czwartek, 12 lutego 2015

Tłusty Czwartek na Śląsku Cieszyńskim

Tłusty Czwartek zwiastuje zbliżający się koniec karnawału. To ostatni czwartek przed Wielkim Postem, kiedy to- przynajmniej tak to bywało w czasach, w których nikomu się nie śniło o wszechwładnym konsumpcjonizmie- wszelkie mięsiwa i tłuste pokarmy odchodziły w niepamięć. Ale póki co sycono się czym tylko można.
Każdy region miał własną specyfikę. Jan Szymik w wydanej przez Sekcję Ludoznawczą PZKO książce „Doroczne zwyczaje i obrzędy na Śląsku Cieszyńskim” wspomina, że tłustymi daniami nie wzgardzano już od śniadania, na które podawano gorącą domową kiełbasę. „Na drugie śniadanie obowiązkowo były krepliki (pączki), na obiad zaś tłusta pieczeń wieprzowa lub panierowane kotlety wieprzowe z kwaśną (kiszoną) kapustą przyrządzaną ‘po śląsku’, na podwieczorek pączki i chrust, a na kolację salceson lub inne mięsiwa”.

Jednak królem Tłustego Czwartku był i pozostał kreplik, znany w Polsce jako pączek. Smażony z nadzieniem z powideł lub marmolady. Kreplików z pewnością dziś nie zabraknie w żadnym miejscu pracy. Jak się jednak przekonały dwie nasze rodaczki, które niedawno otwarły cukiernię o wdzięcznej nazwie D&K Love Cakes przy ulicy Sokola Tumy, czyli niedaleko Alei Masaryka w Czeskim Cieszynie, tuż za naszą południową granicą wcale nie ma zwyczaju jedzenia w tłusty czwartek pączków. Co więcej koblihy, czyli po czesku pączki kojarzone są… ze stypą. –
Kawiarnię prowadzimy tutaj krótko, dopiero od miesiąca i myślałyśmy, że, tak samo, jak w Polsce, na tłusty czwartek będziemy przygotowywać pączki, a tu się okazało, że nie ma dla kogo ich smażyć mówią zdziwione nowicjuszki w cukierniczej branży na czeskim rynku. – Ale przygotujemy się, gdyby ktoś chciał zamówić, chrust. Będziemy smażyć go na bieżąco, w miarę potrzeb - mówi Katarzyna Pierchała z D&K Love Cakes wyjaśniając, że pieczenie jest jej pasją i nie wyobraża sobie używania do wyrobów cukierniczych sztucznych, chemicznych ulepszaczy. – Ma być smacznie i zdrowo. Jak jajka, to jajka, takie normalne, w skorupkach, a nie w proszku. Jak cukier, to cukier, a nie sacharoza, jak rurki z kremem to z kremem, prawdziwym, a nie wtłaczanym pod ciśnieniem nie wiadomo czym – wyjaśnia Katarzyna – z wykształcenia pilot wycieczek, a z pasji cukiernik.

Choć Czesi zwyczaju jedzenia pączków w tłusty czwartek nie mają, to kultywują go zaolziańscy Polacy. Renata Szkucik z MK PZKO w Lesznej Dolnej przygotowuje swoje sztandarowe „szybkie pączki”. Oto otrzymany od niej przepis:
Składniki:
200 g mąki gładkiej
250 g twarogu
4 jaja całe
proszek do pieczenia
trochę rumu, cukier waniliowy, tłuszcz do smażenia, cukier puder pomieszany z waniliowym (do obtoczenia w nim gotowych pączków)
Przygotowanie:
Wszystkie składniki do ciasta prócz cukru waniliowego dokładnie wymieszać. Gdy powstanie gładkie ciasto, nabierać je łyżką i kłaść na rozgrzany tłuszcz (olej lub ceres). Już po chwili ciasto przybiera kształt pączusiów. Lepiej smażyć na średnim ogniu, by się prędko nie zarumieniły albo nie spaliły. Trzeba dbać, aby w środku były upieczone. Na początku musi być tłuszcz mocno rozgrzany. Upieczone pączki obtaczamy w cukrze pudrze pomieszanym z cukrem waniliowym. Najsmaczniejsze są jeszcze ciepłe albo lekko ostudzone, można jeść i chłodne.

