środa, 6 stycznia 2016

I dobre wieści :)

"Projekt nowelizacji ustawy o prawie łowieckim zgłoszony przez posłów PiS spotkał się z przeciwem ekologów mówiących o "ponadpartyjnym lobby myśliwskim". Jak poinformował we wtorek wieczorem na swoim profilu na Twitterze marszałek Sejmu Marek Kuchciński, jego zdaniem projekt należy wycofać. Według doniesień 300polityka.pl, władze klubu PiS zdecydowały, że projekt ustawy nie będzie procedowany w obecnym kształcie. "Projekt nowelizacji ustawy #Prawo łowieckie należy wycofać" - napisał na swoim profilu na Twitterze marszałek Sejmu Marek Kuchciński. W ten sposób skomentował krytykowany przez ekologów projekt zgłoszony przez posłów PiS. Z kolei jak podał we wtorek wieczorem portal 300polityka, władze kluby PiS zdecydowały, że projekt ustawy nie będzie dalej procedowany w obecnym kształcie.


Teraz poczekamy, jak będzie wyglądać nowa ustawa, ewentualnie „mocna modyfikacja” starej
I proszę, nie zarzucajcie mi fantazjowania, kiedy opisuję, jak to u nas wygląda. To, że moje opisy zakrawają na surrealizm, nie oznacza, że tak nie jest. A to, że gdzie indziej jest inaczej, normalnie, należy uznać za dobrodziejstwo i się tylko cieszyć.
 http://www.ozywicpola.pl/artykul205.php
Suplement do poprzedniego posta. Możecie wierzyć lub nie, ale to było:)
Opiszę historię "zasadzania się na lisa", zabrzmi niewiarygodnie, ale całe zdarzenie miało miejsce wczesną jesienią tamtego roku, a ja dowiedziałam się o wszystkim miesiąc po od sąsiadku, która przyszła na zakupy.
Mój sąsiad jest myśliwym (stąd też trochę znam historii o tym, co się dzieje w kole, ale niewiele, bo nie bardzo się lubimy) i pod koniec lata sąsiadka poskarżyła się mu, że lis wybrał im kury z kurnika. Dwa razy pobuszował. Sąsiad zaproponował jej, że się na lisa zasadzi niedaleko kurnika. Uzyskał od niej zgodę. Uzyskał też zgodę innej sąsiadki (mieszka 30 metrów od kurnika po przekątnej, przez uliczkę) natomiast nic mi nie wiadomo, czy uzyskał zgodę sąsiadów mieszkających naprzeciwko skarżącej się sąsiadki (około 20 metrów od kurnika)oraz innej (dom, przez pole-50 m od kurnika). Następny budynek jest nasz-około 50 metrów do kurnika po przekątnej, przez otwarte pole i następnych sąsiadów, budynek za naszym i budynek w linii tej skarżącej się-około 80 metrów przez pole. Dlaczego podaję odległości? Bo to ważne. Tylko z jednej strony, za sobą myśliwy miał puste pole (do następnego budynku, za nim około 50 metrów). Z trzech stron domy mieszkalne- mimo to propozycja padła. Nie wiem gdzie siedział, chyba najwyżej 30 metrów od kurnika, bo więcej nie mógł, a pole strzału miał w kierunku kurnika tylko. Lisa nie upolował, spryciura nie pojawiła się już. Mnie zastanawia fakt, że on nie tylko nie zapytał nas o zgodę, ale nawet nie ostrzegł, że w okręgu góra 50 metrów będzie pole odstrzału. Nie ostrzegł też, że to będą strzały nocne.
No więc, o jakim przestrzeganiu prawa przez naszych myśliwych my tu mówimy, kiedy takie hece się dzieją pod naszym bokiem?


24 komentarze:

