niedziela, 22 czerwca 2014

Piekielne rybki



Od razu mówię, przede wszystkim, na samym wstępie mówię….Zosia Samosia jest WIELKA! Wielka bez dwóch zdań. Jako hafciarce należy jej się podziw, szacunek i wszelki splendor. Od pewnego czasu ukazuje na swoim blogu przepięknie hafty- serca, zaprojektowane przez Isabell Voutier. Serca cudne. Każde z innym motywem i odpowiednim napisem. A to wisienki, a to szczotki, a to jeszcze słodycze. Wszystko pięknie haftowane krzyżykami na kanwie. Śliczne. Wprost oczy ciągnące. Pomyślałam sobie- „No co, Jaskółka, krzyżykiem haftujesz niezgorzej, motyw łatwiutki, kanwę masz, nici masz, proś Zosię o wzory”. Poprosiłam, a jakże. I Zosia przysłała mi kupę wzorów serc Isabell Voutier. Napracowała się, bo sporo tego trzeba było wysłać (Zosiu, jeszcze raz Ci dziękuję). Jejku… same cudności- miśki, myszki, ptaki, jaskółki, nawet motocykl… wszystko to w motywie serca, z  dobranym tłem i napisem. Co tu wybrać? Wydrukowałam sobie te wzory i jak ten osioł- i to pachnie, i to nęci- nie umiałam się zdecydować, który wybrać do wyhaftowania jako pierwszy. No i wybrałam…i sama siebie wpuściłam w… nie, nie w maliny, a w czerwone (piekielne) rybki. Wzór wydawał mi się prościutki toteż myślałam, że szybko się z nim uporam.
Ludzie…. Nie doceniłam Zosi i jej pracowitości, kiedy pisała sobie lekko, że oto następne serce zrealizowała. A ja przymoczyłam, bo pycha mnie zgubiła. Po pierwsze- źle dobrałam kanwę- ma zbyt duże dziurki i jest wiotka- każdy krzyżyk, za mocno dociągnięty, zwijał się w wałeczek. Po drugie- na takiej kanwie powinnam haftować potrójną nitką, a ja zaczęłam podwójną i potem już nie chciało mi się pruć.
Wzór na sercach wydaje się nieskomplikowany, ale… liczenie oczek jest straszne. Litery są tak zaprojektowane, że trzeba bardzo uważać i mocno liczyć. Inaczej wzór się rozsypie. Jest to haft żmudny oraz, właśnie przez to ciągłe liczenie, czasochłonny. Zosiu…podziwiam Twoją cierpliwość przy haftowaniu tych serc.  
Dlatego haftowałam i klęłam… haftowałam i coraz bardziej ciekawa byłam efektu… haftowałam, a mój podziw dla Zosi rósł i rósł.
Po 2 tygodniach „liczenia” są rybki. Haft nie jest zgodny ze wzorem. Trzymałam się tylko zgodności krzyżyków w rybkach oraz w literach (one trzymały „odległości” pozostałych elementów) i oczkach brzegowych, żeby wyszło serce. Reszta to moja improwizacja (liczba oczek nie taka jak w motywach, ale motywy raczej trzymają się wzoru).
Jeżeli ktoś się skusi na serca Zosi, to radzę zacząć od wzoru, który ma najmniej liter.

 Dzisiaj znalazłam w necie zdjęcie oryginału


 Fragment nowego haftu. Specjalnie wybrałam ptaszora, żeby nie popaść kompletnie w kompleksy i wyhaftować coś, co będzie w normie.







26 komentarzy:

  1. Laaaadnie:)
    A Zosienki raczki zdolne!
    Nieustannie podziwiam jej dziela:)
    Co u Was kochana?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zosia ma motorek w dłoniach. I robi rzeczy trudne. Nie miałam zielonego pojęcia, ze te serca wymagają tyle liczenia.
      U nas zimne lato się zaczęło. I ciągle nie bardzo mam nastroju do pisania bloga. Jakiś marazm mnie ogarnął. chodzę sennie po innych blogach, czytam, a komentarze jakoś "uciekają' z głowy. Nawet ogród mnie nie ciągnie.

