piątek, 9 października 2015

Stronniczość Trybunału- polscy talibowie

Ten tekst wydaje mi się być bardzo ważnym. Nie chodzi mi teraz o aborcję- za czy przeciw- tematem wiodącym jest KLAUZULA SUMIENIA.
Kiedy czytałam wyrok TK, wszystko we mnie się buntowało. Teraz Klauzula Sumienia rozpatrywana jest, przede wszystkim, pod kątem aborcji, ale następnym krokiem może ona dotyczyć każdej innej kontrowersyjnej choroby i zastosowania jej leczenia.
Wyrok TK jest niebezpieczny również z innych względów. Wiadomo, że spora grupa nauczycieli optuje za wprowadzeniem klauzuli sumienia do tego zawodu.
My nie bójmy się muzułmanów- bójmy się własnych polskich talibów.

Karolina Więckiewicz
Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny
"Od wielu lat wiadomo, że klauzula sumienia nie działa. W założeniu uregulowana jako wyjątkowa sytuacja, w której lekarz może odmówić wykonania świadczenia niezgodnego z jego sumieniem, stała się tak naprawdę bronią przeciwko pacjentkom chcącym przerwać ciążę i przeciwko samym lekarzom. Z czasem rozwinęła się jako broń przeciwko antykoncepcji i badaniom prenatalnym. Co z tego, że bezprawnie. Szybko nastąpiła zgoda na to, że można odmawiać wystawiania recept czy skierowań. 

