niedziela, 1 grudnia 2013

Omiyage- moje zauroczenie

Japońskie słowo Omiyage (wymawia się oh-Mee-ya-gejem) związane jest z dawaniem- darowaniem, które jest ważnym elementem w kulturze Japonii. Potocznie słowo omiyage nazywa sam prezent, pamiątkę (nie tylko czynność darowania).
Zwyczaj omiyage ma związek ze świętymi pielgrzymkami do sanktuariów. Ci, którzy odwiedzali sanktuaria, przynosili domownikom amulety, kubeczki ryżu, lub inne religijne drobiazgi na pamiątkę i jako prezenty. Te omiyage miały chronić domowników przed złym losem. Z czasem zwyczaj obdarowywania  objął inne relacje społeczne.
W Japonii obdarowywanie znajomych, bliskich czy współpracowników prezentem przywiezionym z delegacji lub wycieczki, jest bardzo popularne. Prezenty składa się również gospodarzom podczas wizyty w ich domu. W wymienionych okolicznościach istnieje dowolność prezentu. Natomiast składanie prezentów w biurze objęte jest określonym protokołem. Omiyage jest darem z serca i ma podkreślić wyróżnienie odbiorcy. Często omyiage wykonywane jest ręcznie i bardzo starannie z dbałością o szczegóły. Twórca omiyage może popisać się wyobraźnią, a jego praca nierzadko bywa oryginalna. Nie ma tu miejsca na banał i sztampę. Z omiyage w Japonii zrobiono cały rytuał, celebrę, ważny obyczaj. Nikt nie patrzy na wartość daru- ważny jest akt darowania. Obdarowany powinien zaznaczyć radość z otrzymania i podkreślić walory prezentu. Zdarza się jednak, iż obdarowany odkłada prezent na bok i nie otwiera go. Jest to znak, że otrzymuje on tak wiele darów, że kolejne nie robią już na nim wrażenia. Jest to również znak współczesnych czasów, gdzie istnieje w Japonii cały przemysł związany z omiyage. Coraz częściej prezenty po prostu się kupuje, a nie wykonuje ręcznie, a obdarowywanie jest tak popularne i częste, iż otrzymywanie omiyage przestaje być dla Japończyków czymś ważnym.
Omiyage są różne: słodycze, maskotki, pudełeczka, drobne przedmioty- wszystko niebanalnie opakowane, oryginalnie zdobione. Najpopularniejsze są dary żywnościowe: słodycze, owoce. Popularnymi omiyage są również kosmetyki i alkohole. Ważne, żeby taki dar był pięknie opakowany. Japońskiemu dziecku najlepiej sprezentować drobne zabawki, słodycze lub koszulki z zabawnymi nadrukami. Oczywiście, to wszystko również powinno być starannie, pięknie opakowane.
Omiyage to także pamiątki przywiezione z innych krajów, ale nie jako pamiątka w naszym europejskim znaczeniu (pamiątka dla nas, na znak pobytu w danym miejscu), a jako dar- pamiątka z obcego kraju dla np. przyjaciela. Najczęściej są to drobiazgi z cechami charakterystycznymi dla danego kraju (np. wieża Eiffla- Paryż).
Popularnym prezentem jest furoshiki- „woreczek”- opakowanie (torebka), wykonane z pięknie drukowanych tkanin. Takie omiyage mogą mieć różne kształty i wielkości. Od woreczków- kwiatów po te o wyglądzie motyla czy trzmiela. Od maleńkich, które mieszczą kilka sztuk biżuterii, po średnie na słodycze, aż po duże na większe przedmioty.
Mnie zafascynowały właśnie takie woreczki w różnych kształtach. Tak wyglądają omiyage znalezione w necie







Jest ich dużo więcej np. patchworkowe. Tu pokazuję najbardziej charakterystyczne. 
 Długo szukałam w necie jakichś wskazówek, jak się je szyje. Trudna sprawa. Tam, gdzie znalazłam, powoływano się na tę książkę.

 A to są omiyage uszyte przeze mnie. W sumie szyłam je na wyczucie. Znalazłam wprawdzie dwa wykroje (schematy)- kopie z wymienionej książki, ale bez wymiarów i bez wskazówek do szycia. Na YouTube jest tutorial z krojem i kolejnością szycia (jeszcze inny kształt). Hm... można jakoś z niego się nauczyć krok po kroczku. Ja sobie inaczej poradziłam.
 To jest moja pierwsza próba. Nie wiedziałam, że trzeba uważać przy szyciu tunelu na tasiemkę i na strony materiału. Wierzch wyszedł mi w środku, a środek jako warstwa zewnętrzna. W sumie nieźle, ale od tej chwili uważałam na zagięcia "płatków" i szycie tunelu. Ten jest na bazie kwadratu. W środku materiał w kwiaty, na zewnątrz gładki. Miało być odwrotnie.
 Dwa następne trochę większe.
 Ten jeszcze większy. Najładniej prezentują się "płatki", kiedy wnętrze woreczka jest z materiału gładkiego.
 Tu spróbowałam dać więcej ozdób.
 Te "płatki" wcale nie muszą być z takim zaginanym rogiem. Zostawiłam bez i wyglądało to trochę dziwnie. Sterczały takie kłapciate "uszy".
 Ten z kolei jest uszyty na bazie trójkątów równobocznych. Nazywa się Narcyz. Jak uszyć ten model, doszłam sama. Uszyłam dwa takie woreczki. Jeden ma środek zielony, a drugi mam czerwony. Oba mają wierzch z materiału ze świątecznym wzorem. Są one szyte dwoma sposobami. W pierwszej najpierw zszyłam całe trójkąty- wierzch ze spodem i potem zszyłam gotowe trójkąty. Wyszło nieźle, ale szwy dosyć grube są. W drugiej najpierw zszyłam wierzch, potem podszewkę i połączyłam normalnie jak w torebce. Ten drugi sposób chyba lepszy. Generalnie przy Narcyzie jest dużo więcej pracy niż przy tych z kwadratów.

