niedziela, 29 grudnia 2013

Kontynuacja


 W związku z poprzednim postem łażą mi po głowie różne myśli dotyczące telemarketingu.
Najpierw sprawa numerów telefonów. Istnieje ogromny rynek handlu numerami telefonów. Nieraz z Jaskółem zastanawialiśmy się, skąd ktoś ma nasz  (mój, jego, domowy) numer, kiedy my tych numerów nie podajemy. Owszem. Nasz domowy numer jest numerem telefonu firmowego. I numer Jaskóła komóry też. Natomiast mój prywatny… i tu zaczyna się świństwo w sieci. Po kilku telefonach z ofertami na moją komórkę, zapytałam  rozmówcę, skąd ma ten numer, bo to mój prywatny. Usłyszałam, że jest na stronie, gdzie zamieszczane są dane różnych firm. Weszłam na tę stronę i oniemiałam. Jest nasza firma i w danych adresowych numer mojej prywatnej komórki jako jedyny. Tych oficjalnych nie było. Zatem wschodzę na adres administratora z żądaniem usunięcia w ogóle danych mojej firmy. Ukazuje się formularz do wypełnienia. Wypełniam, wysyłam po naciśnięciu „Wyślij” pojawia się komunikat: „Witamy na stronach… jeśli chcesz się zarejestrować….” Sprawdzam, czy wysłano- nie wysłano. Ponawiam próbę- formularz wraca. Jeszcze raz- to samo. Dzwonię na numer kontaktowy- cisza…. Nie będę tu teraz rozwijać tego wątku. Nie dało się niczego z tej strony usunąć. Dane naszej firmy ktoś zamieścił bez naszej zgody, z prywatnym numerem i to wystarczyło. Ten numer znała tylko ówczesna ERA i mój bank. Kto go wrzucił w świat????? A muszę jeszcze dodać, że dane naszej firmy krążą po Internecie, na różnych stronach, zamieszczone bez naszej zgody, z błędnymi informacjami na temat naszej działalności. Czyli ktoś nam podrzucił kukułcze jajo.
Nie dziwię się, zatem, że dzwonią na domowy, ponieważ równocześnie jest naszym firmowym, oficjalnym. Trudno, to przełykam. Natomiast dobijanie się na mój prywatny jest wyraźnym nadużyciem. Sama nazwa wskazuje, że jest to telefon do celów osobistych i ktoś narusza moja prywatność, dzwoniąc z durnymi ofertami. A żeby było weselej, to na służbowy komórkowy Jaskóła rzadko ktoś dzwoni z telemarketingu.
Teraz na temat pracy telemarketerów. Nikt mnie nie będzie podpuszczał i mówił, że to taka trudna praca, taka niewdzięczna, że muszą biedactwa nasłuchać się, że muszą przełknąć przerywanie i trzaskanie słuchawkami z drugiej strony. Nikt mnie nie weźmie na litość, że to jedyna praca, jaką dana osoba znalazła i nie ma wyjścia. Te osoby doskonale wiedzą, na czym ich praca polega i z czym się wiąże. Mało tego, jestem przekonana, że są specjalnie szkolone do odbioru różnych zachowań swoich potencjalnych klientów. Są uczeni asertywności. I jestem przekonana, że gdybym zgłosiła ich szefowi, że mnie chamsko potraktowano, to on wobec mnie wyraziłby ubolewanie, pewnie powiedziałby, że wyciągnie konsekwencje, a za plecami ucieszyłby się, że ma takiego zdolnego, twardego pracownika. Przecież ich praca polega na „nie daniu się”, na przekonaniu rozmówcy do rzeczy, którą oferują. Mit o jedynej pracy i niemożności podjęcia innej, bo ona taka biedna, bo musi wyżywić, utrzymać, zarobić i należy być wobec takiej/takiego telemarketerki wyrozumiałym, należy schować między bajki. To taka sama praca, jak inne. Każdy, pracując z ludźmi, jest narażony z ich strony na różne, niekoniecznie fajne zachowania. Dlaczego mam się użalać nad nachalną babą, która mi zabiera czas i nie rozumie słowa „NIE, dziękuję”, skoro ona wcale nie bierze pod uwagę, że ja mogę całkiem zwyczajnie nie mieć  czasu lub ochoty na rozmowę, na jej ofertę i jej „fochy”, kiedy odmawiam. A najczęściej pracuję i ona mi w pracy przeszkadza. Szczytem chamstwa, z którym się spotkałam (wczoraj już nie chciałam rozwijać) było takie zachowanie; jestem w sklepie, mam klienta. Odzywa się moja komórka. Patrzę na numer. Nie reaguję. Telefon natarczywie dzwoni. Nie reaguję. Telefon milknie. Klient wychodzi i w tym momencie komóra znowu dzwoni. Patrzę- ten sam numer. Odbieram. Dzwoni, przedstawia się… schemat jak zawsze. Mówię, że jestem w pracy i nie mam czasu. Przerywam połączenie, wchodzi klient. Dzwoni komórka- ten sam numer. Wyłączam. Klient wychodzi. Dzwoni komórka- inny numer- odbieram przedstawia się- ta sama firma…Wypisz, wymaluj sytuacja jak wczorajsza. Proszę pani- PRACUJĘ… ale ona tylko….NIE SŁYSZY PANI?! PRACUJĘ! Nie dociera- jeszcze coś tam nawija, ale wyłączam.
Oni doskonale wiedzą, w jakim momencie dzwonić, jak sobie radzić przy odmowach, to są cwani pracownicy, bardzo dobrze przyuczeni.  Przyzwolenie na ich zachowania i litowanie się nad nimi, tylko ich rozzuchwala.
My natomiast nie mamy narzędzia obrony. Proszenie, żeby nas wykreślono z ich bazy jest ignorowane. Przerywanie, dziękowanie- nie skutkuje. Rzadko można zablokować, bo oni dzwonią z różnych numerów. Zagrożenie sprawą sądową o nękanie potrzebuje niezbitych dowodów, a te rzadko można przy takich sprawach uzyskać. Skarga do szefa?- śmiechu warte. Nieodbieranie telefonu- nikt z nas nie wie, czy wyświetlający się numer jest od takich, czy od osoby, która ma do nas ważną sprawę. Zmiana numeru nic nie da. Pewnie dałoby coś zastrzeżenie, ale ja mam powody, żeby tego nie robić. Czyli….po prostu są bezkarni, a ja bezsilna wobec jawnego nękania.

