czwartek, 20 sierpnia 2015

A w upały

Były upały. I były podwójne urodziny. W upał szuka się kąta do zdechnięcia, albo się haftuje. Ponieważ w każdym kącie był taki sam upał i zdechnąć nawet się w nich nie chciało, wyhaftowałam poduchy na prezenty.
Zdjęcia kiepskie. Nie potrafię się dogadać z aparatem. Już dawno powinnam go wymienić na nowszy model, ale kasy ani dudu. Poza tym, nie ubierałam poduszek, bo poszewki zostały zapakowane w stanie płaskim. Ułożyłam je na oparciu kanapy i wyszło, jak wyszło. Szkoda, bo w naturze są kolorowe i naprawdę fajne. Nadal bawię się wszystkimi rodzajami haftu płaskiego. Po pierwszym zachłyśnięciu się haftem krzyżykowym na razie odrzuca mnie od niego.Teraz zabieram się do pierwszych prób z haftem przestrzennym.

To jest  oryginalny wzór haftu, który znalazłam na Pintereście.

 
Tak go zmodyfikowałam. Ptaki są haftowane nićmi
cieniowanymi, środki wypełniłam pętelkami francuskimi i wyhaftowałam liście tzw. „Janiną”. 














 

Tło stanowi szary len ze wzorem w róże. Udało mi się dokupić (kupowałam w ciemno) t e same kolory lnu i róż, w jakim jest tkanina, na której jest haft i
wyhaftowane kwiaty


Haft na drugiej poduszce jest w stylu celtyckim. Oryginał jest w jednym kolorze, ale mnie nie przekonywała taka opcja. Zrobiłam nićmi cieniowanymi każdą rybę w innym kolorze.
 
 
Haft obszyłam tkaniną w zwariowane wzory.
 
Gęś to próba tworzenia haftowanych filcaków. Ma powstać jeszcze kot i sowa. Hafty są po obu stronach ptaka.
Już wiem, że skrzydła nie powinny być tak zszyte- mają być bardziej odstające i szłapki powinny być wszyte trochę bardziej do tyłu. Ta gęś ma charakterystycznie pochyloną szyję, nie jest to kiks

20 komentarzy:

  1. Upały były męczące ale kiedy mają być jak nie latem:) Pięknie wyszło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie trwają tak długo, to są całkiem fajne. Tym razem natura przesadziła.

      Usuń
  2. Jestes bohaterka! W takie upaly haftowac, no no! Ja i przy haftowaniu bym sie spocila... :)
    I nie wiem, czego Ty chcesz od swojego aparatu, dobrze robi zdjecia i wszystko swietnie widac. Pieknosci! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toteż się pociłam, ale przy każdej innej pracy byłoby gorzej. Aparat ma ekran porysowany, traci mu się kontrast i przekłamuje barwy. Czas na nowy.

      Usuń
  3. ja chcę taki tatuaż /czwarte od góry/... i z Twoją dedykacją "od Jaskółki"... tylko na taki duży nie mam już gdzie...
    a gęś po prostu wymiata i wyciera moim zewłokiem sufit... siedzę jak ten idiota przed ekranem i się paranienormalnie brecham jak paranienormalna Mariolka z kabaretu Paranienormalni...
    pozdrawiać jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja brecham się, bo widzę oczyma wyobraźni, jak Ty brechasz się, jak ta Mariolka z Paranienormalnych..Joł,Joł!
      Taki tatuaż mógłby być interesujący, tylko nie wiem, czy nie zarobiłabym w ryjek za tę dedykację.
      Możesz mi powiedzieć, co cie ro9zbrechtało w tej niewinnej gęsinie?

      Usuń
    2. bo ona jest taka niewinna, bezbronna, sierotowata, niczym ten upadły anioł o gołębim /gęsim?/ sercu... czy te oko może kłamać?... tylko w jej głowie miesi się uparcie jedna myśl:
      "kiedy ten idiota wreszcie się domyśli, że trzeba dać mi kluska?...
      śląskiego kluska, rzecz jasna...
      a idiota myśli, owszem, ale o tym, by jej wmontować do brzuszka jakiś piszczek, albo fruczek do generowania głośnych dźwięków metodą ściskaną, przywiązać do kierownicy do roweru jako klakson, czy coś w tym guście i straszyć mijane na ulicy panienki, które z piskiem rozbiegają się na boki po takim zabiegu...

