wtorek, 22 marca 2016

Z "archiwum" Kiszczaka

Wśród dokumentów, znalezionych u Kiszczaka, był i ten list. Prawica dostała szału i sikała po nogach z radości, że już coś na Michnika mają- oto jest list, dowód współpracy. Z tego szału uniesienia chyba nie przeczytała dokładnie treści, a już na pewno nie przeczytała ze zrozumieniem. Za to w prawicowych mediach rozpoczęła się wielka manipulacja.
Przykłady
Niezależna.pl pisze tak:
Celiński, Passent, Tyszkiewcz… Nie tylko oni – za PRL-u – pisali listy do szefa komunistycznej bezpieki. Także Adam Michnik wysłał wiadomość do Czesława Kiszczaka. Oryginał listu odnaleziono w jego domu, a znalazł się w jednym z pakietów zabezpieczonych przez prokuratorów IPN. Co ciekawe, list Michnika do Kiszczaka z 1983 roku został już opublikowany w ‚Gazecie Wyborczej’ 7 lat temu, kiedy środowisko ‚GW’ było w ostrym sporze z IPN, którego szefem był śp. Janusz Kurtyka. Teraz oryginał wiadomości odnalazł się w archiwum komunistycznego szefa MSW”.
Natomiast fronda tak:
Ale pech! IPN opublikuje list Michnika do Kiszczaka”. Autor, podpisany jedynie mko/niezalezna, daje popis: „Za czasów PRL Adam Michnik walczył z komuną – tak o sobie lubi opowiadać sam Michnik. Okazuje się, że za komuny Michnik Adam, podobnie jak Celiński, Passent, Tyszkiewcz, pisał płomienne listy do towarzysza Kiszczaka. Niby wszyscy wiedzą, ale teraz raz jeszcze się dowiedzą, co Michnik pisał”. Najlepsze zostawia na koniec: „Na razie nie wiem, co obecny redaktor ‚Gazety Wyborczej’ pisał w ’83 r. do Czesława Kiszczaka. W środę poznamy treść listu!”.


Piękna manipulacja- jeszcze nie czytaliśmy, ale już wiemy- która robi sieczkę w łepetynach ludzi propisowskich, matołków, których nie stać na własne refleksje, przyjmujących każdą bzdurę podaną przez przydupasów Kaczyńskiego

List ten został wysłany z aresztu śledczego do ministra spraw wewnętrznych gen. Czesława Kiszczaka oficjalną pocztą więzienną 12 grudnia 1983

"Warszawa 11 grudnia 1983 r.

Adam Michnik, s. Ozjasza

Warszawa, Ul. Rakowiecka 37; areszt śledczy

Ob. minister spraw wewnętrznych

gen. Czesław Kiszczak

Motto: Odebrałem pismo Waćpana, Mości Panie Rzewuski, nad którym długo myślałem, co ono ma znaczyć, i czyli mam na nie odpowiedzieć. Człowiek poczciwy nie skrywa swych myśli, wzgarda dla podłych jest jego prawidłem; tak i ja dziś z Waćpanem postąpię... Jako obywatel nie mogę usłuchać rady Waćpana, która pod pozorem wolności, upstrzonej licznymi błędami, wsparta jest obcą przemocą. Ci, którzy śmieli dla ich dumy i własnej miłości zaprzedać krew współziomków swoich, są ohydą narodu i zdrajcami ojczyzny. Takie są moje sentymenta...

(Z listu księcia Józefa Poniatowskiego do hetmana Seweryna Rzewuskiego, targowiczanina)


I. Na początku listopada, pełen obrzydzenia dla postępków funkcjonariuszy Pańskiego resortu, wysłałem do Pana skargę. W swym liście zwróciłem uwagę na niski charakter takich poczynań: zabranie z celi książek, które posiadałem za zgodą prokuratora, pozbawienie mnie dodatkowego spaceru zaleconego przez lekarza czy pogróżki inspirowane jakimiś audycjami w zachodnich radiostacjach. Dla nikogo z więźniów Pawilonu III Śledczego nie jest sekretem, że akcjami represyjnymi kierują tu funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa. Ich nazwiska też nie są żadną tajemnicą, tak jak i nazwisko ich tutejszego szefa, płk. Tamborskiego z MSW. Odwołałem się w swoim piśmie do obowiązującego ludzi cywilizowanych nakazu honoru, który zabrania znęcać się nad uwięzionym i bezbronnym przeciwnikiem politycznym.