System, w którym nie ma żadnej kontroli nad stosowaniem klauzuli, żadnych mechanizmów eliminowania nadużyć oraz żadnego poczucia odpowiedzialności ze strony tych, którzy mają zapewnić dostęp do świadczeń, nie jest w naszym kraju niczym nowym. Wytknął nam to nawet Trybunał w Strasburgu – po raz pierwszy 8 lat temu – w wyrokach, których do tej pory Polska nie wykonała.
Na wstępie podkreślam z całą mocą – nie zgadzam się z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego. Stwierdzenie, że klauzula sumienia nie ma charakteru wyjątkowego, a możliwość odmowy wykonania świadczenia wynika wprost z Konstytucji, pokazuje, że Trybunał nie stoi po stronie praw reprodukcyjnych. Zaś przychylenie się do argumentacji o tym, że samo wskazanie innego lekarza przez tego lekarza, który nie chce wykonać świadczenia, miałoby naruszyć jego sumienie, jest moim zdaniem absurdalne. To pogłębianie błędnego przekonania o tym, że prawa reprodukcyjne co do zasady są kontrowersyjne i trzeba je w kontekście konfliktu sumienia rozpatrywać. Czas z tym skończyć.
Ale co tak naprawdę wczoraj zrobił Trybunał Konstytucyjny? Czy zabrał kobietom należne im prawa? Żeby tak uznać należałoby założyć, że kobiety te prawa w sposób realny przed wyrokiem miały, co przecież nie jest prawdą. Trybunał nie stanął nawet „po stronie” lekarzy, jak sugerują niektóre komentarze w mediach. Pogłębianie chaosu interpretacyjnego i normatywnego wokół świadczeń zdrowia reprodukcyjnego nie jest stawaniem po stronie lekarzy. Jest działaniem przeciwko nim. Tym samym Trybunał stanął wyłącznie po stronie Naczelnej Rady Lekarskiej, która rości sobie prawo do reprezentowania 180 tysięcy lekarzy (taka liczba padła w Trybunale podczas rozprawy), a która sama, w moim przekonaniu, również przeciwko tym lekarzom stoi. Jestem zdania, że Trybunał dał się wpuścić w wypaczone rozumienie klauzuli sumienia zaprezentowane przez NRL. Szkoda. W klauzuli wszak chodzi o to, aby lekarz mógł sam nie wykonać świadczenia sprzecznego ze swoim sumieniem, a nie o to, żeby pacjentka w ogóle go nie uzyskała.
Obowiązek wskazania innego lekarza czy placówki od dawna był iluzją, był legislacyjną i praktyczną kpiną, ułudą, że przy odmowie zabiegu pacjentka ma jakiekolwiek możliwości, choć teoretycznie prawo ją chroni. Lekarze od dawna sobie doskonale radzą z obchodzeniem tego. A dyrektorzy placówek umywali ręce lub też sami spektakularnie kpili sobie z prawa (jak prof. Chazan). Czy naprawdę to teraz właśnie ukrócono realizację praw kobiet?
Warto sobie jasno powiedzieć – w klauzuli sumienia często w ogóle nie chodzi o sumienie. To uprawnienie stało się furtką do omijania wykonywania zabiegów, które są dla lekarzy problematyczne bynajmniej nie z powodu ich przekonań, ale panującej wokół praw reprodukcyjnych atmosfery „kontrowersji”.
Nie oszukujmy się – to nie Trybunał sprawił, że prawa kobiet nie mają znaczenia. Zrobił to już dawno temu zakaz aborcji. Zrobił to kodeks karny, nakładający karę więzienia za wykonanie nielegalnego zabiegu. Zrobiła to stygmatyzacja zabiegów przerywania ciąży. Wreszcie, zrobiła to ustawa o zawodzie lekarza, ustanawiająca klauzulę tak, że odpowiedzialność spoczywała na lekarzu. Winne są też kolejne ekipy rządzące i samorząd lekarski, które nie zrobiły nic, by to zmienić. To nie jest „zmierzch praw kobiet”, bo zmierzch zakłada wcześniejszą jasność. Jej od dawna nie ma. To jest tylko kolejny dowód na panujące ciemności.
Problemów z klauzulą sumienia jest bez liku. Od 20 lat, nie od wczoraj. Wczoraj Trybunał postawił przysłowiową kropkę nad i. Tym wyrokiem udowodnił, że niczego nie rozumie z tej klauzuli. I być może pokazał, że jako społeczeństwo także niczego już z tego nie rozumiemy.
To jest moment, w którym po prostu musimy to zrobić od nowa.
To nie może być moment, w którym „godzimy” się na to, że polska Konstytucja nie chroni praw kobiet. To jest moment, w którym musimy pociągnąć do odpowiedzialności te podmioty, które do tej pory zasłaniały się zrzucaniem wszystkiego na lekarzy. Teraz już nie mogą.
W wyniku wyroku Trybunału powstaje luka prawna, sankcjonująca istniejącą od dawna lukę faktyczną.
Nie mówmy kobietom – teraz już naprawdę nic nie możecie. Nie pozwólmy, żeby ten wyrok osiągnął skutek poważniejszy niż powinien. Nie może on osłabić kobiet, nie może w nich wypracować przekonania, że już nic się nie da. Konstytucyjne prawo do ochrony zdrowia nadal obowiązuje. Prawo do świadczeń zdrowotnych i prawo do informacji nie zostało tym wyrokiem uchylone. Ten wyrok nie zrywa kontraktów placówek z Narodowym Funduszem Zdrowia. Ten wyrok po prostu głaszcze po głowie dr. Hamankiewicza i prof. Królikowskiego.
Ale tak naprawdę robi „kłopot” rządowi, zwłaszcza Ministerstwu Zdrowia – sprawia bowiem, że wreszcie muszą się zmierzyć z tym, żeby ustanowić system wokół klauzuli sumienia. Tego systemu od dawna brakuje. Do kłopotu zrobionego przez Trybunał w Strasburgu dołączył ten.
Polski ustawodawco, polski rządzie – czy rozumiesz, że to do Ciebie ta wiadomość? Jak na nią odpowiesz? I kiedy?
Wszyscy powinniśmy się nad tym zastanowić, bo odpowiedź zostanie nam udzielona być może już za 3 tygodnie, więc chyba warto pomyśleć o tym nad wyborczą urną. A wcześniej spytajmy swoich kandydatów i kandydatki – co zrobisz, żeby klauzula sumienia była tak unormowana i wykonywana, żeby ochrona sumienia lekarza nie hamowała dostępu do świadczeń? Po której stronie stoisz? Po stronie tych, którzy roszczą sobie prawo do tego, aby usankcjonować jeden sposób myślenia, czy po stronie tych, którzy chcą, aby lekarze mogli udzielać świadczeń zdrowia reprodukcyjnego bez atmosfery kontrowersji i nagonki, a kobiety z tych świadczeń korzystać?
I głosujmy na te osoby, które stoją po stronie konstytucyjnych praw kobiet i nie godzą się na ich nieuzasadnione ograniczanie."
Tytuł oryginalny: "Kropka nad i" 

Należy też przeczytać http://codziennikfeministyczny.pl/codziennik-feministyczny-trybunal-wybiorczym-sumieniu/

