czwartek, 27 września 2012

Nudzić się nie mamy szans.


Anabell u siebie pisze o czekającym ją remoncie, i o, w związku z tym, poszukiwaniach, rozterkach i nerwach. Nas też jeszcze czeka w październiku wymiana kilku drzwi balkonowych, części okien i głównych drzwi wejściowych. Na szczęście proces decyzyjny, którego wprost nie cierpię, już za nami. Nie lubię wybierać, przebierać, dopasowywać. W dodatku ciągle mam wrażenie, że firmy oczekują od nas wyboru czegoś ekstra. A ja nie lubię bajerów. Ma być prosto i funkcjonalnie. Dany produkt ma spełniać w 100% to, do czego jest przeznaczony i tyle.  Dlatego wszelkie pytania  o np. parapety i podsuwanie jakichś marmurków, deseni, krzywizn i połysków mijało się z celem. Okna mają zabezpieczać przed zimnem i dać się łatwo myć. Szybka w drzwiach wyjściowych ma być normalna bez refleksów, witraży i wypukłości, bo nie pasuje do zewnętrznej elewacji taki szpan. Tak samo z klamkami. Po cholerę mi jakieś złocone,  kute ozdobnie klamki, kiedy mój dom jest prosty w stylu? I tak po kolei. No i cena też tu odgrywa rolę, bo każdy taki ozdobny akcencik to kilka, kilkanaście lub kilkadziesiąt złotych dodatkowo z kieszeni wyrywa. A forsa ciśnie. I to bardzo. Jeszcze remont komina przed zimą się szykuje. Przed kilku laty jego kawałek się oderwał i z wielkim hukiem spadł, na szczęście, poza taras, na którym sobie beztrosko paplaliśmy przy herbacie. Na razie komin funkcjonuje taki wyszczerbiony, ale urody mu ta wyrwa nie dodaje i w każdej chwili istnieje realne zagrożenie, że następny kawałek spadnie komuś na łepetynę, albo nie daj boże, cały komin runieL. Po wprawieniu stolarki należałoby wymienić podłogi. Dobra…. nie chcę myśleć, co dalej, bo potrzeby kocą się jak króliki. Żeby jeszcze kasy tak szybko przybywało. Na razie metodą małych kroków remontujemy ten nasz „zarośnięty mchem i porostem” wiejski dom J))). A z drugiej strony, to stawia przed nami coraz to nowe cele, które czynią nasze życie niewątpliwie bardzo interesujące. I chyba do jego końca nie będziemy narzekać na nudę J
Tujałki
Urzekły mnie ich barokowe w kolorach kwiaty. Te łączenia barw i wrażenie aksamitnych płatków. Piękny jest też kształt kielichów. Na jednej łodydze po kolei rozkwita się kilka kwiatów i tworzą taki minibukiet.
 Nasiona kupuję w Leroy Merlin.  Nie widziałam ich w żadnym innym sklepie. Kiedyś jeszcze były w ogrodniczych, ale teraz już ich w nich nie znalazłam.
 Roślina jednoroczna, sieje się ją wiosną. Bardzo trudna w uzyskaniu sadzonek. Najczęściej nie wykiełkuje, albo wykiełkuje parę sztuk z całej paczki nasion. Chyba powinno się ją wysiewać do donic wczesną wiosną i stawiać na parapecie w domu, ale ja nie mam cierpliwości do takich zabaw. Poza tym, rośliny siane w donicach są zazwyczaj bardziej delikatne i podatne na choroby oraz zmiany pogody.
 Corocznie wysiewam wprost do gruntu, potem czekam na cud :) I każdego roku staje się taki maleńki cud, bo kilka sadzonek udaje mi się wyhodować.
 Rośliny są wiotkie, powinny mieć podpórki. Pod wpływem deszczu przewracają się na grządkę i kwiaty się niszczą.
 Przeczytałam, że nie powinno się przesadzać sadzonek a wysiewać je wprost na miejsce stałe. Hmmmm... mnie się właśnie sadzonki przesadzane przyjmują. Natomiast kilka razy siałam inne roślinki na miejsca stałe i najczęściej je "odchwaszczałam' z innymi niepotrzebnymi. Skleroza i tyle. Dlatego wolę sobie sadzonki wyhodować na rozsadniku, a potem wysadzać na grządki w miejsca stałe.
 Kwiaty tujałek mają dużo odcieni i każda roślinka ma inny środek.

Przypominają petunie, ale są bardziej delikatne.

21 komentarzy:

  1. A ja myslałam, że to jakieś lilie patrząc na same kielichy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tu surprise :)))))jak to było? Aha, nie wszystko, co ma kielich lilią się zwie:))))

