czwartek, 11 października 2012

Wizja lokalna...


Ciepło, gorąco, ciepło, zimno. Pogoda bawi się nami w ciuciubabkę. Teraz świeci słońce i jest bardzo ciepło, a po chwili wieje ostry, zimny wiatr, potem znowu przekropi deszczem i tak nie wiadomo, w którym momencie, jak się ubrać. No i dopadło mnie zapalenie oskrzeli. Paskudne, z koniecznością zażywania antybiotyku. Wkurzające, bo chciałam sobie jeszcze przed głównym remontem zrobić porządki w ogrodzie. Dzisiaj zamontowano w naszym domu drzwi wyjściowe. Panowie słowni, przyjechali punktualnie. Pracowali prawie nieprzerwanie. Zrobili  tylko 2 godzinną przerwę, potrzebną na stwardnienie pianki, ale w tym czasie pojechali kupić materiały do następnego montażu. Po 6 godzinach drzwi zostały wprawione. Ładnie posprzątali po sobie i pojechali, a my szczęśliwi, że bezboleśnie poszło, gapiliśmy się na te nowe drzwi i gapili, i tej szpary przy podłodze już nie ma, i szyby bardzo szczelne, i zamki porządne…Uffff… pierwszy etap remontu za nami J
W tak zwanym międzyczasie przyjechały panie z UG na wizję lokalną, bo musimy dwa drzewa wyciąć. Trzy lata temu przeżyliśmy horror, dotyczący wycinki modrzewia. Za wycinkę żądano 20000 złotych, bo na terenie działalności. Kicha, ani grosza nie mieliśmy zamiaru dać. Okroiliśmy parking, a  modrzew po roku i tak sam usechł. Teraz musimy wyciąć wierzbę oraz bożodrzew, ponieważ rosną pod drutami elektrycznymi. Bożodrzew ewidentnie schnie i trzeba go ciąć, wierzba wgryza się korzeniami w fundament domu. Co tu jeszcze chcieć, żeby wydać zgodę. Ano multum papierków… eh… na razie nie mam nerwów pisać, bo znowu mi się ręce rozlatały. Jak ochłonę to opiszę, co te durne głowy wymyśliły i jakie u nas są hece z urzędasami. Każdy gryzipiórek d… trzęsie i twardo trzyma się przepisów, żeby tylko nie podejmować decyzji, bo a nuż…. Najlepiej to wszystko, każdą pierdołę im opisać i dać papierową podkładkę… sory…zaraz mnie ze złości poskłada. 
W którąś wrześniową sobotę włączył nam się szwendacz i pojeździliśmy sobie po Ziemi Cieszyńskiej. Coraz bardziej jestem nią zauroczona










Nieodłączny element naszych wypraw. Za dobre lody jestem w stanie dać się pociąć :)

18 komentarzy:

  1. Z tymi drzewami to jak zwykle cyrki. Kilka lat temu, 2 m od naszego budynku stało na wpół uschłe drzewko owocowe.Bo jakichś super ulewach i wichurze niemal się przewróciło,opierając się gałęziami o moją loggię, ale zdaniem ADM mogło jeszcze się uratować. Strasznie się wszyscy sąsiedzi wkurzyli, obwiązali drzewko liną,gdy było już ciemno kilka razy pociągnęli i drzewko wylazło z ziemi. Na drugi dzień zadzwoniłam do ADM i powiedziałam,że szkoda,że tego drzewka nie wzmocnili od razu, bo drzewko samo się w nocy wywaliło.Chyba nie za bardzo wierzyli, ale nic nikomu nie mogli udowodnić. A była to noc, gdy ówczesny premier Miller miał to awaryjne lądowanie śmigłowcem i śmialiśmy się, to on zawadził o nasze drzewko. Rób sobie syropek cebulowy (cebula w plastry posypana cukrem, może być brązowym)i pij dużo herbatki ze świeżego imbiru, z miodem i cytryną.
    Lubię się szwendać samochodem po różnych drogach.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Herbatka z cytryną-tak, z imbirem NIE. Nie lubię tego zapachu i smaku. Syrop z cebuli- jak najbardziej. Ale SPOKÓJ mi potrzebny a nie użeranie się urzyndniczkami.
      Historia z drzewkiem fajna. Ludzie sobie radzą, jak mogą, ale w sprawie drzew urzyndników ogarnął jakiś amok. We wszystkich widzą złoczyńców, co to tylko ciąć i rżnąć drzewa wszystkie chcą. A dzisiaj pani sugerowała, że ja podpisy na wniosku podrobiłam.... no nie mogę :(

