piątek, 27 grudnia 2013

Powtórka z rozrywki... wątpliwej.... zresztą.

Dzwoni telefon domowy. Odbieram. Pani przedstawia się, mówi, jaką reprezentuje firmę po czym zagaja:
- Mam dla pani propozycję bezpłatnego badania, dotyczącego chorób układu pokarmowego dla osób powyżej 55 roku życia. W związku z tym mam pytanie, kto u państwa jest powyżej tego wieku?
- Wszyscy, proszę pani- jakoś zastanowiło mnie to pytanie. Takie bardziej nachalne mi się wydało, bezpośrednie jakieś… no najeżyłam się- Wszyscy…i jesteśmy zdrowi, jak rybki. Dziękuję pani- rzuciłam do słuchawki.
- Ale dlaczego… - pani próbowała koniecznie kontynuować rozmowę.
-Proszę pani, jesteśmy zdrowi. Podziękowałam przecież pani. Do widzenia- stanowczo przerwałam dalsze jej wypytywania. Przycisk "Wyłącz", Arrivederci! PA!
Takie telefony są co jakiś czas. Stanowczo odmawiam udziału w  bezpłatnych badaniach, odbywających się ”w terenie”. Co prawda zdarzają się one również w naszym ośrodku, ale częściej, na przykład, w sali Domu Kultury, w salce jakiejś knajpy, w autobusie (medycznym), w salce remizy. Na wiosnę mieliśmy telefon z ofertą bezpłatnego badania wzroku. Odmówiłam, bo miało ono być przeprowadzone w sali pobliskiej restauracji. Nazwa restauracja jest trochę na wyrost, bo to taka bardziej knajpa piwna. Nawet trochę posprzeczaliśmy się z Jaskółem- on chciał, żebym zbadała wzrok, a ja powiedziałam, że jeżeli mam mieć badania, to w porządnym gabinecie, u porządnego okulisty, a nie w podrzędnej knajpie. Minął tydzień, dzwoni telefon. Odbiera Jaskół. Pani informuje, że wysyła zaproszenie na badanie wzroku. Jaskół patrzy na mnie niepewnie i oddaje mi słuchawkę. Pani szybko nawija, że zgodnie z umową ona wysyła mi zaproszenie na badanie wzroku dla dwojga osób, mam podać adres.
Po raz drugi odmawiam i przypominam jej, że przecież już raz to zrobiłam. Pani się zapiera się, twierdząc, że nieprawda, że wyraziłam zgodę i teraz nie mogę się wycofać.
O kurcze! Coś podobnego?! Baba mi wpiera, że mam obowiązkowo brać udział w badaniach, bo… ja  się zgłosiłam!!!! Zagotowało się we mnie, ale pomna Waszych uwag, że należy, pardon, olać, spokojnie jeszcze raz próbuję:
- Nie, proszę pani, na pewno nie wyraziłam  zgody…- staram się stanowczo i spokojnie odmówić. Babsko mi ordynarnie przerywa, wrzeszcząc do słuchawki:
- Pani powinna sobie słuch przebadać, a nie wzrok! Nie słyszy pani, co ja mówię?!!- wzięła oddech.
- Z chamami nie rozmawiam- powiedziałam z godnością i wyłączyłam telefon. Nie muszę dodawać chyba, że cała trzęsłam się ze złości. Trudno, jeżeli ktoś do mnie po chamsku i nachalnie, nie widzę potrzeby traktować go z całą estymą i jeszcze uśmiechem do słuchawki błyskać. A teraz, kiedy piszę te słowa, odezwała się moja komórka
- Dzień dobry, nazywam się…. Dzwonię z poradni diagnostycznej, zajmującej się badaniami schorzeń układu pokarmowego u osób powyżej 55 lat, czy ja rozmawiam z taką osobą?- w słuchawce inny głos, ale niewątpliwie poradnia ta sama. 10 minut…. no 15 minut piszę ten tekst. Teraz naprawdę mnie cholera trzepnęła. Wzięłam duży oddech:
- Proszę pani, zanim pani się rozwinie, proszę mnie posłuchać- zdecydowanie jej przerywam. Pani milknie.
- 15 minut temu dzwoniliście w tej samej sprawie… odmówiłam… to dorwaliście mój prywatny numer komórki…. NIE BIORĘ UDZIAŁU!!!!! JASNE!!!!- wycedziłam przez zęby dobitnie i rozłączyłam się. Przypuszczam, że to zbieg okoliczności, bo nawet tak nachalnie dzwoniące „instytucje’ nie podejrzewam o taką perfidię.
Jakąś tam metodę na tego rodzaju telefony sobie wypracowałam.
Dzwoni akwizytor/ka:
