środa, 20 lutego 2013

A już go miało nie być:(


Teraz zima nabrała więcej uroku. Wczoraj spadło 15 cm śniegu, ale widzę tę biel inaczej. Może to sprawa światła, prawie już wiosennego, a może świadomość, że jeszcze trochę i zrobi się zielono? Śnieg jest na razie puszysty, lekki  i czysty. To biel bez odcienia szarości, czy błękitu. Taka biel zdarza się jeszcze tylko w styczniu przy dużym mrozie w samym środku słonecznego dnia. Pozostałe zimowe biele są już w różnych „odcieniach”. Tak, chyba ma na to wpływ światło. Pewnie plastyk kształcony, wytłumaczyłby mi na czym polega gra światłocieni i odcieni kolorów. Nieważne. Ja tak widzę i sprawia mi radość odkrywanie różnorodności w przyrodzie. Dokarmianie skrzydlatych głodomorów trwa. Codziennie litr różnych ziarenek do karmnika i ogromna micha pokrojonych jabłek pod. Jeden Kosik tak się przyzwyczaił do mojej osoby, że podbiera kawałeczki jabłek prawie przy moich stopach. W ogóle się nie boi. Pewnie to ten sam, który w upalne dni, usadawia się przed najniższym schodkiem, przy zejściu z tarasu, prawie rozpłaszcza się, i szeroko rozstawiając skrzydła, chłonie wszystkimi piórami promienie słoneczne. A może ten, który wiosną i latem, o zachodzie słońca siada na kalenicy domu lub na słupie i głośnymi trelami zanosi się, sprawiając, że wszystkie moje dołki stają się mniej ważne i łatwiejsze do pokonania? Na razie wszystkie kosy, a doliczyłam się ich około sześciu, wcinają jabłka, aż im się ogonki trzęsą. Strategię mają opracowaną do perfekcji. W podskokach wyłaniają się spod krzewów, szybciutko porywają kawałek jabłka i w podskokach, przygarbione, jak stare czarne wiedźmy wracają ze zdobyczą pod krzaki. Tam ją rozpracowują i powtarzają cały proceder. Sikory czynią podobnie. Szybciutko sfruwają z gałązek, porywają z karmnika ziarnko i myk z powrotem na gałęzie. Za to wróble nie mają żadnych oporów rozgościć się w karmniku. Przylatują całym stadem, wciskają się po kilka sztuk do karmnika, przepychają się, prawie spychają się nawzajem i szybko młócą dziobkami, by najeść się jak najwięcej. Robią przy tym taki hałas, taki zgiełk, że mam ochotę rozgonić to całe towarzystwo. Bażanty przeniosły się w głąb ogrodu. I to też jest oznaką, że zbliża się wiosna. Od czasu do czasu na skórkach urzędują dzięcioły. Jeden ma czerwone portki i czerwoną czapeczkę, drugi ma tylko czerwoną czapeczką a cały brzuszek biały.
Wczoraj był pan zmierzyć pozostałe okna do wymiany. Śmieszne, ale poczułam się przeszczęśliwa, że jeszcze trochę i cały dom będzie miał nowe okna. Po wymianie drzwi balkonowych zaoszczędziliśmy na opale tyle, że możemy dokończyć wymianę pozostałej stolarki. Wymianę planujemy przeprowadzić po świętach. Potem jeszcze podłogi, malowanie drzwi, inne kosmetyczne rzeczy i … pewnie jeszcze coś po drodze się wyklujeJ. Jak to w starszym domu.
Dokończyłam haft czarny. Rany… gdybym wcześniej wiedziała, co to za dłubanina, to może poleciałabym zwykłym krzyżykiem. Jakoś poszło, ale kiedy mnie znowu najdzie ochota do haftu czarnego, to przedtem pięć razy zastanowię się. „Dzieło” wszyłam w poszewkę i Młoda dostała ją w prezencie na urodziny.

 Zakończona moja "czarna' robota.
Tropy szanownego rudasa. Śnieg chyba szkarlatyny dostał. Nie mam pojęcia, dlaczego na zdjęciu się "splamił' na różowo :(

 Puchowe nawisy
Śnieg... śnieg... wszędzie... tylko śnieg...

19 komentarzy:

  1. krzyżykiem nigdy nie byłoby takiego fantastycznego efektu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. I tak uprościłam motyw na sukience. Inaczej straciłabym oczy przy dziubdzianiu takich maleńkich kreseczek:)

      Usuń
  2. nie powiem, lubię się ruszać, nawet jeśli jest to odgarnianie śniegu... ruch to jak najbardziej pozytywna praca nad sobą... ale lubię też widzieć efekty... w przypadku śniegu tych efektów za bardzo nie widzę, a to już nie jest praca, tylko znój.. a znoju nie lubię...
    pozdrawiać :))....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i dzisiaj w znoju odśnieżaliśmy. Ruch to zdrowie:)))) Ponoć. Ale do zbyt dużego, kolana wysiadają. Teraz jest +3 stopnie, jakoś nie widać, żeby śniegu ubywało.Może i lepiej, bo z kolei zaleje nam piwnicę? I tak paskudnie, i tak paskudniej.

