czwartek, 27 sierpnia 2015

Lecą Anioły...







32 komentarze:

  1. Towarzyszyły nam podczas jazdy samochodem, dlatego zdjęcia niezbyt udane

    OdpowiedzUsuń
  2. No w rzeczy samej anielskie te chmurki. I piekny zachod w tle. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam wrażenie jakby z nieba zstępowała formacja białych skrzydlatych istot. Co dziwne- fotografowałam je w trakcie jazdy, chyba z 20 minut, a ich kształty prawie wcale lub bardzo wolno zmieniały się.

      Usuń
  3. Piękne!!! I mogą się kojarzyć z lecącymi aniołami a może raczej z duszami tych, co już odeszli.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dusze tych, co odeszły. Też pięknie brzmi i nawet wyobrażenie duszy pasuje. A one sobie po tym wieczornym niebie płynęły spokojnie, a my jechaliśmy i patrzyłam, kiedy się rozpłyną. Trwały.

      Usuń
  4. To anioły i dusze istnieją?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może tak, a może nie? To piękna wiara, niezależna od tego, czy się wierzy po chrześcijańsku, czy w innej religii. Kto powiedział, że ateiści muszą w nic wierzyć. Ateiści nie wierzą w boga, mogą wierzyć w różne inne rzeczy- w Anioły i w to, że istnieje dusza.
      Anioł to dla mnie istota, przede wszystkim, czuwająca. Może to i zbliżone do chrześcijańskiego Anioła Stróża, bo tak łatwiej sobie wyobrazić. Można nosić talizmany chroniące, można wierzyć w istotę czuwającą, chroniącą-przewodnika.
      Dla katolika to, co piszę, będzie dziwne, bo dla niego talizman już jest herezją, a co dopiero Anioł dla niewierzącego (zastanawiam się, jak nazwać krzyżyk noszony na szyi). Zastanawiam się też, dlaczego wierzący uzurpują sobie jedyne prawo do niektórych pojęć np. Anioła. Mogę Anioła nazwać Nimfą, Rusałką, Najadą, ale one mają określone funkcje, przydzielone przez religię pogańską. Anioł dla mnie znaczy coś więcej niż Anioł chrześcijański i coś zupełnie innego niż np nimfa.

      A w ogóle to bardzo fajnie, że ja- niewierząca w pojęciu tradycyjnym- nie jestem ograniczona religijnymi schematami. Mogę sobie tworzyć własne "postaci" i uznawać je jako znaczące w moim życiu duchowym

      Usuń
    2. Z całym szacunkiem dla Twoich poglądów, ale w dobie racjonalizmu i myślenia stricte naukowego przy osobistym deklarowaniu ateizmu wiara w jakieś życie czy też istoty niematerialne wydaje się nieco hmm... sprzeczna z logiką i moze wypływać z tesknoty za jakąś formą istnienia niefizycznego, kto wie, czy nie z nadziei na życie po śmierci.
      Oczywiscie w najmniejszym stopniu nie chciałabym Cię urazić, ale jednak według mnie , jeśli juz być ateistą, to "po całosci" a nie fragmentarycznie. Powinnismy pogodzić się z tym, że anioły ani dusze nie istnieją a po śmierci nie ma nic.
      Pozdrawiam z nadzieją, ze moje słowa uznasz za przyczynek do interesującej dyskusji a nie pretekst do gorszacej kłótni.

      Usuń
    3. Nie uraziłaś. Moi znajomi i rodzina wiedzą, że czasami bywam nielogiczna, czasami romantyczna, czasami szurnięta, a czasami wręcz nieobliczalna. Toteż to, co piszę tutaj zależy od momentu, w którym aktualnie określa mnie jakiś wymieniony przymiotnik.

      A teizm- to brak wiary w boga i li tylko w boga-tak skrótem. Nie wierzę w boga, ale mogę sobie wierzyć w różne byty nadprzyrodzone.
      Doba racjonalizmu i stricte naukowa- wcale to nie jest takie oczywiste. Zbyt wiele rzeczy dzieje się, których nie można ogarnąć rozumem, a wcale nie muszą pochodzić od Boga chrześcijańskiego.

      Im większą mam wiedzę o różnych zjawiskach- tłumaczonych i racjonalizowanych w sposób, który umożliwia współczesna nauka, tym bardziej przekonuję się, że jeżeli zaistnieje tylko jeden mały argument, który może podważyć tezę i cały wywód, to cała misterna naukowa konstrukcja sypie się.
      Jest cała sfera zjawisk niewytłumaczonych i ciągle szuka się dla nich wyjaśnień. Ja mogę sobie racjonalizować fakty, które znam, które są niepodważalne- cała reszta jest w sferze domysłów, intuicji, wyobraźni.

      A teraz już naprawdę niepoważnie, albo jak ja wolę- na luzie. Czyż nie jest fajnie wierzyć w krasnale, wróżki, Anioły, fatum itp? A kto wie, może gdzieś jest ten kwiat paproci? A do mleka sikaja krasnoludki? Może wśród złotych łanów należy uważać, bo południca może dopaść, a w zimnej głębi Olzy mieszka utopiec?

