wtorek, 24 listopada 2015

O lewakach i lewactwie część 2- trochę poważniej

O lewakach i lewactwie już było. Może wesoło, a może mniej. Mniej, bo tak, jak ukazałam w poprzednim poście,  potocznie pojmuje się te terminy. Mniej, bo byle kto potrafi porządnego człowieka nazwać lewakiem, nie mając zielonego pojęcia, co tak naprawdę to słowo znaczy, a po to tylko by obrazić, dokopać, zdyskredytować.
Wyraźnie widać, że obecnie  nadużywa się tych słów w możliwie różnych kontekstach i sytuacjach.
Wklejam wywiad, w którym autor dosyć sensownie przedstawia całe zagadnienie związane z  pojęciami "lewak", "lewactwo".

Polska to dość dziwny kraj, w którym przez ponad 40 lat rządzili prawicowi komuniści, o socjalizm oskarżana jest ultrakatolicka partia, za której rządów zaczęto wprowadzać podatek liniowy, a najbardziej znana partia z „lewicą" w nazwie ma z tą lewicą tyle wspólnego, co świnka morska z morzem. Nic dziwnego, że w Polsce lewakiem można nazwać prawie każdego, może poza samym Korwin-Mikkem.
Lubię używać słów w ich poprawnym znaczeniu – nawet gdy kogoś obrażam – dlatego o wyjaśnienie, kogo lewakiem należały nazywać, a kogo lepiej nie i dlaczego, postanowiłem zapytać eksperta. Łukasz Drozda zbiera właśnie fundusze na wydanie swojej książki pt. „Lewactwo. Historia dyskursu lewicy radykalnej w Polsce".
VICE: Kto to w końcu jest, ten „lewak"?
Łukasz Drozda: „Lewak" to może być każdy. Zależy, czy mówimy o dwudziestoleciu międzywojennym, czasach Polski Ludowej, czy okresie po '89. Na początku „lewak" był rywalem dla ruchu komunistycznego w jego proradzieckim wariancie, potem lewaków znajdujemy w coraz szerzej rozumianych organizacjach lewicowych, a w końcu w III RP „lewakiem" może być zarówno – co oczywiste – redaktor Gazety Wyborczej, Krytyki Politycznej, ale też członek Platformy Obywatelskiej. W dyskursie zwolenników Janusza Korwin-Mikkego nawet Leszek Balcerowicz bywa kojarzony z „lewactwem", choć i on wskazuje swoich „lewaków", np. Lecha Kaczyńskiego.
Jak to słowo przeszło do mowy potocznej? Zdaje się, że nie było tak, że upada PRL i wszyscy nagle zaczynają do siebie mówić „ty lewaku"!
Google Trends pokazuje, że erupcja miała miejsce wokół listopada 2011 r. – wcześniej to są jednostkowe zapytania. Od tego czasu „lewak" przestaje być obojętny i abstrakcyjny, w środowiskach lewicowych, a nawet centrowych pojawia się wręcz ironiczna autoidentyfikacja z „lewactwem". Mit „lewaka" nie zrodził się przedwczoraj, ale prawdziwy impet nadała mu medialność Marszu Niepodległości.
Skąd wzięło się w ogóle to określenie?
Lewak knuł przeciwko wspaniałym bolszewikom i wspaniałemu Związkowi Radzieckiemu. Lewakami w Dwudziestoleciu Międzywojennym byli wszelcy rewizjoniści, jak i wymyśleni przez stalinistów wrogowie.
Stalin masakrował lewaków?
A wcześniej Lenin, choć w polskich tłumaczeniach nie ma tego określenia. W tytule jego książki „Dziecięca choroba lewicowości w komunizmie" jest słowo liewizna, które można by przetłumaczyć jako „lewactwo".
A w Polsce Ludowej?
Już w latach 40., na naradach aktywu Polskiej Partii Robotniczej mówiono o „prądach lewackich, awanturniczych". W ramach czystek poszukiwano wewnętrznych wrogów i funkcjonowała zasada, że najgorszy wróg to ten, kto w ramach naszego nurtu prezentuje trochę inne stanowisko. Komunista-rewizjonista był dla komunistów większym wrogiem, niż jakikolwiek Żołnierz Wyklęty. Szczyt zainteresowania tematem przypada na lata 70. i 80., kiedy na dobre rozkręciła się „ideologiczna" działalność Wydawnictw Ministerstwa Obrony Narodowej, pomimo, że PRL jest wtedy mniej wierny czerwonym sztandarom, a chętniej bierze zachodnie kredyty. Wtedy też „lewactwem" interesować zaczynają się pisma partyjnego betonu, np. dziennik „Żołnierz Wolności" i tygodnik „Rzeczywistość". . Kręcą się wokół nich postacie o niezbyt głęboko maskowanych poglądach neoendeckich, widoczne zwłaszcza w Zjednoczeniu Patriotycznym „Grunwald", które z równym zapałem „masakrowało" Żydów, „rewanżystów z RFN" i „lewaków" właśnie.
Czekaj, to narodowcy z komunistycznej PZPR walczą z lewactwem?
Paradoksalnie, na czasy Gierka (który komunistą był tylko fasadowym, na potrzeby Związku Radzieckiego) przypada apogeum tępienia trockizmu, czyli wówczas już od dawna politycznego trupa. Obsesja ta trwała jeszcze w 1987 r., kiedy sam Gorbaczow nam kojarzący się z upadkiem komunizmu, określił Trockiego jako... „cwaniackiego polityka przed którym kierownicze jądro partii na czele którego stał Stalin, obroniło leninizm w walce ideowej". „Lewactwo" ma w PRL charakter bardzo naukowy, i odnosi się do czterech kategorii: trockistów, maoistów (po tym, jak w ramach konfliktu ZSRR i Chin przestali być fajni), neoanarchistów (tu plącze się wszystko ze wszystkim) i w końcu nowej lewicy. Twardogłowi komuniści nie rozumieli roku '68, rewolucji seksualnej, ludzi w Paryżu krzyczących „Mao, Marks, Marcuse"...
Że ktoś chce importować komunizm z Zachodu, a nie ze Związku Radzieckiego!
Weź to wytłumacz aktywiście PZPR. Nowa lewica nie była przedmiotem aż takiej nienawiści, uważano jej zwolenników raczej za awanturników i naiwniaków.
Czyli w PRL-u są dwie lewice, ta PZPR-owsko komunistyczna...
...raczej marksistowsko-leninowska, oni nie byli wszyscy komunistami, chociaż takie określenie też może być mylące, skoro niektórzy nie mieli nic wspólnego ani z marksizmem, ani z leninizmem. A ta druga lewica raczej nie istniała: bardziej chodziło o zajęcie dla Służby Bezpieczeństwa, powód do wydawania pewnych książek, pisania raportów. Mechanizm kręcił się trochę sam, trochę ludzi z tego żyło. Alternatywnej lewicy było bardzo mało, ci ludzie w większości znaleźli się później w „Solidarności". Przekonanie o tym, że to były duże grupy, wynika z utrwalenia się teorii spiskowych – wtedy też zresztą rodzi się mit wszechmocnego Michnika, w ówczesnej prasie oskarżanego np. o współpracę z „lewackimi" terrorystami z Włoch. Pojawienie się bardziej zinstytucjonalizowanej opozycji pod postacią Komitetu Obrony Robotników zachęciło władzę do straszenia ludzi Czerwonymi Brygadami czy Baader-Meinhof.
Zaraz, przecież Baader-Meinhof była finansowana przez Związek Radziecki!
Tak, ale Partia mówiła, że finansuje ich CIA i zachodnie Niemcy. Tak to wówczas działało.
Lewactwo" polecasz do przeczytania zarówno lewakom, jak i konserwatystom. Co ci drudzy z niej wyniosą?


