuń
  2. Z tym sprzątaniem to tak jakoś - nawet na noc zostawia się porządek, bo nie daj Bóg pożar jaki i strażacy wlezą, to nawet jeśli wszystko spłonie, to choć nie powiedzą po ludziach jaki śmietnik był ;)
    Takie babcine mądrości...
    I końca świata i trawnika też się tyczą :)

    Jak mi brakuje czeremchy i narcyzów Jaskółko... Strasznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, babcine mądrości stosuję u siebie również. Wieczorem gary pomyte, rano łóżko zaścielone... Przykro mi, że Twoja czeremcha nie stoi pod domem .

      Usuń
  3. Jaskółko,no rzeczywiście koniec świata.U Ciebie też erotyzm...motoryzacyjny.A to wszystko chyba przez tę Wiosnę,której elementy sfotografowałaś.:-))))))))Trzymaj się.KUBA

    OdpowiedzUsuń
  4. Erotyzm motoryzacyjny... cudnie. A końca świata sobie nie życzę... jeszcze nie teraz:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Co jest, mnie dziś od rana prześladuje problem czasu, nawet mam zamiar coś na ten temat skrobnąć.Brakuje mi własnego samochodu, lata całe mieliśmy dwa, bardzo nie lubię wspólnej bryczki.No ale odkąd córka się wyprowadziła mamy jeden,wspólny. Mojemu się na emeryturze straszecznie nudzi, w domu niewiele może zrobić, to odkąd mu już wolno samemu prowadzić samochód, to nawet do śmietnika by mnie woził.I w końcu zamiast się przewlec na pocztę per pedes, jestem wieziona.Prawdę mówiąc ostatnio jeżdżenie po W-wie jest chyba najgorszym przekleństwem -korki, objazdy, i zupełnie nie ma gdzie zaparkować, więc w "city" jeżdżę komunikacją miejską.Zauważyłam właśnie,że wiosna motocyklowa się zaczęła- u nas jeżdżą po bandycku, uprawiają slalom pomiędzy pasami a nocami robią wyścigi.Masakra.
    Miłego,;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano jeżdżą i po bandycku też. Szkoda, że tacy się trafiają, bo psują opinie tym rozważnym , normalnym motocyklistom. Ja sama, jadąc samochodem, boję się, że nie zauważę w porę jakiegoś narwanego ścigacza. Oni jadą ponad 120 km/h. Nasze Enfieldy góra 90. To nie motocykl do szaleństwa. U nas każdy ma swój samochód. Co prwda nie nówki, ale przecież nie o to chodzi.

      Usuń
  6. w obliczu zagłady świat na Twoich zdjęciach jest jeszcze piękniejszy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Trzymam kciuki za maturzystkę. Nie mogłam dzisiaj wpisać u Ciebie komentarza. Coś mi nie wyszło, ale nie wiem co:(

      Usuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.