A na zakończenie coś, co z pewnością spodobałoby się uczniom. Szymik wspomina o ciekawym zwyczaju, jaki miał miejsce tego dnia w szkołach. Nie było wtedy lekcji, a nauczyciele zabierali swych uczniów na przechadzkę. W przeciwnym bowiem razie młodzież smarowała tablice tłustym papierem od smalcu czy margaryny, aby nie można było pisać kredą. Ale były to już ostatnie dni karnawałowych szaleństw.”
Przepis na tradycyjne wiślańskie krepliki
1 kg mąki, 10 dkg drożdży, 15 dkg cukru, 0,5 l mleka, 7 żółtek, 1 całe jajo, płaska łyżka soli, 10 dkg masła, cukier waniliowy, kieliszek spirytusu, 15 dkg smalcu do smażenia, 40 dkg powideł śliwkowych, cukier puder do posypania. Ciasto należy ugniatać przez godzinę.
Porcje ciasta nabierać łyżką, uformować w ręku małe krążki, nałożyć pół łyżeczki nadzienia, zlepić, formować pączki, odłożyć na stolnicę oprószoną mąką. Nakryć serwetką i pozostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu, do podwojenia objętości. Można również innym sposobem - ciasto rozwałkować na grubość około 1 cm, mocno podsypując mąką, by się nie kleiło. Szklanką wykrawać pączki, odłożyć na stolnicę do wyrośnięcia. Nadziewać pączki dopiero po usmażeniu, by konfitura nie wyciekała podczas smażenia (rękawem cukierniczym z długą tylką do nadziewania).
Smażyć w głębokim tłuszczu, w temperaturze 175ºC, z obu stron, na złoty kolor.
Wyjąć, osączyć na papierowym ręczniczku, posypać cukrem pudrem lub udekorować lukrem.




"Zgodnie ze staropolskim obyczajem karnawał to czas pieczenia faworków. Smaży się je także w tłusty czwartek. Faworki są delikatne i kruche. Przygotowuje się je z ciasta śmietanowego, zbijanego, a smaży jak pączki na głębokim tłuszczu. Przepis pochodzi z notatnika mojej babci. 
 
Składniki:
  • 2 szklanki mąki pszennej (lub 300g)
  • 4 żółtka
  • łyżka spirytusu (może być też ocet 6%,  ale ja daję zawsze spirytus)
  • ½ łyżeczki cukru
  • ½ łyżeczki soli
  • ok. 5 kopiatych łyżek gęstej, kwaśniej śmietany
  • olej lub smalec do smażenia
  • cukier puder do posypania (lub cukier puder wymieszany z cukrem waniliowym)
Sposób przygotowania:
  1. Mąkę wymieszać z cukrem i solą. Dodać żółtka, spirytus i śmietanę. Zagnieść na jednolitą masę. Kolejno przełożyć ciasto na blat i zbijać drewnianym wałkiem ok. 10- 15min. (Należy uderzać wałkiem w ciasto rozpłaszczając go, po czym ponownie zwinąć i znów zbijać wałkiem). Dzięki zbijaniu ciasto będzie jednolite, elastyczne, a po usmażeniu kruche i z dużą ilością bąbelków.
  2. Ciasto rozwałkować porcjami cieniutko na blacie posypanym lekko mąką. Ważne jest, aby ciasto i blat posypywać, jak najmniejszą ilością mąki. Ciasto pokroić najpierw na paski grubości ok. 3- 4cm, kolejno na prostokąty lub równoległoboki (o długości ok. 9- 10cm. Ja robię na oko tak, aby faworki ładnie wyglądały). Każdy kawałek naciąć w środku i przez nacięcie przeciągnąć jeden koniec. 
      Faworki smażyć na rozgrzanym tłuszczu z obu stron na złoty kolor. Wyjmować łyżką cedzakową i osączyć na ręczniku papierowym z tłuszczu. Gdy ostygną posypać grubo cukrem pudrem"
http://www.domowe-wypieki.pl/przepisy-paczki-i-faworki/268-przepis-na-faworki-chrust

 Zdjęcia-Internet


25 komentarzy:

  1. No ja sie wcale nie dziwie, ze po takiej wyzerce trzeba bylo z miesiac poscic, kto by to wytrzymal? :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A przecież wytrzymywano:):) Kiedyś zupełnie inaczej jedzono-tłusto, bogato. Oczywiście w pewnych warstwach społecznych. Tu na Śląsku Cieszyńskim raczej mało było biedy. No może w tych miejscowościach górskich trochę więcej. Tu i teraz jest stosunkowo bogato. Tłusty Czwartek, Ostatki- dojadanie po Karnawale, potem przychodził biedny przednówek i jedzenia było coraz mniej- do nowych plonów.

      Usuń
    2. Ale taki wlasnie tryb zapobiegal tyciu. Natura sama wyznaczala posty, a teraz...? Zarcia pod dostatkiem, to i d***a rosnie. :(

      Usuń
  2. Patrząc na zdjęcia aż zapach poczułam... ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przepadam za pączkami, wolę chrust. Dzisiaj myślałam, że może trochę napiekę, ale trochę plany mi się pozmieniały, a na wieczór już mi się nie chce.

      Usuń
  3. Niestety i to i to lubię
    A nie powinienem tego jadać
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wychodzi na to, że większość z nas nie powinna takich wypieków jadać. Tłuste, kaloryczne i na drożdżach.