- Dzień dobry, mam zaszczyt… chcę… mam przyjemność..- padają pierwsze słowa po przedstawieniu się rozmówcy, bo jasne, oni zawsze się przedstawiają uprzejmie, a potem kontynuują:… zaprosić  na spotkanie, które odbędzie się… tu pada zazwyczaj nazwa knajpy.. bo przecież to i obiadek, i prezentacja, i zakup towaru po OKAZYJNEJ, rzecz jasna, cenie. Potem  zachęcają: Poślemy pani zaproszenie, a do niego dołączymy prawą rękawiczkę, na spotkaniu odbierze sobie pani lewą rękawiczkę… ciu,ciu, ciu… będzie miała pani taki drobny upominek… no i jeszcze będzie losowano wycieczki zagranicznej… tirli pyrli… I będzie pani mogła zakupić nasze produkty po okazyjnej cenie… To ja pani wysyłam zaproszenie.- ton pewny, zdecydowany lekko przesłodzony. Wabiki różne: prawa (lewa) rękawiczka- po spotkaniu komplet, długopisik z piórem i kalendarzykiem, serwis do kawy, garnek z podwójnym dnem, zestaw kosmetyków antyalergicznych...
Jedna oferowała komplecik filiżanek do herbaty dla dwóch osób, jeszcze inna termometr, a jeszcze inna jasieczek… JASIECZEK- chyba mam mord w oczach, kiedy słyszę te zdrobnienia… wrrrrrr! No i rzadko która wymówi moje dwa nazwiska poprawnie, zawsze któreś przekręci. Sory, ja naprawdę mam dosyć łatwe nazwiska, a takie przekręcanie świadczy o bylejakości i lekceważeniu klientów przez te panie.  Powie niepoprawnie, to już na początku ma krechę, jak stąd do Cieszyna.
Do niedawna, po takim wywodzie, dziękowałam stanowczo, albo wkurzona przerywałam i rozłączałam się. Czarowali, bajerowali, że często nawet nie miałam pojęcia, co tak naprawdę sprzedaje dana firma.
Teraz, po ślicznym „wstępie”, wykonanym przez telemarketerkę, kiedy bierze oddech, żeby pięknie nadal nawijać, mówię stanowczo: STOP! Tak nawiasem, nie macie pojęcia, jak takie "STOP!" działa w każdym przypadku, kiedy nie mogę dojść do głosu. Ludzie są zszokowani tonem i tym jednym słowem tak bardzo, że gwałtownie milkną. I tu moja przewaga, bo mogę powiedzieć, co zamierzam. Czasem trzeba rozwinąć do: „STOP! TERAZ JA MÓWIĘ!”
No i tak rzucam ostro w słuchawkę to STOP!, a potem pytam: „A co to za firma?”  lub „Czym się zajmuje pani firma?” Kilka razu zdarzyło się, że nastała cisza, a potem usłyszałam sygnał rozłączenia. Zdarza się, że pani/pan się zacukają, pogubią i nie wiedzą, co powiedzieć. Wtedy pozwalam sobie na złośliwe: „No cóż, nie wie pani/pan nawet tego, czym się firma zajmuje? Współczuję serdecznie. Do widzenia”
Najczęściej jednak zaczynają tokować, podając nazwę firmy i zachwalając ją pod niebiosa. Rezultat jest zawsze ten sam, mówię grzecznie: „A nie, nie skorzystam, dziękuję, do widzenia”. Krótka piłka- oszczędzam im 15 minut darcia gardła, które i tak się kończy moją odmową, a ja zyskuję 15 minut czasu, który mogłabym stracić na takie bezsensowne telefony.
Jakieś parę lat temu, chyba z powodu jakiegoś przepięcia w łącznicy- kurcze, tak piszę, bo nie znam się na tych technicznych sprawach, kilka razy w tygodniu dzwonił telefon, a w nim:
- Czy może mnie pani połączyć z pokojem…(i padały różne numery)- Najpierw nie wiedziałam o co chodzi. Dziwne mi to było, bo telefony zdarzały się i po 22. w nocy. Do licha… hotel jakiś??? Zagadka wyjaśniła się, kiedy usłyszałam:
- Sanatorium? Może mnie pani połączyć z numerem….- zawsze grzecznie mówiłam, że to pomyłka. Był wieczór, kiedy ta sama osoba dzwoniła do tego nieszczęsnego sanatorium trzy razy i te trzy razy trafiała w mój numer. No dobra, można się pośmiać, bo co zrobić, kiedy technika nawala. Przepraszano i sprawa kończyła się. Ale był i telefon, w którym mówiąc eufemistycznie, usłyszałam mniej uprzejmy głos. Podnoszę słuchawkę:
-Halo!!!!- w moje uszy wdarł się ryk- Połączcie mnie z basenem!!!!
Lekko zszokowana odparłam bez zastanowienia- No nie, ja mam na razie tylko łazienkę. Nie stać mnie na basen, ale w przyszłości kto wie?
W słuchawce zaległa na chwilę cisza.
- Przepraszam. Dobranoc- pan już spokojnie zakończył rozmowę

