poniedziałek, 29 lutego 2016

Staw

"W kotlinie, wśród kamieni
i pordzewiałych traw,
w posępny blask się mieni
ciemny i cichy staw.

Nad nim się piętrzą zwały
nagich, skrzesanych ścian,
mech pnie się osiwiały,
i kosodrzewu łan..."








K. Przerwa- Tetmajer: "Ciemnosmreczyński staw"

PS. Zdjęcia robione w Brennej. Staw utworzono na Brennicy.

poniedziałek, 22 lutego 2016

Ziemia bielska i takich kretynów nosi (oprócz posła Pięty)

"W grudniu minister zdrowia ogłosił, że od połowy tego roku rząd nie będzie już dofinansowywać metody in vitro. W miniony czwartek 18 lutego podczas organizowanego przez diecezję bielsko-żywiecką comiesięcznego spotkania w kurii wypowiedział się w tej sprawie dr inż. Antoni Zięba. Diecezja przytacza słowa Zięby, w których stwierdza on m.in., że „in vitro nie leczy z niepłodności, natomiast stanowi zagrożenie życia i zdrowia w stosunku do dzieci poczynanych za pomocą tej metody”.
Z początkiem grudnia minister zdrowia Konstanty Radziwiłł ogłosił, że rząd nie będzie już prowadzić programu dofinansowania in vitro, bo go na to nie stać. Oznacza to, że ten program będzie realizowany do połowy 2016 roku, a nie jak przewidywała poprzednia ekipa rządząca - do końca 2019 roku.
Diecezja bielsko-żywiecka przytacza słowa dr inż. Antoniego Zięby z czwartkowego spotkania w kurii, w których wyraża on zadowolenie z decyzji obecnego rządu i ministra zdrowia. „To procedura śmierci i kalectwa. 90 proc. dzieci poczętych ‘in vitro’ ginie przed narodzeniem. A dzieci poczęte tą metodą należą do grupy podwyższonego ryzyka, jeśli chodzi o śmiertelność około i poporodową oraz zapadalność na różne choroby, szczególnie wrodzone i genetycznie uwarunkowane” - diecezja przytacza na swojej stronie wypowiedź Zięby.
Gość kolejnego ze spotkań organizowanych w ramach bielsko-żywieckiego duszpasterstwa służby medycznej wyraził też nadzieję na powstanie narodowego programu prokreacyjnego opartego na naprotechnologii. „Wiemy, że są inicjatywy społeczne, prywatne, kościelne dzięki którym placówki naprotechnologii już lepiej lub gorzej funkcjonują i dzieci się rodzą. Jest jednak potrzeba powstania państwowego, ogólnopolskiego programu prokreacyjnego finansowanego ze środków publicznych. Byłby przez to dostępny w każdym województwie, a być może w przyszłości w każdym powiecie. Placówki te mogłyby służyć pomocą rodzicom, oczekującym upragnionego  potomstwa” - stwierdził Zięba.
Zięba odniósł się także z komentarzem do obecnie stosowanych metod antykoncepcji. Diecezja cytuje jego słowa: według Zięby „niezwykle pilną rzeczą jest zablokowanie, dostępnej obecnie bez recepty, antykoncepcyjnej, ale także wczesnoporonnej pigułki „dzień po”. „To czy pigułka działa antykoncepcyjnie czy wczesnoporonnie zależy od fazy cyklu, w jakim znajduje się kobieta, która jej użyła” - stwierdził.
„Medyczne spotkania czwartkowe” to comiesięczne spotkania w kurii w Bielsku-Białej. Tematem spotkania 18 lutego br. były „aktualne zadania pracowników służby zdrowia w dziele obrony życia”. Dr inż. Antoni Zięba jest wiceprezesem Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia i współzałożycielem Krucjaty Modlitwy w obronie poczętych dzieci.
Program in vitro jest refundowany przez rząd od 2013 roku, a do 2016 roku trwa pierwszy etap projektu. Według danych udostępnionych przez Ministerstwo Zdrowia, średnia skuteczność metody in vitro wynosi w Polsce 32 proc. In vitro w liczbach (dane z Ministerstwa Zdrowia na 7 grudnia 2015): na przestrzeni lat 2013-2016 3841 urodzonych dzieci metodą in vitro, 17084 par w trakcie leczenia, 13 leków refundowanych, 150 mln złotych na realizację.
Rząd poprzedniej kadencji planował kontynuację programu do 2019 roku. W grudniu 2015 roku rząd obecnej zadecydował o zakończeniu tego programu. Ma go zastąpić Narodowy Program Prokreacyjny, wspierający m.in. naprotechnologię."
 http://gazetacodzienna.pl/artykul/gospodarka/diecezja-bielsko-zywiecka-kosciol-w-sprawie-in-vitro