12 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, grozi nam (dzięki totalnej naiwności i głupocie pewnej części społeczeństwa) powtórka rządów PiS pod kierunkiem prezesa. Prezes, ze swym patologicznym upodobaniem do manipulowania ludzmi gotów jest związać się z samym diabłem, byle tylko dojść do władzy. W Trybunale są jeszcze ludzie, którzy trafili tam jeszcze za poprzedniej kadencji PiS-u, więc mnie ten "salomonowy wyrok" nie dziwi. No cóż, pod kierunkiem prezesa wkroczymy w nową, znaną już nam erę betonowego patriarchatu, w którym kobieta jest ubezwłasnowolniona i pozbawiona wszelkich praw, nawet prawa do myślenia. Bardzo to odpowiada naszym hierarchom kościelnym, z którymi PiS idzie zgodnie równym krokiem..
      Może nie powinnam podchodzić do tego problemu tak emocjonalnie, bo wszak już nie jestem w wieku reprodukcyjnym, skutki kretyństwa PiS-u nie dosięgną mojego dziecka, bo już dawno go tu nie ma i nie wróci tutaj no i żyjąc w pisowskiej rzeczywistości z całą pewnością nie żal będzie umierać, ale naprawdę przykro, że kraj z takim jak nasz potencjałem pomału sięga dna.
      Podobno historia kołem się toczy - znów na własne życzenie wpakujemy się w takie bagno jak w czasach rozbiorów. Bo tak naprawdę to my, jako społeczeństwo, jesteśmy winni tego, że one były.
      Miłego,;)

      Usuń
  2. A jak sie katotaliby pultaja nad dzikoscia obyczajow islamotalibow, z jakim lekcewazeniem wyrazaja sie o restrykcjach innych religii, z jaka wyzszoscia wycieraja sobie geby religijnymi sloganami. W gruncie rzeczy sa gorsi od tamtych, sa w najwyzszym stopniu zalosni, probujac byc nieudana imitacja czlowieka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Trybunał Konstytucyjny już się "popisał" przedwczoraj/?/ w sprawie żartu Dody na temat autorów Biblii... ale jeszcze Strasbourg będzie grany, Dorotka chyba nie ma zamiaru odpuścić... i bardzo dobrze, bo coś wreszcie trzeba zrobić z tym cholernym art.196 /w obecnym brzmieniu/ i jego nadużywaniem w praktyce prawa...
    a co do meritum, to rzeczywiście nie chodzi tylko o kwestie "okołoaborcyjne", czy inne ograniczanie praw kobiet, ale o to, że Klauzula Sumienia tworzy niebezpieczny precedens, który otwiera drogę do całej palety nonsensów, w której nagle prawo stanowione /jakie by nie było/ przestaje być istotne, bo decyduje "sumienie"...
    najsmutniejsze jest w tym wszystkim to, że sporo się mówi o kościelnym dyktacie, tymczasem jest jeszcze gorzej... klechy nie muszą swoim "Burkom" wydawać komendy "leżeć!", bo te "Burki" same się kładą, bez komendy...
    pozdrawiać jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
  4. Jezu, powiedzcie, jak to jest możliwe, że w swoim kraju, w którym przeżyłam tyle lat, czuję się jako kobieta jak śmieć. I co z tego, że mam już dziesiąt lat i sprawy rodzenia za mną... co z tego...Tutaj kobiety na każdym kroku traktuje się gorzej od mężczyzn, gorzej zarabiają, pracują na śmieciówkach, nie m aja ochrony przed przemocą, często traktuje się je seksistowsko, naruszając ich godność.
    Czuję się podle, źle, mam poczucie ogromnej niesprawiedliwości.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też nie mogłam uwierzyć w to co usłyszałam... sumienie lekarzy, sumienie farmaceutów... nauczycieli. Wiecie na co czekam? Na sytuację, w której żołnierz zawodowy odmówi obrony granic swego kraju, powołując się na klauzulę sumienia (w końcu jest napisane nie zabijaj). Jesli lekarz (farmaceuta, nauczyciel) wykonuje zawód, który jest sprzeczny z jego sumieniem to najwyższy czas się przebranżowić. Lekarz może zostać patologiem a nie ginokologiem, farmaceuta może pracowac na taśmie w firmie produkującej leki (ciekawa jestem miny pracodawcy, któremu taki delikwent odmówiłby pracy na zmianie, kiedy z taśmy schodzą środki antykoncepcyjne) a nauczyciel może poszukać szkoły wyznaniowej lub najmować się na godziny do opieki nad nieletnimi. I wszystko to w zgodzie z własnym sumieniem.
    Wiesz Jaskółeczko od lat boję się tubylczych talibów, przekonałam się na własnej skórze, jak mogą być groźni... ale tych napływowych też się obawiam, bo pomyśl jakie możliwości taka klauzula sumienia im daje, a że nie omieszkają z niej skorzystać ... w to nie wątpię... i wtedy tacy jak my znajdą się między młotem a kowadłem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i o to chodzi- nie potrafisz poradzić sobie z własnym sumieniem w pracy- zmień pracę, a nie utrudniaj swym "sumieniem" życia innym.
      W ogóle jestem zdziwiona, ze lekarze, którzy składają "przysięgę Hipokratesa", stosują potem w swej praktyce "Klauzuke sumienia". przeciez to sie wzajemnie wyklucza w wielu wypadkach.
      Uważam, że ta Klauzula sumienia, jest bardzo naciągniętą sprawą i najpierw dotyczyła tylko spraw związanych z ciążą, aborcją, a teraz wymknęło się to spod kontroli. No bo dlaczego jedni lekarze mogą, a drudzy nie?
      I coraz bardziej jestem przekonana, że lekarze, wymawiając się klauzulą sumienia, ukrywają w ten sposób swoją indolencję, lenistwo i uprawiają spychologię.
      A "sumienie' mają w tzw. czterech literach.

