poniedziałek, 10 grudnia 2012

Kminek, a może Kminkula, a nie Kminek ? :)))))))- takie tam śmichy


Dzisiaj tylko -2 stopnie mrozu, a w południe około 0 stopni. Trochę oddechu, bo ostanie – 18 dało nam nieźle w kość. Mimo to, w sklepie cały czas ciepło. Jaskół naprawił oryginalny (dla domków holenderskich) piecyk gazowy  toteż nareszcie mamy ciepło i sucho. W domu też cieplutko- palimy łupanym dębem. Niesamowita oszczędność, nawet po przeliczeniu wszystkich opłat: za drewno, przywóz, drwala, który pociął ogromne  szczapy. W zeszłym roku o tej porze już zamawialiśmy kolejne tony flotu. Teraz została jeszcze połowa z kupionego pod koniec wiosny. Nawet, gdy zamówimy w lutym nowe drewno, i tak będziemy do przodu. Super. A teraz sypie drobny śnieżek. Ohyda, paskudztwo- FUJ! Nawet baśniowe śnieżno- srebrne widoki nie są w stanie sprawić, żebym polubiła zimę. Nie cierpię zimna i już!
Przed mrozami pojawiła się w na trawniku wiewióra. Chyba Kminek, ale już w zimowej szacie. Futerko miał podbite szarym puchem. Taki posiwiały deczko wiewiór też jest prześliczny. Jaskół zaobserwował, że Kminek władował się do wywietrznika obok okna sypialni. Tego samego, z którego Bazylka (?) wynosiła młode. No i mamy zgryz- czy Kminek to aby on, a może to jest Kminkula? No, bo czy samiec wiewiór zna miejsce, gdzie rodzą się młode wiewiórki? A ewidentnie ładował się w wywietrznik, jakby znał to miejsce bardzo dobrze.
Ktoś pomyśli- Jaskółka, to już nie ma większych zmartwień- zastanawia się, która wiewiórka jest babiszonem, a która posiada męską płeć. Ano, wolę już sobie o takich duperelach myśleć niż po raz kolejny wałkować w łepetynie „wielkie i doniosłe sprawy polityczne tego kraju”, które- słuchanie (radio) i czytanie (prasa)- już uszami mi wychodzą.
W ubiegły piątek zauważyłam klucz gęsi. Leciały bardzo wysoko. Poranne słońce podświetliło im skrzydła, posrebrzyło. Wyglądały jak duży, wolno sunący na niebie samolot. Przepiękne. Ciekawe, dlaczego tak późno leciały. Kierowały się najpierw na zachód, a potem nagle skręciły w stronę południa. Szkoda, że nie miałam aparatu przy sobie.
Trochę mroziku
 Mroźne złoto.

 Trochę kryształków.
 I widok na południowy- wschód. Las w rzeczywistości jest daleko. Co najmniej kilometr w linii prostej. Ale prosto do niego nie można się dostać- trzeba zrobić duże koło,ominąć ogromne pola, a potem wejść na leśne dróżki. Fajnie wyglądają znaki drogowe- trochę symboliczne jest to ich "odwrócenie".
 Mój ulubiony fragment krajobrazu w mroźny poranek. "Ciągnie" ta dal.
 Widok z okna. Nie wiem, dlaczego wyszło na niebiesko. Zdjęcie robiłam w otwartym oknie.
Musiałam te zimne zdjęcia przełamać czymś bardziej optymistycznym :) Chata w słonecznikach. Zdjęcie robiłam z okna samochodu. Domek stoi gdzieś na Trasie do Krakowa :)



15 komentarzy:

  1. Mrozik jest bardzo fotogeniczny,nieprawdaż? Też dzisiaj zapałam za aparat i wczesnym rankiem obleciałam dom dookoła żeby w porannym słońcu złapać te diamentowe błyski i oblepiającą gałęzie szadź. Ja lubię zimę między innymi dla jej piękna, surowości i zdrowego, fizycznego wysiłku na mrozie. Ale dobrze, dobrze - nie piszę już o tym więcej, żeby Ciebie nielubiącej nie drażnić!
    Obserwacji wierwiórek zazdroszczę, bo tutaj ich nie uświadczysz. Ani siwej ani rudej - żadnej. Są natomiast sarenki i bażanty. I Zuzia ma za czym po lesie ganiać!
    Trzymaj się Jaskółko i uśmiechnij się czasem do tej niedobrej zimy, bo Ci wtedy takie fajne zdjęcia wychodzą, jak widać powyżej!:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eeee uśmiecham się tez, bo w gruncie rzeczy nie jest tak źle z tym moim nielubieniem zimy :)Jak już się przyzwyczaję ( tak pod koniec) to nawet, nawet...:)))Bażanty podchodzą teraz wprost pod sam dom. Nawet na taras próbują. Nie ma psa, to i bardziej są zuchwałe. Ale jak była Zuzka, to też mogły jej przed nosem defilować, a ona nie drgnęła. po prostu wiedział, ze one tez należą do naszej ogrodowej "społeczności". Teraz szukamy karmnika, bo na razie wysypuję ziarno na taras, a to jakoś tak nie przystoi :)

