niedziela, 7 czerwca 2015

I tak sobie leci....

Jakoś tak leci dzień za dniem i nawet nie bardzo się człowiek zdąży obejrzeć, a zaraz zacznie się lato.
Nie mam pomysłu na dalsze pisanie. Nie mam pomysłu na formułę tego bloga. Patrzę, jak znajomi likwidują blogi, znikają. Za każdym razem mam tę samą myśl- a może ja też już to zakończę? Nie chcę pisać o polityce, sprawach społecznych- wszędzie o tym kraczą, te same komentarze, te same inwektywy, ten sam brak tolerancji, co każdego roku, dnia...czy ma sens pisać o czymś, co jest wałkowane prawie na każdej stronie internetowej, gdzie ludzie przekonują przekonanych... piszą te same banały, truizmy... co roku kwitną te same kwiaty... w ogrodzie dzieje się podobnie... nie mam ochoty pisać o sprawach osobistych, chociaż cały poemat można by z miejsca stworzyć... kogo to w końcu obchodzi, że czasem jest bardzo źle, nieciekawie. Robótki? Owszem, coś tam ciągle dłubię, ale to nigdy nie miał być blog robótkowy. No nie wiem...
Na razie może tak? Może fotki i opowiastki?
Mój rajski ptak doczekał się oprawy. Kupiłam w Jysku czarną ramkę ze szkłem. Pierwszy raz oprawiałam haft w ramkę. Jakoś się udało.
Nasz Junior kończy 5 lat. Do Anglii polecą koty. Najpierw powstał haft, a potem cała poducha.
Oczywiście- kocia poducha:)
Codziennie wiewiórki odbywają swoje wędrówki po skośnych belkach dachowych i codziennie przed wejściem do domu mam stertę oberwanych liści z dzikiego wina. One nas się nie boją, a my już nawet nie reagujemy, kiedy słyszymy ich pazurki drapiące belki. Nawet Beza lekko tylko poszczeka i odchodzi do swoich spraw. W maju byliśmy przekonani, że rudasy budują gniazdo w wywietrzniku obok okna sypialni. Łaziły po tarasie, właziły do wywietrznika, coś tam szukały. Potem wywietrznikiem zainteresował się szerszeń. Byliśmy w kropce. Truć szerszenia nie można, bo a nuż tam w wywietrzniku jest gniazdo z młodymi rudymi? Wejście do wywietrznika zarosło dzikim winem, które jest nietknięte. To znaczy, że wiewiórki tam nie wchodzą. Za to szerszeń buduje tam gniazdo na bank. Codziennie kursuje między wywietrznikiem i ogrodem. dzisiaj zerwał ode mnie mopem, ale w ogóle się nie przejął. odleciał a po chwili już był z powrotem. Będziemy nusieli zaprosić truciciela i zrobić z nim porządek.
W ogrodzie mieszka sporo drozdów, ale ten był wyjątkowy. Siadał na drutach albo na katalpie, kilka metrów od domu i tak "darł dzioba', że czasem miałam ochotę wrzasnąć, żeby się uciszył. Miał niesamowitą moc. Pięknie śpiewał. Jako jedyny ze śpiewających w ogrodzie drozdów, powtarzał motyw, który brzmiał:"Zofija, zofija,zofija". Zaczynał śpiewać o 5 rano, potem śpiewał z niewielkimi przerwami przez cały dzień i kończył koncert o 21 wieczorem. Skąd w takim małym ptaku tak wiele mocy i wytrwałości?
Przedwczoraj nie obudził mnie rano swym śpiewem. Kiedy otwierałam, po śniadaniu, drzwi na taras, też było cicho. W południe poszłam podlać kwiaty na drugim tarasie i tam go znalazłam. Leżał na kafelkach nieżywy. Z dziobka spłynęło mu trochę krwi... wierzcie mi, targnęło mną mocno. Cały dzień nie mogłam się otrząsnąć. Może to i dziecinne, niepoważne... ptak, jeden martwy ptak.. wielkie rzeczy. Cały dzień nasłuchiwałam śpiewu drozdów z nadzieją, że ten martwy to nie ten mój od "zofiji". Żaden nie zaśpiewał tego motywu. 
 Kwiat ekiantu. Krzew jest malutki. Kupiony w kwietniu od razu zakwitł i kwitnie nadal. Piękne małe dzbanuszki w oryginalnych kolorach. 
Kwitnie też w siostry ogrodzie tulipanowiec. Wielki, odwrócony "tyłem" do ogrodu, wystawił swoje kwiaty na południe. Nie ma do ich widoku dojścia, bo za płotem jest już ogrodzony sad. Wykorzystałam wszystkie możliwości, jakie miałam i udało mi się zrobić fotki.
Niesamowite są te kwiaty. Faktycznie w kształcie tulipana, i te barwy? Piękne połączenie żółci, zieleni i pomarańczowego. Jak papierowe:)

