niedziela, 3 marca 2013

Rude harcują :), wiosna idzie :)


Zauważyłam pewną prawidłowość. Jak się wścieknę i napiszę ostry tekst na drugim blogu, spotyka się on z milczeniem. Jakoś nikt nie chce podyskutować. Najpierw mnie to dziwiło, teraz odpuszczam. W dodatku zauważyłam, że ten blog, który w założeniu miał zawierać moje zgryźliwości, jest taki łagodniutki w porównaniu z moim drugim blogiem. Coś mi chyba nie wyszło. Może ten drugi powinien nosić miano „zgryźliwca”?
OK., ludzie nie chcą już dyskutować na tematy polityczne. Na tematy gospodarcze  i społeczne zresztą też nie chcą.  Najchętniej na takie bardziej prywatne. O zwyczajach, o swoich znajomych, o tym, co ich zadziwia lub o braku normy. Dobra. Ja nie przestanę tam pisać, bo jak się wkurzam na maksa, to muszę gdzieś to wyrzucić. Raz tu, raz tam.  Oba blogi służą, między innymi, do wyrzucanie tego, co mi nie pasuje. A w ogóle to trzeba  mieć silne nerwy, żeby we współczesnej rzeczywistości jakoś normalnie funkcjonować.
Robi się (a jednak) wiosennie. Wczoraj rudasy dały prawdziwy spektakl. Jaskół naliczył ich 5. Ja widziałam, odrobinę później, cztery wiewióry, śmigające jak szalone po drzewach. Po pniu, raz w górę, raz w dół, po gałęziach tam i z powrotem, skoki z drzewa na drzewo. No obłęd. Dzisiaj jedna kursowała po tarasie i trawniku, a druga poszła się napić wody z rynny, znajdującej się  przy okienku  pokoju na piętrze. Może być awantura, bo zeszłorocznym lokalem w wywietrzniku obok okna sypialni, w którym okociła się Bazylka, a potem wynosiła z niego młode, zainteresował się kos. Już tam się kręci. I rudas też się tam kręci. Zobaczymy, kto wygraJ.
Nareszcie wysłałam rozdział do trzeciego tomu serii wraz z pytaniem, jaką tematykę będzie zawierał następny tom. Otrzymałam zwrotną informację: na razie zbierane są rozdziały do tomu drugiego (pierwszy tom jest wydany i mam swój egzemplarz w domu), nie wiadomo, co z tomem trzecim, a czwarty tom mam traktować jako kolejną epokę, czyli filozofię/pedagogikę w Oświeceniu. Dowiedziałam się również, że dr hab.- redaktor serii, stracił właśnie drugi etat na uczelni, która miała współfinansować serię. Powód- coraz mniejsza liczba studentów na kierunku pedagogicznym. Drugi etat stracili wszyscy drugoetatowcy. No proszę… tak dobrze żarło i zdycha. To ja sobie poczekam teraz spokojnie, kiedy pewien dziekan wreda spadnie z hukiem z krzesełka. Ja nie życzę mu źle, ja po prostu nie życzę mu dobrze. I mam ku temu niemałe powody. Zatem czekam i widzę, że moje oczekiwania idą w dobrym kierunkuJ.
Nie otrzymałam jeszcze (mimo, że już wydana) egzemplarza książki, w której znajdują się moje dwa rozdziały. Miesiąc temu proszono mnie o adres i od tego momentu głucha cisza nastała. Książki ani widu, ani słychu. Mam wrażenie, że celowo „zapomniano”. Wszak to dodatkowy egzemplarz darmowy dla znajomych. Jeszcze dzisiaj wyślę maila ze „słodziutkim” pytankiem. Nie dość, że nie dostaję ani grosza za moje pisanie, to jeszcze skąpią na jednym egzemplarzu. Paranoja jakaś. Ta książka powinna się dobrze sprzedawać, bo tematyka jest dosyć nośna i ciągle mało jest takich pozycji na rynku. Rozdziały oddałam prawie trzy lata temu. Wtedy miałam nadzieję, że może jednak z tą habilitacją coś ruszę, to nimi dorobek powiększę. Teraz? Teraz piszę już tylko do szuflady, bo być może, rynek się otworzy i to wydrukują.
Na razie mam ochotę zrobić poduchę w stylu Crazy patchwork. Trochę to czasochłonne, ale ciągnie mnie bardzo.
Dostałam od elfi. Przepiękna precyzyjna robota:). Stoją na regale obok kompa (tu tylko do fotki postawiłam na pianinie)
A to dostałam od Anabell. Równie misternie wykonane dwa przeurocze koty. Sobie wiszą też obok kompa.
 Takie już duże mamy narcyzy w ogrodzie.

