poniedziałek, 8 lutego 2016

Inwentaryzacja

Jest ciepło, ale strasznie wieje. Tak wieje, że z obawą słuchamy, jak na dachu tłuką blachy. Na szczęście dzisiaj był dekarz, pomierzył dach i jest nadzieja, że w tym roku dom dostanie nowe pokrycie.
W ogrodzie kwitnie oczar. Pięknie kwitnie, jednak nie mogę zrobić zdjęć, bo mnie złapała angina. Leżę i mam chandrę unyńską, taką chandrę-kosmos. Przeczytałam książkę "Jarosław. Tajemnice Kaczyńskiego" i jeszcze bardziej mnie dobiło. Teraz czytam "Księgi Jakubowe". Po przebrnięciu przez dwa rozdziały, a właściwie Księgi, stwierdzam, że jest to pozycja mocno przereklamowana. Jakaś taka mdła. Na razie, bo może dalej będzie lepiej? Chandra mnie gniecie, kielicha nie mogę, bo aspiryna itd., książki niezbyt udane, od polityki mnie odrzuca....Powędrowałam do archiwum fotograficznego i poprawiłam sobie humor. Takie liliowce mamy w ogrodzie. Zrobiłam fotograficzną inwentaryzację. Trochę tego jest. Nie ma tu zdjęć jeszcze dwóch gatunków, które są już starszawe i dwóch gatunków-pełny cytrynowy oraz pełny mocno czerwony- które posadziłam zeszłego lata i są jeszcze malutkie.
Oprócz liliowców uwielbiam narcyzy. Mam ich też kilkanaście gatunków porozsadzanych po całym ogrodzie. Już wychodzą z ziemi. Kiedy zakwitną, również zrobię sobie taki przegląd.

















13 komentarzy:

  1. Wyślij kogoś do apteki po propolis do psikania w gardle.Ja co prawda jak nie ma tego do gardła(czyli roztwór wodny) używam tego na spirytusie.Trochę popiecze, ale od tego ciężko umrzeć. Lekturę masz faktycznie smętną- co do ksiąg Jakubowych- dalej nie będzie lepiej.Lepiej poczytaj po raz drugi coś co dawno, dawno czytałaś.Bo niby pamiętamy treść, ale przy kolejnym czytaniu zawsze coś innego nam w oko wpadnie, co umknęło z pamięci. U nas +9 dziś było, coś mżyło i w ogóle jest marnie.
    Zdróweczka Ci życzę, wyleż się porządnie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Twoja chandra zaiste musi byc ogromna, skoro katujesz sie Kaczynskim.
    U nas tez pizdzi tak nieludzko, ze poodwolywali najwieksza swietosc w Niemczech, czyli pochody karnawalowe. Pogoda dla wisielcow (albo chorych na angine). :(

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja w ostatnią sobotę przycinałem jabłonie. Doszedłem tez do wniosku, że zapomniałem co i gdzie posadziłem jesienią. Od tego roku rysuję plany nasadzeń
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. a ja aspiryny nie mogę /ale nie z powodu kielicha/ :)...
    żeby tylko mróz za duży nie wrócił... jak tam z odpornością narcyzy na taki przypadek?...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie też dopadł polityczny dół. Muszę przyznać, że Twoje zdjęcia kwiatów to balsam dla duszy zmęczonej szarugą. Lubię o tej porze roku kupować narcyzy w doniczce i obserwować jak zakwitają. Życzę zdrowia, aby do wiosny.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiosennie u Ciebie Jaskółko, piękne te liliowce, oj piękne.
    Zdrowiej nam dziewczyno. Słyszałam o grypie panującej na Ukrainie i pierwsze przypadki w kraju; szczepić się przeciwko niej czy nie - oto jest pytanie? Różnie o tym mówią i działanie też nie zawsze skuteczne; moja mama już trzeci rok poddaje się szczepionce i u Niej to działa (na szczęście).

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękny balsam na duszę skatowaną chandrą :-)
    Zdrowia życzę

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapachniało latem, a za oknem śnieg wali ogromnymi płatami.Wracaj do zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ach, nie wiadomo od czego bardziej - od polityki, czy od tej paskudnej zimy - ta chandra na nas napada... Na wielu blogach, u mnie też, pojawiają się już kwiatowe zdjęcia. Widać, każdemu już do nich tęskno. Bardzo piękne te Twoje liliowce.
    Powrotu do zdrowia i lepszego nastroju życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jaskółko - już zdrowa? Zdjęcia prześliczne. A z wiatru to wiele złego wynikło. Z Ratusza w Cieszynie zdjęto pogiętą iglicę :( Właśnie robię porządki w blogowym życiu, tworzę listę do śledzenia ważnych dla mnie blogów i niedługo będę na bieżąco :) Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Tym razem odpowiem wszystkim za jednym zamachem. Bardzo dziękuję za słowa otuchy i troski, za cenne wskazówki "medyczne" i słowa poprawiające humor. Wprawdzie pogoda nadal pod wściekłym Azorkiem, ale choróbsko powoli mija i wraca mi ochota "na życie"

    OdpowiedzUsuń
  13. Zajrzałem, Jaskółeczko, za okno, a tam ponuro jak w d... Padre Directorum! Kacza grypa też mnie męczy, ale podejrzewam, że to będzie przypadłość chroniczna!
    Postaram się, aby na mym blogu było ciut przyjemniej, choć do końca nie jestem tego pewien.
    ściskam, pozdrawiam i niezmiennie zapraszam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.