środa, 10 lipca 2013

Lipcowy poranek


Dzisiaj, 7.50, telefon… chwila ciszy. Czekam, bo od miesiąca nękają nas głuche telefony. Po chwili:
- Dzień dobry- z tamtej strony.
- Dzień dobry- każdy z nas zawsze inteligentnie odpowiada na taką „zaczepkę”. Nie odstaję, przywitałam się grzecznie.
- Czy ja rozmawiam z panią- tu pada okropnie przekręcone moje drugie nazwisko. W takich chwilach zaczynam stawiać jeża, bo doprawdy  nie jest tak trudno rozróżnić prawidłowe „ę” od nieprawidłowego „ą”. No i mam pierwszy człon nazwiska bardzo czytelny. Ale po drugiej stronie najwyraźniej się nie chce i za każdym razem (różne firmy) mam przekręcane nazwisko. FUJ! Postawiłam jeżą, bo czuję, ze znowu jakaś „ciekawa oferta” padnie. A jak to jest firma łulmar, czy inaszy łulpol to chyba przez słuchawkę zagryzę. Te to potrafią po trzy razy w tygodniu nękać swoimi propozycjami.
- Proszę pani, proszę mi powiedzieć z jakiej firmy pani dzwoni- pytam podirytowana.
- Moja firma nazywa się….- w ogóle nie wysiliłam się zapamiętać, grunt, że nie łul…- i organizuje spotkanie w restauracji Nowa…ble, ble, ble, ble, i każdy z uczestników dostanie drobny prezent- zaczyna nakręcać jak katarynka.
- Prawą rękawiczkę?- pytam z drwiną.
Pani po lekkim wahnięciu kręci dalej- To będzie nowoczesny elektroniczny papieros oraz fajny kolorowy, letni zegar.
- No niech mnie pani nie rozśmiesza…. Do widzenia pani- „wyłączyłam” ją dalej coś nawijającą.
Noż, kurcze, pomijam, że godzina na jeszcze nie „urzędowa”, to chcą mi sprezentować nowoczesny elektroniczny papieros jako miły upominek. Nie palę od 30 lat, Jaskół też nie pali. Oferta była tak surrealistyczna, że rozśmieszyła mnie do łez i cała złość mi przeszła. W trakcie podobnego telefonicznego molestowania chciano mi już sprezentować: serwis do kawy, wakacje w Hiszpanii, prawą rękawiczkę, bo lewą mieli przesłać na zachętę pocztą, komplet nowoczesnych garnków, mini urządzenie do masażu i chyba kupę innych bardzo mi niezbędnych cudownych rzeczy. No ale ten nowoczesny elektroniczny papieros? A ten kolorowy zegar…letni…. Czyżby zaczęto dzielić zegary na letnie i zimowe?. Hmmmmm…. A może ten ma cofnięty czas na letni? A może letni w sensie nie parzy i nie chłodzi?
Zaiste dziwne rzeczy zaczynają w przyrodzie krążyć.
Wracając do głuchych telefonów. Codziennie dzwoni raz, czasem dwa razy telefon. Kiedy podniosę słuchawkę to albo jest głucha cisza, albo sygnał rozłączenia. Zgłosiliśmy ten fakt do operatora, ale stwierdzono, że wszystko na naszych łączach jest w porządku i więcej w tej sprawie już nie mogą zrobić. Być może ktoś sprawdza naszą obecność w domu- jest lato, wakacje, sezon urlopowy- a być może gdzieś są przepięcia na linii, ale zastanawiające jest, że to, mniej więcej, o tej samej porze dnia występuje.
Dzisiaj, podczas porannego spaceru, widziałam rudasa na czereśni. Nie zauważyłabym, gdyby nie nagły „opad” owoców. Najpierw myślałam, że to kos tak rozrabia, a potem dostrzegłam rudą. Bardzo optymistyczny akcent na początek dnia. Rude nadal w ogrodzie mieszkająJ



 Malinojeżyna
 Przysmak kosów- biała morwa




42 komentarze:

  1. Nie wiedziałam, ze morwa jest przysmakiem kosów, to najwyraźniej mam coś z kosa, bo uwielbiam te owoce, ale białych nie próbowałam. W moim drugim ogrodzie( w którym jeszcze nie mieszkam:)), rośnie morwa z czarnymi owocami i od tygodnia zajadam się nimi.
    Miłego dnia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie się marzy czarna morwa. Niestety- kłopot z zakupem sadzonki. Biała morwa jest bardzo słodka. Właśnie zastanawiam się, czy nie zrobić jakiegoś dżemu, bo aż żal patrzeć, jak się owoc marnuje. Kosy morwę uwielbiają i całym stadkiem ją okupują. Na dole jest pełno strąconych owoców, bo ptaszydła niemożliwie na drzewie rozrabiają.Dobra wiadomość o drugim domu i ogrodzie. Nowy raj się szykuje.