      Usuń
    2. No i znów ta spłoniona pensjonarka się we mnie obudziła ;) Dziewczyny tylu pochwał to ja chyba nawet w rok nie zebrałam :) Faktycznie liczenia jest co nie miara, ale przywykłam. Myślę, że na usztywnionej kanwie (Tajlur- polski) poszłoby by Ci o wiele szybciej. Serca zawsze zaczynam haftować od dołu i posuwam się do góry i przyznam się bez bicia, że w trakcie moich robótek najczęściej Ślubny ogląda jakiś film i oczekuje ode mnie czynnego uczestnictwa w tym oglądactwie, polegającym na ożywionej dyskusji :)) Co było robić, trza się było przystosować... ;)
      Jaskółeczko, ja taki marazm też zaliczyłam, nic tylko pogoda temu winna. Bo jak by nie było ładną jesień mieliśmy tej wiosny, aż strach myśleć jakie lato będzie?!
      Dzięki składam za tyle miłych słów, moja próżność została zaspokojona - w każdym razie na jakiś czas ;)
      Buźka!

      Usuń
    3. Jaki koniec? Zawsze będę podkreślać, że Ty jesteś geniuszem w haftowaniu serc Isabell V. Ja nawet rzadziej komputer włączam. Nic mnie nie ciągnie. Czytam, ale jakoś komentarze mi nie idą. Najlepiej haftuje mi się na tarasie. Siedzę sobie, ptaki śpiewają, życie toczy się obok, a ja sobie haftuję np. rybki:)
      To serce też zaczynałam od dołu. Teraz zastanawiam się, które wybrać następne. Znalazłam w necie jeszcze z głowami koni. Czy Ci je wysłać?

      Usuń
    4. Pewnie, że wysłać :) jeśli napatoczy Ci się coś czego nie miałam to ja jak najbardziej chętna jestem :)
      Nie tracę nadziei, że uda mi się je wszystkie wyhaftować. Błagam tylko nie pytaj co z nimi zrobię, bo nie mam najmniejszego pojęcia... Jak patrzę na Twoje rybki, to już mnie paluszki świerzbią, żeby sobie takowe sprawić ;)
      Przyznaję się, że ja też na tarasie lubię sobie posiedzieć z robótką. Jak będzie pogoda fotki pstryknę tego mojego zakątka.
      Ściskam!
      P.S. Mam awarię listy czytelniczej bloggera. Wyświetla mi się tylko aktualizacja jednego bloga. A co u Ciebie?

      Usuń
    5. Sprawdź przeglądarkę. Wyśle Ci z głowami koni i z żabami, bo chyba Takie też zalazłam. I chyba zające... Zobaczę:)
      Ja też na razie nie mam pomysłu, co z tymi rybakami zrobić. To znaczy kilka chodzi mi po głowie, ale na razie to takie mgliste plany.

      Usuń
  2. Dla mnie jest OK, nie widzę różnicy między tymi znalezionymi w sieci a Jaskółki. A to oznacza, że Jaskółka dziurkę zaceruje i śladu nie będzie:):)

    OdpowiedzUsuń
  3. BTW, ten ptaszek jakiś taki oskubany kogucik, taki ma być?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki:) ptaszek jest na razie w fazie pisklaka, ale oryginał faktycznie wygląda na tak trochę podskubanego:)

      Usuń
  4. Nooo, pieknie!
    Podziwiam Twoja cierpliwosc, naprawde sie oplacala, bo efekt - jak na oryginale.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja cierpliwość została wystawiona na dużą próbę. Sama sobie zgotowałam ten los. Pozazdrościłam Zosi i napracowałam się solidnie. Moje mają inne kolory. bardziej są złote niż czerwone. W sumie zostaną wykorzystane do czegoś. Jak mi minie, to zabiorę się do następnego serducha.

