sobota, 2 sierpnia 2014

Brrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr....



No i doszło do spotkania trzeciego stopnia. Dzisiaj ujrzałam go w całej okazałości, a raczej rozciągłości. Mowa o zaskrońcu, prawie że osobistym. Chciałam go zobaczyć, oczywiście, że chciałam. Moje wyobrażenie o gadzie było zupełnie inne zanim rzeczywistość go zweryfikowała. Kiedy Jaskół mi go  opisywał, byłam zdziwiona, że taki mały. Wyobrażałam go sobie jako długiego, grubego węża, prawie anakondę. Strach ma wielkie oczy, dlatego chciałam go koniecznie zobaczyć, żeby wiedzieć, czego wypatrywać w ogrodzie. No i dzisiaj zobaczyłam tego „pytona”. Wygrzewał się  niedaleko wejścia do domu. Łepek miał położony na chodziku a resztę  w trawie. Najpierw myślałam, że to sznurek od zabawki, który Bezka z lubością smyka po całym ogrodzie. Podeszłam bliżej, gad podniósł głowę, chwilę trwał, chyba w takim samym niebotycznym zdumieniu w jakim i ja trwałam. Po czym szybko odwrócił się i majestatycznie przepełznął pod taras. Uffffffffffff… jeszcze teraz mam gęsią skórę. Nic na to nie poradzę, że tak reaguję na te stworzenia. Najpierw mnie zamurowało, potem zawołałam Jaskóła (ale on ma długi lajtung i kiedy przyszedł było już po spotkaniu) i natychmiast pomyślałam, że trzeba szybko po aparat. Figa… gad nie miał zamiaru czekać na zrobienie mu fotki. Faktyczne jest płochliwy. Jest tez niewielki- 60cm długości i przekrój może 3cm. Lichotka. Jaskół skwitował, że pewnie teraz siedzi pod tarasem i ma biegunkę ze strachu, a ja z gęsią skórą na rękach poszłam wieszać pranie. Zastanawiam się, czy gad jest w stanie wejść do domu. Mamy tylko jeden schodek a potem już tyyyyyyyyyyle przestrzeni. Brrrrrrrr……
Powstała kolejna ptaszka. Ptaszka wegetarianka. Ptasior się tworzy.
 Ten piękny fragment starego budynku zobaczyłam przypadkiem.  Jest on niewidoczny z ulicy, a ja siedziałam w samochodzie, na parkingu, i zobaczyłam go między dachami, za ogrodem. Jest kompletnie schowany.  Gdyby go odrestaurować... To Skoczów, stare miasto...
 Siedziała sobie na liściu liliowca. Taki różowo-szary klejnocik:). Zamrocznik gładysz

43 komentarze:

  1. Nasz strach przed wężami jest instynktowny. Węże z natury unikają kontaktu z ludzmi, a żmija tylko wtedy ukąsi gdy się na nią nadepnie niemal- wtedy czuje się zagrożona. Tyle tylko, że wg mnie ciężko jest rozpoznac z daleka, w trawie, co za to wąż leży. Ta cma jest bardzo ładna. Wygląda jakby była wyhaftowana haftem płaskim, cieniowanym. A ptasiorka- zabawna.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej będę starała się unikać kontaktu z tym osobnikiem. Myślę, że on też będzie omijać tereny blisko wejścia. Ma spod tarasu idealne wyjście wprost pod krzaczyska. Tam nie chodzimy.

      Usuń
  2. Tys chyba w zyciu gada w reku nie miala! Zaraz bys sie do nich przekonala, sa aksamitne w dotyku, wcale nie oslizgle. Poruszaja sie z wielka gracja, ich ruchy sa miekkie, uspokajajace. Dotykalam juz zaskronca i mlodego pytona. Sprobuj sama, a przekonasz sie do gadow. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie, w ręku nie miałam, ale kiedyś parę razy byli w szkole panowie, którzy demonstrowali uczniom różne gady i płazy. Wiem, że gady mają mięciutka, delikatną skórę, wcale nie zimną i śliską. Zaskrońca wyobrażałam sobie jako większego- zdecydowanie. Może pod wpływem widoku tamtych gadów.
      Sama nie rozumiem, dlaczego siedzi we mnie taki strach przed nimi. Irracjonalny, ale jednak siedzi.
      Cały czas próbuję się oswajać z myśla, że on sobie u nas mieszka. Ciężko to idzie.

