poniedziałek, 10 czerwca 2013

Kredens


11.30
Zamglone poranki i upalne dni. Wczoraj dookoła „chodziły” burze, ale do nas ani jedna nie zawitała. To jakieś szczególne miejsce, bo takie zjawiska obserwuję od momentu, kiedy się tu sprowadziliśmy, czyli od 23 lat. Często na południu nad górami- granatowo, na zachodzie- sino, północ deszczem zszarzała, słychać z dala grzmoty,  a u nas słońce świeci w najlepsze.
Dzisiaj bardzo ciepło i mocny wiatr. Pojawiły się pierwsze grzyby- kozoki. Ptaki mają ostatnie lęgi. Co chwilę, z różnych stron, słychać popiskiwania piskląt, a ich rodzice to tylko śmigają w powietrzu.
Wczoraj „zamieszkał” u nas stary kuchenny kredens (taki śląski byfyj). Ogroooomny. Skąd pomysł? Wymarzyłam sobie pokój do pracy w wiejskim stylu. Na jednej ścianie mamy meble (też już dosyć stare) robione na zamówienie- dwie komody i wiszące półki z szybkami, takie ludowe, z modrzewia. Do tego stół i krzesła w tym stylu. Na drugiej ścianie stało pianino, ale bardziej pasowało do innego pokoju, więc zostało tam wstawione. Zrobiła się goła ściana. No i dalej kombinować, co teraz? Można było dorobić meble, żeby pasowały do tych, które już są. Tyko…kasa, panie…kasa…Kupić inne w tym stylu? Wyglądałyby już tandetnie, a robione z drewna?… kasa….Dobra, mówię do Jaskóła. Ściany dzieli duży pokój, to zrobimy tę w zupełnie innym stylu. Oczywiście nie żadne rococo, ani klasycyzm, i nie meblościanka, chociaż chodziła mi po głowie, ale… jeszcze jeden warunek musiał być spełniony- musiałam  znaleźć jakiś mebel na swoje rzeczy do szycia, bo pochowane po różnych szafach. Wkurzało mnie  ciągłe ich wyjmowanie i upychanie. Mebel miał być pojemny, natomiast współczesne meblościanki, to więcej ścianek niż mebla. Jak była duża, to komplet z szafą dwudrzwiową. Na groma mi jeszcze jedna szafa na ciuchy, kiedy ja chcę półki na tkaniny, wełnę, nici i inne takie duperelki. Odpada. Znalazłam fajne komody. Pakowne, ale ciemne. Niech będą ciemne. Postanowione. W tym samym czasie pojechaliśmy do kumpla po naszego Enfielda, aby zabrać go z zimowego garażowania do domu. W tej samej wiosce mieszka inny kolega- motocyklista więc poszliśmy go odwiedzić. A on, zapaleniec, zbieracz staroci, zaprowadził nas do starego domu, w którym trzyma te swoje wiekowe cudeńka. Rany- stare motocykle, rowery, naczynia, szkło, lampy, pralka, maszyny do szycia, jakieś zegary, lustra, a wśród nich stał kredens. Taki śląski kuchenny byfyj. Patrzę na mebel i mówię, że takie dwa miała moja babcia w domu. Jeden w kuchni zimowej, drugi w letniej. I nagle strzeliłam: Sprzedaj mi ten kredens.
Ale kolega zafiksowany, żeby „mieć”, mówi „nie”, mimo to prowadzi mnie do innego pomieszczenia, a tam stoi drugi kredens, jeszcze fajniejszy.
-No- mówię- Masz dwa, jeden możesz mi sprzedać- upieram się tak w ciemno, bo jeszcze nie mam pojęcia, gdzie by go postawić. Jednak chodzi mi po głowie, że taki kredens jest pojemny i bardzo mi się podoba. Kumpel jednak też się zaparł i nie miał ochoty mi czegokolwiek sprzedawać. Nie, to nie. Wyszłam przed dom, gdzie stała reszta towarzystwa i mówię, że Marcin ma takie fajne kredensy, ale sknerus jeden, nie chce żadnego mi sprzedać. Jaskół robi wielkie oczy, bo pojęcia nie ma, że jakiś kredens chcę kupić, a ja jak smark wpatrzony w lizak, kredens i kredens chcę. Nagle drugi kolega coś z żoną poszeptał i mówi, że w starym domu od ciotki chyba jeszcze taki kredens stoi. Pojedzie tam, jeżeli mebel będzie, zrobi zdjęcie, przyśle nam i my zadecydujemy, czy bierzemy go. Ok. ucieszyłam się, ale przyznam, że po powrocie do domu miałam wątpliwości, czy rzeczywiście chcę starego grata postawić w pokoju. Zdjęcie przyszło. Bierzemy. No i wczoraj ogromny (większy od tych od Marcina) kredens stanął w naszym domu.
21.07
Przekombinowałam z tymi burzami. Po południu była u na burza, ale taka normalna. Wprawdzie spadło trochę gradu oraz była ulewa, jednak w normie. Natomiast cała chmura szelfowa przeszła bokiem i dostało się Jastrzębiu, Żorom, Tychom oraz Rybnikowi.  Z drugiej strony chmury poszły na Ustroń, Bielsko.
 Na razie nie grzeszy urodą. Zostanie pomalowany na kolor kremowy, dostanie piękne uchwyty (już sobie wypatrzyłam w Castoramie) nowy blat i po pomalowaniu wstawimy mu szyby. Na razie zostały wyjęte na czas transportu i malowania. On tu wygląda na niewielki, ale w rzeczywistości ma 1,80  długości i jest bardzo pakowny.
 Pilnuję