      Usuń
    2. Ten Raj będzie mniej rajowy:)) ale zobaczę co da się zrobić:)
      Czarne morwy też są bardzo słodkie, tydzień temu narwałam całą łubiankę i czego nie zjadłam od razu, to następnego dnia przesmażyłam, dodając nieco soku z cytryny i zrobiłam nadzienie do naleśników, były całkiem, całkiem. Wizytując lubelskie sklepy ogrodnicze będę miała na uwadze czarną morwę dla Ciebie:)
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Czarnej morwy jest w mojej okolicy od groma i ciut ciut:) Ale za to nie ma bialej:)

      Usuń
  2. Skąd ja to znam :) nieraz kilka telefonów takich jest w miesiącu , najgorzej jest jak dodzwonią się do babci , ona chętnie na taką ofertę przystanie ...skrzyknie swoje leciwe koleżanki , my oczywiście je podwieziemy pod wskazane miejsce , a potem się martwimy czy babcia nie zechce czegokolwiek tam zakupić , np. super odkurzacza z trzy pensje ...
    Uściski ślę Jaskółko :))
    Ilona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zwłaszcza starsi ludzie dają się nabierać na takie chwyty. Trzeba być bardzo asertywnym, żeby sobie radzić w takich rozmowach. Ja staram się być grzeczna, ale czasem też już nie wytrzymuję.

      Usuń
  3. Masz morwę w ogrodzie!!! Uwielbiam, a już dawno nawet drzew nie widziałam, nie mówiąc o owocach. Kiedyś u nas rosło dużo wzdłuż dróg, ale w ramach porządkowania terenów poszły pod siekierę. Wielka szkoda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielka szkoda. Morwa to ładne w pokroju drzewo, a owoce- pycha. U nas również wycięto morwy czarne wzdłuż jednej drogi. Żal.

      Usuń
  4. Mecza strasznie ci telefoniczni domokrazcy, nawet tutaj. Tyle, ze tu mozna sie przed nimi obronic, wyraznie zakazujac nastepnych dreczen (rozmowy sa nagrywane). Jesli molestuja nadal, mozna poprzez adwokata pisemnie im tego zabronic.
    Ja na ogol nie pozwalam im sie rozkrecac, od razu odkladam sluchawke.
    Piekna ta pajeczyna w trawie z diamencikami z rosy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mamy takich możliwości ochrony przed natrętami. Staram się nie być nieuprzejma i pamiętać, że tam siedzi pani, która musi zarobić na życie, ale na litość, mogłaby trochę poćwiczyć dykcję, przeprosić za przekręcanie nazwiska i przeczytać porządnie ofertę.

      Usuń
  5. morwy to i mój przysmak... jak mogę nie lubić morw /morew?, morwów?/, skoro pochodzę ze stolicy polskiego jedwabiu?...
    a co do telemarketerów, to ogarniam ich tekstem "ne mówić polśki" i odkładam słuchawkę... przyznam jednak, że kiedyś dałem się zaprosić /i tak miałem sprawę w tym samym budynku/ i nie żałowałem... pokaz dotyczył kołder wełnianych i choć nic nie kupiłem, to dowiedziałem się kilku pożytecznych rzeczy /przydało się, bo akurat mam taką kołdrę/...
    pozdrawiać :D...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, Niech żyje Milanówek:)Każda odmiana jest dobra, ale najbardziej podoba mi się morwów:)
      Kołdrami wełnianymi molestowano mnie najczęściej. To jedna z tych łul....i nie docierało tłumaczenie, że cała rodzina jest uczulona na wełnę. Nie dociera również do którejś tam firmy, ze ja mam masażystę w domu, a oni mi oferują łóżka samomasujące.
      Szkoda, ze nikt mi nie proponuje darmowego całoletniego koszenia trawników.

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Przefajne, a najważniejsze, że się nie wyniosły i nadal mieszkają w ogrodzie. Teraz prawie ich nie widać i martwiłam się, ze wypowiedziały mieszkanie:)

      Usuń
  7. Uśmiałam się. Faktycznie propozycja dla byłych palaczy kładąca... Ja już wcale nie odbieram stacjonarnego telefonu, ale ostatnio do mojego męża zadzwonili na komórkę o 7 rano w sobotę! Chamstwo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowoczesny papieros elektroniczny...hmmmm. Ja nawet nie wiem jak toto wygląda.Telefon mam prywatno/firmowy, dlatego do każdego sygnału lecę.