Poprosiłem następnie odwiedzającą mnie osobę, by sprawdziła u Pana, czy mój list doszedł. Ku memu zdziwieniu zakomunikował jej Pan o swej niemożności ukrócenia poczynań podległych sobie funkcjonariuszy. W przedmiocie zwrócenia mi do celi książek okazał się Pan niekompetentny. Starczyło natomiast Panu kompetencji, by złożyć mi dość osobliwą propozycję. Brzmiała ona: albo najbliższe święta spędzę na Lazurowym Wybrzeżu, albo też czeka mnie proces i wiele lat więzienia. Zapewnił Pan zarazem, że po procesie, gdy "władza przełknie tę żabę", o wyjeździe nie będzie mogło być już mowy. W ten sposób dowiedziałem się, że ministrowi spraw wewnętrznych w PRL trudniej pohamować nadgorliwych w dokuczliwości funkcjonariuszy SB, niż odgadnąć wyrok sądu wojskowego i szeroką dłonią ofiarować wczasy na Lazurowym Wybrzeżu.

Ma Pan duszę jak step ukraiński, Panie Generale! Tytułem rewanżu ofiaruję Panu przeto, śladem pana Zagłoby podążając, tron w Niderlandach! "Monarcha Niderlandów, król Kiszczak I" - czy nie znajduje Pan urody w tym sformułowaniu?

II. Kiedy z początkiem listopada przeczytałem w "Trybunie Ludu" wypowiedź Jerzego Urbana o tym, że mogę uzyskać wolność kosztem opuszczenia Polski, potraktowałem to jako kolejny żart tego skądinąd utalentowanego felietonisty, któremu wyrządzono tak ogromną krzywdę nominacją na stanowisko rzecznika rządu PRL. Rządowi gen. Wojciecha Jaruzelskiego minister Urban wielkich szkód może i nie przysporzył, bowiem temu rządowi trudno jeszcze bardziej popsuć opinię w kraju i za granicą. Jednak wyrządził ich niemało samemu sobie, kiedy to dowcipy ze "Szpilek" zaczął przedstawiać jako opinie zasługujące na poważne traktowanie.

Nie dalej jak miesiąc wcześniej, początkiem października, Jerzy Urban zapewnił opinię publiczną, że więźniowie polityczni "odbywają karę w wydzielonych pomieszczeniach i nie przebywają razem z kryminalistami". Proszę sobie wyobrazić, że potraktowałem - o święta naiwności! - tę wypowiedź poważnie i zażądałem umieszczenia mnie we wspólnej celi z więźniem politycznym, bowiem przebywałem z więźniami kryminalnymi. Wszelako naczelnik aresztu mjr Andrzej Nowacki, a potem szef sądu Warszawskiego Okręgu Wojskowego płk Władysław Monarcha uświadomili mnie, że Urban plecie jak Piekarski na mękach i nie zna obowiązujących przepisów.

Od tego czasu czytam oświadczenia rzecznika rządu gen. Jaruzelskiego wyłącznie w konwencji satyrycznych humoresek i nieraz się dobrze nimi bawię (polecam Pańskiej uwadze - jako szczególnie śmieszne - wypowiedzi rzecznika na temat Lecha Wałęsy). W tej też konwencji odczytałem jego wypowiedź o możliwości kupienia sobie wolności przez wyjazd za granicę. Pańska oferta spędzenia świąt na Lazurowym Wybrzeżu kazała mi jednak ponownie przemyśleć, co oznaczają te dziwaczne wypowiedzi.

III. Piszę ten list wyłącznie we własnym imieniu, ale mam podstawy, by sądzić, że podobnie rozumują tysiące ludzi w Polsce.