Trochę za długie są tasiemki. Ich długość dopracowywałam też "na oko". Każda tasiemka zakończona jest koralikiem. Teraz kombinuję, jak zrobić motyla. Niestety, książka jest niedostępna w polskich księgarniach, a w zagranicznych wysyłkowych, strasznie droga.



Na podstawie
Zdjęcia omiyage
https://www.google.pl/search?q=omiyage&espv=210&es_sm=93&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=Dx2bUvLiMYSn4ASpnoCoDQ&ved=0CEUQsAQ&biw

29 komentarzy:

  1. Podoba mi się ten japoński zwyczaj obdarowywania takimi wykonanymi przez siebie misternymi, oryginalnymi cudeńkami.
    Toż Twoje woreczki Jaskółko to prawdziwe dzieła sztuki! Wcale nie gorsze niz te z ksiązki!:-)) Jestem zachwycona i chyle czoła przed Twoją pracowitością, cierpliwościa i artyzmem! Brawo!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) Podobno w Japonii zwyczaj Omiyage już się bardzo skomercjalizował i otrzaskał. Szkoda:)

      Usuń
  2. Jaskolko, kobieto talentow wielu, bardzo udane te Omiyage;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kobieto talentów wielu:):):).... taaaaa... na razie to ja mocno główkuję, co i jak zrobić, bo ciągnie mnie do zrobienia wielu rzeczy:) Teraz na etapie są sowy tak bardzo przeze mnie obśmiane, a jednak je zrobiłam:)

      Usuń
  3. mnie się bardzo podobają te Twoje woreczki:) Pamiętam, że będąc nastolatką szyłam woreczki z materiałów z wyciskanymi deseniami i ozdabiałam koralikami, cekinami, kokardkami, stalowa nicią etc. Była moda, by koleżanki wzajemnie się obdarowywały samodzielnie wykonanymi prezentami:) Szkoda, że nic z tych rzeczy nie zostało:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A teraz? Nie ciągnie Cię do takiego tworzenia? Robiłyście woreczki w stylu crazy- fajne rzeczy:)

      Usuń
    2. nie, teraz tylko zdjęcia, obiektywy i takie tam inne... zegarki:)

      Usuń
  4. Bardzo fajne i ładne:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. "Trzaskasz" te woreczki, jak prawdziwa Japonka :)) Nie wiedziałam o tym zwyczaju, fajny, niestety, jak wiele rzeczy na tym świecie dopadła go komercja.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bo to jest świetna zabawa. Próbuję inne zrobić:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyle czolo, te woreczki wygladaja na dosc skomplikowane w szyciu. Ale efekt jest bardzo fajny. Jeszcze troche pocwiczysz i bedziesz szyla z zamknietymi oczami. A osoba obdarowana na pewno bedzie rada takiemu recznie wykonanemu cacku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. One tak wyglądają, ale nie są skomplikowane. Te akurat nie. Bardziej pracochłonne są te narcyzy i nie będę ich szyć. Spróbuję uszyć motyla, ale mi na razie czas się skurczył.

      Usuń
  8. Ładne te woreczki, mają tylko jedną wadę - pracochłonne, a do tego są szyte a ja szyć nie lubię. Osobiście zauważyłam, że teraz mało kto się cieszy gdy się coś dla niego wykona osobiście, a przecież taki prezent ma największą wartość.
    Dobrze Ci wyszły te woreczki, wyglądają bardzo dekoracyjnie.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te z kwadratu szyje się szybko. Godzina ze zdobieniem:) Gdzieś na blogach czytałam wpisy dotyczące prezentów robionych ręcznie. Smutne wpisy. Rzeczywiście ludzie wolą chińszczyznę. Ja swoje wystawiłam u mnie w sklepie. Wprawdzie mamy inny rodzaj klienteli, ale może chwyci:)

      Usuń
  9. Japońskość mnie osacza! I mój mąz i nawet blogowe koleżanki jej ulegają. :) Piękny zwyczaj, piękne wyroby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kultura japońska raczej mnie nie ciągnie. Zbyt ekscentryczna. Natomiast zwabiły mnie te oryginalne woreczki i dlatego zainteresowałam się ich rodowodem:)