  1. Kiedyś sobie marzyłam, żeby się przeprowadzić gdzieś w jakąś "zieloność" i tam, w domku z ogródkiem zamieszkać. Szybko się z tego wyleczyłam- wystarczyło mi, ze mieliśmy manufakturę na wsi i bliski kontakt z jej mieszkańcami, głównie płci męskiej. Na palcach jednej ręki można było policzyć ludzi "normalnych", reszta - koszmar w biały dzień.Od rana do nocy sterczeli przy barze w GieeSie, funkcjonujący jeszcze PGR był miejscem systematycznie okradanym z czego tylko się dało, a okrucieństwo tych ludzi wobec zwierząt było nie tylko porażające ale i zastanawiające. I wiem,że Ty piszesz prawdę- polska wieś i małe miasteczka są co najmniej przygnębiające pod wieloma względami. I nasza ulubiona formacja polityczna doskonale wpisuje się w mentalność tych ludzi i ma duże wśród nich poparcie. Pasują do siebie jak dwie krople tej samej wody. I to jest zastanawiające i surrealistyczne zarazem.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórych młodych z koła uczyłam. Wiem, jaką mają umysłowość i charakter. Byłam zdziwiona, że są w kole, bo już w szkole stwarzali realne zagrożenie dla innych uczniów swą bezmyślnością i agresywnością. Widać uczestnictwo w polowaniach kompensuje ich "potrzeby' pod tym względem. Długo w kole funkcjonował pijak, ważna persona we wsi, bo prezes jednego ze stowarzyszeń. Kumple w stowarzyszeniu go kryli, myśliwi go kryli do momentu, kiedy po pijaku spowodował wypadek. Tu już nie można było mówić, że gość jest w porządku. Odebrano mu broń, dostał zawiasy. Po roku broń zwrócono, ale na szczęście wątroba go nie "puszcza" i gościu nie pije.
      Kiedy woziłam ojca na zebrania myśliwskie, to często witali mnie panowie na rauszu, a przecież zebranie się dopiero miało zacząć. No i kto na zebraniach pije alkohol?
      Tu jest mocne lobby gospodarzy, którzy mają wielkie areały, graniczące z lasami. Nie dość, że dostają odszkodowania za zryte pola i szkody, to jeszcze "kierują" polityką tutejszego koła.
      Tu naprawdę jest załatwianie spraw na zasadzie: "Słuchej Francek, nie powiysz tego, to jo ci załatwiym..." albo z wyraźną groźbą i ostrzeżeniem w głosie:" Tukej nikt na nikogo niy donosi".
      Szkoda gadać :(

      Usuń
    2. ja tego nie rozumiem... według standardów WHO za wyleczoną z uzależnienia uważa się osobę utrzymującą abstynencję 10 lat, nie jest to najlepsze kryterium bo abstynencja to nie wszystko, ale lepszego miarodajnego nie ma... no, dobrze, nie każdy pijak jest alkoholikiem, ale mamy przecież fakt przestępstwa "pod wpływem"... karalność jest wymazywana z rejestrów dopiero po kilku latach /zależnie od artykułu/, ale przecież nie po roku, do cholery... to czemu ten ptyś dostał tak szybko z powrotem pozwolenie na broń?...
      to jest prawdziwa sprawa, którą CBA powinno się zajmować, a nie tropieniem, ściganiem przeciwników politycznych... bo przecież tak za miły uśmiech mu tej giwery nie zwrócono...

      Usuń
    3. No przecież piszę, że mieszkam w specyficznym środowisku społecznym. Tu naprawdę tak jest. Kto nie jest Stela, ten tego nie ogarnie. Ja tu mieszkam 25 lat i jeszcze ciągle się dziwię, jak tu ludzie potrafią "ustawić się". Może nie za miły uśmiech, ale kolesie pomogli załatwić. Bo wicie, rozumicie, dziej tobie, a jutro mnie może się przytrafić. Grono, które zna się od lat, różne rzeczy sobie załatwili, morze wódy wypili, pewne sprawki tuszowali. Powiedz, że nie znasz czegoś takiego?
      Cieszyniacy to jeszcze ciągle hermetyczne środowisko, hermetyczne o specyficznej mentalności, a jak nie jesteś stela, to masz przechlapane.

      Usuń
  2. Chyba Nocne modyfikowanie, nie mocne. Przeciez Wasz sejm obraduje wylacznie pod oslona nocy. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To są nocne wampiry. bardzo krwiożercze i bardzo niebezpieczne. Ciemność sprzyja im niecnym pomysłom.

      Usuń
  3. I całe szczęście, że sie wycofali z tego projektu. Przynajmniej jedna rzecz dobra. Na czas się zreflektowali. Uff - obuy tak dalej w innych projektach!:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To są działania pozorowane, ale przynajmniej na jakiś czas się odwlecze. Nie jestem pewna, że następna ustawa nie będzie jeszcze gorsza od tej co jest i od tej, którą wycofano.

