poniedziałek, 9 grudnia 2013

Serca i wanilia

Te ozdoby, to na razie jedyny mój ukłon w stronę świąt. A nie… jeszcze wyprałam firanki i zasłony w całym domu. Okien nie zdążyłam umyć. Niejaki Ksawery  mi w tym przeszkodził. A teraz leje i też nie ma warunków. Zresztą, tak bardzo się do tego nie palę. Tak samo jak do pieczenia różnych ciast i ciasteczek. O tej porze roku następuje szał pieczenia pierników i pierniczków. Tak… a potem, tę masę brązowych ciasteczek  do pudełek i niech sobie miękną. Nie przepadam za piernikami. Nawet za tymi z marmeladą, czy konfiturami. Nie lubię gorzkiego smaku przypraw korzennych. Cynamon jeszcze tak, ale imbir żre mnie w zęby. Kocham wszystko, co ma zapach i smak wanilii. Do tego stopnia, że kupuję kosmetyki o zapachu wanilii. Mam teraz takie masło do ciała i wieczorem po wyjściu z łazienki muszę bronić się przed Bezą, bo ona też kocha zapach wanilii i upiera się zlizywać to masło z moich nóg. Taka mała perwersja odbywa się. W sobotę byliśmy z psiną u servicemana. W planie było obcięcie pazurków, zdjęcie „majtasów” i wyjęcie szwów. Z pazurkami poszło spokojnie oraz bezboleśnie. Mądralińska już wie, że to nic groźnego. Gorzej z wyjmowaniem szwów. Położona na stole, zaczęła gwałtownie protestować. Jeszcze gwałtowniej zareagowała, kiedy zaczęliśmy jej zdejmować kubraczek. Wiedziałam… żadna baba nie chce się obnażać w towarzystwie trzech facetów. A tu jeszcze trzeba było brzuch zademonstrować. Wrrrrrr … zdecydowane wrrrrr….Dopiero założenie kagańca na mordeczkę poskutkowało. Wet. wyjął szybko szwy. Rana pięknie zagojona. W zasadzie nie widać w ogóle, że brzuszek był szyty. A szczęście psa, po zdjęciu kubraka było ogromne. Nie ma już tasiemek, troczków, upierdliwych mankiecików wrzynających się pod paszki. Wolność! Z tej radości wymiotło Bezę z lecznicy w tempie iście piorunowym. Wyciągnęła za sobą Jaskóła, a potem radośnie wybierała się na spacer po okolicy. Dobrze, że lubi jazdę samochodem i udało nam się ją zwabić na tylne siedzenie, bo pewnie poleciałaby powiedzieć „Dzień dobry” dwom wielkim Collie biegającym za płotem w sąsiedztwie. Wolę nie myśleć, jakie byłyby skutki tego powitania
No więc serducha zrobiłam w zasadzie do sprzedaży. A tak na próbę.

Wystawiłam w naszym sklepie. Sprzedam, to sprzedam, nie- też nie będzie wielkiego halo. Zdjęcia są nie najlepsze. Nie potrafiłam złapać ostrości. No i nie wiem dlaczego serca wyszły takie płaskie. W naturze są wypełnione kulką silikonową, są przestrzenne i ładnie się prezentują.








32 komentarze:

  1. są bardzo piękne, przewijam blog kolejny raz i nie wiem, które mi się najbardziej podoba. Ile czasu musisz poświęcić na takie cudeńko? Pytam wyłącznie z ciekawości bo nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić, że mogłabym coś takiego zrobić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu są akurat gotowe elementy naszywane. Czy ja wiem? Dwie godziny góra:) To z jemiołą może ciut więcej:):) A to z dwoma reniferami poleciało do Anglii. Najszybciej to szyte z materiału. Pół godziny. Ale to prototyp. Teraz wiem jak szyć szybciej:)

      Usuń
  2. Wyszły ślicznie! Gdybyś je "obfociła" bardziej od spodu lub pod kątem, to wtedy widać byłoby, że są nie są płaskie. Ale to jest drobny szczegół, bo wszystkie są prześliczne. To dobrze, bo nie mogąc się zdecydować na jedną każdy kupi więcej.
    Zauważyłam, że fotografowanie "rękodzieła" wcale nie jest łatwe i proste. Już teraz wiem dlaczego zawsze tak drogo wypadały fotografie do folderów wyrobów. Gdy mi wtedy mówiono, że to wymaga specjalnego oświetlenia i wielu ujęć- nie wierzyłam. Dziś wiem, że to prawda.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę nauczyć się fotografować przedmioty w pomieszczeniach. Te serducha lepiej wyglądają w oryginale. Kolory są bardziej soczyste. Wyobrażam sobie, jak się napracują przy fotografowaniu jedzenia:)