Mam nadzieję, że przestaną chcieć „tępić lewactwo", a zajmą się refleksją nad własnymi poglądami. Przestaną szukać wyimaginowanych wrogów, a zaczną rozważać kwestie gospodarcze, a nie tożsamościowe. Liczę, że przy okazji następnej debaty prezydenckiej mniej będzie o Jedwabnem, a więcej o umowach śmieciowych.
Obalasz jakieś mity tą książką?


Mam nadzieję, w końcu nic podobnego wcześniej nie powstało. Zaskakująca była dla mnie łatwość w ustaleniu związków skrajnej prawicy w PRL-u (tępicieli tej lewackiej „Solidarności", która domagała się partycypacyjnej demokracji, poprawy jakości życia za pomocą interwencji publicznych, rozbudowy polityki społecznej itd.), a dzisiejszym Ruchem Narodowym. Gdy zdejmie się maskę komunistycznej nowomowy artykułów „Żołnierza Wolności", to będą to dokładnie te same stwierdzenia, nierzadko tych samych autorów, czasem dotyczące tych samych osób.
Zdecydowałeś się na wydanie książki metodą crowdfundingu. Myślisz, że to przyszłość finansowania książek naukowych?
Trudno powiedzieć, ale to użyteczne narzędzie, które jak pokazuje przykład mojej zbiórki, może prowadzić do dobrego efektu. Polskie uczelnie są ciągle bardzo kastowe, będąc jak ja skromnym doktorantem, nie otrzymuje się tysięcy na publikowanie dowolnych badań. Crowdfudning daje swobodę, niezależność, ale chyba lepiej sprawdzi się w przypadku zahaczającej o nośny, zabawny temat książki z historii polityki, niż specjalistycznej książki z zakresu nauk technicznych.

Książka „Lewactwo. Historia dyskursu lewicy radykalnej w Polsce" ukaże się latem nakładem wyd. Książka i Prasa przy wsparciu pozyskanemu z crowdfundingowej zbiórki trwającej do 23 Czerwca. Do tej pory udało się zebrać 4,5 tys. zł na wydruk, autor obiecuje jednak, że w przypadku zgromadzenia 5 tys. przygotowane zostanie również wydanie ebookowe.”