 Pierwszy w tym roku.






40 komentarzy:

  1. A nie chcialabyc tego "kredensa" opalic z farby z zrobic od nowa na drewniano, bylby bardziej stylowy? Wreszcie bedziesz miala miejsca dosyc na swoje szpargaly.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oryginalny kredens kuchenny był właśnie malowany w pastelowych kolorach. Właśnie opalony straciłby styl. Na razie jest zaniedbany. To sreberko też go szpeci. Nie wiem też, co jest pod farbą, czy deski maja fajne słoje czy to jest barachło. On ma się wtopić i sprawiać wrażenie jakby był od zawsze, a nie wyeksponować:)

      Usuń
  2. Bardzo się mi takie kredensy podobają i nie dziwię się Twojemu koledze, że żadnego nie chciał sprzedać ;) Moja babcia miała podobny, stoi chyba w spiżarni - nie wiem, bo rzadko tam teraz jeżdżę.
    Jestem ciekawa, jak Twój będzie wyglądał po "rewitalizacji".

    A burze? Jakie burze? Aż się wierzyć nie chce, że na południu ludzie walczą z wodą, a u nas słońce. Poza tym, moje miasto też leży w jakimś specyficznym miejscu i niech już tak zostanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta burza to też był Pikus. Bokami przeszły te straszne.Ale dzisiaj pada i ziemia już nie zbiera wody.Te od kolegi były o jedną czwartą mniejsze. Ten nasz akurat proporcjonalnie wypełnił puste miejsce.

      Usuń
    2. Czyli nie ma tego złego ;) - to odnośnie kredensu.

      Usuń
  3. kredens rzeczywiście ogromny, widać po podwójnych szufladach i aż czterech częściach z szybami, też miałam ochotę na taki wiedząc, jak przepastna jest ta dolna część. Widziałam też wersję z wysuwaną z blatu stolnicą.
    Beza jak prawdziwa dama z tą parasolką:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weszłam w internecie na stronę, gdzie są same zdjęcia takich kredensów, Wersje są różne. Mój ma akurat w środku ogromny chlebownik,dużo miejsca na różne pudełka. inne mają szuflady, stolnice itp.
      Z Bezy wyrasta dama. Coraz bardziej się statkuje.

      Usuń
  4. Można zrobić z niego cudo, trzeba tylko misternie zebrać stare warstwy lakieru. Zyczę powodzenia w tej benedyktyńskiej robocie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Nie będę zdzierała farby do drewna. On ma być taki, jaki był nowy, czyli pomalowany na kremowo. Żadne stylizacje nie wchodzą w grę.Jest w dobrym stanie i wystarczy go zmatowić przed pomalowaniem.

      Usuń
  5. W lewej szafce stało masełko, pośrodku bochny chleba... babcia miała taki, do dziś stoi w jej domu i niszczeje razem z murami, zazdroszę Ci i gratuluję, że udało się zdobyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie możesz tego kredensu jakoś uratować? Pewnie nigdzie się nie zmieści:( U kumpla były mniejsze o szerokość jednej półki z szybką.Kredensy od mojej babci pewnie zostały porąbane i spalone. Ja w ogóle nie mam żadnej pamiątki po babci. Tak się rodzinka zachowała.