      Usuń
  2. Wyobraz sobie, że widzę je po raz pierwszy!! I ogromnie mi się podobają! To naprawdę bardzo niezwykłe kwiaty, ciekawe czy dałoby się je wysiać z powodzeniem do skrzynek balkonowych.
    Wiesz, samo kupowanie i wybieranie to mnie stosunkowo mało dręczy, bo jestem cholernie odporne babsko na wszelką reklamę.Najbardziej mnie wkurza, gdy wiem, że mam rację a rzekomy fachowiec wmawia mi jak choremu kaszę mannę,że on wie lepiej.Doskonale wiem, że nasze poglądy się różnią diametralnie - on chce się najmniej narobić i jak najwięcej zarobić, a ja chcę żeby było jak najmniej rozwałki z tej okazji, trwało jak najkrócej, było funkcjonalne , trwałe i stosunkowo niedrogie. Jutro jadę oglądać podłogi winylowe o podwyższonej trwałości. Przed niemal 30 laty kupiłam kiedyś taką wykładzinę elastyczną, francuską, na podłogę w kuchni. Do dziś jest świetna poza tymi miejscami, w których uległa uszkodzeniu z powodu przypalenia np. papierosem. Do dziś wiele osób zastanawia się, skąd wzięłam wtedy taką piękną terakotę,a to tylko wykładzina. A generalnie to już mam wysypkę alergiczną na dzwięk słowa "remont".
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wysypkę już też mam:)A przemądrzałych fachowców po prostu gonię. Ponieważ zostałam sama w dwa lata po przeprowadzce do nowego domu, wszystkie wykończenia robiłam sama lub z dziećmi. Sama malowałam stolarkę, ściany, tapetowałam, malowałam śmierdzącym hemosilem podłogi, cięłam i przybijałam listwy podłogowe, malowałam lamperie zabójczym pokostem, kaloryfery itp, itd. Potrafię robić zaprawę, cementować itp., itd.Aha... jeszcze wierciłam dziury- wszystkie możliwe i przybijałam boazerię. Jedynie nie potrafię kłaść płytek, ale może...kiedyś...Wszystko metodą prób i błędów. Ile się naklęłam i czasem naryczałam, ale zmogłam:) Mnie tam oczu nie zamydlą. I wmówić też sobie nie pozwolę.
      Mam taką niezawodną metodę, kiedy fachowiec nawija, że tak musi być i gada, i gada, i nie da dojść do głosu, wtedy głośno i dobitnie mówię: "STOP. Teraz ja mówię...." Skutkuje.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Do woli :)))I na zdrowie:))) I ku radości:)))

      Usuń
    2. Właśnie! Pogoda za oknem już jesienna, a u Ciebie cudne lato;)

      Usuń
    3. Jesienna? U nas dzisiaj cudne słońce i 25 stopni ciepła. Aż się chce, żeby tak dalej :)))

      Usuń
  4. Tujałki to fantastyczne rośliny, nie znałam ich wcześniej, czy to wieloletnie?
    Ja należę do absolutnej mniejszości, bo uwielbiam remonty od kapitalnych z nowymi posadzkami i zbijaniem tynków ze ścian do cegieł, jak i te tzw. picowanie czyli np. malowanie ścian:) Teraz też mi chodzi wielka robota po głowie pomimo, że obecny dom ma 3 lata. Mąż jeszcze nie wiem nic o moich planach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednoroczne. Trzeba je wysiewać na wiosnę i raczej nie przegapiać terminu, co mi się nagminnie zdarza. Wysiewam później, a tak ładnie kwitną.
      Tak, po remoncie jest fajnie. Mnie też rajcuje nowe w domu, ale te wstępne etapy już mniej. Poza tym nasz dom jest duży i wymaga dużych remontów. Łazienki, dach, posadzki na tarasach, chodnik przed domem... przerasta mnie to, ale powoli. Jak napisałam, nie zamierzamy się nudzić.

      Usuń
    2. bez wątpienia - nudy nie będzie:)

      Usuń
  5. Śliczne te cwiety. A w zbliżeniu to wręcz cudne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego je sadzę. Są bardzo dekoracyjne :)

      Usuń
  6. Ja lubię remonty,ciągle coś w mieszkaniu zmieniam,najcześciej wystrój wnętrza ,zawsze ze zmianą koloru ścian. Moje mieszkanie jest stosunkowo nowe - dom ma ok.10 lat,ale kilka lat temu zrobiłam generalny remont,taki z wyburzaniem ścian,skuwaniem tynków,nowa glazurą i terakotą,wymianą podłog,a nawet przestawianiem kaloryferów.Teraz wszelkie remonty są o wiele łatwiejsze,bo to właściwie "zabiegi kosmetyczne":) Własnie się zastanawiam ,czy malować pokoje jeszcze przed zimą ,czy poczekać do wiosny:)
    śliczne kwiaty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brrrr... jak nie muszę, to nie robię :)A muszę i to sporo. Malować chyba raczej na wiosnę :)

      Usuń
  7. Jejku jakie one śliczne! Wydaje mi się, że widziałam je w stanie dzikim, nad Odrą.
    Co do remontu to współczuję. ja jestem po i przed, i mam dreszcze jak pomyślę o brudzie i o szwendających się po domu obcych ludziach -fachowcach:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najbardziej nie lubię właśnie tych szwendających się fachowców. Nie lubię, kiedy narusza się moją prywatność, a ci fachowcy bardzo często mają długie jęzory :(

      Usuń
  8. Przepiękne. Nie widziałam jeszcze takich kwiatów.Poszukam nasion i spróbuję wysiać w pojemnikach. Zobaczymy czy się uda.Z remontami mam na razie spokój do przyszłego roku. Już się boję. Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wysiejesz i zostawisz, czy wysiejesz i rozsadzisz? One są dosyć wiotkie. Ja je dwa razy nawoziłam polifoską, to jakoś się trzymają w pionie i nie leżą na ziemi. Chyba, że dasz małe podpórki. W przyszłym roku posadzę je w większych grupach. Wtedy są ładniejsze, bo pojedyncze gubią się trochę wśród innych kwiatów.

      Usuń
  9. Remontów wszelakich, Jaskółko, oprócz tych osobistych zdrowotnych (somatyczno-mentalnych), nie znoszę, podobnie jak złotych jajek! Tujałka natomiast jest tak przepiękna i sexy, że aż grzeszna usta me same składają się do pocałunku...
    serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to w sprawie remontów jesteś w większości. Co do złotych jajek- szkoda :))))Natomiast tujałki- całuj, ach całuj....:)))) Całusów nie żałuj :)))

      Usuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.