      Usuń
    2. A nasza Zuzia to istny wariatuńcio! Niech się tylko jakiś obcy ptak pojawi w pobliżu, np. gołąb to śledzi go godzinami i chce dopaść. Na szczęście gołębie i inne pierzaste są sprytniejsze od tej naszej ciapuchy!
      A w ogóle to szaleje na śniegu i wciąz chce się bawić. Co sie na dwór wyjdzie, to wpada w szał radosci i biega dookoła człowieka jak struś pędziwiatr!
      Nie myślałaś o sprawieniu sobie następnego psa? No chyba, ze już masz a ja nie doczytałam...

      Usuń
    3. Chcemy labradora biszkopta. Szczeniaka. Tym razem chcemy go wychować odpowiednio od małego.Zuzka, kochana psina, była przysposobiona jako dorosła. Bardzo szybko ucywilizowała się i została psią damą. Ale teraz musimy wychować psa pod kątem sklepu i kręcących się klientów. Chcemy ustrzec psiaka przed np. dokarmianiem (ewentualnym otruciem)i nadmiernym obłaskawianiem. Piesek powinie również umieć podróżować samochodem, chodzić na smyczy i nosić kaganiec.Zuzia to wszystko potrafiła, aczkolwiek bardzo niechętnie znosiła.

      Usuń
    4. Och, to duże masz oczekiwania względem przyszłego pieska! Nie wiem, czy uda się to wszystko zawrzeć w jednej psinie, bo nikt nie jest przecież ideałem. Na przykład nasza Zuzia, przy wszystkich swoich zaletach, ma niewyleczalną chorobę lokomocyjną. Nie wyrosła z niej, niestety i jazda samochodem w dalszym ciągu jest dla niej torturą. Wobec tego duzo z nią chodzimy, albo jeździmy rowerami a ona biegnie obok. Nie możemy jej ze sobą zabrać na żadną wycieczkę, ani do dalszej rodziny, bo się tylko psina męczy...
      A propos labradora, wo w zeszłym roku nasza sunia miała okazję bawić sie z takim cudnym biszkoptem.Szaleli na łące godzinami jak najlepsi przyjaciele. Az żal było ich rozdzielać...

      Usuń
  2. Cuda, cuda...a gdzie Kminek???????????
    Normalnie szukam i nie widzę!Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kminek w zimowej szacie ma tylko jedną fotkę- wlepię ją przy okazji :)

      Usuń
  3. I u mnie sypie śnieżek Jaskółko. Łopata czeka a mnie leń trapi. Za zimą nie przepadam choć potrafi cudnie przyozdobić krajobraz. Coś mi to wygląda, że to Kminkula.Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z łopatą prawie zaprzyjaźniliśmy się. Niestety, parking potrzebuje odśnieżania na bieżąco. Może to jest i Kminkula. Nie wiemy, gdzie się podziewa Kitka. Na wiosnę okaże się, który wiewiór jest kim.

      Usuń
  4. Jaskółki nie cierpią zimna i zimy dlatego odlatują do ciepłych krajów , ale znam jedną Jaskółkę z bloga , która została ... więc myślę że zimno kiedyś się skończy i znów będą kwitły słoneczniki jak na Twoim zdjęciu .
    A widok z okna wspaniały ten lekko niebieski odcień dodał mu bajkowego wyglądu :)
    Pozdrawiam serdecznie Ilona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem udomowiona jaskółka:) Te parę miesięcy przetrwam, a potem już wiosna i wiosna, i wiosna.... i jeszcze ...lato:))))

      Usuń
  5. No właśnie, jeśli brać psa to od maluśkiego. Gdy mojego wzięłam miał niecałe 7 tygodni, był
    wielkości mojej dłoni, a tę to mam raczej małą. Tylko ogonek już się na niej nie mieścił.
    Wiesz, to gęsi z terenów, na których dotąd było ciepło. Śnieg zawsze jest niebieski w cieniu, gdy jest dobre słońce, a las na horyzoncie wydaje się wtedy fioletowy. Lubię takie zimowe pejzaże oglądane z jakiegoś ciepłego miejsca.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Jeziorze Goczałkowickim też gniazdują gęsi. Ciekawa jestem, czy zostały, bo tu, u nas, jest trochę cieplej niż w głębi kraju. Fałat malował śnieg w wielu kolorach.Mnie na razie wychodzi najlepiej niebieski:)

      Usuń
  6. Zima najlepiej wygląda, jak patrzy się na nią z okna ciepłego domu:)) Taką lubię najbardziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, w ciepłym pokoju z wielkim oknem można sobie przetrwać zimę i nawet powiedzieć, że jest urokliwa:)

      Usuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.