      Usuń
    2. Do schedy byłaby setka chętnych - nie ma co w ogóle pytać o cokolwiek, bo jakby dali, to "a dlaczego nie nam?" :D

      Usuń
    3. No widzisz, u nas nikt nie pytał tylko zlikwidowali szybko i tyle.Tych kredensy ma Dolnym i Górnym Śląsku, a i tutaj znalazłoby się jeszcze sporo. Pochowane w stodołach, na strychach w szopkach służą za schowki na graty. Ostatnio oglądałam na Allegro kupę mebli i były tam podobne odnowione za śmieszne ceny.

      Usuń
  6. Kredens pierwsza klasa. Super, ze się udało go zdobyć. :-) Nie wiedziałam, ze kozaki już są w lasach. Szok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W lasach pewnie też, ale te są u mnie w ogrodzie pod brzozami. Jest mokro, w miarę ciepło wiec się wysypały:)

      Usuń
  7. Białe kredensy mają swój urok. Też bym sobie taki do kuchni sprawiła. U babci mojej zalegał, ale już mu ktoś dół zniszczył, a górę- ząb czasu już nadgryzł strasznie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te kuchenne kredensy często są w lepszym stanie niż tzw. meble pokojowe naszych dziadków. Te pokojowe korniki śrutowały z przyjemnością. Kredensy jakby mniej. I to te pokojowe miały większe wzięcie niż kredensy, a teraz te ostatnie wracają do łask.

      Usuń
  8. Beza z parasolką- prawdziwa psia dama. Kredens - piękny będzie właśnie na kremowo. No i ta pojemność! Te obecnie produkowane meble to wszech ogarniający minimalizm- niektóre nawet ładne, ale są bardzo niepojemne - cały czas się głowię jak mam zmieścić to, co mieściła moja dotychczasowa meblościanka i stary regał sprzed 40 lat. Koniecznie pokaż kredens po jego metamorfozie, proszę.
    Miłego,;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obejrzała w necie całą masę meblościanek i albo były to modne teraz takie składanki- oddzielne półki wiszące i do nich niskie, długie komody, albo tradycyjne, ale wąziutkie i z małą ilością szafek. Za to miały ogromne miejsce na telewizor. Nie mamy telewizora i już w jednej poukładałam na to miejsce książki. W sumie "przestrzeń" na rzeczy stracona.
      W mniejszym od mojego kredensie babcia trzymała całą zastawę, szklanki, kubki, artykuły sypkie, chleb i sztućce i wszystko się mieściło.

      Usuń
  9. Moja babcia miała taki sam kredens. Chciałam go zabrać ale... mój kuzyn mnie ubiegł:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może kuzynowi już się znudził ten kredens?

      Usuń
  10. Byfyj ekstra!:)
    Najprawdziwszy vintage,nie trzeba nic "rasować":) choć może ja bym go lekko przetarła (w sensie techniki malowania ).
    Zastanawiam się,czy byfyj mógł stać w antryju:)), czy to tylko z powodu rymu z szolką tyjiu:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie będzie przecierane. Będzie gładki krem:) taki, jaki był. I do tego porcelanowe uchwyty gałki spłaszczone- też kremowe. Zastanawiam się tylko czy z różyczkami, czy gładkie. U mojej ciotki na szybkach były takie zasłonki w środku chwytane wstążeczką
      a, u kogoś widziałam na uchwytach wiszące chwościki z nitek satynowych. Jeszcze inne upiększane były ludowymi malunkami. Wszystko odpada. Ten będzie dziewiczy krem:)
      Szolka tyju tyż sie nundzie :)W antryju się nie zmieścił:)

      Usuń
  11. Jaskółko, odpowiadając Tupai użyłaś słowa "śrutować" - czy to jest regionalizm? Bo u mnie w domu też się tak mówiło na czynność jedzenia ;) Śrutuj, czyli jedz i nie marudź ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas w domu się tak mówiło, kiedy mole lub korniki coś zniszczyły- ześrutowały. Śruta, poślad, mel, to sypka karma dla świń- średnio zmielone zboże lub "przewiane" przez sita.
      Ześrutowały, czyli korniki żarły i jeszcze trociny drobne po nich zostawały.
      U nas mówiło się: Nos do futermelu= nie bądź ciekawski
      śrutuj= jedz
      Czy to jest regionalizm- nie wiem, ale było popularne w naszej rodzinie. Tak przeważnie mówił tata, a pochodził z cieszyńskiego