Już mi się nawet nie chce takich idiotyzmów komentować:(
I taki mem mi się ciągle nasuwa:(
A po przeczytani  bloga pewnego  różowego misia i dzisiejszych wiadomości na temat papierów na "Bolka", to jestem skłonna zgodzić się z osobą na umieszczonym niżej  obrazku. I na nic mój wrodzony pacyfizm, chęć wystrzelania politycznych tudzież obyczajowych kretynów, jest we mnie mocniejsza.


czwartek, 18 lutego 2016

Rytm się czuje.

Rytm jest tak stary, jak długo istnieje ludzkość. U ludów pierwotnych rytm, uzyskiwany za pomocą walenia w bębny, miał wprowadzać wojowników w trans, amok. Miał powodować, że pozbawieni strachu, chwytali za broń i rozprawiali się z przeciwnikiem. Rytm towarzyszył głównie tańcom wojennym. Rytmiczne walenie w bębny lub inne instrumenty towarzyszyły również obrzędom mistycznym. Rytmiczne dźwięki miały wywołać siły magiczne, przepędzać duchy. Były modlitwą o deszcz, erotycznym uwodzeniem, wyrazem radości lub smutku czy wręcz żałoby. W Afryce nadal rytm spełnia tę rolę. Myślę, że w rezerwatach indiańskich również kultywuje się tańce wojenne.
 
Dla nas współczesnych, wychowanych w cywilizacji białych rytm spełnia, przede wszystkim z funkcję rozrywkową. „Dziś rytm rządzi muzyką, na 100 najlepiej sprzedających się płyt na rynku, 99 to muzyka rytmiczna. Przyczyna jest prosta: rytm wdziera się w naszą duszę niepostrzeżenie. Podprogowo. Wbrew naszej woli. Nawet nie wiemy, że się kołyszemy, gdy go słyszymy, nie zauważamy, że tupiemy nogą, gdzieś w dali leci muzyka, w jej rytm kiwamy głową”- twierdzi Z Hołdys, a on wie o czym mówi, wie najlepiej, bo przecież ma do czynienia z rytmem przez całe swe życie.
I dodaje: „...rytm to nie jest dźwięk perkusji, którą słyszycie- to wasze reakcje na ten dźwięk. Poczujecie go w środku, gdy zaistnieje. Mistycznie, nie?” 

Wykorzystałam tekst Z. Hołdysa:"Król rytmu", Newsweek, 7/2016, s. 37 
 

poniedziałek, 8 lutego 2016

Inwentaryzacja

Jest ciepło, ale strasznie wieje. Tak wieje, że z obawą słuchamy, jak na dachu tłuką blachy. Na szczęście dzisiaj był dekarz, pomierzył dach i jest nadzieja, że w tym roku dom dostanie nowe pokrycie.
W ogrodzie kwitnie oczar. Pięknie kwitnie, jednak nie mogę zrobić zdjęć, bo mnie złapała angina. Leżę i mam chandrę unyńską, taką chandrę-kosmos. Przeczytałam książkę "Jarosław. Tajemnice Kaczyńskiego" i jeszcze bardziej mnie dobiło. Teraz czytam "Księgi Jakubowe". Po przebrnięciu przez dwa rozdziały, a właściwie Księgi, stwierdzam, że jest to pozycja mocno przereklamowana. Jakaś taka mdła. Na razie, bo może dalej będzie lepiej? Chandra mnie gniecie, kielicha nie mogę, bo aspiryna itd., książki niezbyt udane, od polityki mnie odrzuca....Powędrowałam do archiwum fotograficznego i poprawiłam sobie humor. Takie liliowce mamy w ogrodzie. Zrobiłam fotograficzną inwentaryzację. Trochę tego jest. Nie ma tu zdjęć jeszcze dwóch gatunków, które są już starszawe i dwóch gatunków-pełny cytrynowy oraz pełny mocno czerwony- które posadziłam zeszłego lata i są jeszcze malutkie.
Oprócz liliowców uwielbiam narcyzy. Mam ich też kilkanaście gatunków porozsadzanych po całym ogrodzie. Już wychodzą z ziemi. Kiedy zakwitną, również zrobię sobie taki przegląd.