Doszedłem do przekonania, że składając mi propozycję opuszczenia Polski:

1) przyznaje Pan, że nie uczyniłem nic takiego, co by upoważniało praworządny urząd prokuratorski do formułowania zarzutów o "przygotowaniu do obalenia ustroju siłą" lub "osłabiania mocy obronnej państwa", zaś praworządny sąd do orzekania wyroku skazującego. Podzielam ten pogląd;

2) przyznaje Pan, że wyrok jest już ustalony na długo przed rozpoczęciem procesu. Podzielam ten pogląd;

3) przyznaje Pan, że akt oskarżenia sformułowany przez dyspozycyjnego prokuratora i wyrok skazujący, orzeczony przez dyspozycyjnych sędziów, będą na tyle nonsensowne, że nikogo w błąd nie wprowadzą, skazanym przyniosą chwałę, a skazującym i ich dysponentom - hańbę. Podzielam ten pogląd;

4) przyznaje Pan, że celem toczącego się postępowania karnego nie jest zadośćuczynienie prawu, lecz pozbycie się przez elitę władzy kłopotliwych oponentów. Podzielam ten pogląd.

Na tym wszakże kończy się zgodność naszych opinii. Uważam bowiem, że:

1) aby tak jawnie przyznać się do deptania prawa, trzeba być durniem;

2) aby będąc więziennym nadzorcą, proponować człowiekowi więzionemu od dwóch lat Lazurowe Wybrzeże w zamian za moralne samobójstwo, trzeba być świnią;

3) aby wierzyć, że ja mógłbym taką propozycję przyjąć, trzeba wyobrażać sobie każdego człowieka na podobieństwo policyjnego szpicla.

IV. Wiem dobrze, Panie Generale, do czego wam nasz wyjazd jest potrzebny. Do tego, by nas ze zdwojoną siłą opluskwiać w swoich gazetach jako ludzi, którzy ujawnili wreszcie swe prawdziwe oblicze; którzy przedtem wykonywali cudze dyrektywy, a teraz połasili się na kapitalistyczne luksusy. Do tego, by zademonstrować światu, że wy jesteście szlachetnymi liberałami, a my szmatami bez charakteru. Do tego, by móc Polakom powiedzieć: "Patrzcie, nawet oni skapitulowali, nawet oni stracili wiarę w demokratyczną i wolną Polskę". Do tego - przede wszystkim - by poprawić swój wizerunek we własnych oczach; by móc z ulgą odetchnąć: "Oni wcale nie są lepsi ode mnie".

Bo was niepokoi sam fakt istnienia ludzi, którym myśl o Polsce nie kojarzy się z ministerialnym stołkiem, a z więzienną celą; ludzi, którzy przedkładają święta w areszcie śledczym nad ferie na Lazurowym Wybrzeżu. Wy nie wierzycie w istnienie takich ludzi. Dlatego w swym ostatnim sejmowym przemówieniu osiągnął Pan w obelżywości oskarżeń poziom polskiego klasyka tego gatunku - Stanisława Radkiewicza. Dlatego mówicie nawet między sobą, że my albo jesteśmy wielkimi spryciarzami (bo otrzymujemy instrukcje i pieniądze od wywiadu amerykańskiego), albo też wielkimi głupcami - "fanatykami" (bo wolimy siedzieć w więzieniu, niż spacerować po paryskich bulwarach). Przecież nikt z was nie wahałby się ani przez chwilę, mając taki wybór!

Wy nie umiecie o nas myśleć inaczej, bowiem myśląc inaczej, musielibyście - choćby w jednym błysku chwili - odgadnąć prawdę o sobie samych. Tę prawdę, że jesteście mściwymi i pozbawionymi honoru świntuchami. Tę prawdę, że jeśli nawet kiedyś było w waszych sercach troszkę przyzwoitości, to dawno pogrzebaliście te uczucia w brutalnej i brudnej grze o władzę, jaką toczycie między sobą. Dlatego, sami złajdaczeni, chcecie nas ściągnąć do swego poziomu.

