poniedziałek, 17 września 2012

A to wszystko przez wiewiórki :)))))


Zawsze w takich momentach zaczyna brakować mi weny. W momentach wzruszenia, a bo i jakoś tak zrobiło mi się cieplutko, kiedy Baba rzuciła w komentarzu: „Zajrzyj”. Oho- coś się dzieje J. No to potruchtałam do Marszewskiej Kolonii zobaczyć, co w trawie piszczy. Oj podziało się, podziało. Baba napisała 100. post i dostała kilka wyróżnień. No, a potem nominowała kilkanaście blogów w tym mój- Babo, a który? Ten z tańcem, czy ten z Jaskółką w swoim świecie? A może ten trzeci, w którym bawię się poezją? Ogromnie czuję się podbudowana Twoim wyróżnieniem.  W zabawie nie wezmę udziału, bo nie czuję się jeszcze pewnie w tym świecie blogowania. Natomiast blogi, które chętnie odwiedzam i których autorów darzę sympatią, znajdują się w zakładce bloga „Jeszcze nieraz zatańczę”. Jest ich sporo, ale staram się często do nich zaglądać, chociaż nie zawsze pozostawiam komentarz. Może obliguje mnie motto św. Tomasza, zamieszczone również w zakładce bloga „Jeszcze nieraz…”? Zdradzenie (anie) faktów (7) o sobie, jako kolejny warunek zabawy, też ciągle spełniam, bo przecież ujawniam tu, co i rusz, różne moje przemyślenia, zamiłowania, siebie w różnych odsłonach. No i te moje wiewiórki pokazuję J, co stało się już, jak mówi Czarek, niemal epopeją, ku uciesze innych. A poza tym, może jeszcze trochę innych rzeczy daję, którymi sprawiam czytającym przyjemność J
A teraz kot sąsiadów. Nie ma wstępu do naszego ogrodu, bo płoszy ptaki. Wie o tym i obchodzi ogród z daleka. Dzisiaj wybrał się na ściernisko, na polowanie.





P.S. Ja wiedziałam... czułam... że te wiewiórki :))))coś "nabroją" :))

17 komentarzy:

  1. Ten - ten mi najbardziej odpowiada i tu goszczę, prawda? :) I link był do tego, jeśli nie pomerdałam ;)


    Polowanie na kury? Wygląda na zawiedzionego na końcu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak przypuszczałam, że ten. Tamte są bardziej nudne i takie bardziej... no mniej osobiste i bezpośrednie :)
      Kot był na środku ścierniska, kiedy mnie zauważył. Polował na myszy. Najwyraźniej poczuł się zdegustowany moją obecnością, bo odwrócił się i z godnościom osobistom poszedł w stronę swojego domu. Po drodze mijał kury. Już wydawało mi się, że trochę je pogoni, ale obejrzał się jeszcze raz w moją stronę, zauważył, że nadal go fotografuję, dał susa na płot i zniknął :)Charakterniak, do końca mnie przetrzymał:)

      Usuń
    2. Aha...no przecież... zapomniałam.. przecież tu są te wiewiórki :)))

      Usuń
  2. Baba ma nosa do blogów i wie, co robi;)
    Wiewiórki fantastyczne:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym bardziej czuję się wyróżniona i podbudowana :)

      Usuń
  3. Kurcze, łudząco podobny do mojego kota - Kici :) (nie jestem sąsiadem)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmmmm... może się teleportowała Twoja Kicia na ten czas :))

      Usuń
    2. Koty bywają bardzo tajemnicze, więc kto wie? :)

      Usuń
    3. Jeżeli Twój kot przemówi do Ciebie ludzkim głosem- proszę, napisz :)))

      Usuń
  4. Ale ze mnie gapa. Tak się zafiksowałam na jednym blogu z tu na drugim taaaaakie cudeńka! Piękne zdjęcia i ciekawe posty.Zaczynam czytać od początku bo mnie skręca z ciekawości. Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie zawsze jest tu wesoło. Bywa i złośliwie, i paskudnie, ale .... miłej lektury :)

      Usuń
  5. jednym słowem - dobrze mieć swoje wiewiórki przy domu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano jakaś to zawsze protekcja jest :)

      Usuń
  6. Tyle kur naraz - to raczej one pogoniłyby kota:))) Jaskółko, a w jaki sposób mu wyperswadowałaś, że do Ciebie nie wolno przychodzić??? Bo do ogrodu mojej koleżanki na okrągło włazi kot sąsiadów, a na domiar złego to jej w ogrodzie brudzi, traktując go jak kuwetę.Koleżanka poskarżyła się właścicielce kota, a ta wzruszyła ramionkami i odparła,że przecież kota nie uwiąże na smyczy.Więc teraz koleżanka szuka sposobu na zniechęcenie kota do odwiedzania jej ogrodu.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyperswadował Jaskół namiętnym klaskaniem i okrzykami" A sio, ty paskudny kocurze!!!!!". myślę, ze wielka postura mojego męża też na kocinie zrobiła wrażenie. Co kocisko wyczynia, kiedy nie ma w pobliżu nas- nie wiem. Kot innego sąsiada też omija ogród z daleka. Tak przynajmniej nam się zdaje. Kuwetę przerabialiśmy z psami mojej siostry. Ma ich trzy i one sobie zrobiły WC z naszego ogrodu. Nie pomagały tłumaczenia, że nie ma gdzie nogi postawić.Wściekliśmy się i postawiliśmy płot. Taki leśny, ale psy już nie brudzą u nas.
      Jest taki proszek, który rozsypuje się na trawnikach i w piaskownicach- odstrasza on psy i koty. Trochę skutkuje, ale nie na długo.

      Usuń
  7. No tak... jak nie ma na kogo to trzeba "zwalić" na wiewiórki;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale przyznasz, że jest to niezwykły "wabik" :)))Sama uwielbiam je obserwować i poznawać ich "tajemnice" :)

      Usuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.