      Śmierć- nie jestem katoliczką, nie jestem wyznawcą innej wiary- mogę sobie marzyć, że po śmierci jest drugie życie, drugi, inny wymiar, Anioły-przewodnicy. Mogę mieszać pojęcia, wybierać, dopasowywać.

      Dlaczego ma mi ktoś narzucać, w co mam wierzyć i jak mam odbierać świat? Jestem w tym wolna, nienaznaczona tradycyjną wiarą.

      Popatrz na chmury na moich zdjęciach- tylko chmury, ale jak pięknie sobie wyobrazić, że to Anioły płyną nad ziemią.

      Usuń
    4. "jaroszki, jaroszki, mamy dla was twarożki"...
      bo jak się takiemu podpadło...
      kobylińcem cisnął...
      aż sie z wrażenia usiadło...
      tylko skąd teraz porządne kobylińce?,,,
      chyba chińskie?...

      Usuń
    5. Jestem racjonalistką aż do bólu i taka juz pewnie umrę. Jeśli miałabym wierzyć w jakiegoś boga, to na pewno nie chrzescijańskiego starca tylko w jakąś praprzyczynę-absolut.
      Albo to albo nic.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    6. A dlaczego w jednego boga? Mnie się podobają wierzenia słowiańskie- mnóstwo różnych bożków i boginek, odpowiedzialnych za różne rzeczy. To tak na baśniowo. Na poważnie- nie opowiadam się za twardymi tezami o istnieniu lub nieistnieniu. Natomiast drażni mnie interpretacja Biblii w wydaniu chrześcijańskim i instytucja Kościoła.
      Naprawdę podoba mi się, ze nie mam w sobie wchowanego przymusu wierzenia w coś/kogoś. Mogę sobie w tym zakresie robić, co chcę. I wcale ni czuje się niekomfortowo, że brak mi w tym konsekwencji.

      Usuń
    7. P- Kobylińce już tylko w stadninach:) Jaroszki pewnie znajdą inne rzeczy do miotania w paskudy:)

      Usuń
    8. rymowanka /i uwaga o samych jaroszkach/ wzięła się ze zbioru legend i podań z rejonu Beskidu, który czytywałem będąc dzieckiem... pamiętam, że była tam np. opowieść o niejakim Ondraszku, a w innej występowała Pulcheria Chybidziura, która pękła ze złości... coś też było o nocznicach, takich duszkach, co wabiły na bagna... ale reszty /włącznie z tytułem/ już nie pamiętam...
      ...
      ale ja chciałem coś wtrącić na temat ateizmu... jest to po prostu brak w wiary w istnienie istot boskich, a w niektórych skrajnych przypadkach wiara w ich nieistnienie... nie musi iść za tym jednak brak wiary w jakiś rodzaj magii, zjawisk nadprzyrodzonych, czy paranormalnych... przecież mogą istnieć energie, których nie potrafimy zbadać, bo nie mamy aparatu percepcyjnego... np. takie hipotetyczne tachiony... obecna fizyka ich istnienia nie wyklucza... i jest to jak najbardziej racjonalne podejście...
      co więcej... o ile nie istnieje dowód na istnienie /lub nieistnienie/ jakiejś bozi, czy superbozi, to bardzo łatwo udowodnić, że może istnieć... wystarczy linijka tekstu... otóż skoro mózg ludzki może wytworzyć świadomość, to kosmos jest jeszcze bardziej skomplikowaną strukturą i mogą w nim istnieć hiper mózgi obdarzone różnymi zdolnościami... ale trzeba powtórzyć raz jeszcze, że nie jest to dowód na istnienie, a jedynie na możliwość...
      zaś ateizm /czyli brak wiary/ nie wyklucza możliwości czczenia jakiejś bozi... można taką czcić i jakoś to okazywać, mając do tego dystans i zdawać sobie sprawę, że ta bozia to tylko wytwór umysłu...

      Usuń
    9. Jaroszki pojawiają się w utworach Morcinka, który pięknie w nie wplata legendy Śląska Cieszyńskiego.
      Dokładnie o to chodzi w ateizmie.

      Usuń
    10. nie pamiętam autora książki, o której wspominałem... to chyba była kobieta, ale głowy nie dam... ale na pewno nie był to Morcinek...
      ...
      mnie zawsze intryguje, skąd się wzięło mylne rozumienie słowa "agnostycyzm"... mnóstwo ludzi uważa, ze to takie coś pośredniego między "wierzę" i "nie wierzę" a przecież wystarczy do Wiki zajrzeć, że to oznacza jedynie pogląd "nie ma dowodu na istnienie i nie ma dowodu na nieistnienie"...
      czyli śmiało można być teistą + agnostykiem /albo ateistą + agnostykiem/, bo tu chodzi od dwie różne sprawy...

