poniedziałek, 7 września 2015

"Z czego się śmiejecie? Z samych siebie się śmiejecie"*

Słaba frekwencja, przegrane, kpiny, zmarnowane 100milionów… Takie opinie latają po Necie. Politycy PIS niemal w majtki sikają z radochy, że się Komorowi nie udało. Zwolennicy PIS, a raczej przeciwnicy PO, również pieją z zachwytu. A ja się pytam, co się komu nie udało? Komorowskiemu? Czy nam, Polakom?
No dobra, można sobie wypisywać różne rzeczy, ale jedno mnie zastanawia.
Referendum (głosowanie ludowe) – forma głosowania o charakterze powszechnym, najbliższa ideałowi demokracji bezpośredniej, w której udział mogą brać wszyscy obywatele uprawnieni do głosowania (tj. mający czynne prawo wyborcze). W czasie referendum obywatele całego państwa lub jego części wyrażają swoją opinię w kwestii poddawanej głosowaniu.”
( za https://pl.wikipedia.org/wiki/Referendum)
Część Polaków chciała tego referendum. Zgłosiła akces, zebrała podpisy zgodnie z prawem. Komorowski przychylił się do tego-ogłosił referendum, bo taki miał obowiązek. Nie było to jego widzimisię. Odpowiedział demokratycznie na żądanie części obywateli. Mało tego, przeprowadzenie Referendum zatwierdził również Senat. SENAT, który mógł je odrzucić. No więc?
Do czego zmierzam? Ano, może przyjść czas, że ta część Polaków, która teraz, mówiąc brzydko olała to Referendum, zechce, aby odbyło się inne, zgodne z jej oczekiwaniami- zada pytania, Senat zatwierdzi, Prezydent podpisze. Może przyjść czas, że ja, która jednak czuję obywatelski obowiązek i zaliczam wszystkie głosowania, odpowiem tym samym- oleję takie referendum. A razem ze mną inni, którzy teraz głosowali. Dlatego pytam się tak normalnie, a jednak z żalem do tych, którzy nie przyszli, czy tak ma wyglądać ta nasz polska demokracja? Czy rzeczywiście ludziom nie zależy na tym, żeby w taki sposób „wywalczyć” swoje prawa? Czy tak zdurnieliśmy, że: „Na złość babci' (Komorowi, PO -wpisz sobie co chcesz) nie będę uczestniczył?”.
Poszłam i zagłosowałam, chociaż też nie byłam do tego przekonana. Poszłam, bo innym zależało, bo ja też kiedyś może będę chciała coś zmienić i wtedy podpiszę listę dot. Referendum. Poszłam, bo jednak mam jakiś szacunek do spraw państwowych.
Możecie się śmiać, ale jestem głęboko tym wszystkim zniesmaczona. Obywatelskie referendum zbojkotowali sami obywatele.

PS. Przypomniała mi się sytuacja z lat 80tych, kiedy to polscy robotnicy strajkowali za kapitalizmem (rzekomo przeciw socjalizmowi), ale to tylko Polak potrafi.

* N. Gogol "Rewizor"

10 komentarzy:

  1. A kiedy w poscie napisalam, ze Polacy nie dojrzeli jeszcze do demokracji, mimo cwiercwiecza ich wymarzonej "wolnosci", to mnie malo nie ukamieniowali w komentarzach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano nie dojrzeli. Ciągle jeszcze te podziały "my", "wy" "oni", jakieś zaczadzenie. Jeszce ciągle funkcjonuje hasełko:"Kto nie z Mieciem, tego zmieciem". zawsze i wszędzie za wszystkie porażki, nawet te osobiste odpowiedzialny jest rzad, prezydent, komuniści, cykliści, feminazistki.... i można sobie dopisać swojego osobistego wroga.
      Tragicznie brak wychowania obywatelskiego, uczenia o rzeczach podstawowych, dotyczących demokracji, kształcenie świadomości obywatelskiej.

      Przypomina mi się stwierdzenie mojego szwagra i siostry, kiedy chcieli zgłosić akces do Ruchu Autonomii Śląska- "A co mi ta Polska dała"? Siostra, jako "mundurowa", poszła na wczesną emeryturę, a szwagier od 15 lat jest na pomostówce i żadną pracą się nie splamił. Widać mało im ta "Polska' dała".
      Ręce opadają.