Otóż nie! Tej przyjemności wam nie dostarczę. Nie znam przyszłości i wcale nie wiem, czy dane mi będzie dożyć zwycięstwa prawdy nad kłamstwem, a "Solidarności" nad obecną antyrobotniczą dyktaturą. Rzecz w tym wszakże, Panie Generale, że dla mnie wartość naszej walki tkwi nie w szansach jej zwycięstwa, ale w wartości sprawy, w imię której tę walkę podjęliśmy. Niech ten mój gest odmowy będzie maleńką cegiełką budującą honor i godność w tym co dzień unieszczęśliwianym przez was kraju. Niech będzie policzkiem dla was, handlarzy cudzą wolnością!

V. Dla mnie, Panie Generale, więzienie nie jest żadną szczególnie dotkliwą karą. Tamtej grudniowej nocy to nie ja zostałem proskrybowany - to wolność. To nie ja dziś jestem więziony - to Polska.

Dla mnie, Panie Generale, karą byłoby, gdybym musiał na Pańskie polecenie szpiclować, machać pałką, strzelać do robotników, przesłuchiwać uwięzionych i wydawać haniebne wyroki skazujące. Szczęśliwy jestem, że znalazłem się po właściwej stronie - wśród ofiar, a nie wśród oprawców. Ale gdyby Pan to rozumiał, nie składałby mi Pan propozycji tyleż niemądrych, co niegodziwych.

W życiu każdego człowieka uczciwego, Panie Generale, przychodzi taki trudny moment, kiedy za proste stwierdzenie faktu: "to jest czarne, a to jest białe" trzeba drogo płacić. Może to być cena życia płacona na stokach Cytadeli, za drutami Sachsenhausen, za kratami Mokotowa. W takiej chwili, Panie Generale, dla uczciwego człowieka problemem naczelnym nie jest, by wiedzieć, jaką cenę przyjdzie mu zapłacić, lecz wiedzieć, czy białe jest białym, a czarne - czarnym.

Aby to wiedzieć, trzeba chronić sumienie. Trawestując jednego z wielkich pisarzy naszego kontynentu, powiem tak: trzeba przede wszystkim, aby dowiedział się Pan, Panie Generale, co to jest sumienie ludzkie. Są dwie rzeczy na tym świecie - niechaj usłyszy Pan tę nowinę - z których jedna nazywa się Zło, druga Dobro. A oto objawienie dla Pana: kłamać i lżyć nie jest dobrze, dopuszczać się zdrady jest źle, więzić i mordować jest jeszcze gorzej. To nic, że to jest użyteczne. Tego nie wolno...

Tak, Panie Generale, tego nie wolno. Kto się przeciwstawia? Kto zezwala? Kto zabrania? Panie Generale, można być potężnym ministrem spraw wewnętrznych, można mieć za sobą potężne mocarstwo rozciągające swą władzę od Łaby po Władywostok, a pod sobą całą policję kraju, miliony szpiclów i miliony złotych na pistolety, armaty wodne i urządzenia podsłuchowe, płaszczących się służalców, pełzających donosicieli i żurnalistów; a tu ktoś niewidzialny, w ciemności, przechodzień, nieznajomy wyrasta przed Panem i mówi: "Nie zrobisz tego!".

Oto sumienie.

VI. Zapewne list ten wyda się Panu kolejnym dowodem mojej głupoty. Jest Pan przyzwyczajony do uniżonych próśb, policyjnych raportów, szpiclowskich donosów. A tu człowiek, który jest w Pańskim ręku, któremu dokuczają Pańscy podwładni, oskarżają Pańscy prokuratorzy, a skazywać będą Pańscy sędziowie - mówi Panu o sumieniu.

Bezczelny, nieprawdaż?

Wszelako żadna Pańska reakcja nie jest w stanie mnie już zadziwić. Wiem, że za ten list zapłacę wysoką cenę, a Pańscy podwładni spróbują doprowadzić do mojej świadomości pełnię wiedzy o możliwościach więziennictwa w kraju budującym komunizm. Wiem wszakże i to, że obowiązuje mnie prawda.