      Usuń
  3. Dla mnie najgorszy jest brak słońca. Od jego niedoboru samopoczucie mi spada i nawet nie pomagają już herbatki z wkładką i słuchanie ukochanych piosenek francuskich. Dzisiaj na moment nam tu słonko zaświeciło i od razu poziom optymizmu mi wzrósł.Całe szczęście, że snieg popadał, bo takie było lodowisko wszędzie, ze nawet Zuzi parę razy łapy sie na sniegu rozjechały.
    Bardzo piekny czarny haft Jaskółko!Wyglada to jakos tak stylowo, dziewiętnastowiecznie i dystyngowanie. Moje uznanie!:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Pierwszy tego rodzaju i doświadczenia brak. Jest parę kiksów, ale chyba ogólnie nieźle wyszło:)Wzór też trochę taki infantylny, jednak z drugiej strony, w hafcie czarnym właśnie takie wzory się sprawdzają.Od rana świeci cudne słońce. Za to wiatr jest zimny.No i przy gruncie jest odwilż. Powoli, powoli coś się zmienia w powietrzu.

      Usuń
  4. Cudna ta "czarna robota" Jaskółeczko.Za oknem biało ale świeci słońce i śnieg z wolna topnieje.Kosy przylatują razem z sikorkami na taras i ucztują w najlepsze.Też daję im jabłuszka i ziarna. Serdeczności słoneczne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ale pochwały zbieram, a to przecie taka drobna robótka:) Nad Czantorią jest pogodnie. Jeszcze czeka nas pełnia z mrozikiem.

      Usuń
  5. Piekny ten haft, Jaskolko, kiedys sie w to bawilam, dzis juz oczy nie te.
    Twoja zima jest tak piekna, ze chcialoby sie, zeby trwala i trwala. U nas snieg sie nie trzyma, popada i topnieje.
    Ja kupuje dla ptactwa gotowe siateczki z pokarmem i juz ktorys raz tej zimy zmieniam je na nowe. Ptaki maja co jesc, a Miecka siedzi w oknie, obserwuje i "cwierka" zafascynowana akcja na swierku pod balkonem.
    Ale i tak tesknie juz za wiosna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Zastanawiałam się jaką, dać mu oprawę.Z wszystkich koronek, wstawek, gipiurek (mam tego od...) ta koronka tylko w miarę pasowała, czyli wersja ciut przesłodzona wyszła.
      Zima rzeczywiście teraz jest śliczna. Światło przedwiosenne wyławia tę niesamowitą biel. A w dodatku śnieg jest leciutki jak puch. Mnie się podoba tylko pierwszy i ten ostatni śnieg. A teraz może przyjść już wiosna.
      Biedne kocisko, pypeć mu na języku wyrośnie:(

      Usuń
  6. Kiedyś trochę krzyżykowałam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dużo haftuje krzyżykami, płaskim i teraz spróbowałam czarnym. Jak się go opanuje, to można przepiękne rzeczy stworzyć. Jednak chyba będzie to mój hafciarski margines. Zbyt długo trzeba czekać na efekt, a ja lubię, kiedy szybko widać, co wychodzi spod igły.

      Usuń
  7. Ale piękny ten haft!
    Ehh, ludizska maja TALENTA;) Uściski dla Jaskółek -Obu;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Zapewniam Cię, że do haftowania nie trzeba mieć specjalnych talentów. Raczej cierpliwość i dobre światło w lampce:))))

      Usuń
  8. Super poduszeczka. Dzięki Tobie już wiem, co to jest haft czarny, podoba mi się.
    Sikorki i inne pierzaste, mogą chyba zjeść każdą ilość pokarmu. Mój mąż specjalnie hodował słoneczniki, które z założenia miały być na zimę, ale jak w porę ich nie zebraliśmy, to ptaszki "załatwiały" je na pniu, nie czekając zimy.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dałam Ci linki do tego haftu:))) Pierwszy, nienajlepszy... następne może będą lepsze. Planuję zbierać jarzębinę dla kosów na zimę. Słoneczniki to też niezły pomysł. Ich tarcze, kiedy dojrzewają owija się pończocha. Wtedy ptaki nie mogą wydziobywać ziarna.

      Usuń
    2. Tak, zajrzałam na linki, które mi dałaś. Na pończochę nie wpadliśmy, one wyjadały, kiedy chciały, a na zimę mąż kupował całe kilogramy słonecznika.

      Usuń
  9. Na nic sie nie zda odnieżanie, Jaskółeczko, kiedy żona... nieprzejezdna!!!
    ściskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boszsz..... ni za Chiny nie zrozumiałam z tą żoną:( kurcze...chociaż raz bez rebusów:)))... śnieżanie... żanie... żona... hmmmmm...

      Usuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.