środa, 28 stycznia 2015

Dzisiaj niewesoło

Najważniejsze dzisiaj

Całym sercem jestem z Panterą i jej Kirą, która niedawno miała bardzo ciężką operację, a teraz dochodzi powoli do siebie. 
I całym sercem jestem z Anką Wrocławianką, której Rufi ma raka kręgosłupa a teraz ma zapaść decyzja, co dalej.

Dziewczyny, wiecie, jak kocham psy, wiecie, że też z moimi:Zuzą i Bezą  przeszłam trudne chwile. Myślę o Was, o tym, jak Wam teraz ciężko.

Gorąco wierzę, że u obu psiaków będzie dobrze. Musi... no przecież MUSI!

Chciałam wybrać optymistyczne zdjęcie. 
Wschód słońca na Beskidami.
 

19 komentarzy:

  1. Dziewczyny kciuki, za Wasze Psiaki

    OdpowiedzUsuń
  2. I tylko mi sie podmokle oczy zrobily....
    Swiadomosc, ze jestescie z nami w tak trudnych chwilach jest bezcenna.
    Dziekuje :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, ba.... Pantero:) jakże by inaczej.. eh

      Usuń
  3. U Krysi z Klubu Kota też niewesoło, u teatralnej to samo
    ufam ludziom, którzy leczą swoje zwierzęta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To przecież nasi domownicy. Nie wyobrażam sobie nie pomóc istocie cierpiącej i bezbronnej w tym cierpieniu. Zresztą nie tylko domowe zwierzaki potrzebują pomocy.
      W taki razie trzymam kciuki i za następne zwierzaki.

      Usuń
  4. Tak, bliskie nam poprzez blogi osoby przeżywają bardzo trudne chwile...Nadzieje i zwątpienia przeplataja się...Chciałoby sie pomóc, ale są takie momenty, ze tylko czas pomaga, albo szkodzi.
    Jakie to zycie jest dziwne...nigdy nie mozna być pewnym niczego. Wciaz cos boli, cos niemiło zaskakuje, po co tyle cierpienia na tym świecie...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli ktoś głęboko wierzy, to wie dlaczego jest tyle cierpienia. Ja jednak nie wierzę i to pytanie mnie nurtuje.
      A jeśli go tyle jest, to należy z całych sił je pomniejszać.

      Usuń
  5. Nasze zwierzaki to kawałek nas samych. Kochamy je, troszczymy się o nie. Ale czasami nawet nasza największa troska nie przynosi efektów i niestety trzeba też o tym pamiętać. Miałam wyjątkowe szczęście, mój pies przeżył w całkiem dobrym zdrowiu 16 i pół roku, a zabiegi, które mu się przydarzały nie były ryzykowne.Wyobrażam sobie co przeżywa Gosia - bo czasem stajemy w sytuacji, gdy jedynym sposobem okazania miłości zwierzęciu jest rozstanie z nim.
    To boli i to boli długo.
    Dobrze, że choć Pantery Kira pomału wychodzi na prostą. Kotka Misia (Krysi Borawskiej) wciąż funduje Krysi huśtawkę- co się ciut poprawi to znów coś się pogarsza.
    Doszłam już dawno do wniosku, że weterynarze mają znacznie więcej serca dla swych czworonożnych pacjentów nic "luddzcy" medycy dla ludzi.
    No cóż, zostaje kciuki trzymać, by się wszystkim poprawiło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam w sytuacji, kiedy musiałam zadecydować ekstremum. Agat miał 16 lat i bardzo cierpiał. Jedynym pocieszeniem były słowa weterynarza, że i tak odszedłby w ciągu kilku dni. Gdybym to wtedy wiedziała...
      Bardzo trudne chwile.

      Usuń
  6. Nooo, przyznam się, że nie lubię się rozczulać, zwłaszcza tak publicznie, ale kciuki trzymam... i to mocno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zosiu, my jesteśmy twarde, ale...no wiesz, psy cierpią, ich panie cierpią... wspomagamy pamięcią i ciepłymi myślami.

      Usuń
    2. ...ja się nie lubię rozczulać, żeby się publicznie nie rozkleić czasem... dlatego wolę kciuki trzymać po cichu...

      Usuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Przykre sa takie rzeczy:( Ale mam nadzieję, że będzie wszystko dobrze:)

    OdpowiedzUsuń
  9. ja chyba swoją kocicę już odchorowałem... i właściwie mam chyba nowego kota /a raczej ona ma mnie/... to nasza kotka, taka ogólno-domowa, bez konkretnie określonego opiekuna odkryła, że u mnie w nogach zwolniło się miejsce i świetnie się tam śpi... odkryła też, że mam w domu najmiększe serce, jeśli chodzi kwestie michy i wypuszczania/wpuszczania na dwór na każde żądanie /jeszcze za zimno na permanentnie otwarte okna/...
    ale niełatwo też się zapowiada, bo nasz "druciak" /czyli wyżeł szorstkowłosy/ ma rokowania góra rok...
    pozdrawiać jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mądra kota, bardzo mądra:) Druciaka trzeba teraz podwójnie, potrójnie dopieszczać. Matko... strasznie ciężko o takich rzeczach myśleć. Znowu mnie ściska w żołądku:(

      Usuń
  10. Zwierzak po latach jak członek rodziny. Rozumie to tylko ten kto miał go w domu
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to jest członek rodziny i bardzo ciężko się z nim rozstawać.

      Usuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.