czwartek, 18 lutego 2016

Rytm się czuje.

Rytm jest tak stary, jak długo istnieje ludzkość. U ludów pierwotnych rytm, uzyskiwany za pomocą walenia w bębny, miał wprowadzać wojowników w trans, amok. Miał powodować, że pozbawieni strachu, chwytali za broń i rozprawiali się z przeciwnikiem. Rytm towarzyszył głównie tańcom wojennym. Rytmiczne walenie w bębny lub inne instrumenty towarzyszyły również obrzędom mistycznym. Rytmiczne dźwięki miały wywołać siły magiczne, przepędzać duchy. Były modlitwą o deszcz, erotycznym uwodzeniem, wyrazem radości lub smutku czy wręcz żałoby. W Afryce nadal rytm spełnia tę rolę. Myślę, że w rezerwatach indiańskich również kultywuje się tańce wojenne.
 
Dla nas współczesnych, wychowanych w cywilizacji białych rytm spełnia, przede wszystkim z funkcję rozrywkową. „Dziś rytm rządzi muzyką, na 100 najlepiej sprzedających się płyt na rynku, 99 to muzyka rytmiczna. Przyczyna jest prosta: rytm wdziera się w naszą duszę niepostrzeżenie. Podprogowo. Wbrew naszej woli. Nawet nie wiemy, że się kołyszemy, gdy go słyszymy, nie zauważamy, że tupiemy nogą, gdzieś w dali leci muzyka, w jej rytm kiwamy głową”- twierdzi Z Hołdys, a on wie o czym mówi, wie najlepiej, bo przecież ma do czynienia z rytmem przez całe swe życie.
I dodaje: „...rytm to nie jest dźwięk perkusji, którą słyszycie- to wasze reakcje na ten dźwięk. Poczujecie go w środku, gdy zaistnieje. Mistycznie, nie?” 

Wykorzystałam tekst Z. Hołdysa:"Król rytmu", Newsweek, 7/2016, s. 37 
 

16 komentarzy:

  1. Kochanie, nie moge powiedziec, ze bylam we wszystkich rezerwatach indianskich, ale w kilku bylam i nie ma tam nic co przypominaloby stare indianskie zwyczaje. Zadnych tancow wojennych, ot normalne zycie jedynie tylko nie maja wysokich budynkow mieszkalnych, bo raczej kazda rodzina ma swoj wlasny dom. Ludzie rozni, w wiekszosci wyksztalceni pracuja w normalnych amerykanskich korporacjach. Ci z mniejszym wyksztalceniem prowadza sklepy i male biznesy na terenie rezerwatow, ot normalne zycie. Tylko ci co zajmuja sie muzyka ciagle kultywuja stare melodie, ale juz najczesciej przy nowym sprzecie. Mam dysk tradycyjnego zespolu indianskiego (to juz rzadkosc, ale bywaja) i bardzo mi sie podoba ta muzyka, glownie dlatego, ze wykonana przy tradycyjnych piszczalkach. Kupilam ten dysk juz dawno temu jak zespol gral na ulicach Manhattanu i strzege tej zdobyczy jak oczka w glowie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardziej chodziło mi o podtrzymywanie tradycji. W taki lub podobny sposób, jak u nas. Coś na wzór "zespołu ludowego".

      Usuń
    2. To takie zespoly ludowe istnieja i bardzo dobrze, bo tradycja jest piekna:)

      Usuń
    3. Dobrze, ze jest Internet, bo mogę sobie filmy z takimi tańcami wojennymi pooglądać. Fascynuje mnie ta rytmika w grze na bębnach. No i tańce są niesamowite. Zarówno murzyńskie jaki indiańskie.