      Usuń
  5. Osobiście uważam, że wszystko jest w porządku, choć faktycznie kanwa powinna być ściślejsza. Podejrzewam,że to są wzory do haftu na płótnie. Już dawno nie haftowałam, ale zrobiłam w życiu kilkanaście całkiem sporych obrazków krzyżykiem, głównie wg Klimta, Muchy a nawet Renoira. A teraz wszystko zalega w szafie, bo nadeszła u mnie era haftu koralikowego. Część wysępiły ode mnie koleżanki, a reszta leży i czeka na oprawę. Przedtem były w antyramach, ale mi teraz antyramy do wnętrza nie pasują.
    Haft to precyzyjna robótka i bardzo czasochłonna.
    Miłego,;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię haftować. Aktualnie robię nowe crazy ( mam juz 3.4 całości), a rybki były przerywnikiem. Takie chciejstwo na serducha mnie naszło pod wpływem prac Zosi. Nie przewidziałam, że one wymagają uważnego liczenia. Więcej tego liczenia niż w innych haftach krzyżykowych, które dotychczas zrobiłam. Nie haftuję na płótnie, bo nie potrafię kupić odpowiedniego- jest zbyt drogie. Kanwę sztywną z mniejszymi dziurkami mam, ale wydawało mi się, że ta, na której robiłam, jest lepsza. I się przeliczyłam. Ten następny haft z ptasiorem robi się o wiele szybciej i równiej, bo kanwa jest sztywna i ściślejsza.
      Mnóstwo haftów rozdałam, stare wypłowiały, czas na nowe.

      Usuń
  6. podziwiam Was wszystkie hafciarki...
    walnęłabym tym w kąt po pierwszych trzech krzyżykach :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Albo.... poszłabyś w hafciarskie tango:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne serce !!! Które następne ???
    Bardzo lubię haftować takie wzory, tylko nikt, kto nie spróbował nie zdaje sobie sprawy, ile czasu wymaga wyhaftowanie takiego serduszka.
    To samo dotyczy konturowych haftów MTSA haftowanych na lnie - "kilka " xxxxxxx haftuje się bardzo długo, a ile się człowiek napruje z powodu błędnego przesunięcia "X" np.: o jedną nitkę :)
    Ja mam bardzo dużo wzorów I. V., nie tylko serc, gdybyś szukała - daj znać.
    Pozdrawiam słonecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję za propozycję. Na razie Zosia podesłała mi tyle, że nie wiem, czy mi życia starczy na ich wyhaftowanie. Nie próbowałam na tkaninie (lnie) i chyba nie będę na tym haftować chociaż hafty krzyżykowe przepięknie wyglądają właśnie na lnie.
      Nie wiem, które serce będzie następne. Na razie "wykończyłam" ptasiora i haftuję mu partnerkę:)

      Usuń
  9. przepiękne te hafty, mogę tylko pozazdrościć zdolności. ptaszor jest przecudny. mam nadzieję, że pokażesz dalszy ciąg :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ptasior jest zrobiony. Teraz haftuje ptaszkę- partnerkę ptasiora:) Pokażę ich razem:)

      Usuń
  10. Oooo to nie na moją cierpliwość :-) Podziwiam, śliczne :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eeeeeeeee... tam. Najpierw zrobisz filcaczki, potem uszyjesz, a potem zabierzesz się za haft:)

      Usuń
  11. Podziwiam cierpliwość
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak, trzeba mieć cierpliwość:) Ale takie haftowanie ma ogromne plusy- bardzo wycisza i można dużo spraw przemyśleć sobie spokojnie.

      Usuń
  12. Bardzo oryginalne hafty, jeszcze takich nie widziałam. Napracowałaś się, ale efekt świetny:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.