wtorek, 5 kwietnia 2016

Piękność

Najpierw muszę się pochwalić. Mam nowy aparat fotograficzny. Stary zaczął na całego fiksować i przyprawiał mnie o ataki wściekłości. Najpierw przestał robić przybliżenia. Znalazłam sposób- zdjęcie na chybił trafił i po tym pojawiała się skala. Można i tak, ale po co takie multum nieudanych zdjęć robić? Potem zaczął się zacinać spust migawki. Ja chcę zrobić zdjęcie, a tu przycisk ani drgnie. Po drodze gubiła się ostrość i makro przestało funkcjonować. Na nowy raczej nie było forsy, bo to ciągle ważniejsze wydatki. Nic to, pomyślałam, będę pożyczać aparat Jaskóła. Wczoraj Jaskół z tajemniczą miną wręczył mi dosyć duże pudełko. Otwieram- piękny SONY, bardziej nowoczesny od starego, chociaż mnie i tak wystarczy opcja idiotenaparat. Oczywiście, że poleciałam od razu do ogrodu robić zdjęcia. Żaden kosmetyk, żadna biżuteria, czy torebka nie ucieszyłyby mnie tak, jak nowy aparat fotograficzny.
Aktualności ogrodowe.
Wczoraj, po południu, paliliśmy gałęzie, które zbieraliśmy spod przycinanych krzewów. W pewnym momencie, kiedy schylałam się po stos, zauważyłam, jak majestatycznie (na razie widziałam tylko taki sposób poruszania się ogrodowych gadów- powoli, z namysłem), spod niego wysuwa się gad. Nieduży, od razu wsunął się w mysią norę. No tak, zaczyna się, rozlazły się po całym ogrodzie. Potem siostra powiedziała mi, że widziała w samo południe, jak gadzina się rozmnaża- rodzi młode. Widziała trzy osobniki, jeden był większy, dwa mniejsze. Hm…. Wieść nie bardzo przypadła mi do gustu. Wychodziło na to, że już cała posiadłość- oba ogrody- siostry i mój opanowały brązowe cudności. Nie dawało mi jednak spokoju stwierdzenie- „rodziła”. Zaskrońce nie są żyworodne, znoszą jaja. No to do NETU. Faktycznie, to nie był poród. One prawdopodobnie uprawiały seks w pełnym słońcu. Wprawdzie ich gody podobno odbywają się w maju, ale jest ciepło, zima była nietypowa. Potem przez cały rok noszą te jaja w sobie, by na wiosnę złożyć je np. w kompoście. Kurcze, ładna perspektywa. Już i tak jesteśmy „uzależnieni” od zwierzaków, które zamieszkują ogród. Tuje i krzewy przycinamy albo po lęgach, albo przed zakładaniem gniazd. Sterty gałęzi palimy do listopada, potem ich nie ruszamy, bo może zimują tam jeże. Remont dachu przesunęliśmy na sierpień, aby wiewiórki mogły wyprowadzić ostatni miot. I jeszcze teraz muszę uważać z ziemią w kompoście, by nie uszkodzić jaj zaskrońca. Czekam, kiedy nas nasi milusińscy „wyprowadzą”.
Dzisiaj „upolowałam” aparatem gadzią piękność. Wygrzewała się na słońcu, oczywiście na schodach z tarasu wschodniego, do ogrodu. Widziałam jej niewielki kawałek przez okno, ale nie mogłam wyjść, bo spłoszyłaby się. Wyszłam więc przez drugi taras, obeszłam kawałek ogrodem i…. zdębiałam. Dotychczas widziałam takie niewielkie „sznurówki”, a to, co się wygrzewało, było wielkie. Serce mi stanęło na moment, zanim dotarło do mnie, że to ja jestem dla niej zagrożeniem, a nie ona dla mnie. Piszę ona, bo samice są większe od samców, a to jest największy okaz mieszkający pod tarasem. Prawdopodobnie mieszka tam też samiec, dużo mniejszy, którego widziałam wczoraj, również na tych schodach. Dzisiaj widziany gad jest tłusty. Być może jeszcze przez złożeniem jaj, albo zeżarł jakąś wielką mysz. A tak nawiasem, w tym roku nie ma przed domem na trawniku kopców krecich. Może obecność zaskrońców zaczyna procentować? W sumie to zaszczyt, że one zechciały się tu zadomowić.
Proszę państwa, przedstawiam gadzią piękność.:)
Zaskoczenie było obustronne. Ja zaskoczona jej gabarytami, ona zapewne zaskoczona moimi.
Chwile obserwowałyśmy się w milczeniu. Starałam się zrobić zdjęcia, nie wykonując gwałtownych ruchów. W pewnym momencie pokazała mi język. Niestety, nie zdążyłam pstryknąć, a ona nie chciała się popisywać drugi raz. Znudzona odwróciła się i zaczęła pełznąć w stronę miejsca, gdzie zawsze znika pod tarasem.
 Śliczna jest. Te żółte plamy za "uszami napawają mnie radością. Wszak pamiętam strach, kiedy jeszcze nie wiedziałam, co za gad siedzi pod tarasem. Żółte plamy są świadectwem bezpieczeństwa. Ładne ma też ubarwienie. Lubię takie oliwkowo-kremowe zestawienie. I jeszcze czarny obrys łusek. Prawdziwa elegantka. To jest szyk w gadzim stylu.
 Tu jest w całej"długości". Zdecydowanie większa od tych osobników, które dotychczas widziałam.
 I taka tłusta, żeby nie powiedzieć wprost- spasiona. Piękną ma tę "sukienkę". Taką błyszczącą i widać, że jest aksamitna
 Tu widać przy ogonie zgrubienie. Jaskół cieszy się, że będzie przychówek. Uważa, że jak zwierzaki chcą się w naszym ogrodzie rozmnażać, to jest to znak, że jest im dobrze.
 Koniec ślicznoty. Ogon? Przecież ona cała jest "ogonem". Schowała się pod tarasem i już jej dzisiaj nie widziałam.

