czwartek, 22 listopada 2012

Łuparka i mgła


Dzisiaj to już tylko szukam kąta do zdechnięcia. Nie wiadomo, w co ręce włożyć. Idzie zima, a to oznacza sezon dla mięsożernychJ. A jako, że coraz częściej Polacy przestają  „miąs nieświeżych”, a raczej rasowanych różnymi chemiami, jadać, to i moda na swojskie coraz bardziej się rozwija. A to z kolei oznacza dla nas coraz więcej pracy. Tylko się cieszyć i prosić o jeszcze.  I nic to, że kostki puchną i na pyszczyska padamy. Tym razem taki stan mnie bardzo zadowala.
Z każdym dniem robi się bardziej i bardziej jesiennie. Pogoda przeważnie barowa. Mgły poranne oraz wieczorne. Mokro, ale ciepło. Dwa dni temu nieoczekiwanie zjawili się nasi drwale. Zrobili czystkę wśród drzew, pocięli dodatkowo te grube dębowe „patyczki”, których zdjęcia zamieściłam w którymś z wiosennych postów. Ulga ogromna. W życiu, nie zrobilibyśmy tego z Jaskółem naszą małą piłą w takim tempie. Do wiosny rżnęlibyśmy to drewno, płacząc zapewnie rzewnymi łzami. Trzy kubiki ogromnych dębowych szczap. Zgroza. A drwale w ciągu godziny rozprawili z nimi, a dodatku z uśmiechem na ustach. Pozostawili po sobie stos grubych klocków. Teraz je trzeba znieść do piwnicy, a tam… stoi cudo. Po kombajnie, który uważam za największe dobrodziejstwo dla rolników (kto wiązał snopy a potem stał na młockarni, ten dobrze wie, o czym mówię), jest następne- ŁUPARKA do drewna. Nie śmiać sięJ. Ja tam zawsze lubiłam rąbać drewno w celach rozrywkowych, a nierzadko terapeutycznych, kiedy byłam czymś mocno wkurzona. Jaskół też nie mikrus, siekierą wywija, że hej, ale…”Znaj proporcjom Mocium Panie”. Nie 3 kubiki twardego dębu- klocków o średnicy 20-40 centymetrów średnicy. Poza tym, te nasze kręgosłupy…po kiego czorta sobie szkodzić? Kupiliśmy łuparkę i teraz ona ślicznie odwala za nas całą robotę. No wprost cudo. Kładzie się na metalową rynienkę klocek, włącza mechanizm, klocek podjeżdża, wbija się w niego klin… łup… z jednego kloca są piękne dwie szczapy. Wash and go. I łupie, i cieszy. Fajna zabawa.  A wierzba, ta, o którą była wojna z urzędasem, prawdopodobnie ocaleje. Skróciliśmy jej pień o dwa metry i jak przeżyje konieczne podcięcie paru korzeni, to niech sobie rośnie. Suchy bożodrzew pewnie zwali się na drogę i będzie afera. Nic to. Wczoraj dostałam pisemny „odzew” naszego urzędasa, że musimy dostarczyć stosowne pismo, czyli wyrok dotyczący postępowania spadkowego. OK, przestało nam się spieszyć. Ekipa do cięcia już była, następny raz będzie za rok. Panowie drwale- górale zimą obsługują wyciągi narciarskie i nie prowadzą prac wycinkowych. Trudno ich złapać. 







12 komentarzy:

  1. No to ta łuparka to rzeczywiście istne cudo.Mgłę to lubię oglądać tylko i wyłącznie na zdjęciach- zle się czuję na drodze podczas mgły, a miałam w ży6ciu okres, gdy musiałam jezdzić w trasę bez względu na pogodę.Bardzo mi nie pasuje zima, wcale jej nie zamawiałam, a ona nadchodzi.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, poruszać się na drodze publicznej w gęstej mgle to żaden cymes. Też nie lubię. Lubię tę oswojoną nad polami i w ogrodzie :)

      Usuń
  2. Aaa, dobrze iść czasem z duchem czasu :) Ja też lubię rąbanie - tak do piątego klocka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A po piątym klocku pewnie z wdziękiem oddajesz siekierę w męskie ręce:))

      Usuń
  3. od razu mi się przypomniała ręczna piła moje-twoje. Jakie to szczęście, że już nie trzeba marnować zdrowia i czasu na te niewdzięczne czynności, rąbanie, koszenie kosą itd. Marzy mi się odśnieżarka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odśnieżarki są, ale muszą mieć równy grunt i musi być miejsce na "wyrzucany" śnieg. Chcieliśmy taką kupić, ale baliśmy się, że dom zamieni się pod wyrzuconym śniegiem w igloo

      Usuń
  4. W życiu nie widziałam łuparki:))Za moich czasow szczytem techniki była pilarka spalinowa,ktora nie dość,że bardzo głośno warczała,to jeszcze dymiła i śmierdziała:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to muszę zademonstrować łuparkę. Tak w celach poglądowych :)))

      Usuń
  5. Moja "łuparka" póki co, ma dwie ręce i 10 palców ale buntuje się na potęgę i coś trzeba będzie z tym zrobić.Serdeczności Jaskółko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to co zrobić? Kupić dwuręcznej łuparce taką na silnik elektryczny. Wdzięczność chodzącej łuparki będzie bezcenna :))

      Usuń
  6. Uwielbiam mgle! Pieknie wyszla na Twoich zdjeciach....chociaz ostatnio wlasnie przez mgle zamiast w Katowicach, ladowalam w nocy we Wroclawiu. Coz, mimo to nadal podzwiam ten cudowny, bialy woal...;)
    O luparce czytalam w jakims kryminale, do czego zostala uzyta chyba latwo zgadnac. Pozdrawiam mgliscie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samoloty to piękna rzecz pod warunkiem, że nie ma ślicznej gęstej mgły nad lotniskami :))) Taaa najpierw łuparką raz w łeb, a potem betonowe buciki i chlup do kanału.:))Odwzajemniam z przejaśnieniami :)

      Usuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.