PS Zdaję sobie sprawę z tego, że, być może, czyta mój post taka osoba lub ktoś z bliskich osób czytających wykonuje ten zawód. Jeżeli się mylę, to proszę mnie poprawić, ale nie przekonywać, że to „takie biedne osoby”, ich praca jest ciężka, zarabiają grosze, ludzie są niewdzięczni, a szef do d…y. Tego większość z nas doświadcza w swej pracy.
Zrobione w Boże Narodzenie rano. Wykorzystałam bardzo duże zbliżenie.
 Masyw od Skrzycznego (po lewej) aż po Malinowskie Skały (po prawej z trasą zjazdową) W samym rogu, po prawej, kawałek grzbietu Baranie Góry.
 Widok na Skrzyczne z charakterystyczna wieżą. Po lewej, za pierwszym masywem jest Szczyrk. Z przodu Przełęcz Karkoszczonka.
 Z przodu masyw Błatniej (Błotnego). Nie widać jego początku z lewej strony. W środku z tym pasmem znajduje się Klimczok i w dole Szczyrk. Nie widać również Szyndzielni, która schowana jest za pasmem Błatniej. O tej porze roku słonce wschodzi w samym "środku" masywu Błatniej. Im bliżej wiosny, tym bardziej przesuwa się w lewo, w stronę północy
Skrzyczne i z prawej strony od Karkoszczonki masyw, za którym jest Przełęcz Salmopolska.
A wszystko to w niesamowitej scenerii wschodzącego słońca.

12 komentarzy:

  1. No, rece i cycki opadaja na takie bezprawne dzialania, publikowanie prywatnego numeru telefonu bez pozwolenia i niemozliwosc usuniecia go ze strony internetowej. Pewnie gdyby Ci sie chcialo wloczyc po sadach, uzyskalabys w koncu to, co chcesz. I Ty sie dziwujesz, ze ja czasem ostro jade po polskim bezprawiu i bezkarnosci chachmetow i wywijasow roznego autoramentu. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :):):):) W pewnych tematach mnie dziwi, ale w pewnych nie:):):) Nie ma szans tego usunąć, bo nie ma szans dotrzeć do tych, którzy zamieścili. To już żyje własnym życiem. Musiałabym wszystkie numery pozmieniać, ale to w przypadku firmy jest kłopotliwe.

      Usuń
  2. Widoki-marzenie..
    Do tych telecos tam, sil juz nie mam.
    Choc musze przyznac, ze swietna obrona jest udawanie, ze nie mowie po francusku, co zreszta, wlasciwie jest prawda, bo mowie zle. Szybko sie poddaja po mojej gadce, ze:" ee silvuple, je ne parle pa".
    Pozdrawiam cieplo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest ogromne przybliżenie, ale nie ukrywam, że kocham widok na pasmo Beskidów:) Może ja się nauczę parę fraz po czesku, żeby spłoszyć telefonicznych natrętów:):) podsunęłaś mi pomysł.

      Usuń
  3. Nieciekawie się dzieje w tej kwestii. Co do telemarketerów, to jak się przegląda oferty pracy, to głównie są dla nich, niestety. I zapewne jest duża rotacja. Wyszkolą młodych, asertywnych ;), wygadanych z psychologicznym zacięciem, normalny człowiek wytrzymuje pewnie niezbyt długo, odchodzi, a na jego miejsce przychodzą inni. Tak to się chyba kręci. Dokładnie nie wiem, ale może ktoś się konkretniej wypowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy te szkolenia są porządne, czy tylko to takie przyuczenie. Ja mam wrażenie, ze te panie to nawet porządnie czytać nie umieją. W każdym razie są niechlujne w mowie i byle jak podchodzą do swojej pracy.

      Usuń
  4. Dość dobrze idzie mi odmawianie wtedy gdy mam trochę czasu, bo i fantazję wtedy uruchomię i mam zabawę.. Gorzej gdy mam klienta, wtedy krótko mówię mam klienta i włączam się.
    Ale mas rację to spory problem

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie się nie chce nawet słuchać początku. Teraz już się wyłączam ( wiem , że to niegrzeczne) zaraz po ich wstępie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedyś miałam taką pracę - wytrzymałam tylko 3 miesiące, bo szczerze tego nienawidziłam i co zrozumiałe - nie wyrabiałam swojej "normy".
    Na Wyspie zmieniliśmy numer domowy z tego właśnie powodu i od tej pory nikt z domowników nie ma prawa podawać nowego numeru gdziekolwiek i komukolwiek. Mają go tylko teściowie. I oferty telefoniczne się skończyły, a jak dzwoni telefon to wiem kto. I nie odbieram ; ))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmmm... pewnie te panie też tego nienawidzą. No, niestety, ja muszę odbierać, bo to firmowy też jest.

      Usuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.