Dlatego o nic Pana nie proszę. Tylko o jedno: niech się Pan zastanowi. Nie nad moim losem - ja może jakoś wytrzymam kolejne pomysły Pańskich pułkowników i majorów. Niech Pan się zastanowi nad sobą. Niech Pan przy wigilijnym stole pomyśli przez chwilę o tym, że będzie Pan rozliczony ze swych uczynków. Będzie Pan musiał odpowiedzieć za łamanie prawa. Skrzywdzeni i poniżeni wystawią Panu rachunek. To będzie groźna chwila.

Życzę Panu zachowania godności osobistej w takim momencie. I odwagi. Niech Pan nie tłumaczy się, jak Pańscy koledzy z poprzednich ekip, że Pan o niczym nie wiedział. Bo to nie wzbudza litości, tylko pogardę...

Sobie zaś życzę, abym - tak jak zdołałem w Otwocku dopomóc w uratowaniu życia kilku Pańskim podwładnym - umiał być na miejscu w samą porę, gdy Pan będzie zagrożony i zdołał także Panu dopomóc. Abym umiał raz jeszcze być po stronie ofiar, a nie wśród oprawców. Choćby potem nadal miał mnie Pan zamykać w więzieniu i nadal zdumiewać się moją głupotą."
Ten, kto doszukał się w słowach Michnika choć cienia dowodu współpracy z bezpieką, jest najnormalniejszym kretynem.

23 komentarze:

  1. Tak, trzeba sie zgodzić, że Michnik to wyjątkowa i wyrazista kanalia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Czarku:) Dawno Cię tu nie było:) Mam wrażenie, że jesteś jednym z tych, którzy czytają po łebkach, bez zrozumienia. Jakoś przykro mi się zrobiło, bo ... no właśnie, zaskoczona jestem Twoim wyborem opcji.
      Zaskoczona, ale to Twój wybór. Proszę tylko, żebyś ludzi, którzy siedzieli w więzieniach, jak to mówią- reżymowych, za to między innymi, żebyś mógł wypowiadać, bez obawy o szykanowanie, swoje zdanie, nie obrzucał takiego pokroju epitetami.

      A jeżeli już to zrobiłeś, to, proszę, powiedz, dlaczego Michnika tak nazwałeś? Może ja też się czegoś "złego" o nim dowiem?

      Usuń
  2. Nie istnieje granica podłości, za którą ni posuną się wyznawcy pislamu. Nie istnieje kłamstwo tak wielkie żeby oni go nie powiedzieli. Obrzydliwi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie przeraża to wypowiadania niepochlebnych opinii i ferowanie wyroków na wyrost, bez rzetelnego sprawdzenia faktów. To budzi wstręt.

      Usuń
  3. Osobiście jestem wykończona tym wszystkim psychicznie i mam dziwną pewność, że pokłady podłości i chamstwa w tej formacji są nie do wyczerpania- swoiste perpetum mobile.
    I dopóki ktoś nie dojdzie wreszcie do wniosku, że pokonać można ich niestety tylko stosując ich metody, ta formacja wciąż będzie u steru. Kłamią na okrągło, w żywe oczy i cieszą się tą garstką swych matołkowatych popleczników.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się zastanawiam, jak Ci ludzie godzą takie rzeczy ze swoim sumieniem. Czy naprawdę nie mają wątpliwości? Nie jest im zwyczajnie wstyd, kiedy kłamią? Nie czują do siebie obrzydzenia, kiedy wiedzą, jak się podle zachowują? Czy można się do tego stopnia samemu okłamywać? Czy rzeczywiście wierzą, że ich nie dosięgnie sprawiedliwość?

      Usuń
  4. Czy myslisz, ze komukolwiek z pis-talibow zechce sie przeczytac ten przydlugi list tylko po to, zeby zweryfikowal to gowno, jakim M. zostal w tytule obrzucony?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy pistalibowie przebrną do końca, ale ważne jest dla mnie, że inni przeczytają ( taką mam nadzieję) i zastanowią się choć trochę, zanim uwierzą tym oszołomom.
      Sama nie wiedziałam, że taki list Michnik napisał. Nie czytam "Wyborczej", ale Michnika darzę ogromnym szacunkiem. Ja znam jego historię jeszcze z lat 80tych, kiedy to się działo na bieżąco. I powiem Ci, że po przeczytaniu tego listu mój szacunek do niego jeszcze wzrósł. Jakże daleko do niego kaczemu wodzusiowi i jego ferajnie.