      Usuń
  2. Dobry wieczór Jaskółko - uwielbiam takie rytmiczne dźwięki tradycyjnych instrumentów. Może też potrzebuję adrenaliny jaka się wytwarza podczas słuchania :)) Zdrowa już jesteś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, już dużo lepiej, ale jeszcze dusi i "słabi". Rytm to moja moc. Musi zabrzmieć rytmicznie i musi ryknąć:)

      Usuń
  3. Uwielbiam :-)
    I od razu człowiek ma więcej energii. Dziękuję za rytm w ten ponury, deszczowy dzień :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Energia- to jest to. Ten rytm wtłacza się w każdy nerw, porusza każdy mięsień. Nie ma mowy o stagnacji.:)

      Usuń
  4. A najlepiej R&B czyli Rhythm and blues
    Niestety teraz R&B znaczy Rhytm ad beat, z tym czuję się gorzej
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, rytm and beat to już nie to, chociaż też lubię. Najbardziej jednak lubię bluesa:)

      Usuń
  5. rytm to rytm... on jest i co tu więcej gadać... ale z rytmu zrobić sztukę... to jest dopiero sztuka... i nie tylko w temacie muzycznym...
    zaprawdę podziwiam tych czwororęcznych drumerów, u których każda kończyna niby żyje własnym życiem, ale jednak jakieś centrum nad tym czuwa...
    https://youtu.be/5eCOB_pJN3w
    https://youtu.be/oGpGoRG3_Is
    zastanawiam się, co by na to powiedział Buddy Rich:
    https://youtu.be/94DeieWZgTM
    sprzęt się zmienił...
    to trochę tak, jakby dawnego asa przestworzy przesadzić ze Spitfire'a na F16... albo by się taki ogarnął w temacie, albo się zesrał ze strachu i uciekł... nie wiadomo...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. p.s. będzie kawał:
      Jaś okazuje pozytywne emocje Małgosi. W pewnym momencie Małgosia pomiędzy "och" i "ach" wplątuje cichy szept:
      - ogólnie jest gites, ale na poziomie detali to chyba za dużo ostatnio słuchasz naziolskiego techno...

      Usuń
    2. Jak mistrz, to żaden sprzęt mu nie straszny- wytłucze na garnkach, miskach i wiadrach i wytłucze na ekstra nowoczesnym sprzęcie. To właśnie jest to "czucie rytmu", albo się je ma, albo kicha.
      Zastanawiam się, czy poczucie rytmu przekłada się na wrodzone poczucie ładu. W końcu jest to uporządkowanie rzeczywistości według "jednostajnego, cyklicznego" kanonu. Ład kojarzy mi się właśnie z taką "jednostajnością"-uporządkowanie. Rytm-powtarzana fraza, na której buduje się linię melodyczną. Ład, porządek-rytm nie mylić z nudą, ta jednostajność właśnie jest czymś, czemu najszybciej się poddajemy. No i zastanawiam się, czy taki muzyk, który ma ekstra poczucie rytmu jest bałaganiarzem, czy ma ład i porządek w życiu oraz w mieszkaniu.

      Usuń
    3. gdy się spojrzy na takiego "czwororęcznego" w akcji obsługi sterty tego sprzętu, to pierwsze jest wrażenie nieopisanego bałaganu, zwłaszcza, gdy generuje on jakieś progresywne łamańce, a nie zwykle "bum-cyk-cyk"... trzeba wtedy dłuższej chwili, by usłyszeć i ogarnąć metodę takiego szaleństwa... ja na przykład kompletnie nie ogarniam jazzu nowoczesnego... ni cholery nie trafia to do mnie, nie może się zestroić z moim osobistym rytmem...
      jak to się przenosi na inne sfery życia?... różnie to bywa... bywają ludzie uporządkowani w jednej dziedzinie, zaś w innych mają totalny rozgardiasz...

      Usuń
    4. Może u muzyków chodzi o taki twórczy bałagan? Tworzy różne kawałki, a potem to zgrywa w jedną rytmiczną całość? Tak, jak przy nagrywaniu w studio?
      Jazzu nowoczesnego też nie ogarniam. Tak samo nie ogarniam np. muzyki Pendereckiego. Ogólna kakofonia dźwięków i po minucie jestem total zmęczona, zdenerwowana.

      Usuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.