      Usuń
  3. aaaaaaaaaa!
    z pewnością wrzeszczałabym na całą wieś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, zamurowało mnie, potem zawołałam Jaskóła, a potem chciałam szybko lecieć po aparat. A on sobie spokojnie polazł pod taras. Zwierzęta są bardziej opanowane od ludzi.

      Usuń
  4. widywałem większe zaskrońce, zaś maksimum to ponoć 1,5 metra /dziewczyna/, 1 metr /chłopak/... z tą biegunką Jaskół trafił dość celnie, bo schwytany zaskroniec emituje jakąś mocno smrodliwą treść z siebie w ramach działań obronnych...
    pozdrawiać jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, różnice zależą od płci. Nie o długość tu chodzi a o grubość ( jakoś dwuznacznie to zabrzmiało:) Zawsze mi się wydawało, że jak taki długi to i gruby powinien być, a tu taka niteczka.
      Podobno w stanie zagrożenia wydzielają cuchnącą ciecz, ale on nie był w stanie bezpośredniego zagrożenia. Raczej oboje byliśmy deczko zaskoczeni swoim widokiem:)

      Usuń
    2. grubość też, jasne... w przyrodzie jest wiele gatunków zwierząt, gdzie pani jest większa od pana, nawet mocno większa...

      Usuń
    3. A czasem i piękniejsza, chociaż to z reguły panowie się "puszą":)

      Usuń
  5. Przygarnij jakiegoś kota od sąsiadów, to go upolują i będziesz miała spokój ;) nasze znosiły z miedzy pod lasem... blech

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, żadnego kota, żadnego polowania. Tu wszystkie stworzenia mają azyl. Nie potrafię się do gada przekonać, ale straszne byłoby, gdyby go kot zeżarł. Nie spałabym chyba z tydzień ze zmartwienia. We mnie problem- ja na ogół wszystkie zwierzęta toleruję, to i gada też spróbuję.
      oraz- fajnie że wpadłaś i napisałaś:)

      Usuń
  6. Ptaszkę poznaję po tym szelmowskim uśmiechu, to jedna z tych co rokrocznie obrabia moją czereśnię :)) Wychodzi na to, że wyhaftowałaś "zdjęcie" do listu gończego. Z wielką niecierpliwością czekam na jej towarzysza :))
    Dobrze, że to jednak zaskroniec. Żmija jest niebezpieczna, wcale nie tak trudno jest nadepnąć przypadkiem w trawie czy zaroślach takie bydlątko, a jazda do szpitala to żadna rozrywka w dzisiejszych czasach :) Mnie najbardziej przeraża w gadach ich sposób poruszania, to wicie się... brrrrrrrrrrrrrrrrrrr! Nie przekonam się do nich, nie ma szans :))
    Ściskam! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ptaszka jest super kokietką, a ptasior.... O, właśnie , to wicie się gada mnie też przeraża. od wczoraj ciągle przypomina mi się scena z "Kleopatry", kiedy trzyma ona węża w ręku, a on owija jej się wokół przedramienia. I ten wąż jest spory. Brrrrrr... stąd też może moja wizja, co do wielkości gada. On może być spokojny, ja trochę mnie jestem:)

      Usuń
  7. Czujności i spotrzegawczości winszuję:) I nie o gada mi idzie...:)
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że Waść wpadłeś na mój blog:):)

      Usuń
  8. O matko! Brrrr! Niedawno mój Fredek złapał zaskrońca i mi go przytargał w pysku, jako wkład do gara (tak sądzę). Narobiłam wrzasku, prawie pawiem rzuciłam. Kot zrozumiał moją niechęć i... skonsumował to mięsne spaghetti! BRRRRRRRRRRRRRRRR!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ratunku!!!!! Mam już i po kolacji i po śnie:( no i co taki jeden niewinny zaskroniec może narobić?