      Usuń
  2. to ja Ci opowiem, jak było u mnie... poszedłem na referendum, by głosować przeciw JOW-om... na resztę pytań nie chciałem w ogóle odpowiadać... przeczytałem ustawę o referendum i wyszło mi, że jak te dwa pytania przekreślę i nic nie wstawię w kratki, to głos jest nadal ważny...
    wchodzę do lokalu /g.10, bo potem nie miałbym kiedy/, pusto... tylko komisja... jedna kobitka akurat wyszła, została jakaś młoda dupencja i druga nieco mocno starsza... no, to ja postanowiłem się upewnić, jak z tą procedurą jest... starsza kompletnie nie czaiła o co mi chodzi:
    - są dwie kratki, to z czego pan robi problem?...
    ni cholery nie potrafiła pojąć, że można nie chcieć odpowiedzieć na jakieś pytanie lub po prostu nie mieć zdania... zatrybiła młodsza, przewertowała ustawę i w końcu mówi:
    - bo powinna być trzecia kratka...
    dałem sobie spokój z tą idiotyczną rozmową i zagłosowałem tak, jak planowałem...
    ale wiesz, co w tym wszystkim jest istotne?... kompletnie nie przygotowane komisje do roboty i zero jakichkolwiek państwowych przygotowań, choćby broszurek, by wyjaśnić ludziom, o co w tych pytaniach chodzi... widać było, że oni tam wszyscy na górze mieli wszystko w dupie i wszystko było przygotowane "na odpierdol się"... aby się odbyło, by się tylko odbyło i koniec... większość ludzi wywaliła się na referendum, bo od początku już ze strony rządu panował taki klimat totalnego olewu...
    i tak prawie wszystko tak działa, sprzężenie zwrotne... ludzie mają wyrąbane, bo państwo ma wyrąbane... a państwo ma wyrąbane na ludzi, którzy mają wyrąbane... "wyrąbane" w tym gorszym znaczeniu tego słowa, rzecz jasna...
    i tak to jest...
    pozdrawiać jzna :)...
    a mnie się przypomniała sytuacja z lat zaraz po 89, gdy najpierw był wielki hurgot na temat "brania spraw w swoje ręce", a potem ci sami ludzie wołali "komuno wróć"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie to mnie wczoraj też zbulwersowało. Na drzwiach szkoły, gdzie lokal wyborczy zero informacji, w której sali, w środku na tablicach przy wejściu zresztą też. W lokalu wyborczym dwa stoliki-4 osoby w komisji, dwa stoliki odgrodzone przepierzeniem i urna pod tablicą. Żadnego symbolu narodowego, żadnej flagi zero, nul. Zawsze wydawało mi się, że Wybory czy Referendum mają wagę państwowa i należy obok urny postawić flagi lub za urną flagę powiesić i zasłonić szkolną tablicę (co ma miejsce podczas Wyborów).
      I wyszła ze mnie zołza- zapytałam, dlaczego nie ma informacji na drzwiach i dlaczego nie wisi symbol narodowy-flaga. Przecież Referendum to ważne wydarzenie państwowe. Komisja wywaliła na mnie oczy-czepia się baba i tyle. Kiedy zobaczyłam te miny, odeszła mnie ochota na cokolwiek. Wzięłam kartkę i skreśliłam, co chciałam. Wyszłam z lokalu przygnębiona. Naprawdę, przygnębiona.
      Ja jestem wychowana w czasach komuny. Dla mnie spray społeczne, obywatelskie, państwowe ciągle coś znaczą. Mogę się pieklić na te czy inną formację, mogę krytykować, złorzeczyć, ale jak jest Referendum czy Wybory- idę i głosuję. I nie czuję się wyzyskiwaną lub nieuświadomioną frajerką.

      Co do informacji- zgadzam się, niedopracowane ogromnie ale... do diabła, jest Internet, są znajomi, są inni, którzy, jeżeli ktoś zapyta, to odpowiedzą. Trzeba chcieć wiedzieć.
      To jak to jest- najpierw ludzie chcą Referendum, a potem się nie interesują w ogóle?
      Ja jeszcze wczoraj rano szukałam odpowiedzi na trzecie pytanie, bo przecież już jest Ustawa, klapnęta przez Komorowskiego, wchodząca 1 stycznia 2016 roku i pytanie było niepotrzebne. Ale doczytałam, co chciałam.