      Usuń
  5. Czy nakrecanie spirali nienawisci czyli wylewanie kubłów pomyj w postaci niewybrednych epitetów sprawia państwu aż taką radość?
    Jesli tak, to pogratulować samozadowolenia ze stanu własnej duszy i sumienia - grunt to kochać bliźniego swego...
    Jesli nawet się nie utrzyma i tak bedzie przeczytane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powoli- wyczuwam ton mentorski:) A takiego wprost nie znoszę i rodzi się we mnie przekora.

      I o to właśnie chodzi, aby było przeczytane!Nawet jak się nie utrzyma- a dlaczego miałoby się nie utrzymać? Co zaszkodzi? Coś wytnie/ Coś się pojawi i zeżre? AMBA????????

      Za gratulacje dziękuję- mówię we własnym imieniu- na razie to sumienie mam w miarę czyste. Bliźniego staram się kochać, ale tylko tego, którego sama zechcę, a nie wszystkich. I tak idę na rękę wierzącym, bo jako niewierzącej to raczej mnie ta zasada nie obowiązuje. Stosuję ją, bo ja tak chcę, a nie dlatego, że ktoś w komentarzu mi wytknie jej brak.
      Zadowolona z siebie jestem, bo uważam, że należy prostować pisowską propagandę. Tak uważam i tak robię, co niezmiernie mnie zadowala, ale czy cieszy? To już inna sprawa, bo wolałabym, żeby takich kłamstw pisowcy nie szerzyli, a ja nie przedstawiałabym dowodów na to, że kłamią.

      I jeszcze jedno- Owszem, stosujemy tu epitety, ale czy niewybredne? Na razie tylko czarek sobie pozwolił na dosadny, co również mi się nie podoba, bo... tak, właśnie tak...określił nie te osobę, która powinien. Jednak to jego wybór, nie mój.
      Niewybredne epitety to raczej stosują takie miernoty jak Pawłowicz i reszta pisowców. A do szerzenia spirali nienawiści(rany, co za górnolotność) to jeszcze bardzo nam daleko.No i te kubły pomyj- straszliwa przesada.
      Radzę spuścić powietrze z płuc i wyhamować w ganieniu ludzi dorosłych.

      Jak się zdarzy prawdziwy hejt, to go wytnę i już.

      Usuń
    2. Ups, Czarek sory, już poprawiam, Czarek wielką literą powinno być napisane:):):)

      Usuń
  6. Ci, do których ten post powinien byc skierowany, i tak nic z tego listu nie zrozumieja, bo jak u psów Pawlowa - odruch raz utwalony, jest prwie niemozliwy do wymazania, a fanatyzm absolutnie wyklucza jakiekolwiek myslenie. Jedno co mnie frapuje, to to, czy ci poplecznicy kurdupla maja jakas liste "nieprawomyslnych" blogów, czy specjalne wyszukiwarki, bo gdziekolwiek i cokolwiek ktos wyrazi nie po mysli "wodza", natychmiast zlatuja sie jak muchy na gó...o. (Leciwa)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swego czasu czytałam artykuł o płatnych hejterach. W ten sposób PiS przed wyborami "pracował" na swoje dobre imię, oczerniając konkurencję. Ludzie chętnie hejtują, bo im to daje trochę grosza. Czytam blogi, na których stali bywalcy od razu poznają takiego hejtera i coraz częściej po prostu lekceważą lub mocno wyśmiewqją. Być może rzeczywiście są jakieś listy blogów, aby ułatwić hejtowanie.
      Z drugiej strony, nasze protesty, dotyczące tego, co się dzieje, również mogą wyglądać na hejt. Paranoja jakaś się robi, bo trudno wyrazić swoje rzeczywiste poglądy bez narażania się na hejt.
      Ja się staram hamować i nie puścić wiąchy, a potrafię nieźle wyzywać i znam sporo bardzo niecenzuralnych słów. Uważam, ze raczej nie przystoi używać ordynarnych epitetów. Czasem mnie puści i jest mi potem głupio.
      Kiedy czytam taki wpis, jak Urszuli, to chce mi się od razu zripostować- to, jakich tu określeń używam to jest oaza kultury, co tam... to jest Pikuś, mały pikuś w porównaniu do tego, jakich epitetów, bez żenady, używają przedstawiciele PiS i ich zwolennicy na swoich blogach tudzież na fejsie, określając ludzi o przeciwnej opcji.
      Jednym słowem chce się wtedy na taki komentarz odpowiedzieć.....dobra, nie powiem:):):)