 I oczar, który teraz jest w pełnym rozkwicie.

26 komentarzy:

  1. Och, Jaskółko! Co do tematów politycznych i gospodarczych, to mam czasami taki ich przesyt, ze po prostu czuję, ze nie mogę więcej tych okropności w siebie przyjąć. Nie mam na nic wpływu a przejmuje sie wszystkim za bardzo, aż do płaczu czasem...Mojego męza bardzo zajmują natomiast takie tematy i czasem dyskutujemy ostro. Potem, na blogach muszę odpocząc od takich dyskusji...I dlatego chociaz czytam wszystko, co napiszesz, nie zawsze mam siłę by sie wypowiedzieć.Wybacz Jaskółko!:-))
    Na jaki temat jest ta ksiazka, o której napisałaś że tematyka jest nośna?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że ja nawet nie zawsze oczekuję wypowiedzi ze strony czytających tam na "Jeszcze nieraz zatańczę". Zdaję sobie sprawę, że zahaczam o tematy drażliwe. Na przykład, kiedy piszę o księżach katolickich, czy draniach politykach. Bo i cóż dodać. Najczęściej odwiedzają mnie osoby z takimi samymi poglądami. Te które mają inne, nie komentują. Myślę, że może boją się wycinki lub ataku z mojej strony.Tam pisze również rzeczy, które nie zawsze docierają do ogółu, albo nie zawsze są czytelne, lub przedstawiam różne punkty widzenia.
      Książka mówi o fenomenie śmierci w różnych aspektach. Ja akurat przedstawiam wyniki i omówienie badań, które przeprowadziłam wśród nauczycieli, dotyczących ich przygotowania do rozmów z dziećmi i młodzieżą o śmierci.

      Usuń
    2. Poglądy co do księzy katolickich, czy polityków mamy podobne - nie są to dla mnie w żadnym razie tematy drażliwe. W ogóle nie mam chyba niczego takiego, co nazwałabym tematami drazliwymi. No chyba, że zahaczałoby to o bardzo intymne sfery zycia...A więc rzeczywiscie moje milczenie w wielu kwestiach jest zgodą na Twój punkt widzenia. Ja w realu w ogóle jestem dosc małomówna, dlatego chyba zapominam o tym, że przecież jeśli tu nie napiszę czegos, czyli nie wypowiem sie pisaniem, to mnie nie ma po prostu!:-))
      A co do tematu śmierci, to zawsze mnie to interesowało a w mojej rodzinie duzo sie o niej mówiło. Jako dziecko widziałam na własne oczy dwa komunikacyjne wypadki drogowe ze skutkiem śmiertelnym - może wiec dlatego ten temat nie był u nas nigdy tematem tabu.

      Usuń
    3. Nie, nie ma po prostu, bo ja wiem, że czytacie, co napiszę. Teraz głupio wyszło, bo tak, jakbym domagała się komentarzy, a nie o to chodzi:))))
      Czasem zastanawiam się, czy ja jestem taka cięta na to, co się dzieje, czy jednak mam normę, kiedy mnie to denerwuje.
      Śmierć jest trudnym tematem. Chciałabym, żeby w szkołach prowadzono edukację ku śmierci. Jasne, że odpowiednio musiałoby to być przygotowane i przeprowadzane.
      Jednego, czego mi żal,kiedy nie pracuję już na uczelniach, to właśnie brak możliwości pchnięcia w tym kierunki sprawy.

      Usuń
  2. No co, no co! Napisalam przeciez komentarz!
    Jade ostro po niektorych tematach i sama wiem, ze nie wszyscy lubia mnie czytac. Ale co mi tam, ja takze musze upuscic nadmiar zlej energii, a blog swietnie sie do tego nadaje. Inaczej pewnie nie jeden raz zamordowalabym na smierc mojego slubnego, bo jest akurat pod reka. Lepiej wiec wyzyc sie na klawiszach lapka i Wam troche krwi napsuc. W koncu meza mam tylko jednego, szkoda faceta! ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko, Panterko:))))faktycznie, szanuj męża. U nas jest 1:1. Raz Jaskół się wścieka, raz ja.A potem lecę napisać w blogu, co mnie wkurza.Blog Pani redaktor z NIE jest "okrutny". czytam partiami, żeby mnie szlag nie trafił.A Ty na razie to tak bardziej light piszesz. Gdzie te kły i pazury??:)