      Usuń
  8. Witaj ślicznie tu u Ciebie będe zaglądac pozdrawiam i zapraszam do mnie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, miło mi. Problem w tym, że na Twojej stronie w google+ stawiają warunki. Podaj mi adres Twojego bloga:)

      Usuń
  9. Fajna Ruda :-) Do mnie dzisiaj dzwonił bank z super hiper ofertą pożyczki i pani pyta co o tym sądzę (o pożyczce, o dzwonienie nie pytała :p, odpowiedziałam, ze trudno mi się wypowiadać w temacie o którym dopiero usłyszałam.
    Letni zegar, to musi być czad :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazwyczaj słucham ofert,jak mam czas, ale w tym wypadku, przed 8 rano, kiedy cały dom na baczność, bo zaczyna się nowy dzień pracy zgrzało mnie. Poza tym, ja naprawdę nie mam hopla na punkcie nazwiska, ale nie lubię ludzi, którzy nie przygotują się porządnie do pracy i bąkają zanim zaczną konkret, a ja czekam i przebieram nogami, bo nie mam czasu.
      Zastanawiam się, czy oni zdają sobie sprawę, jakie dyrdymały wciskają ludziom i oczekują, że będą happy i polecą od razu na takie spotkanie?
      No, letni zegar:)

      Usuń
  10. Zawędrowałam do Ciebie od Anabell. Pięknie tu masz. Wspaniałe zdjęcia przede wszystkim.
    A takie telefony jak opisujesz to już jest codzienność. Trudno się od nich uwolnić.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Z pewnością do Ciebie nie raz zajrzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam, zapraszam,jeżeli się tutaj nie nudzisz:)

      Usuń
  11. hihihi :) nie mam stacjonarnego, ale na komórkę dzwonią też, najczęściej z nową superową ofertą abonamentową, za maluteńkie pieniądze :) najgorzej mnie denerwuje, że kiedy staram się grzecznie zakończyć rozmowę, to się nie da. chyba trzeba być tak samo niegrzecznym, jak druga strona, to może poskutkuje. Kocham wiewióry :)))))

    OdpowiedzUsuń
  12. najczęściej jednak mam tzw. wizyty domowe :))

    http://mojadroga-blog.blogspot.com/2013/07/szczesliwy-numerek.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam Twój blog w czytelni na moim drugi (pierwszym i ważniejszym) blogu na górze na pasku masz do niego wejście:):):):) Zapisałam sobie od razu.
      Wizyt domowych nie mam, ale tych telefonów sporo:(

      Usuń
  13. To ja Ci mogę podać z jeden powodów głuchych telefonów. Prozaiczny, ale za to prawdziwy. Mój Synuś pracował kiedyś w infolinii i miał do zrobienia dziennie ileś tam telefonów z ofertą. Można było kontrolować ilość połączeń odebranych, ale nie można było już sprawdzić długości rozmów czyli ile czasu pracownik infolinii gadał tę samą formułkę. Więc czasem, już mając po dziurki w nosie, w kółko gadania tego samego, szczególnie przerywanego przez rozmówcę obelgami, po prostu dzwonili i jak tylko ktoś podniósł słuchawkę (czyli podjął połączenie) się rozłączali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może ktoś to też stosuje. Zante, ja się staram zrozumieć te panie, ale czasem już nie mogę:( Po prostu taką robotę też trzeba wykonywać na jakimś podstawowym poziomie, a to, co one prezentują jest poniżej mojej wytrzymałości. Niestety:(

      Usuń
    2. A Tobie przyszło do głowy, że dzięki temu, że mój Synuś tak pracował, to ja jestem pełna wyrozumiałości?
      Absolutnie nie. Jak jedna pani, z drugim panem nie nabierając powietrza, a tym samym nie dając sobie przerwać jedzie z tym koksem, by mi opowiedzieć o super pożyczce na ten przykład, gdy się właśnie zastanawiam z czego mam spłacić już istniejącą to diabeł się przeze mnie śmieje!

      Usuń
    3. :):):)Widzę, że diabeł ma więcej powodów do śmiechu:)

      Usuń
    4. to wobec tego jak wytłumaczyć samozaparcie niektórych panienek, którym grzecznie przerywam, mówiąc, ze mnie to nie interesuje, a one nadal, że może jednak wysłucham. Mówię, że szkoda ich czasu i głosu, bo i tak mnie to nie interesuje. Na co one nadal cierpliwie, żebym wysłuchała do końca....