      Usuń
  7. Nie pamiętam czasów PRL, więc nie stanę po żadnej ze stron w tym konflikcie i chyba nawet nie powinnam próbować …
    Myślę jednak, że to jest dopiero początek a wkrótce będziemy mieli zmianę podręczników do historii, bo te stare nie będą już w nowej Polsce aktualne. Będą nowi bohaterowie jak np. Anna Walentynowicz, Gwiazda itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Julianne, nie musisz stawać po żadnej stronie. Ten list dużo mówi, a ja wierzę w słowa Michnika, bo znam tamtą rzeczywistość. Tu wystarczy po ludzku przyznać, że prawica nie ma racji, opluwając ludzi z opozycji solidarnościowej.
      Walentynowicz, Gwiazda, Wałęsa, Krzywonos, Rulewski, Staniszewska... Julianne- oni doprowadzili do tego, że dzisiaj nie jesteśmy wasalem Moskwy (fuj, ale to paskudnie brzmi). Choćby nie wiem jak się to nie podobało, oni są bohaterami nowej historii.
      Nie rozumiem, dlaczego nie można tego rozdziału spokojnie zamknąć, doceniając ich wkład w zmianę ustrojową i nareszcie zabrać się do tzw. pracy organicznej?
      Przecież, jeżeli nikt nie brał udziału/nie żył w tamtych czasach, nie jest w stanie obiektywnie ich ocenić. To były bardzo trudne czasy, trudne sytuacje, co człowiek, to inna rzeczywistość, co człowiek to indywidualny wybór. A teraz nagle wszyscy wszystko lepiej wiedzą i chcą osądzać, szkalować po prostu gnoić ludzi.

      Usuń
    2. Ja jestem wierną czytelniczką Gazety Wyborczej, bardzo cenię Adama Michnika.Za odwagę,inteligencję,imponującą wiedzę,mistrzowskie wręcz pióro:)I najważniesze - za piękną kartę w działalności opozycyjnej.Żaden pisowski cymbał nie dorasta mu do pięt.Dlaczego plotą takie bzdury? Paranoja,cynizm,a przede wszystkim chęć ogłupienia ludzi.

      Usuń
    3. Chodziło mi o to, że jako osobie, która w tym PRL nie żyła nie za bardzo mam prawo do wypowiadania jakichkolwiek opinii o tych osobach negatywnych, pozytywnych, oceniać tamten czas i tamte ludzkie wybory.
      Przypomina mi się wtedy całe grono smarkaczy, które stało pod domem Generała Jaruzelskiego, co roku 13 grudnia i chamsko skandowali, wrzeszczeli, wyzywali a nawet rzucano do niego kamieniami. Protestowali ci, którzy gdy był stan wojenny sikali w majtki i tyle o tym całym wydarzeniu wiedzieli ile sobie przeczytali w książkach lub mamusia z tatusiem im powiedziała. To było głupie i idiotyczne zachowanie smarkaczy. A ja takim smarkaczem nie chce być;-)))
      Pytasz, dlaczego nie można zamknąć tego rozdziału? Bo każdy z nich ma swoje interesy, swoich politycznych, ale przede wszystkim prywatnych wrogów, prywatne racje, żale itd. Każdy z nich także chce być tym najważniejszym bohaterem lub też należeć do tej lepszej grupy bohaterów. Poza tym ci bohaterowie się między sobą różnili, potem inaczej ułożyło im się życie także finansowo i zapewne niektórzy czują niesprawiedliwość losu i niedocenienie, jako bohaterów tamtych czasów. Będzie to jeszcze długo trwało do czasu aż jedna ze stron nie przegra w tej wojnie światopoglądowej i historycznej .