      Usuń
  3. nasz rudy sweter tak wczoraj harcował, że wlazł na szkło... nie jestem fanem gonienia amatorów procentów pod chmurką, sam czasem lubię sobie strzelić piwo siedząc na trawce zielonej, ale śmieciuchom na pohybel!!!...
    w tym temacie to jest tak, że nie wszyscy znają proporcyję... ludzie potrafią się przypieprzyć do parki, która zbyt intensywnie /ich zdaniem/ się do siebie tuli, ale coyones im brakuje, by skopać po dupie menela, który rzuca opróżnioną flaszkę byle gdzie...
    a blogi to blogi... ja tam jestem za różnorodnością... czasem walę bardziej sjerjozny temat, a czasem o gołej dupie /co też wcale takie niesjerjozne nie jest/...
    pozdrawiać :))...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biedny sweter. Skubane pijusy:( W dodatku rozrzutni. Kiedyś to flacha szła do skupu i było na drugą flachę. Co za naród:(, co za ludzie:( Ano właśnie- d... Maryni, a ostatnio i d... Maciusiów okazały się tak ważne, że nawet w Sejmie toczą na jej temat ostre debaty.
      Jak świat światem wszystko wokół niej się obraca:)Ekspertów szukaj w KK.

      Usuń
  4. A ja, gapa, nie wiedziałam,że masz jeszcze inny blog! mea culpa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nic, oprócz dobrej, mam nadzieję, muzyki nie straciłaś:)

      Usuń
  5. Co do mych blogów, Jaskółko: onet, mimo 7 lat tamtejszego klaterowania, mam tam, gdzie należy, a uśpiony talent kreci się ( chodzi tu o aktywnośc kreta)na salonie24 (juvenilius.salon24.pl). Pełny blogostan...
    uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To se tam pójdę. Na ten salony, pójdę :)Z Onetu wyszłam, bo mnie tam trollowano:(
      Ten Twój na bogspocie jest dobry:)

      Usuń
    2. Dzięki, Jaskółeczko! A potyczki z trollami zawsze wprawiały mnie w dobry nastrój, szczególnie, gdy troll podkulił ogon i spierd... na palmę!

      Usuń
  6. Ja jakoś nigdy nie zajarzyłam, że tamten blog to tez Ty! Co za gapa ze mnie:)
    Dobrze, że rude harcują. Uwielbiam je:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hmmmm... a na pasku jest napisane....Byłaś tam? Tamten był pierwszy, bardziej poprawny. Potem powstał ten, w założeniu miał być mniej poprawny, bardziej wybuchowy. A teraz się wszystko w obu przemieszało:)
    Rude są przeurocze. Cieszę się, że brykają i jest ich tak dużo. Zawsze gdzieś tam można je przyuważyć :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wiedziałam,że piszesz drugiego bloga.Zajrzę,ale przyznam się szczerze,że jeżeli to tematy polityczne,to nie bardzo dla mnie.Już dawno przestałam się interesować polityką,,kiedys tak,lubiłam wiedzieć,ale odkąd zaczęło mnie to bardzo denerwować,to doszłam do wniosku-a po co,skoro i tak nic nie zmienię,a mam sobie dodatkowy stres fundować?
    zazdroszczę tego teatrzyku za oknem .A patrząc na twoje pierwsze zieloności wiosenne i porównując zwały śniegu za moim oknem...czuję wszechogarniającą...zazdrosć.
    Prezenty cudowne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie denerwują mnie skrajności. Do wybryków polityków już przywykłam. Bardziej skupiam się na prawnych absurdach, dziwnych przepisach lub arogancji urzędników.
      Dobrze, że teraz ogród zajmie mi sporo czasu i na "politykę" go zabraknie. Ten drugi blog to jest kontynuacja bloga sprzed 4 lat i jest starszy od tego. Jest jeszcze trzeci blog, zaniedbany, zwierający wiersze, które lubię lub są mniej znane.
      I u Ciebie zwały śniegu szybko się stopią. Podsyłam Ci mnóstwo słoneczka, to przyspieszy zieloność.

      Usuń
  9. Jaskółko, fajnie,że rude harcują i fajnie jest,że my też sobie od czasu do czasu poharcujemy ciut.Mądrzy ludzie mówią,że człowiek zrobi wszystko, by się dobrze bawić.No nie wiem.To kategoryczne stwierdzenie raczej odniosłabym do mężczyzn, a kobiety chyba bardziej lubią zaszaleć...Tak ja na przykład nieco sobie zaszalałam i mm problem z nogą, czyli zapalenie ścięgna Achillesa i takie tam torebki czy coś..
    Fakt,że nie lubimy polyyyyyyytyk to tylko zdrowy objaw, ale skutki tegoż mogą być jednak dotkliwe, bo bez naszej kontroli gdy zaczną harcować....A swoją drogą- może lepiej jak harcują zamiast robić tę ichnią politykę?!Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
  10. No to sobie bryknęłaś:( Moje współczucia:( Chyba wrócę do moich rozważań o np. św. Pawle. ten to dopiero był numerkiem.

