środa, 5 września 2012

Jeszcze lekko moli


Odejście Zuzki wytrąciło mnie kompletnie. Nawet pobyt wnuka niezbyt to złagodził. Maluch jest prześwietny, przekochany. Mały pogodny chłopczyk, który trochę zmniejszył przygnębienie. Już pojechali. Smutku też nie zniosło spotkanie z fajnymi ludźmi na zlocie Enfieldów w Krainie nad Tanwią. Napiszę o nim na drugim blogu. I jeszcze ta pora roku. Lato powoli odchodzi. Czas nostalgii i zadumy się zbliża. Jaskółki gromadzą się na drutach, a szpaki nawołują w koronach brzóz. Ranki mgliste i wczesne zmierzchy. A jednak lubię takie późne lato. Porządkuję ogród, wyrzucam byliny, które się zbyt mocno rozpanoszyły, przesadzam, planuję już przyszły rok. W październiku muszę przesadzić sporo róż, bo zupełnie zmieniam kompozycję ogrodu przed domem. Kompletnie nie mam pojęcia, gdzie je wsadzić. Ogród taki duży, a mnie brakuje miejsca. Na grządkach kwiatowych rozrosły się liliowce, których nie należy ruszać. Są wielkie i boję się je zniszczyć. Róża musi mieć sporo miejsca, bo trzeba ją  okopcować. Nie miała baba kłopotu….. chyba wsadzę je kępami w trawnik.
Tyle spraw się dzieje dokoła, a  mnie one zupełnie przestały interesować. Zrobiło mi się nagle dużo wolnego czasu. Teraz widzę, jak mi go zżerało pisanie wykładów i przygotowywanie ćwiczeń. Nie potrafię wygłosić wykładu bez porządnego konspektu, ściągi lub, jak kto woli, tekstu wykładowego albo prezentacji. Na ćwiczenia przygotowywałam konspekt, karty ćwiczeń dla studentów, przygotowywałam im teksty. To wszystko wymagało wiele czasu, bo literatura jest obszerna i zawsze coś trzeba było najważniejszego i najbardziej aktualnego wybrać.  A teraz nie muszę…. I tak „trwam w zawieszeniu”. Jeszcze nie wyhamowałam, jeszcze mam taki psychiczny ciąg, że trzeba… nic nie trzeba…nic nie muszę…zupełnie nic…hmmmmmmm.. kurcze…a jednak mnie jeszcze trochę moli J







25 komentarzy:

  1. strata bolesna, ale dobrze jej było u Was. Myślę, że jeszcze chwila i weźmiecie inną pod swój dach, by mogła nacieszyć się życiem jak Zuzka:)
    Wnuk piękny:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Bardzo udane dziecko :)Pogodne, niekłopotliwe i ma śliczny uśmiech :) A z psem poczekamy do wiosny. Może :)

      Usuń
    2. trzeba, trzeba, bo to leczy nie tylko rany:)

      Usuń
  2. Po uśpieniu (choroba i nie było innej możliwości)naszej wilczycy, tak bardzo to przeżyłam, że mówiłam "nigdy więcej żadnego zwierzęcia w domu". Wytrzymałam pół roku:).
    Nie to, żebym próbowała dawać Ci rady, ale to, że nic nie musisz w dotychczaswowej aktywności, może być otwartą drogą, ku nowym aktywnościom i pasjom. "Gdy zamykają się jedne drzwi do szczęścia, otwierają się inne, ale my patrzymy na pierwsze drzwi tak długo, że nie widzimy tych drugich" cyt.(Helen Keller) Pozdrawiam życząc, jak naszybszego otwarcia następnych drzwi:))
    ps. Wnusio - cudo, chyba pochwalę się swoją wnusią:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słucham uważnie wszystkich rad. Na razie jeszcze jest świeże, jeszcze musi się to ułożyć we mnie. Śmierć kochanego psa powoduje żałobę podobną, jak po stracie człowieka. Przechodzę pierwsze jej etapy. Wiem, że jak przejdę wszystkie, będzie miejsce na nowego kosmatego przyjaciela :)
      Koniecznie pokaż swoją panienkę. Pewnie jest urocza :)))

      Usuń
  3. Nadmiar pracy pozwala szybciej zapomnieć o stratach, przytępia ból, bo zwyczajnie nie ma na niego miejsca, czasu... Zuzki nie da się zastąpić, jednak nowy zwierzak może oznaczać nowe (inne) szczęście i dla Was i dla tego zwierzaka, i chyba im szybciej, tym lepiej dla każdej ze stron. I nie jest to zdrada pamięci, zlekceważenie bólu, a wręcz przeciwnie - dla uczczenia psiego rodu i Zuzki można ofiarować dom następnemu futrzakowi. Kwestia podejścia. Oczywiście człowiek może się bać nowej straty, nowego cierpienia - lecz czyż nie jest ono po prostu wpisane w całe nasze życie?

