sobota, 10 października 2015

Lecą paździerze.

Październik, opadają owoce, lecą liście, lecą paździerze. Nie, lecących paździerzy już tak łatwo nie zobaczysz, a przecież 10. miesiąc w roku przyjął nazwę od nich właśnie. Len, kiedyś roślina uprawiana na wielką skalę, teraz jest w zaniku, chociaż jeszcze gdzie nie gdzie latem widać poletka z lnem, uprawianym głównie dla przemysłu farmaceutycznego.
Kiedyś, idąc polną miedzą, widziałam rosnące w zbożu maki, kąkole, chabry i właśnie len. Teraz zboża są czyściutki, „wypryskane” środkami chwastobójczymi na dwuliścienne. Wytruto maki, wytruto chabry, kąkole i len. 
 
„„Toć ci jest owo złoto, które z owego siemienia, com ci je dał, wyróść miało. Len to był, ubogiego narodu bogactwo, com go z ziemi twojego królestwa dobyć chciał. Kazałeś go topić? Dobrześ uczynił, bo jego łodyżki w wodzie odmięknąć muszą. Kazałeś go z wody precz cisnąć? Dobrześ uczynił, bo go trzeba suszyć. Po moknięciu owym kazałeś go kijami z paździerzy obić? Dobrześ uczynił, bo tę złą paździerz obić trzeba z łodygi, żeby ją uprawić. Kazałeś je zaś powtórnie kijami obijać? I toś dobrze uczynił, bo do trzeciej skóry len obić trzeba i kijem go wyłamać, żeby do włókna się dostać”.
Jak to ze lnem było
Maria Konopnicka 
 
Dojrzały len zrywano i kładziono na ziemi na parę dni, żeby łodygi nie wyginały się. Potem len suszono, ale nie w snopach, łodygi nie mogły się zaparzyć. Konstruowano specjalne płotki do suszenia lub suszono pojedyncze snopki oparte o ścianę chałupy bądź stodoły. Podsuszony len młócono cepem. Główki lnu musiały leżeć na płótnie. Nasiona od plew odsiewano za pomocą wialni lub sita.
Inny sposób odziarniani lnu. Specjalnymi wałeczkami-tłuczkami wytrzepywano ziarno na białe płachty. Plewy oddzielano ręcznie.
Tam, gdzie nie było rzeczki albo stawu wymłócone z ziarna łodygi poddawano roszeniu, układając płasko na trawie, aby poranna rosa mocno je nawilżała. Tam gdzie była rzeczka lub staw, łodygi układano w wodzie i przygniatano kamieniami. Pod wpływem wilgoci i ciepła w łodygach rozwijały się grzyby pleśniaki, które rozkładały klej wiążący włókno z drewnikiem. Po 5-10 dniach całe łodygi, za pomocą długiego kija przekładało się na drugą stronę i dalej moczyło. Całe roszenie trwało od połowy sierpnia do połowy wrześnie, a czasem i dłużej. Kiedy słoma zmieniła kolor z żółtej na szary, kończono roszenie. 


Aby się upewnić, czy rzeczywiście słoma nadaje się już do międlenia, brano kilka łodyg do suszenia przy piecu, potem je międlono i wytrzepywano. Kiedy paździerz lekko się oddzielała i włókno było lśniące o tasiemkowej strukturze, można było zabrać z moczenia resztę lnu. Gdyby moczenie niebacznie przedłużono, grzyby mogły zniszczyć włókno i nie byłoby czego tkać. Moczenie w wodzie daje ładniejsze włókno niż roszenie i trwa krócej. Wyroszony lub wymoczony len należało jeszcze raz wysuszyć. Najczęściej służyły do tego wykopane doły w których na żerdziach płasko układano len. Pod żerdziami paliły się małe ogniska, których ciepło osuszało łodygi. Do suszenia wykorzystywano także piece chlebowe. Powtórnie wysuszony len zostawiany był na jeszcze kilka dni i zabierano się do międlenia.
Budowa łodygi lnu- w środku jest drewnik, na zewnątrz włókno.
Międlenie to mechaniczne połamanie drewnika, znajdującego się pod włóknem, wewnątrz łodygi. Służyła do tego międlnica. Pod międlnicą pozostawała gruba paździerz, która palono w piecu. 
Międlenie lnu