      Usuń
    11. Ateista-agnostyk-nie ma dowodu, że istnieje, przyjmuje zatem, że nie istnieje;
      Teista-agnostyk- nie ma dowodu, że nie istnieje, przyjmuje zatem, że istnieje.
      W obu przypadkach opiera się to na wierze i ten rodzaj wiary, a raczej kierunek czyni różnicę.
      Niemniej nawet, jak nie wierzę w boga, to mogę sobie wierzyć we wszystko, co się kojarzy z "boskością"-=niesprawdzalnym, nadprzyrodzonym, niezbadanym- równoważnikiem tego, w co wierzą chrześcijanie. Z tym, że ja mam wybór i tworzę "swoje światy", a chrześcijanin lub wierzący w innej religii wszystko ma narzucone. Dostaje zamknięty pakiet

      Usuń
  5. o bulwa, ale ziemniak!... Nazgule nadlatują!...
    znakomite foty /jak zwykle u Jaskółki/...
    pozdrawiać jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słodzisz, słodzisz:):):) Foty kiepskie, ale temat super. Nie potrafiłam oderwać oczu od nich. Na niebie była chyba kompletna flauta, bo długo nie zmieniały kształtów. Tak długo, że odczułam w tym jakiś znak:):):):)

      Usuń
    2. chyba "Znak Orła"... taki film był kiedyś, a w roli głównej Gniewko, syn Rybaka...
      /teraz jest Maliniak, syn starego Maliniaka/...

      Usuń
    3. A kysz! Znak, znakowi nierówny. A Maliniak pojechał zaliczyć "Pierścień Nibelunga",ale nic z tego, bo pisany mu jest "Zmierzch Bogów". Każdy ma swój czuły punkt.

      Usuń
  6. Jaskółko- Ty znasz trochę moje poglądy na te sprawy i podobnie jak Ty uważam, że najważniejsza jest wolność poglądów. Jeżeli komuś odpowiada wiara w jakiegoś boga- niech wierzy, ma do tego prawo. Jeśli ktoś nosi jakiś amulet i wierzy, że mu on przynosi szczęście i pomaga- też fajnie.
    Ostatnio za udowodnianie , że dusza istnieje wzięli fizycy kwantowi. Jak widać racjonalność, czyli szkiełko i oko nie przeszkadza w zajmowaniu się tym zagadnieniem. Nawet oni są przekonani o istnieniu naszego życia w innym wymiarze.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pramatka, praprzyczyna, Idea, Myśl, Bóg, dusza, Anioł... racjonalność? Przecież, żeby coś racjonalnie wytłumaczyć, trzeba to coś zbadać, poznać, udowodnić, przetestować itp.itd. Sęk w tym, że człowiekowi brakuje metody, narzędzi.
      Jeżeli istnieje twierdzenie, iż dusza istnieje, to trzeba to zbadać, trzeba potwierdzić lub zaprzeczyć zgodnie z całym przewodem naukowym. A kto, jak nie fizycy kwantowi może się lepiej przyjrzeć problemowi duszy?
      Póki co, nadal pozostają otwarte pytania dotyczące istnienia Boga/bogów, duszy, Aniołów, rusałek, utopców, gnomów, Piekła, Nieba, życia po życiu i można jeszcze ciągle wymieniać niewiadome-niepoznane.
      Dlatego o tych rzeczach, zjawiskach, miejscach, można tylko mówić :"wierzę w..., lub "nie wierzę w....", a nie: "na pewno jest jest..." lub: "na pewno nie ma...".
      Chodzi mi o to, że czasem, wydawało by się, pewniki, okazują się tylko fikcją.

      Moja wolność w wyborze tego, w co chcę wierzyć, czy chcę wierzyć w ogóle, czy nie wierzyć, wcale nie musi być sprzeczna z racjonalnym podejściem do życia.

      Usuń
    2. astro fizycy, kosmolodzy, czy jak to tam inaczej zwać odkryli coś takiego, jak "ciemna materia"... wiadomo, że to jest, nawet dużo, ale ni cholery nie ma jak tego zbadać...
      Stephen Hawkins stwierdził, że istnienie i funkcjonowanie wszechświata można wytłumaczyć grawitacją, która wcale myśleć nie musi... jakże jest to zbliżone do poglądów deistów...
      zaś co do duszy, dawni "mędrcy" kościelni /powtarzając za Arystotelesem/ twierdzili, że pojawia się ona w płodzie w 40 dniu ciąży u przyszłych chłopców, w 60 u dziewczynek... trochę to rozróżnienie było seksistowskie, niemniej jednak była to niezła intuicja na temat pojęcia duszy... jak wiadomo, w 6 tygodniu ciąży zaczyna się mózg...

      Usuń
    3. No cóż, dłużej to trwało u dziewczynek, ale miało czas lepiej się wykształcić:)

      No i niezrównany Platon, który twierdził, iż ciało jest więzieniem duszy. Nie wiem, jak inni, ale ja czasem czuję to cholerne ciało, jak MNIE uwiera:)

      Usuń
  7. A kto ma pewność, że to nie są anioły? :-) Ja tam lubię wierzyć w takie tam metafizyczne wynalazki ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobne? Podobne:) No to właśnie, dlaczego nie wierzyć?

      Usuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.