piątek, 6 września 2013

I tak sobie leci....

Trochę zalatana jestem. Porządkuję ogród, żeby na wiosnę mniej pracy w nim było. No i w domu też teraz więcej pracy odkąd zostaliśmy z Jaskółem tylko we dwoje. Młoda wylądowała w Anglii, niedaleko Młodego. Niestety, tu nie znalazła środków do życia. Tam jakoś jej poleciało. Nawet nieźle. Pewnie teraz to czyta i się śmieje. A my zapinkalamy na pełnych obrotach i czuję, że jest dobrze. Widocznie taka sytuacja, w której praca mi się mnoży jak króliki, jest wskazana dla mojego dobrego samopoczucia. Moja psyche też  zdrowa, bo nie mam czasu myśleć o pierdołach, zamartwiać się. Najwyżej wkurzam się, ponieważ znowu szykuje się nowelizacja ustawy podatkowej. Można kota dostać od tych durnych przepisów.
Zrobione mimochodem, w przelocie.





27 komentarzy:

  1. Kiedy nasze ostatnie dziecko wyprowadzilo sie na swoje, nie moglam uwierzyc wlasnemu szczesciu, nareszcie sami! Jak przed slubem, albo tuz po. Alleee faaajnie!
    A kto teskni, musi znalezc sobie prace, tak jak Ty. Zeby nie myslec. Na kaca najlepsza praca, takze na tego moralnego i duchowego. Na kazdego.
    A dzieci przetra Wam trasy i wyjedziecie za nimi tam, gdzie przepisy i podatki sa stabilniejsze. Bo i co Was tam trzyma?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tęsknię, ale nie mam syndromu pustego gniazda. Pracy nam przybyło, bo dużo nam Młoda pomagała i teraz brak jej rąk, a do zrobienia jest tyle samo, a nawet przybywa:)Nie mamy zamiaru emigrować. Wbrew pozorom mamy tutaj dużo. Na tyle dużo, żeby mieć co tracić. No i mamy sklep, który nam pozwala na dobre życie. Tam nie mielibyśmy nic i pracy w naszym wieku to raczej też nie znaleźlibyśmy na miarę naszych sił. Dlatego tu zostaniemy, Młodym życzymy tam stabilizacji.
      Poza tym, jest moja mama, którą się opiekuję, bo moje rodzeństwo umyło ręce. Niby rzecz do załatwienia, ale… Po prostu nie mamy parcia na aut.

      Usuń
  2. Ja podobnie, jak Pantera odetchnęłam z ulgą, że koniec ze szkołą, że koniec z budzeniem, koniec z kanapkami, obiadkami, praniem, prasowaniem dla 3 facetów :) i choć syn jeszcze mieszka z nami jest całkowicie niezależny. Ten wiek ma swoje plusy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Młody szybko się wyprowadził do UK(8 lat temu) a wcześniej szybko się usamodzielnił(jakieś 15 lat temu). Młoda też jest samoobsługowa. Moje dzieciaki życie zmusiło do szybkiej samodzielności i pomocy w codziennych obowiązkach, bo zostaliśmy sami i sami zdani na siebie. Trzech muszkieterów wzajemnie wspierających się. Moje dzieciaki szybko włączyły program "ochrony mami". Takie odwrócenie ról. Może dlatego więzi między nami są mocno partnerskie i silne. W dodatku bez żadnej ściemy na pokaz. Poza tym zawsze starałam porządkować się mówiąc- dzieci nie wychowuję dla siebie tylko dla ludzi, dla świata.
      Ja nie narzekam, tylko muszę się przyzwyczaić do zmiany.

      Usuń
  3. A ja nie o dzieciach, lecz o Twoich niesamowitych zdjęciach makro! Uchwyciłaś magiczny makroświat o którym nie mamy zazwyczaj pojęcia.No po prostu piękniście i tyle!
    Usmiech pełen podziwu zasyłam!:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. To drugie, prawda? Sama jestem zachwycona tą różą. Człowiek przechodzi obok i nie zdaje sobie sprawy jakie piękne rzeczy mija:)

      Usuń
  4. To tylko trzeba powodzenia młodym życzyć :)
    Bardzo intrygujące kwiatki masz na ogrodzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, chciałabym, żeby sobie ułożyły życie w normalnym świecie:) Kwiatki w ogrodzie mam, powiedziałbym, schyłkowe:)

      Usuń
  5. Zgadzam się, dzieci wychowuje się nie dla siebie. Najlepsze, co możemy im dać, to wolność, by mogły przeżyć życie po swojemu. To trudna sztuka, bo nam rodzicom zawsze wydaje się, że wiemy lepiej, a one mimo swoich np. dwudziestu kilku lat nadal potrzebują opieki:)) Wiem po sobie:), sama siebie uczyłam, by zanadto nie ingerować w dorosłe życie własnego dziecka:))
    Teraz mimo tęsknoty cieszcie się z Jaskółem własnym towarzystwem. Serdeczności:))
    A zdjęcia super!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, właśnie przeżywamy końcówkę naszego czwartego roku miodowego:):):)Ale to strzeliło:)

      Usuń
  6. Jaskolko, najwazniejsze, ze psyche zdrowa i oko sprawne, bo foty piekne.
    Moje Mlode wyjechalo na studia do Polski, teraz wrocilo na ciag dalszy do mamy, eee, nie wiem co lepsze;) a pamietam przecie, jak trudne byly pierwsze dni po jego wyjezdzie.
    Sciskam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno się przyzwyczaić i wejść w codzienność. W tym roku najpierw Młoda wyjechała- tęsknota i trudności w ogarnięciu bycia we dwoje. Potem przyjechał syn z synową i Adasiem. Pobyli 2 tygodnie, pojechali (są tylko raz w roku, w wakacje) i znowu trudność po ich wyjeździe. Zawsze to jest przebudowa życia codziennego. Mniej do gara, inaczej czas rozłożyć, inne zakupy więcej obowiązków.

