niedziela, 24 lutego 2013

Takie sobie zabawy


Życie na blogach rozszalało się przedświątecznie. Wszędzie powstają pisklaczki, kaczuszki, zajączki no i multum pisanek. Wszelakich. Od papierowych, poprzez haftowane, po skrobane oraz szyte z filcu. No i jeszcze jajuszka dziergane. Cudeńka prześliczneJ. Nie ulegam temu szaleństwu, ale bardzo lubię wchodzić na robótkowe  blogi i podziwiać wytwory właścicielek. Zastanowiło mnie zjawisko Candy. Może to pod wpływem nocnej dyskusji? Przeleciałam się jeszcze raz po blogach i w jednym naliczyłam na pasku 15 różnych Candy. Świeżutkich, jak ranne bułeczki. Idąc od bloga do bloga natrafiłam na coś takiego: „Candy i rozdania. Konkursy blogowe w jednym miejscu” (http://candy-i-rozdania.blogspot.com/) brzmi tytuł bloga. Co za ogromna wygoda dla lubiących takie rzeczy, nie trzeba grzebać, szukać, wszystko pod nos podsunięte. Nie byłabym sobą, gdybym sobie nie poczytała, co my tam znajdziemy dobregoJ. Klikając na szczegóły poszczególnych „imprez’, nieodmiennie trafiałam na taki tekścik: „Napisz komentarz zgłaszając chęć udziału w zabawie, a potem zamieść na swoim blogu informację o moim Candy ze zdjęciem i aktywnym linkiem do tego postu.”
Albo takie:
Aby wsiąść udział w rozdaniu należy:
- być publicznym obserwatorem mojego bloga ( + 1los) - jest to warunek konieczny
Możesz także:
- Umieścić baner rozdania na blogu (np. pasek boczny) wraz z linkiem i terminem (+ 2 losy)
- Dodać notkę o rozdaniu na swoim blogu (+ 5 losów) 
- Polubić stronę bloga na Facebook ( + 3 losy)” 
Bywają i takie:
Zasady konkursu
1. Aby wziąć udział w konkursie należy być publicznym obserwatorem mojego bloga
2. Polubić mnie na Facebooku
*
3. Umieszczenia banerka na swoim blogu (notka,pasek boczny)
** 
4. Umieszczenie mojego bloga w blogroll'u na twoim blogu
** 
*nie dotyczy osób nie posiadających Facebooka
**nie dotyczy osób nie posiadających bloga
***wykonanie punktu nr 2/3/4 to +1 punkt, można łącznie zdobyć +3 punkty”
Pod spodem link do strony. Aby wziąć udział w konkursach należy dodatkowo spełnić, rozwiązać , wykonać… zadania.
Nawet nie muszę się zastanawiać nad celowością takich Candy, bo wyraźnie widać, że nie zawsze jest to „bezinteresowne” oraz „z dobrego serca organizowane”.
Część blogowych znajomych chce kogoś obdarować i nie żąda spełnienia określonych warunków. To mogę zrozumieć. Lubimy się, komentujemy u siebie, chcemy sprawić komuś przyjemność. Wszystko gra. Jednak większa część robi to w celach reklamowych. Rozdawane są najczęściej kosmetyki i akcesoria kosmetyczne. W konkursach można wygrać książki, sprzęt do wyposażenia kuchni, płyty i inne rzeczy. Candy dotyczy rękodzieła- własnoręcznie szytych maskotek, poduszek, bieżniczków, kartek i innych rzeczy „upominkowych”. Nie powiem, dużo tego i ładne to.
Mam jednak mieszane uczucia. Z jednej strony fajnie, kiedy dziewczyny obdarowują się między sobą, a z drugiej coś mi zgrzyta. W sumie nie przeszkadza mi to, a net ma to do siebie, że jak mi zgrzyta, to nie muszę. Po diabła jednak takie obwarowania? Po co tyle punktów do spełnienia? Nie wiem, jak innych, ale mnie z miejsca odrzuca takie stawianie sprawy (w różnych okolicznościach, nie tylko w tej omawianej). Osoby, które to organizują pewnie chcą zaistnieć w licznych netowych przestrzeniach. Im więcej, tym lepiej. Blogi, portale, Nasza klasa, Facebook, banerki… bajerki…. Oby  taką nachalnością nie wywołały skutku wręcz przeciwnego. Zupełnie jak te brzuchate sowy o wielkich oczyskach i  w najrozmaitszych konfiguracjach, które spotykam na co drugim blogu. Kiedy natrafiam na drugim,  piątym, siódmym, dziesiątym blogu na sowę, natychmiast opuszczam tę stronę. Muszę przecież jakoś zapanować nad pewnym, niefajnym odruchem fizjologicznymL