    OdpowiedzUsuń
  11. W świecie łatwych i szybkich przyjemności, kultu młodości i poprawiania urody za wszelką cenę, śmierć została wypchnięta i stała się tematem tabu. W przeszłości była czymś naturalnym, nieuniknioną koleją rzeczy. Zmarłych żegnało się w domu (rozumiem, że wielkomiejska blokowa rzeczywistość do tego nie przystaje). Na pogrzeby zabierało się nawet małe dzieci i było to naturalne. Teraz chronimy dzieci przed tym doświadczeniem, bo podobno może zaszkodzić ich delikatnej psychice (nie zgadzam się z tą opinią). Efekt jest taki że, jak młody człowiek zetknie się ze śmiercią, nie bedąc do tego przygotowanym, powstaje problem. To po części nasza wina - rodziców, zbytnio chronimy dzieci przed życiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały mój doktorat poświęciłam zagadnieniu śmierci. Dużo przeczytałam pozycji, dużo rozmawiałam, prowadziłam badania w różnych grupach wiekowych społecznych. jednego, czego mi zal, to własnie tego wyautowania z dalszej pracy naukowej. Nie mam szans prowadzić dalej badań. Jedynie pisać mogę, ale w dzisiejszym kryzysie kogo to może jeszcze zainteresować?
      Brakuje edukacji ku śmierci, brakuje takiego naturalnego podejścia. Kościół się odwraca- mówi tylko swoje, więcej lęku przydaje niż ukojenia, rodzice nie mają czasu, dziadkowie stracili autorytet, nauczyciele nie potrafią. Szkoda:(
      Mam programy szkoleń dla nauczycieli. Takie szeroko zakrojone, z psychologią, filozofią, interwencją kryzysową. Bardzo by się im przydały. No i co z tego? Brak forsy, a ja za darmo też nie będę gadała. Już mi przeszła tego rodzaju praca społeczna.

      Usuń
    2. Zgadzam się, brakuje naturalnego podejścia. Napisałam te słowa i zastanowiłam się, co rozumiem pod tym pojęciem. Odpowiem słowami Tewjego Mleczarza(Skrzypek na dachu)TRADYCJA! obrzędy, skupienie, szacunek, czas żałoby. Takie jest moje rozumienie tego, być może najtrudniejszego z etapów życia. Jednakże mam już swoje 50+ :)) i być może powinnam jak Tewje Mleczarz przyjąć do wiadomości, że i w tym aspekcie ludzkiego życia, tradycja ulega zmianie, czy na lepsze...?

      Usuń
  12. Politykam gospodarka itp. przestałam się tym gorączkować, od momentu kiedy po każdym wystąpieniu jednego z polityków moje ciśnienie szybowało w góre. Teraz interesuje mnie jedynie polityka i gospodarka mojej własnej rodziny. Oczywiście fakt, że nie płacę już podatków w tym kraju znacznie mi ułatwił moją separację od tych spraw.

    Moim zdaniem śmierc wcale się nie stała tematem tabu, ona się skomercjalizowała, jak wszystko dookoła. Stała się produktem, czymś powszednim, ruchomym obrazkiem do obiadu, czymś co widzimy codziennie i co przestało robić na nas wrażenie, co przestało miec w sobie tajemnicę, przestało być misterium. Kilometry flaków, metry kwadratowe pokryte porozrywanymi na strzepki ludzmi, hektolitry juchy leją się z ekranów już od godzin popołudniowych. Śmierć nadal jest ale część chce wierzyć, że ich nie dotyczy bo przecież wszystko w życiu można jakość obejść - zostać superbohaterem/wampirem/wilkołakiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmierć przedstawia się nam w jakiejś dwuznaczności. Z jednej strony w taki sposób, w jaki opisujesz, a z drugiej jako coś, czego należy się bać, bo to ciągle niewiadoma, nieoswojony temat. Ta Twoja, to śmierć "obok", ona jest wszędzie obecna, ale jest czyjaś, nie moja, nie osobista nie w obszarze mojego bytu. Masz rację, jakby nas nie dotyczyła. Długo by mówić. Problem w tym, że ludzie nie chcą na ten temat mówić, a powinni.

      Usuń
  13. Mnie również zaskakuje reakcja na posty. Czasem przemyślany tekst mija bez echa, a czasem taki na szybko wywołuje komentarze. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba od nastroju czytających zależy. Nic tam:) Próbujmy dalej.

      Usuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.