      Usuń
  10. fajne "duperelki", podoba mi się... nie słyszałem o tej tradycji... ale jak widać, komercjalizuje się, jak wszystkie inne, to tak jak w Polsce kupowanie gotowych pisanek lub gotowej "dyniogłowy" na Helloween... a tu przecież chodzi o to, by samemu, własną rąsią coś zrobić...
    notabene interesuje mnie sam rytuał, procedura... pamiętajmy, że mentalność japońska oparta jest mocno na słowie "dług"... dając komuś prezent lub robiąc przysługę z czystej życzliwości łatwo można wylać dziecko z kąpielą i postawić tą osobę w kłopotliwej sytuacji, gdyż automatycznie stanie się ona naszym dłużnikiem i będzie zobowiązana do rewanżu, tym samym popełnimy więc duży nietakt... czyli dlatego właśnie takimi sytuacjami rządzi bardzo misterny, niepisany kodeks savoir vivre'u...
    pozdrawiać jzns :D...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to, chyba Japończykom Omiyage wymknęło się spod kontroli. Darować stało się niemal zwyczajowym przymusem. Choćby drobiazg, ale trzeba. Czytałam wpis Europejki, która darowała Japończykowi prezent. Ten odłożył go na stoliczek, ale po chwili otworzył pełną szafę prezentów, nierozpakowanych i dołożył prezent, który otrzymał od niej. U nas nazywa się to "Prezent przechodni'. Jestem pewna, że ten Japończyk pchnie dany prezent dalej.
      Kiedyś do dobrego tonu należało rozpakowanie prezentu i zachwycanie się nim w obecności darczyńcy. Podobno obecnie ten moment omiyage zanika.

      Usuń
    2. prezent przechodni... rzeczywiście... pierwsze moje skojarzenie, to "Wymiana Hula", którą kiedyś opisał Malinowski... polega to na tym, że wyspiarze mórz południowych odwiedzają się nawzajem na wyspach w ramach kurtuazyjnych wizyt... wymieniać handlowo za bardzo nie mają co, bo wszyscy mają to samo /co najwyżej materiał genetyczny, co też ma swój sens/, więc wręczają sobie różne przedmioty, kompletnie bez praktycznego znaczenia, ale według pewnego rytuału... więc Malinowski odkrył, że gdy spojrzy się na mapę, na konfigurację wysp, to okazuje się, ze jeden rodzaj artefaktów krąży zegarowo, drugi przeciwzegarowo...
      drugie skojarzenie, to magazyny państwowe, gdzie przechowuje się różne przedmioty będące prezentami wręczanymi podczas oficjalnych wizyt międzypaństwowych...
      a prywatnie mnie też zdarzało się dostać prezent, który potem przekazywałem dalej, bo nie za bardzo wiedziałem, co z nim robić :D... kiedyś jeszcze były tzw. "książki przechodnie", które krążyły na zasadzie "przeczytaj i podaj dalej", dotyczyło to dobrych książek o niskich nakładach... teraz, w czasach internetu i spadku popularności czytelnictwa zwyczaj zanikł...

      Usuń
    3. Nikt nie jest bez winy i takie prezenty krążą w rodzinach i wśród znajomych. Trzeba trochę pogłówkować, żeby nie było wpadki.
      Książkami się też wymienialiśmy. W bibliotekach nie zawsze były te , które chciało się czytać:)
      Aaaa i przypomniałam sobie, ze gdzieś w jakimś plemieniu istniał zwyczaj darowania żony w prezencie na kilka dni. Hm..... To może jednak lepszy ten "przechodni"? Chociaż z drugiej strony taka żona to też jakby "przechodzona".

      Usuń
  11. Fajne, ale jak znaleźć na to czas?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tak zwanym "między" :):) Jeszcze jakieś wolne chwile odrywam od tych zalatanych

      Usuń
  12. i znowu wykopałaś jakąś ciekawostkę, o której nie miałam pojęcia :)))
    powiem Ci, że Twoje sa przepiękne o niebo ładniejsze niż te z netu :)
    podziwiam Twój talent :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te z netu są śliczne. Kurcze, oni mają te kroje, a ja na czuja szyłam. No i mają przepiękne materiały. U nas nie ma takich np. jedwabi, a jedwab jest cieńki i mięciutki, dlatego taki woreczek świetnie układa się.

      Usuń
  13. no proszę, proszę, te Twoje woreczki to jak te znalezione w necie, a nawet ładniejsze :))) do szycia zawsze miałam zbyt mało cierpliwości, dlatego podziwiam Twoje umiejętności :))

    OdpowiedzUsuń
  14. Wyglądają fajnie, tylko nie widzę dla nich zastosowania. No może poza prezentem dla bliskiej osoby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Japonii traktowane są nawet jako wyjściowe torebki. Można w nich przechowywać słodycze, biżuterię, wełnę, guziki, kosmetyki, listy a nawet skarpetki:):):):Przede wszystkim służą jako ładne opakowane dla prezentów.

      Usuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.