PS. Koniecznie wejdźcie na podaną stronę, bo jeżeli lubicie takie zabawy, to jest w czym wybierać.

 Štramberskie psiaki




22 komentarze:

  1. Dobry wieczór, Jaskółko! Nie lubię takich zabaw i omijam takie blogi. Nie mam ochoty bawić się w jakieś candy.Wchodze na blogi, by poczytać coś ciekawego, zainspirować się czymś, zachwycić, pomyśleć. Ale to ja. Inni mają prawo robić, co robią i lubić, co lubią a mnie nic do tego!
    Uściski serdeczne ślę!:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Candy zabawiłam się tylko raz i styknie. Bo co ma pisać człowiek w komentarzu u innego człowieka robiącego Candy i oczekującego jakichś konkretnych słów, a ja ich nie znam? Owszem, trzeba pisać o wytworach pochlebstwa.W większości są to śliczne rzeczy,ale czy o to chodzi, żeby w poście znalazło się 50 komentarzy typu:"Och... jakie to śliczne...och...."? Wyobraziłam sobie, że ja robię takie Candy i wyobraziłam sobie takie komentarze pod moim postem(wymuszone niejako)- zrobiło mi się mdło od myśli, że są nieszczere i interesowne. Nijak nie zobaczyłam w tym czegoś zabawnego. I choćby moje dzieło było najpiękniejsze, to przestałabym w to wierzyć.
      Inspiruję się blogami kreatywnymi z robótkami wszelkiej maści, bo sama dużo szyję i robię różne rzeczy. Nie mam na razie odwagi ich tu pokazać. Najpierw pójdą do sklepów a potem może tu je zaprezentuję. Na razie niech tak sobie zostanie.
      Opisałam zjawisko. Jeżeli ktoś lubi się w to bawić, jego sprawa:)

      Usuń
    2. No widzisz Jaskółko! Mnie zachęcasz do wydania tego, co piszę a sama nie masz odwagi pokazać tutaj wytworów swoich rąk. Och, chyba obie nie bardzo w siebie umiemy uwierzyć!A życie tymczasem biegnie i każdy dzień przez palce, jak piasek przelatuje i coraz mniej jest czasu na spełnianie marzeń...

      Usuń
    3. Tak, mam trudność z wiarą w swoje możliwości na niektórych polach działania. No może nie w swoje możliwości, bo wiem, że dużo mogę, ale czasem trudno mi uwierzyć, że coś, co robię może się podobać. A jednak mam odwagę spróbować to sprzedać:)Ja Ci mówię, dodaj soczyste dialogi, rozszerz o opisy- przecież przepięknie opisujesz przyrodę i ludzi- do Twoich opowieści i spróbuj to wydać.

