niedziela, 7 października 2012

Blues i remonty


Wczoraj zwariowany wieczór. Wieczór wypełniony cudowną, pulsującą, oczyszczającą muzyką bluesową. Rawa Blues Festiwal, jak zawsze, z obłędną muzyką. Byliśmy z przyjaciółmi. Podczas przerwy, nieoczekiwanie, spotkaliśmy jeszcze jednego znajomego. Miła niespodzianka. Wrócił z kolejnej wyprawy do Indii. Przygotowuje materiał do nowego przewodnika turystycznego i poznaje ten ogromny kraj. Jeździł na Enfieldzie, a potem go kupił. Oznajmił nam z radością, że motocykl jest już w porcie, w Hamburgu. Niesamowite. Fajni są ci motocykliści. Z Katowic wróciliśmy o drugiej w nocy. Dotrwaliśmy do końca i nie żałujemy. Ostatni zespół, grający w zaskakującym stylu bluesa, z zupełnie "nieprzystającymi" do tego gatunku muzyki instrumentami,dał takiego czadu, że jeszcze długo go zapamiętamy. W sumie wysłuchaliśmy pięciu koncertów. Na pierwszy trochę się spóźniliśmy, ale jego końcówka była porywająca. Drugi zespół grał typowego, standardowego bluesa i trochę nas znudził. Potem wystąpił rewelacyjny Dudek ze swoim Big Bandem. Po nim gwiazda festiwalu, Robert Cray, zasługujący w pełni na to miano. I jako ostatni Eric Sardinas & Big Motor. Super!O festiwalu napiszę trochę na drugim blogu, ale muszę znaleźć czas. Robi się już słotna jesień a jeszcze trochę prac w związku z tym nas czeka.  W połowie tygodnia wymiana drzwi, za dwa tygodnie polecą okna. Na okrągło jest coś do zrobienia. W dodatku już 2. miesiąc zwodzi nas fachowiec od remontu komina. Jutro szukamy nowego. Mam dość dzwonienia i proszenia, żeby łaskawie przyszedł zobaczyć co, i za ile należy zrobić. Z rynnami było podobnie. Tak samo przekładał, odkładał, przeciągał. Nie bawi mnie powtórka z rozrywki. Dotychczas był jedynym, teraz pojawiły się ogłoszenia nowych firm. Temu panu już podziękujemy/-waliśmy). Poszukamy nowego wykonawcy.
To dzisiaj wieczorem pojawiło się na niebie.
 Cały dzień padał deszcz. Było szaro, ponuro. Wieczorem nagle świat się podświetlił, jakby był zamknięty w szklanym kloszu. Całe niebo, ciągle jeszcze zachmurzone, zrobiło się malinowe.
 To mój ulubiony fragment krajobrazu.
 Tam, daleko....
 Trochę jesieni.

Wiją się i splatają, zaraz pewnie zasyczą....

20 komentarzy:

  1. Skoro pojawiła się konkurencja, to pan od razu zacznie inaczej śpiewać... Pewnie mu się za jakis czas "zwolnią" terminy, hehe.

    Piękny klosz :) Zwłaszcza gdy jest niespodzianką po szarym dniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Płonne nadzieje, pan już taki jest. Odkąd go znam i kilka razy miałam możliwość z nim "współpracować", zawsze przeciągał terminy. Mam już namiary na dwóch innych.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Jednak zdjęcia nie oddają tej poświaty, która towarzyszyła dodatkowo kolorom.

      Usuń
  3. Niesamowite to niebo w malinowej barwie!!! Remont - co za obrzydliwe słowo i jakie cholerne koszty za sobą niesie! Jak podliczyłam wg oficjalnego cennika, to się załamałam. Muszę chyba kogoś obrabować, w pierwszej kolejności, przed remontem.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Remont- berzydal! W tym tygodniu drzwi. To jeszcze przeżyjemy, chociaż rzeczywiście ceny powalają. Okna i drzwi balkonowe- to będzie jazda. Ciekawa jestem jak oni to będą robić? Najpierw piętro, potem parter czy i to, i to jednocześnie. Rany- pół domu trzeba przygotować (czyt. wyczyścić z wszystkiego), a potem posprzątać (czyt. powstawiać i poukładać na miejsca). Jak będziesz miała plan, to daj znać- stanę na czatach :)))))

      Usuń
  4. Cudowne zdjęcia, niesamowite.O fachowcach mogłabym napisać tyle, że zabrakło by miejsca na blogu. Masakra totalna.Na samo słowo "fachowiec" mam ciarki na plecach. Serdeczności Jaskółko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Ten kawałek krajobrazu o każdej porze i przy każdej pogodzie jest niezwykle klimatyczny. Lubie go fotografować. Czytam wiele blogów i każda z autorek przechodziła, przechodzi lub planuje przechodzić męki remontowe :( Powinnyśmy zawiązać babstwo remontowe w celu wspierania się i doradzania, jak się nie dać wycykać przez handlowców i fachowców branży remontowo- budowlanej

      Usuń
  5. Zdjęcia - rewelacja!,koncert,przypuszczam(a nawet jestem pewna:) - takiż!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja byłam pewna, że też go zaliczyłaś :) Koncert- faktycznie rewelacja!

      Usuń
    2. Nie czuję się aż taką fanką bluesa,może się zestarzałam,może gust mi się zmienił:))
      Bywałam na spodkowych koncertach na przełomie lat 80 i 90 -tych,ech,to był piękny czas -pół Spodka znajomych,niezapomniana atmosfera i bilety "spod lady":))nie wiem ,czy teraz potrafiabym się tam odnaleźć,jakkolwiek zawsze interesuję się imprezą - mam sentyment do Rawy i do Irka!:))

      Usuń
    3. Wtedy nie bywałam, teraz są, przynajmniej ja tak je odbieram, świetne. Miałabyś lepsze porównanie, znając te poprzednie. Znam utwory Dudka z tamtych lat i wysłuchałam jego koncertu w sobotę. Genialnie się rozwinął. Nie pozostał w miejscu, jak wielu naszych dobrych muzyków, którzy nagrywają nowe płyty na zasadzie składanek - przeróbek. Ten jego Big Band- rewelacja. A Cray śpiewa różne gatunki, nawet popowe i chyba w tym jego siła. Podoba się nie tylko fanom bluesa, ale i tym, którzy wolą inną muzykę.

      Usuń
  6. Nie wiem, czy wytrzymam jeszcze więcej remontu ;))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje współczucia. Czytam u Ciebie, jak remont przebiega i... wytrwałości Ci życzę :)))

      Usuń
  7. Nie bez powodu mówimy :" czuć bluesa"...Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
  8. Odpowiedzi
    1. Jak jeszcze napiszesz, że do remontów też, to...:)))

      Usuń
  9. Całkiem przyjemne te fotografie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.