      Usuń
  4. Nie lubię pączków.Faworki jadam raz na dwa lata.Dziś upiekłam palmiery- takie klasyczne-z cukrem, cynamonem i odrobiną kawy. I byłam tak leniwa, że zrobiłam z gotowego ciasta francuskiego. Ponieważ zrobiłam je ze dwie godziny temu, to już ich nie ma zapewne. Mój uwielbia wszelkie wypieki. A ja tęsknię za rurkami z kremem z bitej śmietany. Skończy się zapewne jak zawsze -zrobię bitą śmietanę z czekoladą i rodzynkami.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Palmiery. Znowu czegoś nie wiem. To znaczy już wiem, Internet podpowiedział:) Na razie nic słodkiego nie ruszam. Może się uda:)

      Usuń
  5. Mniam!
    I paczki i faworki uwielbiam.
    Ale , rzadko jadam.
    Wlasnie sie wybieram do piekarni, po francuskie paczki, ktore gorsze od polskich. I to po wielokroc;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaskół przyniósł wczoraj "pączki". Jakieś dmuchane paskudztwo. Pewnie te chińskie mrożonki. Jeść się tego nie dało. Poszedł na łatwiznę, kupił w markecie zamiast w uczciwej cukierni. A mam kumpla z podstawówki, który ma własną piekarnie i cuda piecze. Mógł u niego kupić.

      Usuń
  6. U nas, w Chorzowie, kreple kupuje i zjada się w ilościach imponujących! Ja zas mam dziś szczególną okazję, aby ten czartek był dla mnie najtłustszy w roku. Zapraszam zatem, Jaskóleczko, do mnie!
    kusiolki choby krepliki i faworki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepszego:) Z kreplikami i Jamesonem:)

      Usuń
  7. No i w brzuchu mi burczy :-)
    Fajny post :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajedz kreplikiem burczenie w brzuchu:)

      Usuń
  8. Uwielbiam, uwielbiam i jeszcze raz uwielbiam. A chrust jest najlepszy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ten chrust jest najlepszy, a ponoć ma więcej kalorii niż pączki. Ech....

      Usuń
  9. zawsze się zastanawiałem, dlaczego od faworków /chrustów - tak też się mówiło zamiennie/ ciętych na stolnicy nożem lepiej smakują karbowane /moja babcia miała takie kółeczko na trzonku, specjalnie do tego celu/...
    a co do pączków, to jako bonus kawał /jak zwykle, zgodnie ze świecką tradycją, żenująco denny/:
    tata do córki:
    ubieraj się, wkładaj buty, idziemy na pączka...
    - a jak to jest "na pączka"?...
    pozdrawiać jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. p.s. a mój dziadek na pączki mawiał "pagaje", z tym że on tak nazywał każde ciastko takie bardziej okrągłe, treściwe, puchate i odpowiednich rozmiarów... na przykład drożdżówka to też był "pagaj", ale płaskie ciastko z blachy już nie...

      Usuń
    2. No tak... sama jestem ciekawa, jak to jest "na pączka":) Czyżby dziadkowi każde większe ciastko kojarzyło się z wiosłami, to znaczy z wielkością ich piór?

      Usuń
    3. pojęcia nie mam, skąd dziadek wytrzasnął tego "pagaja", zwłaszcza że wodniactwem się nie zajmował... sam byłem mocno zdziwiony, gdy się dowiedziałem w końcu, co to słowo znaczy "po wodniacku"... podejrzewam, że tu bardziej chodziło o jego onomatopejiczność... wymów, wyartykułuj tak sobie kilka razy "pagaj" wypuczając aparat mowy... jakże to imponująco brzmi... o chudziaku faworku tak nie powiesz... zresztą, kto je tylko jednego faworka?...

      Usuń
  10. Witam :) Alez mi smaka narobilas, faworki to chyba z 30 lat temu jadlam ostatnio....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to czas najwyższy te faworki usmażyć. Takie cieniutki, chrupiące jak chrust:) :) Bardziej podoba mi się ta druga nazwa, ta nasza- chrust. Mocniej oddaje cechę charakterystyczną ciacha- trzask i szelest przy gryzieniu go:)

      Usuń
  11. Kiedyś, dawno dawno temu, w pobliżu mojego domu była cukiernia, a w niej pączki takie, o których się marzycielsko opowiada: TO BYŁY PĄCZKI...! A dzisiaj w tym miejscu jest bank.

    A ja osobiście tylko raz w życiu samodzielnie zrobiłam pączki. Były pyszne, ale z porcji, z której według przepisu miało wyjść 40 pączków, wyszło mi 17 - takie były wielkie. I był to jedyny wypadek, kiedy mój mąż w Tłusty Czwartek zjadł tylko dwa pączki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mistrzyni:):):) Były wielkości talerza? W sumie też sposób na zaimponowanie innym umiejętnością powściągnięcia się przed żarłocznością:) Dwa zawsze brzmi lepiej niż 5:)

      Usuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.