    To zdjęcie z jabłkiem i czerwonymi kaloszkami mnie rozbroiło...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest wpisane w życie i pewnie będzie nowy psiak. Musimy się dobrze zastanowić jaki, bo na pewno nie może być tak duży jak Zuzka.
      Posprzątaliśmy część piwnicy dzisiaj i padam. To dobry sposób na przetrwanie.
      Maluch jest kapitalny.

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Jak to się mówi nieskromnie: cała babcia :))))))

      Usuń
  5. Jakoś nie spodziewałam się ,że jesteś babcią;)))
    Normalnie do schrupania;)Wygląda na grzecznego..;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano jestem:)))babcią :))))Małemu wróżę ciekawą przyszłość. Jest tak samo niepokorny jak babcia :)))

      Usuń
  6. Pies jest wszak członkiem rodziny - chyba każdy przechodzi po jego odejściu okres żałoby. To niestety długo boli. A Twój maluszek cudny -ale żaden wnuczek nie ukoi bólu po odejściu piesia. To inny kaliber.Zbiegły Ci się dwa wydarzenia - utrata psa i odejście od pracy, która
    pochłaniała Cię, często przyprawiała o "ból głowy" i wściekłość,ale mimo wszystko dawała satysfakcję. Podejdz do tego filozoficznie- wszystko mija,musi.
    Miłego,;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedno wiem na pewno, potrzeba trochę czasu, żeby to się wyciszyło. Maluch już wyjechał. był krotko i nadal jesteśmy w relacjach "poznajemy się". Jego(drugi) pobyt raz w roku, to za mało, żeby więzy zacieśniły się. Poczekamy, zobaczymy.
      Praca? W sumie nadal będę się zajmować pracą naukową. Myślę też nad jakąś formą wykładów- szkoleń dla nauczycieli w ramach mojej firmy :)

      Usuń
  7. Coś mi mówi, Jaskółko, że nie będziesz miała kłopotu z zagospodarowaniem "wolnego" ( po pracach przygotowawczych do wykładów) czasu.Pozytywne myślenie wyczuwam na odległość, a to że coś od czasu do czasu moli- to chyba nawet musi molić trochę, bo tym bardziej doceniamy chwilki.Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Czas mi się zawęża. Na razie porządkuję dom i teren wokół domu. Z jesienią pomyślę nad wykorzystaniem mojego doświadczenia zawodowego. A poza tym- tyle się ciągle ciekawych rzeczy dzieje wokół nas. Mamy z Jaskółem mnóstwo pomysłów na spędzanie czasu. Teraz planujemy banalny wyjazd do ZOO w Ostrawie.Szykuje się, z dotychczas nielicznych, rok, kiedy będę miała wolne soboty i niedziele. Przez ostatnich 20 lat miałam takich momentów tylko parę. Zaoczne i zaoczne na okrągło :)

      Usuń
  8. Jaskolko, zycie idzie dalej i tylko od nas zalezy, jak bedzie, nieprawdaz?
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie- od nas zależy to, co będzie dalej. Ale czasem tak bywa, że możesz ze skóry wychodzić,a i tak potoczy się inaczej niż zamierzałaś. Czasem to ironia losu, czasem jego chichot, a czasem prezent od niego :)

      Usuń
  9. Naszym domownikiem jest jedenastoletnia suczka Fancy (multirasowa). Przygarnąłem ją jako szczeniaczka i od tego czasu kochamy się na zabój! Nie wyobrażam sobie pustki, gdyby jej zabrakło!
    Natomiast ten chłopak piękny i młody już chyba teraz kruszy lód niewieścich serc!!!

    Serdeczności
    Art Klater

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedenaście lat to dużo, ale macie jeszcze trochę przed sobą.
      Psy kochane, którym jest dobrze dłużej żyją.
      Maluch kruszy serca na razie tych dorosłych niewiast. Co będzie potem? Hm... może lepiej jeszcze nie prognozować :)

      Usuń
    2. On na pewno będzie stały, one będą się zmieniały, bo pewnie... same tego będą chciały!!!

      Usuń
    3. Oj tam! Oj tam! jasne....:))))))

      Usuń
  10. Oooo jaki sliczny chlopczyk!!!
    Bardzo mi przykro z powodu Zuzy... :((
    Tak dawno nie zagladalam (az wstyd) i jak przeczytalam teraz o Zuzi, to az gesiej skorki dostalam. Dobrze ze zrobilas tak duzo pieknych zdjec, beda mila pamiatka i wspomnieniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też się teraz czas dziwnie skurczył. Czytam nowe posty w blogach, ale na komentarze czasu nie starcza.
      Muszę zrobić trochę tradycyjnych zdjęć Zuzki i wkleić do albumu. Jeszcze nie przywykliśmy do jej nieobecności :(
      Maluch już w Anglii. Zobaczę go za rok :)

      Usuń
  11. Dziękuję za życzenia! Wam tez samego dobra! A Wasze...skórzane!!:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.