      Usuń
  3. Super są! To z jemiołą wymiata absolutnie!
    W tym roku ja też się zbuntowałam i nie poddam się presjii pierniczenia. Lubię ich zapach, ale smak jest niedoprzyjęcia. Właśnie przez ten imbir :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jemioła było pierwsze. najpierw liście wyhaftowałam płaskim i wyszło beznadziejnie. Potem zrobiłam je wstążeczką. W tym roku nie piekę żadnych ciasteczek. Odpoczywam:)

      Usuń
  4. Niebieskie zdobyly me serce:))
    Hurra, Beza bez kubraczka!:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W oryginale są one w takim bardzo intensywnym błękicie. W jednym użyłam elementów z kolczyków- te wisiorki:) Kubraczek wyprany. Muszę go jeszcze pozszywać i pójdzie do pudełka na stryszek. Oby nie był już używany. Beza szaleje:)

      Usuń
  5. i bardzo się cieszę, że Beza już "po wszystkim" i bez komplikacji, bo to przecież była bardzo rozległa operacja. Z samcami jest lepiej, ciach i po jajkach, na drugi dzień wyglądają, jakby się nic nie stało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rany, nie masz pojęcia, jak zbulwersowałaś Jaskóła stwierdzeniem, że u psów to TYLKO ciach i po wszystkim..:):) Beza na drugi dzień po operacji zachowywała się tak, jakby nic się jej nie przydarzyło.

      Usuń
  6. Ładne, nawet ma swoje preferencje

    OdpowiedzUsuń
  7. Cieszę się, ze z bezunią juz wszystko dobrze i bryka po dawnemu!
    Z Twoich cudownych serduszek najbardziej podoba mi sie to zupełnie zielone! Czysta poezja!:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zupełnie zielone, czyli z jemiołą:):) Tak, chyba najbardziej "moje" :)

      Usuń
  8. Z aniołkiem i z jemiołą, i cała reszta piękna;))
    Domyślam się, że już wykupione;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z aniołkiem to też na wyczucie. Gwiazdki gorzej się szyje. Wolę serducha:)

      Usuń
  9. Beza - zagoiło się, jak.... na psie:)) Serduszka przecudne, a moje.... brak słów - najpiękniejsze:))

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że doszło i spodobało się:):):) Beza to charakterniak i silna babeczka. Zagoiło się i chyba już nie pamięta, co się działo:):)

      Usuń
    2. Doszło, doszło i wszystko jest cudne. Dzięki:))

      Usuń
  11. Przepiękne serca, też wybieram zielone z jemiołą mimo, że moim kolorem nr 1 jest czerwień.
    Beza na pewno bardzo szczęśliwa bez opatrunków i kubraczków :):):)
    U mnie też okna brudne, ale ponieważ temperatury dodatnie to pewnie w sobotę je umyję. Jakieś pierniki również zostaną upieczone, nie mam wyjścia......
    Dziękuję za odwiedziny i przemiłe komentarze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj:) Nie miałam pojęcia, że to z jemiołą zostanie idolem :):) A ono było pierwsze i nie bardzo wiedziałam jak tę jemiołę przedstawić. Bezik ciągle psoci. top jeszcze szczeniara:) Okna... pewnie jutro się za nie wezmę. Dobra pogoda ma być aż do świąt

      Usuń
  12. przepiękne prace, zwłaszcza serca na czarnym tle:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. One są na ciemnozielonym tle, ale zdjęcia kolor przekłamały. Niemniej dobry pomysł. Spróbuję zrobić takie na czarnym filcu:):)

      Usuń
    2. no może trochę zielonego teraz widzę;)

      Usuń
  13. Piękne prace:) Mnie najbardziej podoba się serduszko z jemiołą i ze złotymi gwiazdkami.
    Ja też ze zwierzolubnych, choć obecnie takowych brak:( Zwierzaki debeściarskie - zazdroszczę:) Całuski dla Bezy:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj:). Niesamowite, to z jemiołą najbardziej się podoba, co jest dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Beza została pogilgotana za uchem:):) z przekazem od kogo:):) Merdnęła ogonem w podzięce:)

      Usuń
  14. Piękne rzeczy tworzysz :)
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.