sobota, 20 czerwca 2015

Pleteni

Najpierw próbowałam robić sploty makramowe. Męczyłam się, nie wychodziło, stwierdziłam, że nie ma sensu upierać się. Nie do wszystkiego muszę mieć dryg. Niemniej bardzo podobały mi się różne sploty, sznureczki, bransoletki plecione. Kupiłam kółko do kumihimo i zaczęłam buszować po Pintereście. Mnóstwo instrukcji, ale każda po angielsku albo tylko jako kurs obrazkowy. Zjeżyłam się, odstawiłam kółko. Jednak za każdym razem, kiedy przekładałam go w półce, chcąc dostać się do różnych rzeczy robótkowych, kołatało mi po głowie, że może jednak się złamać. Znalazłam w Internecie dosyć przystępną instrukcję i uplotłam kawał szurka.
Najprostsza z najprostszych, 8 sznurków w dwóch kolorach i przeplatanka naprzemienna.
Razem z kółkiem kupiłam szpulki, które bardzo ułatwiają pracę, a sznurki nie plączą się. Natomiast nie obciążyłam "początku" plecionki, ale i tak wyszło równo.
Takie jest moje pierwsze plecione dzieło. Leży sobie w szafce i czeka na wykorzystanie. Prawdą jest, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Skoro tak fajnie mi poszło z pierwszym sznureczkiem, to zachciało mi się już czegoś bardziej skomplikowanego. I znów przymierzanie się do różnych wzorów, i znowu kicha. Ale w przyrodzie nie ma zmiłuj się. Co jest komu pisane to i tak go dopadnie. Przy okazji kupienia nowych nici do haftowania, kupiłam książeczkę z instrukcjami do kumihimo. Ha, sęk w tym, że jest ona napisana po czesku.
Nie no, wiedziałam, że jest ona po czesku, ale naiwna w swoich przekonaniach byłam, że jak mieszkam prawie w Czechach i w języku jestem osłuchana, to galopem wszystko sobie zrozumiem.
Przejrzałam raz... ni dudu... przejrzałam drugi raz uważniej... gdzie tam...prawie chiński... Uparta jestem, wzięłam wieczorem książeczkę do łóżka i słowo po słowie kilka razy w jednej instrukcji przerabiałam. Potem szablony i jeszcze raz instrukcję. Postanowiłam się zprzeć jak ta koza w marasie i zrobić breloczki.
Takie
Wydawały mi się na początek dobre, bo proste. Przejrzałam trzy schematy... rany, znowu nie mogłam dojść, ile jakich sznureczków w każdym ma być. Drogą eliminacji wybrałam ten najbardziej skromny (czytaj z ilością sznurków i schematem w sam raz dla człowieka niezbyt rozgarniętego). Jasne, ten, kto już plecionki na kumihimo opanował, to pewnie się śmieje, ale po czesku to rozgryzać- niech spróbuje.
Wybrałam ten czerwony. W środku książki była wkładka z dwoma twardymi kółkami-szablonami. Łącznie są cztery szablony (na dwóch kółkach) i do nich zamieszczone  w książce ogólne instrukcje.
To jest instrukcja do szablonu Yatsu Kongo, według której plotłam breloczek. Opis, który sznurek na które miejsce zakładać. Kółko z szablonem przypina się pinezkami na kółko do kumihimo i jazda... plecie się według schematu i instrukcji.
Na niebieskim kółku jest szablon, według którego plotłam. Jeszcze niektórych oznaczeń nie rozumiem. Na przykład tego małego czerwonego kółeczka i podejrzewam, że te środkowe linie bez strzałek są jako zapas. Przekładam najpierw na nią, a potem, na właściwą,  po zdjęciu kolejnego sznurka.
Ucięłam 4 białe sznurki i 4 różowe sznurki po 40 cm. Potem przełożyłam przez kółko do zawieszania kluczy i wyrównałam. Żeby sznurki równo leżały na kółeczku, przykleiłam je taśmą klejącą (po kilku splotach taśmę odkleiłam). Potem plotłam według schematu. Długość podana jest orientacyjnie, każdy może sobie pleść dowolnie długą plecionkę. Kiedy uznałam, że uplotłam odpowiednią długość, zawiązałam sznurki naprzemiennie, nie zdejmując ich z kółka. W ten sposób zabezpieczyłam przed rozpleceniem się. Na koniec ponawlekałam koraliki i zabezpieczyłam je węzełkami.
Teraz zabieram sie do plecionki na szablonie prostokątnym.









