czwartek, 15 listopada 2012

Polowanie na kaczki


Jak to jest? Na stronie psiego schroniska widnieje lista rzeczy potrzebnych. Na liście znajdują się stare koce, kołdry, maty itp. Podczas wielkiego sprzątania domiszcza, uzbierały się tego dwa ogromne wory. Młoda zawiozła je do schroniska i przywiozła z powrotem. Dlaczego? Bo podobno jest tam zawalony takimi rzeczami cały strych i na razie nie potrzebują. W zasadzie nie ma sprawy. Schronisk w okolicy jest parę. Może zawieziemy do Bielska, może Pszczyny, czy innej miejscowości. Tylko… gdyby ktoś z cieszyńskiego schroniska aktualizował stronę internetową, to Młoda nie jechałby na daremno. Pewnie i inni też. Ot, takie „niedopatrzenie”, a kosztuje trochę.
Przymrozki ostudziły trochę galopady wiewiórek po ogrodzie. Od czasu do czasu widuję Kminka, jak buja się na sosnach. Ma gniazdo na jednej obok garażu. Ptaki też już nawołują się tak bardziej zimowo. O dziwo, w tym roku zdążyłam okopcować róże i przygotować ogród do zimy. W przyszłym tygodniu przyjeżdżają nasi drwale i będą robić czystkę wśród starych drzew owocowych. Niestety, z żalem musimy się pożegnać ze śliwami. Są tak schorowane, że nie ma sensu, aby dalej rosły. Drwale, przy okazji, ogłowią sławetną wierzbę, o którą był awantura z urzędasem. Na razie ogłowią, a potem… mam nadzieję, że ta sprawa skończy się wycinką drzewa. Zaczynam również przeprowadzać postępowanie spadkowe. Urzędas wymusił… nie wymusił, ale dla świętego spokoju zrobię to i już. Oczywiście, cała impreza wymaga gonienia po urzędach i wypełnienie różnych papierków, no i płacenia, płacenia, płacenia.
Wczoraj leciały  w stronę czeskich Beskidów klucze gęsi, a o zmierzchu uciekały znad pobliskich stawów dzikie kaczki. Leciały i przerażone głośno kwakały. Za nimi niosły się huki wystrzałów. Sezon polowania na kaczki trwaL.
 Zmierzch






17 komentarzy:

  1. A wiesz, że ja Lejkę wzięłam z cieszyńskiego schroniska? Dziwię się, że nie uaktualniają strony. Byłam tam zimą 3 lata temu i to był widok masakryczny.Róże też okopcowałam, ptaków jeszcze sporo i mnóstwo sikorek. Wysypuję im karmę, wróble też się pożywią.Kosom wysypuję pod ich drzewem. Wiem, że załatwianie czegokolwiek w urzędach to mordęga ale będziesz miała to wreszcie za sobą. Piękne zdjęcia. Serdeczności Jaskółko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam sił jechać do schroniska i bezczelnie wypchałam Młodą. Byłam raz z uczniami w cieszyńskim w ramach szkolnej akcji" Pełna miska dla schroniska". Dziękuję , postoję, miesiąc miałam przed oczami psiaki. Nie mogłam zabrać wszystkich, nie zabrałam żadnego. I, niestety, kiedy zdecydujemy się na nowego psa, też nie będzie on ze schroniska. To musi być szczeniak, bo musi być na świeżo tresowany. Nie może mieć przyzwyczajeń, zwłaszcza w kwestii jedzenia. Nowy pies musi wiedzieć, że może brać jedzenie tylko z naszej ręki itp.
      Ale do nowego psa jeszcze daleka droga :)

      Usuń
  2. Piękne te Twoje zdjęcia. U mnie aktualnie za oknem +1. Chyba zima idzie. Nie lubię myśliwych. Kiedyś mój ojciec poszedł na ryby, a wrócił z...kaczką.Jeszcze ciepłą znalazła ojcowa sunia, seterka irlandzka. Znalazła , stanęła przy niej zaczęła strasznie piszczeć, a ojciec myślał,że coś się suce stało, bo nie ruszała się z miejsca, tylko piszczała. To była strasznie śmieszna sunia, bo za nic w świecie nie zaaportowała martwego ptaka.Gdyby kaczusia była jeszcze żywa, to pewnie by za nią pogoniła i namawiała do zabawy.
    A ja urządziłam stołówkę dla sikorek- przylatują tu bogatki i sikory modre, a raz była też sikora uboga.Jest ich na osiedlu bardzo dużo i cały dzień przylatują. Apetyt mają przeogromny, największe powodzenie mają orzechy.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)A u nas mgły nocne i poranne z przyszronkiem, potem śliczne słońce, ale zimno. Mieliśmy kiedyś setera irlandzkiego. Rudy się wabił, bo był w kolorze dojrzałego kasztana. Kochane psisko. Przyplątało się do naszego domu i zostało. A potem któregoś dnia Rudy zniknął i już się nie pojawił. Szkoda :( Chodziłam na polowania na kaczki z ojcem. Wtedy to była dla mnie normalka, dzisiaj już bym nie poszła. To już nie na moje emocje:(
      Przypomniałaś mi, że musimy kupić karmik. Na wiosnę były śliczne w Castoramie, ale odpuściliśmy sobie, a teraz zapominamy ciągle go kupić, bo chodzimy innymi sektorami w markecie i nie rzuca nam się w oczy.Nie miałam pojęcia, że sikory lubią orzechy. Oho- rośnie konkurencja dla naszych rudych :)