Przed świętami „perełka”.
-Dzień dobry, dzwonię ze spółki finansowej z Bielska- Białej, czy rozmawiam z (bezbłędnie podaje moje pełne nazwisko i imię…hmmmmm….)?- słyszę uprzejmy męski głos. Potwierdzam, że to ja. Zastanawiam się, co to jest spółka finansowa, czy to to samo, co doradztwo finansowe, ponieważ już takie telefony z doradztwa miałam.
- Bo ja chciałem się dowiedzieć, czy była pani klientem (pada nazwa firmy ubezpieczeniowej)- zaczyna mi w głowie dzwonić alarm. Jestem uczulona na takie wypytywanie, telefonicznie to raczej nikt zbyt dużo się ode mnie nie dowie. W dodatku szukam rozpaczliwie w myślach tych moich ubezpieczycieli, bo oni łączą się, rozpadają, zmieniają nazwy w tak iście rekordowym tempie, że trudno to wszystko połapać na tu i teraz.
- Proszę pana, to nie jest rozmowa na telefon- próbuję pozbierać myśli. A nuż rzeczywiście sprawa jest ważna, ja zlekceważę, a potem będę musiała coś odkręcać.
- Dlaczego nie na telefon?- głos staje się ciut natarczywy.
- Bo to są poważne sprawy, a o co panu chodzi?- Chcę, żeby przeszedł już do sedna sprawy.
- Proszę pani to ja dzwonię i ja pytam- głos staje się niegrzeczny- Jak pani do mnie zadzwoni, to pani będzie pytała- rzuca pan coraz bardziej chamsko.
- Zaraz, zaraz, to pan do mnie dzwoni, a ja chce wiedzieć, o co konkretnie chodzi- ciśnienie mi się podnosi. I nagle słyszę rzucone z wściekłością:
- Nieważne, nie mam czasu teraz z panią rozmawiać- zanim rozłączy się, słyszę w słuchawce jak mówi do mnie lub do kogoś cichnącym głosem: Chciałem wiedzieć, czy wpłacono na konto… Cisza. "Zostałam stać" ze słuchawką w ręku, jak ta nagle porzucona żona na środku ulicy.

No i proszę…. teraz… jest 20.02. Kończę pisać ten post.
Dzwoni telefon. Jaskół podaje mi słuchawkę
- Dobry wieczór…. Nazywam się (ble, ble, ble…) Dzwonię z firmy Orange. Czy ja rozmawiam z osobą odpowiedzialną za ten telefon?- zaczyna panienka nawijać.
Jasne… śmiać się czy płakać?
-Proszę pani- mówię spokojnie do słuchawki- Jestem osobą odpowiedzialną i odpowiedzialnie mówię pani dobranoc.
Naciskam przycisk „Wyłącz” i patrzę na Jaskóła. Jego mina bezcenna.