 Włókno, które pozostało po międleniu poddawano trzepaniu na terlicy oraz wyczesywano z długich włókien resztki paździerzy. Na koniec trzepano krótkie włókna specjalną pałeczką-klepadłem.
 W ten sposób powstawały pakuły- materiał na utkanie worków i prześcieradeł, robienie sznurków. Obecnie robi się z nich płyty paździerzowe.
Dobre, długie włókno należało jeszcze wyczesać. Najpierw czesało się go rzadkim „grzebieniem”, potem coraz bardziej gęstym. Przeczesane włókno można było prząść.
Przegrzebki do czesania włókien lnu
Na takich grzebieniach dawniej czesano len
Len wyczesany, gotowy do przędzenia.

Izba regionalna ze zbiorem podstawowych narzędzi do obróbki lnu.
Praca z lnem zajmowała nierzadko 200 dni w roku, ale jej początek tak naprawdę zaczynał się w październiku, kiedy to wysuszony len przetwarzano we włókno. A przy okazji leciały paździerze… 
 

8 komentarzy:

  1. Jak fajnie, że to wszystko tak dokładnie opisałaś.Znałam ten proces tylko pobieżnie, nie sądziłam, że obróbka lnu była aż tak długotrwała. W internetowym sklepie z włóczkami można kupić włóczki z dodatkiem lnu, np. produkcji tureckiej. I one nawet pachną lnem. Ale żeby było śmieszniej to len jest wyparty przez włókno bambusa, bo "jest chłodne i antyalergiczne", albo mniej z nim zachodu niż z lnem. Poza tym bambus niesamowicie szybko rośnie. Prawdę mówiąc to nigdy jeszcze nie widziałam w naturze całego pola z kwitnącym lnem. Ale pojedyncze kwiatki widywałam.
    Dzięki Ci za te informacje,;)
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od zasiania do uszycia lnianej koszuli mija prawie rok. Dużo tego trzeba było uzyskać, bo przecież wtedy len to był, oprócz wełny, podstawowy surowiec na ubranie i bieliznę domową.
      Nie mam pojęcia, czy len może być powodem alergii. Wydaje mi się, że raczej nie. Prędzej podejrzewałbym o to.właśnie bambus. Też nie widziałam całego pola lnu. Pewnie pięknie wygląda, gdy kwitnie.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Mnóstwo. Wziąwszy pod uwagę, że to były całe łany, a wszystko robiono ręcznie, to napracowano się nieźle.

      Usuń
  3. Z prawdziwa ciekawoscia przeczytalam Twoj dzisiejszy post. Niby czlowiek cos tam wiedzial, ale byla to wiedza fragmentaryczna. Teraz wiem od A do Z, jak to ze lnem bylo. Dziekuje. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jeszcze nie jest szczegółowo od A do Z, ale trochę tej informacji się znalazło. Bardzo fajny jest zamieszczony tu film.

      Usuń
  4. na len jest jeszcze zapotrzebowanie w branży piekarskiej i bywa znakomitym /zdrowszym zresztą/ substytutem sezamu... len jest też jednym z bazowych surowców używanym przez odtwórców historycznych do wyrobu ubiorów słowiańskich... czyli nie wygląda to wszystko aż tak tragicznie, niemniej jednak rewelacyjnie też nie jest...
    pozdrawiać jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Len, a właściwie siemię lniane to doskonały specyfik. Jeszcze lepszy jest olej lniany, który ma mnóstwo Omegi3. Są uprawy lnu i nieźle się mają, ale wszystko odbywa się mechanicznie. Nawet zbiory przeprowadza się kombajnami.
      Mnie urzekło tradycyjne pozyskiwanie włókna. Zawsze podobało mi się przędzenie i tkanie włókna. Niestety, warsztat tkacki jest drogi. Nie stać mnie.
      Na wiosnę spróbuję wysiać nasiona lnu do ogrodu. Zobaczymy czy wykiełkują.

      Usuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.