      Usuń
    4. Hmm..Nareszcie jakaś konkretna rada! Dzięki serdeczne! Pomyślę wobec tego powazniej o tym wszystkim.A Ty pokaż, co według Ciebie wyszło najlepiej Ci z Twoich robótek (a na pewno masz tego sporo po szufladach pochowane!)i pomyśl, że przeciez nikt Cie za to nie roztrzela a osoby życzliwe napiszą szczerze, co myślą...!:-)))

      Usuń
    5. Zobaczyłam siebie z rozdartą koszulą na piersi poddaną do strzału.Brrrrr...makabra:))))

      Usuń
  2. Ja zapisalam sie w zyciu na dwa, w tym jedno u Beaty, bo zachwycona jestem szczerze Jej obrazami i nie obrazilabym sie, gdybym cos u Niej wygrala. Reszta to niewarte mojej uwagi rzeczy, powodujace estetyczny zgrzyt na moim blogu tymi banerami. Kazdy orze jak moze, zeby sie rozreklamowac, wiec niech sobie inni zamieszczaja ich banery, co mi do tego.
    Troche to dziecinne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że są rzeczy, które chciałbym mieć u siebie, ale cała procedura jest dla mnie nie do przełknięcia. I dodam, bywam na blogach rosyjskich- kurczem, tam dopiero "robota" odchodzi. Nasze to jeszcze rzemiosło. A może to jak nałóg? Wciąga i trudno przestać?

      Usuń
    2. Pewnie tak i dlatego zdrowiej trzymac sie od tego z daleka :)))

      Usuń
    3. Jeszcze coś innego mi wpadło do głowy- to mogą być własnie takie przyjaźnie, znajomości "po fachu" dzisiaj ja robię, jutro ty zrobisz, a pojutrze koleżanka:)Ale 15 banerków z Candy na pasku????? To już trochę niezdrowo wygląda.

      Usuń
  3. Jaskółko, ja nigdy nie robię "candy", bo mnie ich formuła mierzi. Gdy mi się nazbiera trochę robótek to raz na jakiś czas robię "rozdawajkę",bo mam tylko jedną szyję i jeden nadgarstek, ale nie wymagam by ktoś to reklamował na innych blogach .Fakt, robię losowania, no bo jak mam 6 biżutek do rozdania a chętnych się zgłosi znacznie więcej to co mam zrobić? Już kiedyś pisałam,że jeżeli któraś ze stałych blogowiczek ma jakąś potrzebę biżuteryjną to niech mi o tym napisze maila, podyskutujemy co to ma być i jeżeli tylko będę mogla - zrobię, oczywiście nieodpłatnie. Ponieważ jesteś osobą, która wie co to jest haft (tylko nie wiem dlaczego nie pokazujesz swych hafcików i łapaczy snów)to zajrzyj dziś do swojej poczty. Zaraz Ci coś podeślę- próbkę różnych ściegów gobelinowych.
    A psy są super, ten czarny- niesamowity!!!
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozdawajki są miłe i rozumiem, dlaczego je robicie. Piszę o tych Candy, które są wciąganiem czytających do pewnego rodzaju biznesu. I sprzedaż też mnie nie dziwi. Ktoś pisze: "Jeżeli interesuje cię zakup którejś mojej pracy, to napisz". I to jest w porządku. Jak natrafiam na stronę- blog ze sprzedażą tez rozumiem. Jeszcze inni posyłają swoje wytwory do specjalnych sklepów internetowych i zamieszczają banerki tych sklepów. i to też jest dobra forma. Natomiast odrzuca mnie ta próba wymuszania zamieszczania linku do bloga we wszystkich możliwych netowych miejscach i obwarowaniu typu ...musisz...pod warunkiem...nie możesz....
      Czarny "wisiał" w połowie za płotem nad ulicą. Płot stał na 3 metrowym murze z kamienia. Pies bardzo przyjazny.
      Rudas wlókł się przez rynek za ciągnącym go na smyczy właścicielem . Ciężko mu było bo spaślaczek ogromny. A pudelka strzeliłam w przelocie. Stał w nieciekawym miejscy a wokół niego było pełno nóg ludzkich.

      Usuń
  4. A ja już wczoraj na wiedźmowisku napisałam, że robiłam rozdawajki bez zasad i zrobiłam też typowe candy z zasadami - każde ma swój cel, czasem to dobra zabawa, a czasem element reklamowy, tak jak wyżej wspomniane :) Przyznaję, że też krzywo patrzę na "łowców okazji" i całe kolumny zacukrzone, ale - no właśnie - jak ktoś lubi...

