niedziela, 3 czerwca 2012

Rude młode

Kiedy ją zobaczyłam na brzozie, szczęście moje było przeogromne. Tym bardziej, że od paru dni płoszę sroki a dzisiaj przegoniliśmy z ogrodu młodego jastrzębia. Wstrętne rozbójniki liczą na łatwy łup. Pełno teraz jajek i piskląt w gniazdach. No i niedorostki rude też są smacznym kąskiem. Stare pokazują się na trawniku, między grządkami, czasem przelecą po tarasie i w ogóle nie zwracają na  wielkie istoty uwagi. Młoda gniewna, kiedy zorientowała się, że ją obserwujemy, obfukała, obcukała nas gwałtownie, obtuptała, oprotestowała. Potem zaczęła skakać po gałęziach. Szło jej to trochę niezdarnie, ale radziła sobie.







15 komentarzy:

  1. Śliczna rudzizna, sama radość taką pięknotkę poobserwować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I w dodatku jeszcze taka drobna i "nieopierzona". Stare traktują nas jak powietrze. Najwyżej przystaną i popatrzą. Ta wystraszyła się, dlatego zrobiliśmy kilka zdjęć i odeszliśmy w ogród.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Ty masz inne wspaniałe rzeczy, których też Ci zazdroszczę, ale tak wiesz... normalnie bez zawiści :)))Bo my "baby" ze wsi mamy bardzo "bogate" i życie, i wnętrza... dobra, bo dostanie mi się od innych :)))

      Usuń
    2. Mamy Jaskółko, to dobre pocieszenie, dzięki :)
      A ja mam przede wszystkim wspomnienia i tylko muszę się nieco sprężyć, a właściwie prawdziwie sprężyć i może zmienić nieco kierunek, to i te moje łobuzy też będą miały okazję spaść z jakiegoś drzewa. Tam upuściłam trochę żalu, odpisuję tu, bo może usunę. Za dużo ludzi wprawiałam w zakłopotanie ;) A może wezmę przykład po prostu z Grażki - działeczka w mieście, choć one malutkie :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
    3. czy ja wiem- zakłopotanie. My tu się dzielimy różnymi przemyśleniami, informacjami, wrażeniami, odczuciami. Każdy, kto czyta liczy się, że może poczuć choćby zakłopotanie. Na Twoim blogu komentują osoby, które są wrażliwe i po prostu gdyby mogły, pomogłyby bez komentarza. :)))Myślę, że dasz rade. Jeżeli starczy sił, wiesz, czego chcesz, masz wizje (a już ona krystalizuje Ci się) to poleci. Trzymam kciuki :))))

      Usuń
    4. Musze sie wtracic.
      BABO kochana nic nie usuwaj!!! Blog jest pamiatka dla Ciebie!!!

      Usuń
    5. Popieram apel :))) Star :))))

      Usuń
    6. Ależ nie blog, tylko tę jedną notkę :) Nie pasuje mi do załozeń i nie muszą moich emocji poznawać sąsiedzi :D

      Usuń
    7. Dopiero zauważyłam tę galerię po prawej - ślicznosci!

      Usuń
  3. Wszystkie wiewiórki są przepiękne a te młodziutkie to na dodatek śmieszne. Uwielbiam je obserwować gdy jestem w pewnym parku - tam one są bardzo oswojone i gdy usiądziesz na ławce i zaczniesz czegoś szukać w torbie, za chwilę przykica wiewiórka i czeka na poczęstunek. Tam przychodzi mnóstwo matek z dziećmi i normalny widok to bawiące się dzieci (które są dokarmiane przez mamuśki) i opodal czyhające na herbatnikowe okruchy gołębie i...wiewiórki.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiewiórki to miłe zwierzątka, ale ja jednak wolę, kiedy zachowują tę swoją pierwotną obawę przed wielkimi stworzeniami, choćby bardzo przyjaznymi. Staramy się im nie wchodzić w drogę, a kiedy spotykamy się oko w oko, nie staramy się za bardzo spoufalać (próby oswajania). Nasz ogród to jednak nie park w mieście. Dookoła sady, zagajniki, ludzie obcy, psy, i inne naturalne drapieżniki. One muszą mieć pierwotny instynkt i wyczuć realne niebezpieczeństwo. Dlatego staramy się w miarę im pomagać (zimą orzechy, latem płoszenie drapieżników, żeby młode dorosły w spokoju). Bardzo kusi oswoić takiego milaczka, żeby jadł z ręki. Tylko...Dla mnie nadzwyczajne było to, że zrobiły gniazdo w wywietrzniku blisko tarasu i okna sypialni. Wędrowały do niego dzień w dzień obok nas i miały zaufanie. I tyle wystarczy. W Warszawskich Łazienkach zostałam zaatakowana przez wiewiórkę, podrapała mi nogi i ramię. Tak nachalnie domagała się żarełka. Przeżyłam lekki wstrząs. Myślałam, że jest wściekła,a one podobno tak się tam zachowują nagminnie (chociaż bywałam tam często i tylko raz mnie to spotkało)

      Usuń
  4. Nasze wiewiorki sa szare. Dlugo nie moglam sie do tego przyzwyczaic, ale teraz to juz normalne;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy to prawda, że one są bardziej agresywne?

      Usuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.