      Usuń
  9. O bardziej bym się bała tego owada na końcu niż zaskrońca, chyba :-) U nas masa porozjeżdżanych, wypełzają na gorący asfalt i giną :-/
    Ptaszysko śliczne :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żal zwierzaków, kiedy giną. Szkoda. zawsze to żyjątko, chociaż za gadami nie przepadam. Parę lat temu na niedalekiej drodze masowo ginęły jeże. Strasznie dużo się ich namnożyło. Widać i tak przebiega selekcja w przyrodzie.
      Ptaszysko już ma ptasiora. Tylko jeszcze muszę im jakąś oprawę dodać:)

      Usuń
  10. ptasiorka cudna :)))
    na widok gada też by mnie zamurowało. na szczęście on byłby bardziej wystraszony niż ja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oswajam się coraz bardziej z myślą. że jest.; W końcu nie we wszystkich domach takie zwierzątka się osiedlają. Chyba zacznę czuć się wyróżniona:):):)

      Usuń
  11. He - faktycznie jesteś bardzo blisko mnie :) Szkoda, że się nie poznałyśmy osobiście :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dojrzewam:):) Dojrzewam:):) A potem okaże się, że pewnie spotkałyśmy się już służbowo:):)

      Usuń
  12. Zmrocznik piękny:) Też mam jego zdjęcie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I siedział na tym liściu długo nieruchomo. Prawdziwy profesjonalny model:)

      Usuń
    2. Pierwszy raz widzę na oczy tego owada, jakie kolory! Naprawdę warto nosić przy sobie aparat, albo przynajmniej komórkę. Ja zawsze spotykam ciekawe okazje do zdjęć, kiedy nie mogę ich utrwalić :-/

      Usuń
  13. W chałupie górskiej żona często mijała wygrzewającego się w słońcu zaskrońca tyle że nasz był już w słusznym wieku.
    Można przywyknąć. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmmmmmmmmm... pewnie można przywyknąć. Na razie to on nas omija, bo już nie wrócił na chodnik. W górach ich więcej, ale tu?

      Usuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  15. W Z. pod lasem, czesto zaskronce bywaly.Ale w poblizu domu, raczej nie. I dobrze. My , jak zwykle przezywamy najazdy pajakow. Brr. W Polsce takich wilekich-nie bylo.

    OdpowiedzUsuń
  16. Widok pająka też mnie odrzuca, ale trochę mniej niż gada. Pająki wynoszę na dwór, jak tylko któregoś w domu zobaczę. No dobra- Jaskół wynosi:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nam się ostatnio zdarzyło ratować padalca z betonowej drogi, na której bezradnie się wił. Bardzo miły w dotyku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Padalce są tutaj w lasach. Mam nadzieję, że nie zapuszczają się w stronę dróg.

      Usuń
  18. Nie dziwię Ci się, ja mam gęsią skórkę już od samego czytania o gadzie, a spotkanie oko w oko pewno przypłaciłabym zawałem. Jesteś bohaterką, że wychodzisz z domu, mając świadomość, że w pobliżu czai się potwór!!!! Mnie, nawet dżdżownice przyprawiają o szybsze bicie serca i wcale nie z radości:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawałem nie przypłaciłam, ale lekkim szokiem. Przez cały czas chciałam go zobaczyć, żeby wiedzieć jak wygląda, a kiedy go zobaczyłam to mnie lekko zamurowało. On ma może z pół metra i jest gruby na dwa palce. lichota taka. Śliczna, brązowa lichocinka:)

      Usuń
    2. Dalej podziwiam, za odwagę oglądania potwora:)), chyba nie miałabym na to ochoty.

      Usuń
    3. A on robi się coraz śmielszy. Wczoraj opalał się na drugim schodku od dołu przy wejściu na taras. Kiedy zrobiłam krok w stronę schodów, cicho się zmył:)

      Usuń
  19. Ja zaskrońca widziałem 3 razy w 2 formach: żywej i przejechanej przez samochód. :) Zapraszam na swojego bloga: www.kochamptaki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj i dziękuję za zaproszenie. Tego naszego wolałabym widzieć raczej żywego. Samochody mu tu nie groąą. Prędzej jeże.

      Usuń
  20. To może tego zaskrońca do słoika wsadzić;)
    Wiem, że na Litwie to ponoć dobre dla domostwa, tu fragment z jakiejś gazety

    " Mój ojciec mówił, że Litwin ma dwa węże: jednego w kieszeni, a drugiego w słoju. I że się modlą do niego. Ja sam nie widziałem, ale sąsiadka ma męża Litwina. Jej teściowa, jak zobaczyła w ogrodzie węża, to cap! - do słoja. Podobno na szczęście, ale kto wie, może się i do niego modliła."
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W życiu do słoika:( brrrrrrrrrrrrr.... niech sobie siedzi pod tarasem i szczęście domowi przynosi. Widzę, że belfer już na stanowisku:) No cóż, koniec wakacji.

      Usuń
    2. Jeszcze nie, ale końcówka wypoczynku. Pozdrawiam (nie chciało mi się logować)

      Usuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.