Młode kosy. Z tymi kosami to cała heca była. Na początku kwietnia kosy zrobiły gniazdo, z ludzkiego punktu widzenia, w miejscu kompletnie nieodpowiednim. Z ludzkiego punktu widzenia, ale widać nie z kosiego. Gniazdo zostało uwite na gałęzi cisa, tuż nad zejściem do piwnicy. W takim miejscu, że jak Jaskół schodził do piwnicy, to głową niemal gniazdo strącał. Kosy uznały, że tam im będzie najbezpieczniej. I nie myliły się. Strzegliśmy ich spokoju, jak własnego zdrowia. Kosica karnie siedziała, Jaskół codziennie do niej zagadywał, kos nosił żarcie i śpiewał jej, siedząc na drutach niedaleko cisa. Wszystko grało. Wykluły się trzy kosiaczki. I znowu- stare latały, znosiły żarcie, zapychały drące się dzioby, Jaskół do nich zagadywał, młode rosły. Pierwsze pokolenie "wyleciało" dosłownie z gniazda i poszło w świat. Mieliśmy nadzieję, że już mamy spokój i można swobodnie do piwnicy schodzić. Po dwóch dniach, Jaskół zameldował, że kosica siedzi na jajach. No cóż... wszystko powtórzyło się jak należy tak, jak przy pierwszym lęgu. Zdjęcie zrobiłam dzisiaj do południa, a wieczorem kosiątek już w gnieździe nie było. Następne pokolenie wyleciało z gniazda. Podobno kosy potrafią w sezonie wychować 5 lęgów. Rany....
"Lecę, bo chcę.(...) Lecę, bo wolność to zew...(...)".... szybko, szybko...z drooooogi....
Hmmmmm.... co by tu jeszcze.....


16 komentarzy:

  1. Dużo tego i nie wiem jak komentować, ale nie zmykaj i pisz! Ja zamknęłam blog niemal na 4 lata i trochę tego żałuję... moja grupka gdzieś przepadła i diabli wiedzą gdzie się podziali.
    Masz wesoło bo natura wchodzi Ci do domu drzwiami i oknami... ja mam tylko wróbelki pod dachem i cieszy mnie to bardzo - zawsze jest weselej, tym bardziej, że jestem sama, bo mama ciągle w szpitalu.
    Tulipanowiec - nie znam tej rośliny, ale zaraz poszperam i dowiem się co to za cudo.
    U Ciebie kosy a u mie sroki, też się nadzierają i tak czasem sobie myślę że we Włoszech mewy odstawiają koncert niemal cały dzień, a tutaj te biało-czarne ptaki - faktem jest, że są piękne i nie wierzę, że kradną wszystko co się błyszczy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedobrze z mamą w szpitalu. Stresujące i wywołujące niepokój. Współczuję Ci.
      Jeden blog już zamknęłam i wcale nie czuję jego braku. jest mi też głupio, bo coraz mniej komentuje u innych. czytam i... nie wiem co napisać, a wypadałoby się chociaż trochę odezwać.
      U mnie nie kosy się drą a raczej drozdy i od miesiąca ptaszek, który nazywa się zaganiacz. To ci dopiero wrzaskun.
      Sroki pojawiły się wczesna wiosną, ale wypłoszyłam je i już nie przyleciały.
      Tulipanowiec ma piękne kwiaty. Pod warunkiem, że nie jest głupio posadzony i je widać.