      Usuń
    4. Tak, całe grono smarkaczy, napuszczonych przez nieodpowiedzialnych, niespełnionych, bo rzadko pokrzywdzonych przez reżym, "starych". I teraz ci sami "starzy", którzy mają wypaczony obraz Polski, obraz przekazywany przez ich rodziców, którzy nie "spełnili" się we wczesnym PRLu (tak,jakby inni mogli się spełniać, a raczej tylko mała garstka sobie na to pozwoliła- reszta to jednak szara masa) z różnych względów, niekoniecznie czynników zewnętrznych. Obraz jakiejś wydumanej Polski "sarmackiej"/szlacheckiej, pełnej wartości chrześcijańskich, etosu walki o ojczyznę, przyzwalającego umierać nawet dzieciom i młodzieży za wolność, dziwne pojęcie bohaterstwa i kompletny brak w tym wszystkim uwzględnienia pracy na rzecz kraju, na rzecz społeczeństwa, na rzecz jednostki, jako podstawowego warunku istnienia i dobrobytu państwa.
      Przy czym założenie tych osób jest takie- to ja jestem ten szlachetnie urodzony, reszta to hołota, ja mam tylko rację, inna racja się nie liczy, mój interes jest najważniejszy. To również jest zjawisko schizofreniczne, bo tu wzniosłe hasła dotyczące ojczyzny, a równocześnie rwanie się do konfitur.
      Ogólnie rzecz biorąc, wracając do PRLu- uważam, że tamta władza, mimo wszystko, nie wyprawiała takich rzeczy jak obecna. była bardziej dojrzała, ta jest zdziecinniała i kompletnie sobie nie radzi. W dodatku zachowuje się często histerycznie i strzela fochy. O pomysłach rodem "opowieści dziwnej treści" już nie wspomnę. No i jeszcze ma swoją charakterystyczną mantrę, która brzmi:"Tamten rząd przez 8 lat ...." i tu wylicza się błędy-nigdy zasługi i korzyści, to podkreślanie 8. lat staje się już śmieszne.

      Wracając do tych smarkaczy-teraz Maciarewicz robi sobie z nich "bojówki", zakłada jakieś oddziały terenowe. A ta młodzież jak w dym, oczadziała, kompletnie bez refleksji da się na to nabierać. Powinno do tych młodych dotrzeć, że są tylko narzędziem. Tak samo, jak wtedy, kiedy stali pod domem Jaruzelskiego.

      Usuń
    5. Mijo- myślę, że to właśnie najbardziej boli pisowcóe i dlatego dokuczają Michnikowi, jak mogą. Odkąd pamiętam, Michnik dla wielu był solą w oku.

      Usuń
  8. Tak, czytanie ze zrozumieniem wymaga nieco własnego wysiłku.
    A jeżeli dostaje się tylko SMS z instrukcjami to jak to uczynić?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, pewne rzeczy są niemożliwe do wykonania :(

      Usuń
  9. kiedyś był dym na temat redaktora Romana Kotlińskiego /którego zresztą pozdrawiam/, zarzucano mu podpisanie lojalki, rzecz w tym, że to był tylko kwit, KAŻDY kleryk wtedy musiał go podpisać po rozmowie z esbekiem, zaś treścią było tylko tyle, że rozmowa się odbyła...
    tu, w opisanym przez Ciebie przypadku mamy do czynienia z paranoją wyższego stopnia absurdu... bo wychodzi na to, że gdy komuś na ulicy powiem: "ty złamana kurwo" /z powodami lub bez, to bez znaczenia/, to znaczy, że z nią współpracuję..
    zajebiście :)...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie można było się tego spodziewać. Jak ktoś ma kota, to potrafi go odwrócić ogonem "do przodu"(góry, taką ma pokrętną logikę rozumowania. Oczywiście mówię tu o paranoicznym właścicielu kota żoliborskiego.Na szczęście to tylko jedyny taki właściciel kota. Pozostali mają raczej równo poukładane. Na nieszczęście, ten akurat ma teraz największe przebicie w polskiej polityce.

      Usuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.