      Usuń
  6. Ja się już nie emocjonuję tymi skretyniałymi prolajferami . Nie chcę m się już tłumaczyć, że kobieta ma prawo do ostatecznej decyzji, bo to jej ciało. Niektórzy po prostu uważają, że kobieta nie jest człowiekiem a skoro można srać jej na głowę, zabierać prawa to, to robią. Ja wzięłam się za rozwiązanie problemów takich kobiet i informuje je jak mogą ominąć klauzurę sumienia i to chore prawo. Nie mam z powodu mojej działalności żadnych wyrzutów sumienia a durnych moralizatorów mam tam gdzie jest najciemniej. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prolajferom nie da się nic wytłumaczyć... ale jest cała rzesza ludzi, którzy mają spore pomieszanie pojęć i im warto tłumaczyć, bo dadzą się łatwo zmanipulować prolajfową prawdziomową powiększając rzeszę fanatyków... to naprawdę działa... nieraz się przekonuję, że ktoś jest na pierwszy rzut oka prolajf, ale gdy się z nim pogada, okazuje się, że nie wiedział do końca o co chodzi i w końcu zaczyna używać mózgu...

      Usuń
    2. Ale tu ie chodzi tylko o prolajferów.
      Opowiem dowcip (???), który krąży w necie a daje przykład na "zgodnie z sumieniem"-
      klient prosi bramana o piwo z sokiem, ten odmawia podania. Dlaczego? Uważa, że mieszanie piwa z sokiem jest profanacją piwa, a to jest niezgodne z sumieniem barmana- profanacja alkoholu.
      Że głupie? Niekoniecznie.
      Każdy teraz może odmówić różnych rzeczy powołując się na sumienie.

      Sumienie dotąd było wiązane z czymś bardzo ważnym, osobistym, ale nie do takiego jawnego manifestowania. Najczęściej zastrzeżone było dla sytuacji związanych, przede wszystkim, z pomocą, zdrowiem, życiem...
      Z sumieniem wiążą się najczęściej używane zwroty: "Nie mam sumienia...", "Sumienie mi nie pozwala...", "Trzeba nie mieć sumienia...", "Sumienie mi podpowiada"...
      Dotyczyło ono często rzeczy trudnych, drastycznych.
      Teraz można się podeprzeć sumieniem w najbłahszych rzeczach i raczej będzie się to wiązało z sytuacjami odmowy, a nie pomocy. I niestety, będzie używane, przede wszystkim, dla usprawiedliwienia własnej wygody, lenistwa lub zemsty.

      Usuń
    3. Jaskółko, teraz nie ma "uczuć stricte osobistych" - teraz nastąpiła moda na swoisty ekshibicjonizm - należy głośno i publicznie mówić o wszystkich swoich uczuciach (poza tymi, które są niezgodne z wytycznymi KRK i PiS-u).
      Jedna z moich znajomych podsumowała to jednym zdaniem - ludziom się we łbach pomieszało bo nie potrafią odnalezć się w czasach gdy nie trzeba zdobywać jedzenia ganiając pół dnia za zwierzakiem w lesie lub wydłubywać korzonków na polu. Gdy musieli wszyscy zasuwać jak bury osły, by mieć co do garnka włożyć to mieli w gruncie rzeczy lepiej - nie czaszkowali bezproduktywnie. I tak sobie myślę, że nieco prawdy w tym jest.

      Usuń
    4. Mój dziadek, kiedy widział rozwydrzenie zwykł mawiać: "Żarcia ująć, roboty dodać"
      Ciągle odnoszę wrażenie, ze to manifestowanie "sumienia' jest sprawą mocno koniunkturalną i że uczciwy człowiek, który naprawdę ma kłopot czasami z postępowaniem, bo mu sumienie coś nakazuje, a on musi inaczej, bo...nie manifestuje swoich rozterek i nie podkreśla, że zgonie ze "swoim sumieniem".

      Usuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.