    Jak tam psie rozmyślania?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chciałabym, żeby mój post był odbierany jako krytyka w konkretnym kierunku. Każdy robi, to co lubi, a ja napisałam swoje przemyślenia i netowym zjawisku.
      A piesek???? Och Babo.... wszystko idzie ku lepszemu:))))

      Usuń
  5. Raz chciałam wziąć udział bo coś bardzo mi się spodobało ale uznałam, że to zbyt skomplikowane - wklejac coś na blogu ( i na dodatek oniżać swoje szanse wygranej )))) U mnie raz był konkurs na najlepszy pomysł i wygrany dostał rysunek pomysłu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli znamy się w jakiejś blogowej grupie, to konkursy, mailowe obdarowywania są fajne.To się dzieje bez rozgłosu , w kameralnej grupie i wtedy ma to charakter zabawy. Pobawimy się, pośmiejemy, skomentujemy, a przede wszystkim wiemy, że to jest przyjazne dla nas. To co opisałam ma znamiona wyścigu po "mieć za wszelką cenę" oraz, z drugiej strony- "zaistnieć za wszelka cenę". Wtedy nie jest to zabawne, chociaż wydaje się być śmieszne.

      Usuń
  6. i tak najbardziej nie cierpię komentarzy podobnej treści - ładny blogasek, zapraszam do mnie... i tu następuje link do tego kto "zaprasza";) Natychmiast zapraszający powiększa moją listę spamerów.
    Candy, jakkolwiek nie lubię tej formy zabawy (przyznam, że raz wzięłam udział), daje wybór i bawi się ten, kto na ową "bezinteresowność" przystaje.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak w tym "szaleństwie " jest metoda. Zapraszając do bloga przez podanie linka, osoba nabija sobie liczbę obserwatorów, a to chyba (?) ma coś wspólnego z jakimiś netowymi profitami. Kompletnie nie mam pojęcia o wszystkich netowych możliwościach. podobno dobrze można zarabiać na reklamach umieszczonych na blogu. Nie wchodzę w to. W Candy również:) W konkursy na zaprzyjaźnionych blogach mogę:))) W ramach naszej wspólnej zabawy.

      Usuń
  7. Ścigaj się, dziewczę, ścigaj,
    Dla, dzieci, dla męża, dla kiecki.
    Nagrody załapiesz w try miga
    I żywot odmienisz swój pieski (akurat)!

    Do tego jeszcze ścigać się na blogach?! Dziękuję, Jaskółeczko, spadam, mam w domu łazanki.
    uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak łazanki, to galopem, bo zabraknie. Pycha:)))

      Usuń
  8. W "candy" nie biorę udziału i nie organizuję. Zakładam, że jak się komuś, coś spodoba, zawsze może zwrócić się z pytaniem, "czy mogłabym..." Zdecydowanie więcej frajdy sprawia mi niespodziewane obdarowanie osoby, o której myślę, że bezinteresownie chwaili bo podobają się jej moje prace. Wszyscy wiemy, że "Candy", to sposób na ściągnięcie na siebie uwagi. Jeżeli komuś zależy na ilości, to jego sprawa.
    No właśnie, robisz coś, a nie pokazujesz. Pokaż proszę:)). Rozumiem Twoje obawy przed upublicznieniem swoich prac. Gdyby nie mąż,który przez długi czas był jedynym oglądającym. Moje ganutelle dalej "ozdabiałyby" domowe półki i szuflady. W przeciwieństwie do Ciebie, ja nie mam odwagi sprzedawać. Pokazuję i obdarowuję:)
    Zawadiackie spojrzenie i różowy jęzor czarnego, po prostu cudo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrobiłam już parę zdjęć, ale ciągle mi coś na przeszkodzie staje. A jak napiszę posta, to inne fotki bardziej pasują. Właśnie o tę odwagę w pokazaniu tutaj chodzi. jestem amatorką, a kiedy latam po blogach, to takie cudeńka ludzi czynią....

      Usuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.