      Usuń
  14. U nas jest sposob na takie telefony, a mianowicie rejestruje sie swoje numery i od tego momentu telemaketing nie ma prawa dzwonic na te numery. Rejestracje trzeba powtarzac co 5 lat, wiec to troche upierdliwe, ale rezultat wart zachodu. A poza tym to ja nie odbieram telefonow jesli nie wiem od kogo, jak mi sie nie wyswietla nazwisko osoby lub firmy to moze dzwonic do usmiechnietej smierci, ani mnie to grzeje ani ziebi:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Star, u nas kwitnie handel numerami telefonicznymi. Nawet na zastrzeżone zdarza się, że zadzwonią. Ja mam prywatny, osobisty, a ktoś podał w Internecie tylko ten numer przy mojej firmie. Żeby było śmieszniej, oficjalne numery- stacjonarnego i komórki jako firmowe nie istnieją. Gdyby stacjonarny nie był na firmę to nie odbierałabym. Ale nie dało się inaczej,Bo u nas rozmowy na stacjonarny są tańsze i klienci dzwonią, przede wszystkim, na ten numer.

      Usuń
  15. ja zawsze dziękuję uprzejmie i bardzo stanowczo. Kij ma dwa końce jednak. To samo dotyczy ulotek na ulicach. Nigdy nie odmawiam wzięcia mimo, że nigdy nie czytam i natychmiast wrzucam do kosza. Młodzi ludzie stoją godzinami, by zarobić parę groszy rozdają te ulotki od każdej rozdanej dostając kilka groszy. Nie mogą wyrzucić ulotek do kosza. To samo dotyczy takich telefonów. Zazwyczaj są to młodzi, po 1-tygodniowym kursie przyuczajacym jak rozmawiać, by cel osiagnąć. Nie wiedzą czesto o czym rozmiawiaja i z kim. Jednak to tylko ich praca i to, że ktos próbuje wcisnąć np. okulary niewidzącemu naprawdę nie ma znaczenia.
    Pozdrwiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ulotki też odbieram i wyrzucam dopiero w domu. Iva- najczęściej dzwonią panie w sile wieku- można po głosie poznać. Czasem tak pretensjonalne, że aż szczypie. A głównie niekompetentne i bywają agresywne albo wręcz niegrzeczne. Niektóre starają się koniecznie dowiedzieć, dlaczego odmawiam. Kiedyś odmówiłam przyjęcia zaproszenia i uważałam sprawę za zakończoną. Po tygodniu ponownie dzwoni ta sama pani i pyta, czy ma wysłać zaproszenie. Kiedy powiedziałam, że przecież odmówiłam, pani arogancko stwierdziła, że powinnam raczej zbadać uszy- zaproszenie dotyczyło badania wzroku w komplecie z jakimiś prezentacjami.

      Usuń
    2. rozumiem Twoje zbulwersowanie, ale zarobia albo dorobia ten 1.000,00 za to - Ciebie, mnie - słowne nagabywanie. Wcale w życiu nie muszą być takie bezszczelne, ale ta praca tego od nich wymaga. Wiem o tym, bo w moim otoczeniu jest taka pracująca. Chciałaby gdzieiniej pracować, ale dziś chęci to za mało, wzieła co było.
      Jedna rada - po pierwszym Twoim "dziękuję nie jestem zainteresoewana" odkładaj słuchawkę, za każdym razem.:)

      Usuń
  16. czy malinojeżyny skracasz na wiosne jak maliny? Ja tego nie zrobiłam, ale są owoce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesienią usuwam stare pędy owocujące tego roku, a młode przyginam do stelaża. Czasem je skrócę, ale niekoniecznie wszystkie. Natomiast skracam pędy tegoroczne jeżyny bezkolcowej. Na drugi rok pięknie owocuje.

      Usuń
  17. A ja mam święty spokój. Zlikwidowałam parę lat temu stacjonarny telefon i oferty mnie nie prześladują. Tzn. czasem na komórkę dzwonią. Ostatnio jakoś tak pół roku temu oferowali mi kosz chemii niemieckiej "po korzystnej cenie"... :-D

    OdpowiedzUsuń
  18. uwielbiam te rudzielce :))))

    OdpowiedzUsuń
  19. VistaVapors is the highest quality electronic cigarettes provider on the market.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.