      Usuń
    2. też dorastałem w peerelu, ale ja mam trochę bardziej skomplikowane podejście do sprawy... znaczy skomplikowane do objaśnienia, opowiedzenia, bo dla mnie to jest wszystko bardzo proste... jestem mocno apaństwowy /ale nie anarchista/, nie jestem legalistą, zaś frazes "obywatelski obowiązek" uważam za rodzaj manipulacji... nie jestem roszczeniowy, ale dotrzymywania zawartych umów i zobowiązań przez państwo wymagam... to jest absolutny warunek, bym wymagał tego samego od siebie w stosunku do państwa...
      więc skoro państwo organizuje taką poważną imprezę, jak referendum, to wymagam, by obywatel był traktowany poważnie... u mnie tablica na lokalu była... ale rzeczywiście nie przypominam sobie, by sala była tak ustrojona w barwy narodowe, jak zwykle /unijnej nie było na pewno/... urna była ta sama co zawsze, bo w tej szkole jest zawsze lokal wyborczy i urna wala się po magazynie... za to miejsca do wypełniania kart do głosowania były na "odwal się"... zawsze są stoliki i kilka takich kabinek za kotarkami... tym razem kabinek nikomu się nie chciało sie nikomu przytargać z magazynu, tylko na stolikach były takie przepierzenia z tektury, wyglądało to zaiste żałośnie, fajansiarsko...
      pytanie trzecie olałem, raz, że sprawa już została załatwiona, dwa, że zawsze mi się wydawało, iż panuje taka sama zasada, jak w prawie karnym, że wątpliwości rozstrzyga się na korzyść "podsądnego"...
      a drugie było debilnie sformułowane, bo jestem za i przeciw... jestem za finansowaniem z budżetu, ale przeciw obecnemu systemowi... najlepsza byłaby jakaś działka od podatku i niech podatnik deklaruje, komu ją dać... ale nie procent, tylko równa suma, bo procent oznacza cenzus majątkowy...
      okay, ale to już historia... przed nami wybory i jeszcze większa zabawa...

      Usuń
    3. Zgadzam się, że pytania były źle sformułowane. Wszystko Ok jeżeli chodzi o czasy PRL- apaństwowy czy anarchista- Twoja broszka, ale obowiązek obywatelski to ja rozumiem tak, że jak mam szansę coś zrobić dla... obojętnie jak to nazwiemy: społeczeństwa, ludzi, jednostki, a jest to wpisane w moje prawa i obowiązki obywatela- członka danego państwa ( nie czepiajmy się teraz wypełniania ze strony państwa wobec mnie) to ja ten "obowiązek' realizuję, bo w ten sposób mogę coś zrobić-choćby to nie przyniosło wymiernych tu i teraz korzyści.
      Ale, jest ale... nie chce tu teraz mówić on wszystkich obowiązkach moich jako obywatela, bo nie każdy spełniłabym wobec państwa. Jednak Wybory, referendum... noż kurcze, co kogo boli, żeby pójść i zagłosować? Bojkot? a do diabła- bojkot śmiechu wart- zagłosuj przeciw, pokaż, że masz GŁOS!

      I wiesz, co mnie martwi- ci co nie głosowali, to robili to nie dlatego, żeby bojkotować, wyrażać swój sprzeciw, co byłoby jeszcze, jeszcze do strawienia, ale dlatego nie poszli, bo im to wisi. WISI!

      I jak nie pójdą na Wybory, to nawet ci sprzyjają cy PISowi obudzą się kiedyś z ręku w nocniku.
      Jak napisałam, teraz my wam, ale przyjdzie czas, kiedy oni nam...

      Ludzie są niepoważni, a chcą, aby ich poważnie traktować. I kompletnie nie rozumieją istoty bycia obywatelem danego państwa.

      Usuń
    4. Jaskolko, ostatnie zdanie- w punkt!
      I w ogole podoba mi sie to co napisalas.
      Ludzie zapomnieli, ze wybory, referenda to jest przywilej.

      Usuń
    5. No tak, przywilej. Przywilej głosowania w wolnym państwie nie pod lufami, nie pod naciskiem. Kasiu, właśnie to, to jest nam teraz dane w suwerennym, wolnym kraju, a my nie potrafimy z tego skorzystać. Nie potrafimy, nie chcemy i jeszcze wyśmiewamy.

      Usuń
  3. Tak zupełnie szczerze? Bardzo lubiłam i nadal lubię p. Komorowskiego, ale ten pomysł z referendum był niestety aktem rozpaczy z Jego strony, a nie odzewem na " zapotrzebowanie" społeczne. I po raz pierwszy, odkąd ukończyłam 18 lat, nie wzięłam w tym picu udziału.
    Zajrzyj, proszę, na blog Wolanda: www.retrospekcjewolanda.blox.pl
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poszłam. W pewnych sprawach jestem pryncypialna i tak postępuję. Jeżeli już ogłosił, jeżeli kosztowało to te nieszczęsne 100milionów, to właśnie dlatego powinni ludzie iść, żeby tego nie zmarnować-między innymi i o to tez mi chodzi.
      Nie odczułam tego jako akt rozpaczy. Przypomnij sobie kto tak naprawdę "walczył' o referendum. Nie tak czasem ten pajac Kukiz? Nie od tego się to wzięło?
      Byłam na blogu Wolanda. O przynależności bosa związkowego do ZOMO wiedziałam. Wstrętna kreatura i tyle.

      Takie informacje trzeba teraz jak na najczęściej i jak najwięcej nagłaśniać. Może jeszcze ludzie przejrzą na oczy, kto nam się szykuje do władz.

      Usuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.