12 komentarzy:

  1. ale to cudne :) ja też miałam chrapkę na takie plecionki, ale na razie zatrzymałam się na frywolitkach i ruszyć nie mogę ;DDD nawet nie wiedziałam, że to na takim kółeczku się robi, ale widzę, że można upleść cuda. to nic, że po czesku :DDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja z kolei nie potrafię zabrać się do frywolitek. I chyba się nie skuszę. Zaciekawiła mnie natomiast koronka klockowa. Hm.... Tylko, ze do tego trzeba mieć takie specjalne szpuleczki, a to znowu wydatek.

      Usuń
    2. koronka klockowa tez jest piękna, nawet bardziej mi się podoba niż frywolitki. tylko co potem z tym wszystkim robić po upleceniu ? :)

      Usuń
    3. Robić wstawki i wszywać do sukienek, bluzek, spódnic... obrusiki, serwetki, poduchy. Od wąziutkich do szerokich, a jakie oryginalne:)

      Usuń
  2. Masz zaciecie! Mnie nie starczyloby cierpliwosci na taka dlubanine.
    A czeski wcale nie jest taki podobny do polskiego, jakby sie wydawalo. Nie umarlas jeszcze ze smiechu czytajac instrukcje? :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze śmiechu nie umarłam, ale mnie niektóre wyrazy rozbawiły. Czeski i polski mają ma dużo wyrazów o wspólnym rdzeniu, dużo jest z łaciny. Mnie jest łatwiej nauczyć się czeskiego niż francuskiego czy niemieckiego. Zwłaszcza, że dosyć sporo wyrazów już znam. Bardziej śmieszy mnie czeski akcent.

      Usuń
  3. Podobieństwo czeskiego do polskiego jest wielce zwodnicze. Kiedyś, na jakichś oficjalnych rozmowach zachwycałam się sama sobą, że tak świetnie rozumiem ten język- jednak okazało się za chwilę, że ta Czeszka mówiła po polsku do mnie, tylko że z czeskim akcentem.
    Nie mam talentu do różnych węzełków, z trudem opanowałam "płaskie węzełki" na 3 nitkach i definitywnie spasowałam.
    Ale podziwiam Twój upór - udało Ci się i to najważniejsze. Teraz poćwiczysz, poćwiczysz, potem na nitki nanizasz koraliki i zrobisz bransoletki węzełkowo-koralikowe.
    Wrzuć na YT hasło "Kumihimo Stitch i z pewnością znajdziesz filmiki - tutoriale. Najlepiej przygotować sobie wszystko i robić razem z filmem. Dzięki tym tutorialom na YT zaoszczędziłam sporo kasy na książkach z zakresu koralikowych splotów. Tak samo można wszystko załapać na filmikach z zakresu szydełkowania i robienia na drutach.
    Najmilszego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czeski jest trudny, ale ma bardzo dużo wyrazów podobnych do naszych, no i nie trzeba sobie tak jęzora łamać. Chyba, że jest wyraz bez samogłosek jak "krtek", cale i to można opanować.
      Bransoletka koralikowa jest w planach. Musze sobie kupić jakieś sznurki, bo tymi woskowanymi źle się pracuje. są twarde. Muszę też kupić zapięcia z miejscem do wklejania plecionki.
      Filmiki z instrukcjami obejrzałam. Tak , są przydatne. Ja muszę mieć dodatkowo schematy, żeby na bieżąco, bez przewijania filmu mieć podgląd. W ogóle to dużo z takich filmów korzystam.

      Usuń
  4. Wykombinuj coś jeszcze, a strzelę sobie w łeb, że nie chce mi się nawet chcieć!

    Śliczne!!!

    Ps. też myślałam podobnie o czeskim ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat Tobie to chce się chcieć:) Czeski tu z pogranicza jest dosyć prosty. A może ja już tu przesiąkłam ta gwarową mieszanką. w sumie to rozczytałam całkiem dobrze tę instrukcję. Myślimy z młodą zapisać się na kurs czeskiego. Zawsze to jeden język obcy więcej:)

      Usuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.