      Usuń
    3. W brzuszek wszyć klakson? No to albo niewinna, albo prowokatorka. Zresztą przeważnie te prowokatorki to takie niewiniątka w rodzaju buźka w ciup, rączki w małdrzyk. I na odwrót te niewinne to przeważnie na zasadzie: "By równowaga nie była zwichnięta, podnoszą suknie, spuszczała oczęta".

      Mniam- kluski śląskie:)

      Usuń
  4. Ciekawy pomysł na upały. Ja otwieram zimne piwo
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, ba. Piwko, albo Sangria z lodem:) Bez napoju obniżającego temperaturę, haftowanie nie dałoby wymiernych efektów. Te dwie rzeczy uzupełniają się doskonale, gdy na dworze +35 w cieniu:)

      Usuń
  5. Jaskółko, mam do oddania ponad 10 kilogramów (albo i więcej) gazet o haftach, robótkach na szydełku (głównie serwetki, koronki).
    Jeśli byłabyś zainteresowana proszę o kontakt m.bogus@ajd.czest.pl
    Podeślę przez "umyślnego" z Cieszyna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochany anonimie- piękna propozycja, naprawdę piękna, tylko, że właśnie się pozbyłam sterty czasopism robótkowych. Po prostu nie mam miejsca na trzymanie takich rzeczy. Zostawiłam sobie tylko książki. Niemniej bardzo, bardzo dziękuję za propozycję i chęć obdarowania mnie cennymi materiałami.

      Usuń
    2. Można te czasopisma zanieść do biblioteki w formie darowizny. Ja tak robię z przeczytanymi gazetami. Zawsze ktoś sobie weźmie do domu i skorzysta.
      Odkąd jest Internet, nie kupuję w ogóle czasopism robótkowych.

      Usuń
  6. Bardzo, bardzo ładne. Wszystko , łącznie ze skrytykowaną przez Ciebie gąską. I te ryby są naprawdę super, jestem pewna, że wyglądają lepiej w wersji wielokolorowej niż wyglądałyby w wersji jednobarwnej.
    Też pozbyłam się różnych stert czasopism robótkowych i zostałam przy książkach.
    Najmilszego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Ryby trochę "pływają" po owalu, ale to nie haft maszynowy. Jednokolorowy był nudny. Przeważnie te wzory irlandzkie, celtyckie są jedno lub dwu kolorowe.
      Dużo korzystam z internetu, bo i tutki są czytelne i dużo jest w nim wzorów. mam swoją stronę na Pintereście i korzystam z info na innych stronach.

      Usuń
  7. :-) Zawsze podziwiałam ludzi, ktorzy mają cierpliwość do takiej pracy jak haftowanie. Podziwiam, że pracę nie tylko rozpoczęłaś ale i zakończyłaś. Wyszło super! Gęś bardzo gęśliwa, nie pomyliłam jej z pingwinem ani ze strusiem - znaczy, że wygląda naprawdę jak gęś.:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez chwilę zastanawiałam się, jak daleko wyglądem odbiega struś od gęsi i czy dałabym radę takie strusia zmajstrować. Może?
      Zazwyczaj rozpoczęte prace kończę. Kończę, ale termin ukończenia jest różny:) Zdarza się, że i po pięciu latach ogłaszam szczęśliwe finito. Na razie od roku czeka na ukończenie crazy.

      Usuń
  8. Piękne :-)
    Ja płaszczyłam zad w misce z woda i snułam plany, co ja to porobię w wolniejsze wieczory ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I co wysnułaś? Da się zrobić, czy na nowo trzeba płaszczyć doopke w misce? Masz jeszcze szansę, bo idzie ostatnia fala upałów:)

      Usuń
  9. Swietne hafty! Choc faktycznie w taki upal..

    U nas znowu bardzo cieplo, ale to anwet dobrze, bo noce zimne.

    Podwojnie urodzonym-sto lat)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.