PS. Nie bawią mnie takie telefony. Wkurzają do szpiku kości. Nie mam czasu na takie rozmowy. Nie interesują mnie te oferty. Jak będę czegoś potrzebowała, to sama znajdę, dlatego proszę nie brać mnie na litość mówiąc, że to jest taka niewdzięczna ich praca. Niektórzy potrafią być wrednie nachalni i niegrzeczni, że to się w głowie nie mieści. Nikt mi nie wmówi, że to też w ramach pracy. Ucinam, bo nie mam zamiaru fundować sobie dodatkowych, negatywnych emocji.
Beza w Boże Narodzenie




!

25 komentarzy:

  1. W rzeczy samej straszna plaga z tymi telefonicznymi nachalniakami. Tu jest mimo wszystko spokojniej, mozna kategorycznie zabronic takich praktyk i nachalniaki nie maja prawa w przyszlosci molestowac. Maja tez obowiazek ujawniac swoj numer, nie wolno im dzwonic anonimowo.
    Bardzo wspolczuje, mozna doprawdy hyzia dostac przy takim nawale cudownych ofert kilkanascie razy dziennie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oni ujawniają numery, tylko, że te numery bez przerwy są inne. Jak zabraniacie takich praktyk? My tu kompletnie nie mamy ochrony. Być może są jakieś przepisy, ale nikt się nimi nie przejmuje.

      Usuń
  2. Beza podświetlona lepiej niż choinka :)

    wiesz, czytałam i słyszałam (na kursie od byłej telemarketerki), że jak ktoś jest dla nich niemiły, to rozsyłają taki numer kolegom z branży i zaczynają szczególnie upierdliwie wydzwaniać o nagannych porach doby...
    taka zemsta, tyle że już nierejestrowana albo rejestrowana na potrzeby youtube i innych.

    domowego nie odbieram wcale, a jak się trafi, to mówię, że rodziców nie ma w domu i bywają wyłącznie po 22 - czy pani/pan jeszcze o tej porze pracuje? - dopytuję zmartwionym głosem. jakoś nigdy nie zależało im do tego stopnia na kliencie, by pracować po godzinach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba nie jestem jakoś niemiła. Po prostu dziękuję i chce przerwać, a oni nachalnie nadal nawijają. To raczej tamta strona jest chamska.
      Rozmowa "na dzieciaka" może zadziała:)

      Usuń
  3. Mam ten sam problem. Dzwoniących telefonów jest mnóstwo. Też mnie już szlag trafia.
    Kiedyś czytałam jak sobie inni radzą z tymi natrętami. Sposobów jest kilka, jedne są lepsze, drugie trochę bardziej kontrowersyjne, ale najlepiej na wstępie nie zgodzić się na nagrywanie rozmowy. Jeśli nie ma zgody, nie ma też dalszej rozmowy. Można też usunąć swoje dane z bazy danych. A w ostateczności można odebrać i przedstawić się, mówiąc: ,,halo, tu kotłownia ambasady chińskiej, słucham;)".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt mnie nie pyta, czy zgadzam się na nagrywanie rozmowy. Owszem z banku, operatora i to chyba tyle.
      Kiedyś objechałam babkę ze sklepu internetowego, bo chciała potwierdzić dane adresowe, a ja myślałam, że to znowu telemarketing, ale ze śmiechem stwierdziła, że nie dziwi się, bo ona tez ma takie przeboje.
      Mój brat witał słowami: halo tu prosektorium. Ja nie mogę, bo niestety mój prywatny pojawił się w necie jako firmowy i teraz nie mam pewności, czy w sprawach firmowych nie dzwonią.