      Usuń
    2. To moze być regionalizm, bo słyszałam to tylko u ojca, którego mama pochodziła z rodziny Ślązaków Opolskich i praktycznie u nikogo więcej. Zatem ojciec musiał to słowo słyszeć w domu od babci i od śląskiej części rodziny, która mimo przeflancowania do Wielkopolski, zachowała takie "perełki" w mowie.
      Ten futermel też chyba słyszałam.
      Ciekawe te lingwistyczne zagadki :)

      Usuń
    3. To są naleciałości z niemieckiego. Też lubię rozgryzać pochodzenie wyrazów. Zwłaszcza, ze matka pochodzi spod Pszczyny (Górny Śląsk), a ojciec spod Cieszyna(Śląsk Cieszyński). Niby oboje są Ślązakami, a przecież różnica w gwarach kolosalna. Przy czym ta cieszyńska też jeszcze ma kilka odmian a zwłaszcza różni się tu od niej gwara górali beskidzkich. Na tych ziemiach, blisko granicy jest mnóstwo czeskich naleciałości, ale też zniekształconych..

      Usuń
  12. Kredens-cudo!!!!
    Bardzo bym chciała taki mieć, choć nie mam absolutnie gdzie postawić. Ale jest śliczny!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, prawie śliczny. Nabierze blasku, kiedy zostanie odmalowany:)

      Usuń
  13. No i 'szafa gra' czyli kredens na miejscu pianina tez moze sie 'zgrac' z reszta.
    Pozdrowienia kremowe z wdziekiem tej spod parasola z oczetami niebieskimi jak kwiatki z fotografi przed lub po burzy - eM.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te niebieskie kwiatki mają naprawdę tak intensywny kolor. Nie wiem jak się nazywają. Bezka oczy ma brązowe jak orzechy. A kredens musi poczekać na malowanie, bo mi ogród zarósł i teraz tam siedzę.

      Usuń
  14. kredens kuchenny właśnie tym się różni od pokojowego, że ma być pomalowany na pastelowo /szyby do wyboru, mogą być matowe, czasem zdobione/... w głębi czasem pasuje makatka, ale to już niekoniecznie... kredens pokojowy /tzw. "ciężki"/ lub lekka odmiana, zwana "serwantką", to już trochę inna bajka... tu ma być fornir, albo lakierowane drewno...
    jak widzę, czas upływa i Beza przeszła w fazę "podlotka"...
    pozdrawiać :D...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre okreslenie na etap dorastania Bezy:) Własnie z tym kredensem o to chodzi.Ma być kuchenny. szyby ma białe matowe w tradycyjny drobny wzorek. Makatki nie będzie,chociaż taka z napisem : "Kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje", (bo inny"Kto rano wstaje, ten leje jak z cebra" raczej do łazienki pasuje:)), własnoręcznie wyhaftowana byłaby dobra:0 ale jakieś skorupy w tym stylu na blacie staną. Na górze powinna być jeszcze trzykrotka, tak zwisająca na jedną z szybek:)
      Meble typu serwantka jakoś do mnie i do stylu tego domu nie pasują. Bardziej do mieszczańskiego salonu.

      Usuń
  15. Kredens jest BOSKI!!! Pamietam jak bylam dzieckiem u nas zawsze w kuchni stal wlasnie tego typu kredens. Wcale Ci sie nie dziwie, ze sie uparlas, bo to super pakowny mebel.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomieszczę w nim wszystkie moje "szyciowe' rzeczy i jeszcze Jaskół się przytuli w dwóch szufladach:) Na razie nie mam czasu nawet go zmatowić przed malowaniem:(

      Usuń
  16. Witaj,
    pomijam świetny kredens, chcę napisać, iż Twoje zdjęcia są świetne!
    Bardzo mi się podobają, a te niebieskie kwiatuszki są zachwycające.

    Pozdrawiam, JoAnna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj na moim blogu:):):) Cieszę się, że zdjęcia się podobają:):)A ja jestem zachwycona Twoimi zdjęciami zrobionymi we Wrocławiu- byłam na Twojej stronie:)

      Usuń
  17. ...i łobtrzaskanyny stoi tam byfyj,
    Zgrzipią zawiasy, kiej wejrzisz sie rajn,
    Tam roztomajte znojdziesz maszkiety
    Do panów i do pań...
    (ze starej piosenki Klatera)
    buzineczki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kapitalne:) Zwłaszcza te maszkiety:):):leberka i wurst :)

      Usuń
  18. jaki jest rozmiar tego kredensu? czy Pani nie chce go sprzedać ? i w jakim rejonie go Pani kupiła?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.