      Usuń
  2. No pacz, nie masz oczym pisac, pomyslow Ci brakuje, a wyszedl calkiem spory post, ktory polknelam jednym tchem. Nie zamykaj wiec swojego kramiku, bo byloby naprawde szkoda. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyszedł, bo zrobiłam prosty zabieg- zdjęcie+opis. Tylko, ze to nie zawsze działa:)

      Usuń
  3. Ilekroć otwieram kompa, zastanawiam się nad skasowaniem obu blogów. Zazdroszczę Ci tych ptasich koncertów, bo u mnie ostatnio tylko sroki z kawkami drą się na wyścigi, a to mało miłe głosiki. Ten szerszeń to mało bezpieczne towarzystwo, wez "truciciela". Pierwszy raz widzę kwiat ekiantu. Jakoś nigdy go dotąd nie miałam okazji zobaczyć, mało tego, nawet nie wiedziałam nic o jego istnieniu.
    A poducha dla Jubilata- superaśna niesamowicie!!!!! I Rajski ptak zyskał na oprawie, wygląda bajecznie.
    Serdeczności i uśmiechy Ci posyłam;)
    .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szerszeń może już być tuty. Do tej pory wstrzymywaliśmy się, bo to gniazdo kosie jest zbyt blisko wywietrznika. Mogły się pisklaki potruć.Na wiosnę kupiłam parę krzewów, a wśród nich ten ekiant. Nie przypuszczałam, że ma tak śliczne kwiaty. Jest malutki i podobno wyrośnie do 2 metrów.

      Usuń
  4. Chwila zwątpienia?
    Mam to co chwilę, a ze dwa razy żegnałem się na dobre. Pozostaje potem coś co się nazywa uzależnienie, a wiesz jak jest z nałogami
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tej pory radziłam sobie całkiem dobrze z uzależnieniami. Blog na razie zostawiam, ale już nie mam już takiego parcia na pisanie, jak kiedyś.

      Usuń
  5. Szkoda kosa, mnie tez zawsze tyka, gdy widzę martwe zwierze w naszej okolicy, jakoś sobie te maluchy "przywłaszczam". Co z człowiekiem robi siła przyzwyczajenia :-)
    Robótki cudne, masz Ty cierpliwość.
    Tulipanowiec to chyba nie lubi zimna i wiatru?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten tulipanowiec rośnie na skraju ogrodu, w tym miejscu ciągle wieje. Natomiast jest to wystawa południowa i jest mu tam ciepło. W każdym razie jest to ogromne drzewo (ma 25 lat) i ładnie kwitnie.
      Haftować bardzo lubię i to mi daje wytchnienie. Pewnie i cierpliwość też tu dużo znaczy. Teraz haftuję rzeczy na zasadzie - coś się ciągle na materiale dzieje- i daje mi to niesamowitą frajdę. Nie wyobrażam sobie siebie haftującej np. richelie. Padłabym z nudów.

      Usuń
  6. Kosy nieraz naprawdę wybierają ciekawe miejsca na gniazdo:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam, że mają one bardzo rozwinięty instynkt i wiedza, dlaczego takie, a nie inne miejsce na gniazdo wybierają. Od wielu lat budują gniazda na dzikim winie obok okien.

      Usuń
  7. Odpoczynek od pisania, Jaskółko - oznacza tylko jedno: wraca się do tego, co nazywam sobie wzruszającym ciężarem bytu, czyli potem , po krótkim czy dłuższym wypoczynku /odpoczynku pisze się mocniej, więcej albo mniej, ale z wyrażną potrzebą doświadczania mocy pisania.Bo czym jest pisanie, jeśli nie aktem miłości?!Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem- akt miłości, ale dlaczego czasem przysparza nam wahań i bólu? I czy ta miłość jest odwzajemniana?

      Usuń
  8. mnie też czasami nie chce się pisać i po prostu milczę i już. czekam az zatęsknię i wracam i tak jest fajnie :) a ja lubię Twoje robótki, bo mnie zachwycają. kocham Twój las, ptaki, wiewiórki i szalone piesy :) zawsze tez pamiętam Twoje cudne fotki, a najbardziej kropel wody. chyba te na pajęczynach będę zawsze miała w głowie. to po prostu jesteś CAŁA TY :)
    wiadomo, że niczego nie można robić na siłę. życie to nie tylko blog i czasami nas pochłania bez reszty.
    ogromnie Ci dziękuję za wsparcie i ściskam wirtualnie bardzo mocno :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Polly:):):) dzięki za dobre słowa:)Wszystko się ułoży po naszej myśli:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.