      Usuń
  7. Zdjecia przecudne!! I dobrze, ze jest dobrze:) Jest czas na wychowywanie dzieci i jest czas zeby poszly na swoje, takie prawo zycia:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Poszły na swoje i z tym zawsze się liczyłam. Poszły bardzo daleko i to już mniej mi się podoba. Jeszcze bardzo pragnę, żeby miały stabilną pracę i jakiś sensowny kąt do życia, ale to już muszą sobie same wypracować.

      Usuń
  8. mimochodem i przelocie, ale jak zwykle magiczne i klimatyczne :)) pozdrawiam pracusia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No kurcze:):):) Nie pracuś, po prostu darzy mi się praca- tak tutaj mówią-"darzy się" i to ma oznaczać powodzenie:):):) OK, niech się darzy:)

      Usuń
  9. Piękno 'czai' się w oczach patrzącego.
    To,że dzieci są dane rodzicom tylko na określony czas, to takie słowiańskie podejście. A że ten czas należy wykorzystać jak najlepiej, niestety nie wszyscy pojmują jednoznacznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ piękne powiedzenie:)To pierwsze. I to drugie też śliczne- dzieci dane na określony czas:):):)
      Myślę, że wykorzystaliśmy z dziećmi wspólnie dobrze ten czas. Mamy wiele pięknych wspólnych wspomnień. A i teraz często na Sypie się widujemy. Cudny to wynalazek.
      Masz racje, nie wszyscy potrafią okres, kiedy rodzina jest w komplecie docenić i jak najlepiej wykorzystać. Może to brak świadomości, że ten etap szybko się kończy?

      Usuń
  10. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że nie tęsknię za córką, ale to juz13 lat i się po prostu w pewien sposób przyzwyczaiłam. A na dodatek dobrze sobie zdaję sprawę z faktu, że tu nie osiągnęłaby tego co osiągnęła tam, czyli profesury w 37 roku życia i możliwości prowadzenia własnego tematu oraz tu nie dostałaby grantu na zatrudnienie zespołu i prowadzenie tej pracy.I jakoś nikomu nie przeszkadza, że jest Polką, że nawet nie zmieniła nazwiska na mężowskie. Myślę, że w gruncie rzeczy człowiek jest stworzony do pracy i właśnie praca trzyma nas w pionie. I niekoniecznie musi to być praca zawodowa - najważniejsze by coś robić a nie siedzieć bezczynnie i dumać nad własnym losem. Przeraża mnie ten gąszcz przepisów- a najgorzej, że w większości są niejasne i niemal zawsze można je dwojako interpretować, co ja uważam za skandal i indolencję tych, co je wymyślają.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może gdybym pod koniec lat osiem,dziesiątych poszła z doktoratem "po trupach", to dzisiaj pracowałabym na polskiej uczelni. Musiałam wtedy zrezygnować, a po następnych 16 latach doktorat zrobiłam w zupełnie nieprzyjaznych naukowcom warunkach. O pracy na uczelni nawet nie myślę. Nie na takich uczelniach i nie na takich warunkach. Dobrze, że Twoja córka ma luksus normalnej pracy naukowej. Powiem, czasem brakuje mi tego, ale potrafię się spełniać na zupełnie innych, niż naukowa płaszczyznach i sprawia mi to frajdę.
      Tak, praca trzyma nas w pionie, a ja lubię pracować. Nie cierpię dłuższej bezczynności. Wtedy mnie nosi.

      Usuń
  11. :)))
    a zdjęcia jak zawsze! Piękne;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękne zdjęcia :-) a wiesz, ze mi lepiej jak w ruchu jestem. Dużo osób sie dziwie, bo w 8 m-c ciąży powinnam leżeć i narzekać jak to mnie ciągnie, boli i takie tam, a ja śmigam, przetwarzam, porządkuję. Wszystkiego dobrego dla Młodej, niech jej tam się dobrze wiedzie. A przepisy są bleee

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już 8 miesiąc????? Kurcze, zaraz się rozsypiesz:):):)Oby jak najlepiej Ci poszło:):):)Ja przy każdej ciąży miałam takiego powera, że trzeba mnie było hamować. Dla mnie ten stan był tylko uciążliwy ze względu na duży brzuszek i nic poza tym. W ogóle nie zmieniałam trybu życia, a miałam go bardzo aktywny.
      Dzięki za życzenia dla Młodej- pewnie czyta je :):)
      Przepisy są bardzo BLEEEE!!!!!:):):)

      Usuń
  13. piękne zdjęcia.
    Lubię mieć dużo pracy, kiedy natłok myśli nie pozwala odpoczywać :)) przynajmniej nie marnuję czasu :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obrót myśli podczas pracy jest zdwojony, ale myśli są bardziej konkretne i poukładane.

      Usuń

  14. Przyjemne zdjęcia :))

    Przycinasz takie stare pąki ? Taki zabieg pobudza rośliny do wypuszczania nowych :)

    Pozdrawiam, wolnym czasem zapraszam na mojego bloga ;)


    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.