      Usuń
  3. Po coz sa mysliwi?
    U mnie w rodzinie sa myliwi... I jakze sie ciesze gdy wracaja z polowania z niczym i minami na - 0!
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Namnożyło się teraz myśliwych, którzy raczej nie powinni nimi zostać. Ubolewam nad tym. kiedyś myśliwi, to była elita. Też mam w rodzinie kilku, ale myśliwym "dżentelmenem" był tak naprawdę mój ojciec leśnik.

      Usuń
    2. Polowania są nieodłacznie związane z moimi wspomnieniami z dzieciństwa.Myślistwo to w mojej rodzinie tradycja i ważny element życia towarzyskiego moich rodziców i dziadków ze strony ojca.Odnoszę też jednak wrażenie,że niegdysiejsi myśliwi wiedzieli o czymś takim,jak etyka,przestrzegali jakiegoś kodeksu norm i zachowań mysliwego. Na pewno w większosci nie byli "mięsiarzami",jak ich się dziś pogardliwie nazywa.Mój ojciec jest do dzisiaj zapalonym myśliwym,honorowym łowczym,i podobno nadal "strzelcem wyborowym":)Ojciec żartuje,że opuscił niejedna mszę,ale polowania żadnego:)Polują też moi bracia, jeden z bratanków,aczkolwiek z dużo mniejszym zaangażowaniem.

      Usuń
    3. Ano właśnie chodzi mi o tę etykę, która w dawnych kołach łowieckich posiadała większe znaczenie. Polowanie traktowano jako ważne wydarzenie, a do zwierzyny podchodzono z szacunkiem i według zasad fair play.Dzisiaj myśliwi podkarmiają zwierzynę przez cały rok, prawie oswajają, a potem do takiej mniej płochliwej strzelają, jak do rzutków. Słyszałam o myśliwych, którzy strzelali do siedzących na wodzie dzikich kaczek. FUJ!

      Usuń
  4. Względem zimy wolę wierzyć,że będzie niezwykle wprost łagodna i w związku z tym zwlekam z niezbędnymi pracami w ogródku, bo mam inne prace w domku. Ale masz rację ,Jaskółko- łagodna, czy wprost przeciwnie- zima nadciąga przecież i pewnie nas nie ominie.Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli wierzyć prognozom, to ma być z tych łagodnych. Będzie trochę śniegu i mrozu, ale będzie też dużo ciepłych dni. Podobno na początku lutego będzie trochę ostrzejsza, ale za to marzec ma być wiosenny. Święta se śniegiem i mrozikiem przewidują. No zobaczymy.Ogródek uporządkowałam w tzw. między- między :)))A od paru dni zabieram się do okrycia hibiskusów i ciągle nie mam czasu:(

      Usuń
  5. Też niekiedy, Jaskółeczko, poluję na kaczki, ale te.. dziennikarskie! Zdjęcia urocze, szkoda tylko, ze to już późnojesienny uwiąd...
    ściskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że to właśnie jesienny uwiąd, a nie inny:))))Kaczki dziennikarskie bywają niestrawne, więc uważaj :)

      Usuń
    2. Tóż, Szwalbko, dowóm sie pozór. a ino!

      Usuń
  6. jesień, zimno;/ Tęsknię za ciepłem;(
    Buźka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to podsyłam Ci trochę cieplejszego południowego powietrza :)Jeszce tylko 3,5 miesiąca i wiosna :))))

      Usuń
  7. A już myślałam (sądząc po tytule), że to Ty plowałaś;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś :))Jako nagonka byłam:))) Teraz poluję wyłącznie z aparatem fotograficznym :)))

      Usuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.