8 komentarzy:

  1. Lewactwo lewactwem, ale to zdjecie jest miszczofskie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taką sobie sztuczkę zastosowałam:) I się rozprysnęło promieniście:)

      Usuń
  2. jeszcze nie tak dawno słowo "lewactwo" kojarzyło mi się z np. Pol Potem, Czerwonymi Brygadami lub Świetlistym Szlakiem... teraz głównie z pewną mentalnością, którą reprezentują także Ci, którzy tym słowem szastają na lewo i prawo... a w praktyce, w dyskusjach, to dość rzadko go używam, wręcz prawie wcale... za leniwy jestem, by dogadywać jego znaczenie z kimś, kto rozumie je zupełnie inaczej...
    pozdrawiać jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie- dodaj jeszcze Trockiego, jednego z głównych winowajców wypaczeń lewicy. Zresztą Lenin też ma dużo za uszami.
      Dzisiaj lewak jest takim samym epitetem, jak leming.

      Usuń
  3. Fajnie "pokombinowałaś" z tym zdjęciem- jest super!!!
    Kiedyś ktoś mi tłumaczył, że "lewak' to określenie swego rodzaju fundamentalisty lewicowego - te ciekawe, prawda? Zauważyłaś, że w jęz. polskim słowa : lewy, leworęczny, lewicowiec są raczej w znaczeniu pejoratywnym? Być leworęcznym - to bycie mańkutem, kimś nietypowym w złym tego słowa znaczeniu, bo należy się posługiwać prawą ręką.
    Lewizna - jakaś praca wykonywana nielegalnie, robić coś na lewo - robić coś niezgodnego z prawem.
    A teraz najważniejsze to być prawym prawicowcem a w dodatku sprawiedliwym i świat zamknie się przed nami szeroko.
    Serdeczności, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można tak to ująć fundamentalista lewicowy, ale jednak chyba nie. Lewak ma zapędy dyktatorskie. Wydaje mi się, ze nie ma większej różnicy między fundamentalizmem prawicowym a fundamentalizmem lewicowym. I ten, i ten chce wszystko zawłaszczyć.Każdy z nich posuwa się w swej ideologii wyjściowej zbyt daleko.
      Bardzo krzywdzące jest traktowanie leworęcznych, jako gorszych. badania dowiodły, że są znacznie bardziej inteligentni od praworęcznych. O ich podlejszym traktowaniu decyduje głównie ta ich odmienność.
      Chciałabym wiedzieć, dlaczego nazwano ruchy, które chciały demokracji, wolności, a przede wszystkim, bo to jest punkt wyjścia, poprawy bytu robotników, ruchami lewicowymi. I dlaczego kierunek "na prawo" ma być lepszy od kierunku "na lewo". Dlaczego prawica ma być lepsza od lewicy. Ciągle nie potrafię zrozumieć ludzi, którzy uparcie optują za prawicą, a w dodatku prawicą konserwatywną.
      Choćbym się wściekła, to nigdy nie będę prawicowcem. Nie moja bajka. Obraziłabym się śmiertelnie, gdyby ktoś chciał mi tę ideologie przypisać.

      Usuń
    2. Jestem zapewne mało lewicowa, bo nie zgadzam się z równaniem wszystkich pod jedną linijkę i dawania komuś pieniędzy i przywilejów za sam fakt tego, że żyje, lub jest członkiem jedynej słusznej partii.
      Prawicowość konserwatywna- dlaczego? bo to głównie faceci zajmują się polityką a oni mają małe zdolności adaptacyjne do wszelkich nowinek. To kobiety są bardziej ciekawe świata i wszelkich nowinek i łatwiej się do
      nowego przystosowują. A faceci; "tak orał mój pradziad, dziad i ojciec i ja tak będę".
      A zapędy dyktatorskie mają i prawicowcy i lewicowcy - po prostu faceci tak mają. I tak sobie czasem myślę, że to wszystko wina kobiet, które z pełnym uwielbieniem hodują swych królewiczów- taki mądry, taki śliczny, taki dobry i kochany, wszyscy powinni go uwielbiać.
      Miłego, ;)

      Usuń
    3. "Byt określa świadomość" i "Każdemu według potrzeb" hasła lewicowe. To pierwsze jest tak prawdziwe, jak prawdziwe jest to, że nazywam się....Już niejedna władza przejechała się na lekceważeniu tej prawdy. Drugie nie równa się "Wszystkim po równo" i "Wszyscy są równi". Ja też sobie nie życzę, żeby mnie równano z np; takimi: Maciarewiczem czy Kaczyńskiem, a już nie daj boże z Kępą i Pawłowicz. Brrrrrrrrrrrrrrrr...
      Tym babskim wychowywaniem "jaśnie pana" ciągle jestem zdziwiona. Ale to dotyczy nie tylko mamusiek. Na wychowanie 'swojego męskiego bóstwa" pracują również żony.

      Usuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.