      Usuń
  2. Nawet mnie nie strasz bo w przyszłym roku chcemy wyciąć dwa drzewa. Usychają bo podgryzły je nornice. Nienawidzę stert papieru do wypełniania.Ja Ziemią Cieszyńską zachwycam się nieustannie i tak mi już zostanie. Życie bez dobrych lodów nie ma racji bytu.Serdeczności Jaskółko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano, życie bez lodów rzeczywiście nie ma racji :))) A Ziemia Cieszyńska, gdzie nie zawitasz, tam jest przeurocza:)Ciągle ją odkrywamy :)W następnym poście napiszę, co ta urzędniczka wynokwiała :)

      Usuń
  3. Na zapalenie oskrzeli tylko antybiotyk, nie ma rady jakkolwiek to smutne.
    Kiedyś pół nocy jechałem, żeby sobie na takie widoki popatrzeć koło 4 rano i drugie pół (dla większości ludzi - nocy) żeby zdążyć mniej więcej do pracy :) Kurcze, chyba byłem szczęśliwy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego chyba? Dlaczego byłeś? Pewnie i teraz znajdziesz trochę czegoś, żeby poczuć się szczęśliwym. Jak mnie mól gryzie, to idę sobie do ogrodu, staję blisko płotu i mam w oddali panoramę Beskidów. To koi. Wtedy uświadamiam sobie, że bez tych widoków byłoby mi pusto.Brakowałoby mi ich:)

      Usuń
  4. Z tymi lodami to mnie załatwiłaś, bo ja też jestem z tych co dadzą się pociąć:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No.... i muszą być z czekoladą, bo za owocowymi mniej przepadam.. u jakby jeszcze miętowe z czekoladą...Mniam :) nic mnie nie powstrzyma, nawet świadomość cielesnego przyrostu :)))

      Usuń
  5. Zdrowia życzę:)) dziękuję za wszystkie ciepłe słowa. Zaglądam do Ciebie często, bo lubię, chociaż nie zawsze mam siłę coś napisać. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje :)Wiem, ze zaglądasz, czytasz. Ja tez nie zawsze piszę komentarze w innych blogach, chociaż staram się wszystkie zaprzyjaźnione odwiedzać prawie codziennie. Trzymaj się ciepło :)

      Usuń
  6. Widoki niesamowite - zresztą zdjęcia u Ciebie zawsze piękne! Kuruj się! Bo z zapaleniem oskrzeli nie ma żartów;( Moja mama miała zapalenie oskrzeli - jeden antybiotyk, drugi, potem szpital , powikłania...po 11 dniach umarła - dziś trzecia rocznica śmierci!Nie lekceważ!
    Pozdrawiam ciepło;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje współczucia, bo to jeszcze krótki czas i pewnie ciągle jeszcze Cię boli.Podobno człowiek po śmierci bliskiego dopiero po 7 latach się otrząsa. Po 7 latach od śmierci mojego poprzedniego męża, ja wpadłam w pierwszą depresję:( Mam tu takich,cerberów, że nie pisnę :)

      Usuń
  7. Życzę dużo zdrowia!!! Jak zwykle zdjęcia są piękne, a mnie jest żal,że nie mam takich widoków na co dzień,tylko od "święta" choć mieszkam w Katowicach, czyli niedaleko Beskidów.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Po niektóre widoki też musimy się wybrać w teren, ale masz rację, Katowice i Ziemia Cieszyńska to prawie 70 kilometrów. Dobry kawałek:(

      Usuń
  8. Dziś rano skrobałam szyby w aucie. Jadąc do pracy przedzierałam się przez mleczną mgłę i pomyślałam tylko że teraz to się rozzłoci:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas był wczoraj przyszronek (To przejęzyczenie się mojego syna- bardzo mi się spodobało, dzisiaj 10 stopni ciepła. Z niektórych drzew zanim się wyzłociły, w zeszłym tygodniu wichura zerwała liście. Ale ogólnie robi się bardzo kolorowo :)

      Usuń
  9. cudowne i miłe dziewczyny pracują zarówno u nas w gminie jak i np w Krakowie w urzędzie paszportowym, Twoje spostrzeżenia są celne - one są MŁODE, kompetentne, rzeczowe i konkretne, natomiast na larwy z urzędu skarbowego, zusu i z urzędu pracy mam podły sposób - udaję ślepą, głuchą sklerotyczkę, prosząc o wypełnienie za mnie bo nie widzę, bo mam problemy z pisaniem, bo nie zapamiętam i niech mi to pani napisze na karteczce gdzie mam iść..zawsze przy świadkach. Nikt nie odważy się nie pomóc na wpół ślepej babie;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo dobry sposób, ale mnie to nie przejdzie. Nawet gdybym dobrze zagrała ślepa głuchą i sklerotyczkę- nie chwyci. Jeszce działa odgrywanie totalnego przygłupa, który kompletnie nie orientuje się gdzie co należy wpisać.Generalnie nie mam nic przeciw urzędniczkom, bo spotykam więcej tych kompetentnych i raczej uprzejmych, ale opisuję te, od których decyzji zależy wiele w każdym wiejskim gospodarstwie, a w ogóle się na te stanowiska nie nadają.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.