      Usuń
  4. trochę mi ulżyło, fajnie że to monitorujesz i mam informacje z pierwszej ręki, nie muszę sam dłubać w necie, by ich szukać...
    wiesz, tak a propos tej nieelastyczności w klasyfikowaniu gatunków na "łowne", "chronione" i tak dalej, to wydaje mi się, że powinno istnieć jakieś ciało decyzyjne, które co roku weryfikuje tą listę, przecież sytuacja ilościowa danej populacji może się zmieniać w różnym tempie, zależnie od gatunku... inna sprawa, kto w tym ciele decyzyjnym powinien się znajdować, bo znając realia tego kraju, to i jakiegoś biskupa epidiaskop może wyznaczyć na stanowisko kapelana leśnego /są kapelani polowi, to czemu by nie leśni? :)/...
    poza tym łowiectwo np. ptactwa i zwierzyny tzw. "grubej" to są nieco różne bajki, inna problematyka i dobre prawo powinno te różnice uwzględniać...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, ze pan leśniczy nie zabiera głosu, bo on naprawdę lepiej zna się na tym. Chodzi mi o populacje zwierząt. O ile mi wiadomo, to kiedy dana populacja za bardzo się rozmnoży, jest pozwolenie na odstrzał. Do końca nie wiem, jak to przebiega w wypadku gatunków chronionych. Wiem tylko, że wilki nadmiernie się rozmnożyły właśnie dlatego, że wzięte zostały pod ochronę. Muszą coś żreć no i robią bajzel w stadach. poza tym, zwierzęta są cwane, jak nie muszą się natrudzić, a żarcie mają pod bokiem, czy łatwiejsze do zdobycia, to sięgają po nie. Nie wiem, czy w Bieszczadach nadmiar wilków spustoszył stada zwierzyny płowej, czy zostawił je a sięgnął po łatwiejszy łup, jakim są owce.
      W naszych lasach dziki są dokarmiane tak mocno, jak świnie domowe. One już byle czego nie żrą. W zeszłym roku sadownik wyrzucił na skraju lasu sterty jabłek, zostawiły je w spokoju. A może dziki jabłek nie lubią?
      Ostatnio mój sąsiad kupował u nas anyż, który ponoć po zmieszaniu z jakimś żarciem jest doskonałą przynęta na dziki.
      Chyba podziałało, bo ostatnio dzika do domu przywiózł.

      Udział księży w polowaniach jest sprzeczne z założeniami religijnymi. Te wszystkie święcenia pokotów są ordynarne. Jak można święcić triumf silniejszego nad słabszym, triumf zabijania? Nie przekona mnie twierdzenie, że układanie pokotu to jest oddawanie szacunku zabitej zwierzynie. Zresztą myśliwi wiele różnych rzeczy czynią by "zaczarować' ich przemoc na zwierzynie. Już sama legenda o św. Hubercie jest mocno naciągana, a obchodzenie 3 listopada święto w asyście duchownych, z mszami jest niesmaczne. Do szału doprowadza mnie świadomość, że w samą Wigilie urządza się tradycyjne polowanie wigilijne. A gdzie miłosierdzie, gdzie współczucie, miłość do braci mniejszych?

      Kiedy byłam dzieckiem, zupełnie nieświadoma tych rzeczy brałam udział w kilku polowaniach. Z biegiem lat zrozumiałam, co to śmierć i co oznacza zabijać zwierzynę. Nie zgadzam się na takie prawo myśliwskie i nie zgadzam się na taka rzeź, jaka odbywa się codziennie w lasach i na polach.
      Niech tylko ktoś popatrzy jaki sprzęt teraz mają myśliwi, a jakie szanse przy tym ma zwierzyna. Horror.
      Tu jest doskonały artykuł na temat ustawy- tej jeszcze obowiązującej, myśliwych i polowania.
      http://szymonholownia.com/polityka-i-lowy/

      Usuń
  5. Wiem już, że ustawa została wycofana, ale boję się by nie weszła jeszcze gorsza. Widzę, że w kraju wrze jak w ogromynm kotle i nie bardzo jest komu to powstrzymać.
    Czytałam w komentarzach, że na wsiach jest tak, że jeden drugiemu rękę myje - w części to prawda (mówię teraz na przykładzie wsi gdzie mieszka moja mama), ale wszystko zależy od społeczności. Jakoś tam i myśliwi są bardzo powściągliwi, lasy blisko ale ich nie widać i nie słychać. Są koła łowieckie, ale nie mam zielonego pojęcia gdzie polują. Moim zdaniem zapuszczają się gdzieś głęboko w las by ich nikt nie widział i nie słyszał. Przepisy przepisami, ale jeżeli ktoś ma nieco rozsądku w głowie, rozumie je tak, by nikogo nie skrzywdzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie mi o to chodzi. Zachowywać się zgodnie z przepisami. Jednak, kiedy zauważam tyle nieprawidłowości, to rodzi się bunt przeciwko ich twórcom. Inny znajomy myśliwy, który mieszka niedaleko Krakowa, mówił, że najchętniej na polowania wyjeżdża w lubuskie, gdzie można iść godzinami i nie spotka się domostwa.