      Usuń
  4. A mnie dziwi skąd oni mają nr telefonów ???
    Pozdrawiam poświątecznie - Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Handlują nimi całe bandy różnych ludzi- nierzadko urzędnicy, bankowcy, pracownicy operatorów:(

      Usuń
  5. wygłoś formułkę "zgłaszam sprzeciw marketingowy i proszę o usunięcie mojego numeru z bazy danych". I się rozłącz. Powinno pomóc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klarka prosiłam nieraz, żeby to zrobiono. Jest taka upierdliwa firma woolmar czy coś podobnego. Potrafią dzwonić po kilka razy w tygodniu. Tyle razy prosiłam, żeby usunięto tam numer mojego telefonu. Tak, dobrze i po trzech dniach znowu telefon od nich.

      Usuń
  6. Oni są po prostu okropni i nie mają żadnych zasad o kulturze już nie wspominając:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, ale wcale nie musiałby tak być.

      Usuń
  7. Ja też wygłosiłam tę magiczną formułę, usłyszałam rozbawionym głosem: "a niech pani sobie prosi". Dzwonią dalej, moze inni, ale ostatnio głównie dbają o moje zdrowie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Beem, miło mi:) Hmmmmmmmmmm... no faktycznie, można sobie prosić i prosić, i prosić...Według tej pani to baaaardzo zabawne.

      Usuń
  8. Niestety, namnożyło się tyle tych firm telepierdoły, każdy chce zarobić i robi się mało fajnie. A jeszcze, gdy ktoś ma działalność, to tym bardziej narazony jest na takie akcje.
    Nie mam pojęcia, co może pomóc, może jedynie zmiana numeru a i to na jakiś czas, niestety.

    Beza pięknie wygląda w słońcu :)) I tak sobie spokojnie stoi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiam się, dlaczego jeszcze ciągle ten proceder trwa, skoro coraz więcej ludzi przerywa taką rozmowę.
      Bardzo spodobało mi się słońce w kudełkach Bezy i trzasnęłam jej fotkę:)

      Usuń
  9. Zwykle mówię -nie dziękuję , nie jestem zainteresowana - na szczęście raz tak nie zrobiłam;)))
    Jakby mi przepadło zaproszenie na recital????
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No.... ale porobiłoby się... Miałaś nosa:):)

      Usuń
  10. Hłehłehłe! Stacjonarnego nie mam. Wyłączyłam parę lat temu, bo wszyscy mamy komórki.
    A na komórki też dzwonią.
    I teraz sprzedam Ci patent: jak do mnie dzwonią to pytam grzecznie: "czy rozmowa jest nagrywana?" I teraz w zależności od odpowiedzi wybierasz odpowiedni wariant:
    1. "TAK, oczywiście, jest nagrywana" - "to ja sobie nie życzę"
    2. "NIE, oczywiście, nie jest nagrywana" - "a ja sobie życzę nagrywania"
    I masz z czaszki ;)
    Pomysł nie mój - sprzedany przez kolegę chłopaka mojej Chudej - DZIAŁA! :-DDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuję wykorzystać Twój patent. Może zadziała. Stacjonarny jest potrzebny, jako firmowy.

      Usuń
  11. byłaś dzielna :)))
    a oni faktycznie wytrwali i wyjątkowo niegrzweczni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy dzielna, ale na pewno dobrze wkurzona:):)P

      Usuń
  12. No po prostu osaczają Cię tymi telefonami i zamęczają! Niby żadna praca nie hańbi, ale ich robota jest jakaś taka sępia, żałosna. Też pewnie to czuja, dlatego tacy sfrustrowani i chamscy.
    Mam na razie to szczęście, że do mnie nikt taki nie dzwoni. Chyba naprawdę jestem na końcu świata!
    Bezunia wygląda uroczo z tym złotym podświetleniem kudełków!:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To idzie takimi falami. Czasem dwa tygodnie nic, a potem skomasowany atak:):) Staram się być opanowaną:):) Beza powoli wycisza się:):) Kochany piesek:):)

      Usuń
  13. Ta sama plaga i tutaj. Z zasady nie odbieramy juz telefonow, gdy na wyswietlaczu pojawia sie napis"numer zamaskowany". Dzwonia w sprawie baterii slonecznych , ubezpieczen, nowych telefonow, masakra.
    Syn mowi, zeby sobie zastrzec numer, nie wiem czy to cos da..

    Jaka piekna , swietlista Beza:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.