niedziela, 29 czerwca 2014

Ptasior



Wykończyłam ptasiora. Krzyżykowego. Wyhaftowałam i zabrakło mi pomysłu, co z tym haftem zrobić. Na poduszkę za mały, na serwetkę… jakoś mi nie pasuje. W poszukiwaniu nowych wzorów, natknęłam się na ptaszkę pawicę. Genialna jest. I już wiem, co z tego haftowania pawi wyniknie. Na razie ptaszka jest wyhaftowana do połowy, a ptasiora pokazuję w całej okazałości.
W ogrodzie spotkałam ostatnio dwie nadspodziewajki. Przepiękną trytomię, którą już spisałam na straty. Myślałam, że zmarzła, posadziłam w to miejsce fiołki i nagle spomiędzy nich wyłoniły się najpierw rachityczne liście, a następnie śliczny pomarańczowy kwiat. Drugą nadspodziewajką jest zakwitnięcie frezji. Kupiłam w Biedronce cebulki z przeceny za marne grosze. Posadziłam z nadzieją, że może coś z nich będzie, a jak nie to trudno. Zakwitła. Na razie biała. Są jeszcze trzy rośliny. Być może zakwitną innym kolorem. Teraz czekam na tygrysówkę i jeszcze jakieś dwie cebulowe, których nazw nie pamiętam. Może uda się z nimi tak, jak z frezją. Liście mają dosyć okazałe i zdrowe.




Wzór ptaszków znalazłam na Pintereście na jakiejś rosyjskiej stronie.

niedziela, 22 czerwca 2014

Piekielne rybki



Od razu mówię, przede wszystkim, na samym wstępie mówię….Zosia Samosia jest WIELKA! Wielka bez dwóch zdań. Jako hafciarce należy jej się podziw, szacunek i wszelki splendor. Od pewnego czasu ukazuje na swoim blogu przepięknie hafty- serca, zaprojektowane przez Isabell Voutier. Serca cudne. Każde z innym motywem i odpowiednim napisem. A to wisienki, a to szczotki, a to jeszcze słodycze. Wszystko pięknie haftowane krzyżykami na kanwie. Śliczne. Wprost oczy ciągnące. Pomyślałam sobie- „No co, Jaskółka, krzyżykiem haftujesz niezgorzej, motyw łatwiutki, kanwę masz, nici masz, proś Zosię o wzory”. Poprosiłam, a jakże. I Zosia przysłała mi kupę wzorów serc Isabell Voutier. Napracowała się, bo sporo tego trzeba było wysłać (Zosiu, jeszcze raz Ci dziękuję). Jejku… same cudności- miśki, myszki, ptaki, jaskółki, nawet motocykl… wszystko to w motywie serca, z  dobranym tłem i napisem. Co tu wybrać? Wydrukowałam sobie te wzory i jak ten osioł- i to pachnie, i to nęci- nie umiałam się zdecydować, który wybrać do wyhaftowania jako pierwszy. No i wybrałam…i sama siebie wpuściłam w… nie, nie w maliny, a w czerwone (piekielne) rybki. Wzór wydawał mi się prościutki toteż myślałam, że szybko się z nim uporam.
Ludzie…. Nie doceniłam Zosi i jej pracowitości, kiedy pisała sobie lekko, że oto następne serce zrealizowała. A ja przymoczyłam, bo pycha mnie zgubiła. Po pierwsze- źle dobrałam kanwę- ma zbyt duże dziurki i jest wiotka- każdy krzyżyk, za mocno dociągnięty, zwijał się w wałeczek. Po drugie- na takiej kanwie powinnam haftować potrójną nitką, a ja zaczęłam podwójną i potem już nie chciało mi się pruć.
Wzór na sercach wydaje się nieskomplikowany, ale… liczenie oczek jest straszne. Litery są tak zaprojektowane, że trzeba bardzo uważać i mocno liczyć. Inaczej wzór się rozsypie. Jest to haft żmudny oraz, właśnie przez to ciągłe liczenie, czasochłonny. Zosiu…podziwiam Twoją cierpliwość przy haftowaniu tych serc.  
Dlatego haftowałam i klęłam… haftowałam i coraz bardziej ciekawa byłam efektu… haftowałam, a mój podziw dla Zosi rósł i rósł.
Po 2 tygodniach „liczenia” są rybki. Haft nie jest zgodny ze wzorem. Trzymałam się tylko zgodności krzyżyków w rybkach oraz w literach (one trzymały „odległości” pozostałych elementów) i oczkach brzegowych, żeby wyszło serce. Reszta to moja improwizacja (liczba oczek nie taka jak w motywach, ale motywy raczej trzymają się wzoru).
Jeżeli ktoś się skusi na serca Zosi, to radzę zacząć od wzoru, który ma najmniej liter.

 Dzisiaj znalazłam w necie zdjęcie oryginału


 Fragment nowego haftu. Specjalnie wybrałam ptaszora, żeby nie popaść kompletnie w kompleksy i wyhaftować coś, co będzie w normie.