      Usuń
    2. No widzisz, lubuskie, bo dawałam Ci przykład właśnie z jego pogranicza...

      Usuń
  6. o jak miło :) cieszę się, bo kiedy o tym usłyszałam, to oprócz obawy o zwierzęta, pomyślałam, że bardzo łatwo można obejść ten przepis lub go naciągnąć. jeszcze nam brakuje latania pod oknami jakichś głupoli z bronią w kieszeni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie wstrzymano, ale znając tę formację, może im do głowy strzelić najgorszy pomysł.

      Usuń
    2. strzelić....dosłownie :)

      Usuń
    3. Na razie to powinni się zdrowo klupnąć w łepetyny i zacząć tworzyć ustawy przyjazne, a nie wrogie :)

      Usuń
  7. Nie rozumiem potrzeby polowania i strzelania do zwierząt leśnych. Przy dzisiejszej broni jest to tak jakby ktoś brał strzelbę szedł do chlewa i strzelał do świni. Poziom trudności polowania taki sam. Gospodarka leśna dotycząca populacji zwierząt powinna być prowadzona przez normalnie zatrudnionych ludzi, których obowiązują przepisy, są kontrolowani.
    Może to droższe rozwiązanie dla państwa, ale łatwiej dopilnować i sprawdzić konkretną firmę niż koło łowieckie. Nie będę się rozpisywać, ale wiem, że dostaje się zezwolenie na odstrzał jednego dzika, a strzela się więcej, wiem, że wystarczy zgłosić samotne polowanie i można siedzieć całą noc w krzakach i nad ranem ledwo widząc na czuja strzelać do czegoś co przypomina dzika, a okazuje się być grzybiarzem.
    Zobaczymy co wysmaży PiS, złudzeń nie mam, bo lobby łowieckie ma się dobrze.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, ze piszesz o tych nieprawidłowościach ze zgłoszeniami upolowanej zwierzyny, bo jak ja sama o tym piszę, to mało kto wierzy. A takie przekręty są na porządku dziennym. Zgłasza się jednego zająca, a 2 inne nie.
      Dobry pomysł z pracownikami na etacie.
      Są koła, gdzie mocno dbają o porządek i zgodność z przepisami i są koła, które działają na zasadzie nikt mi nie podskoczy. Wszystko zależy od łowczego. Nasz, niestety, uległ presji kolesiów.

      Kiedyś myśliwy miał wabik, broń, lornetkę i ciepłe buty na nogach. Teraz ma ubranko na miarę, buciki na miarę, bron z taką czy siak lunetą, noktowizory prawie, różne akcesoria do zanęcania i wabienia.
      Czy wiecie, że myśliwy używa muszek światłowodowych: "Szybsze, łatwiejsze i bardziej precyzyjne strzelanie ze światłowodową i fluorescencyjną muszką"? Albo dalmierzy- namierza jelenia w odległości prawie pół kilometra. Najtańszy na 250 metrów. A różnego rodzaju celowniki?
      Wystarczy wejść na jakikolwiek internetowy sklep myśliwski i można zobaczyć za pomocą jakiego sprzętu myśliwy "poluje".

      Ambony są pobudowane tak, ze z jednej widać drugą, często w gęstym lesie, nierzadko obok paśników. Zwierzyna nie ma większych szans.Przynajmniej u nas tak jest.

      Usuń
  8. Lubie poganiać po lesie, ale tylko z aparatem fotograficznym
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I koniecznie w czerwonym kubraczku:) Tak profilaktycznie:)

      Usuń
  9. Jak oni sa fałszywi pełni hipokryzji. Komorowskiego, który sie wyrzekł polowań szyderczo nazwali gajowym. Teraz, że naczelny drwal RP jest myśliwy, to mu zaraz ustawkę i już nie przeszkadza mordowanie niewinnej zwierzyny.
    Pozdrawiam jako tubylec

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć tubylec:)Masz rację, to partia ludzi dwulicowych, hipokrytów, wazeliniarzy i interesownych. Szkoda, że ludzie nie dopuszczali do siebie tej wiedzy przed wyborami. A obecny minister jest tak niekompetentny, że aż żal....ściska:(

      Usuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.