23 komentarze:

  1. Gratuluję prezentu! Dla mnie też nie mają znaczenia kosmetyki czy biżuteria - a aparat, to już tak.
    Gadzina rzeczywiście ogromna i prześliczna. Dobrze,że daleko ode mnie! ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Nowy aparat to skarb. Już widzę poprawę w zdjęciach. No i nie zacina się:)

      Usuń
  2. Przepiękne są te zaskrońce. Przypuszczam, że mogą być takze przyjazne, chociaż ani nie miauczą, ani szczekają. Miałem kiedyś na rękach... pytona królewskiego. Ten to był pieszczoch!
    buzineczki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że nie wydają głosu, bo pewnie na bank dostałabym zawału, jakby taki znienacka "miałknął". Lepiej w ciszy "mijać" się w ogrodzie.
      W życiu nie dotknę gada. Nawet pytoniego pieszczocha.

      Usuń
  3. O rany, chyba mnie skreci z zazdrosci! Kocham gady, pod warunkiem, ze nie sa jadowite, bo te kocham w terrarium za szyba pancerna. Jestescie prawdziwymi szczesciarzami!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wolę z daleka od gadów. Jak już jest, to niech sobie mieszka. Wzmogłam czujność i tyle. Najczęściej puszczam przodem Bezkę, która hałasując, "czyści"przedpole.

      Usuń
  4. No to fajny chrzest nowego aparatu!!! Gadzinka jest naprawdę piękna! I wiesz, nie będziesz miała myszy, nornic i innych gryzoni. Za jakiś czas przyzwyczai się do Was, zapewne.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już nie ma kretów w trawniku. Myszy chyba tez przestały ryć. Przynajmniej w pobliżu tarasu. Mam nadzieję, że oczyści cały ogród, a potem pójdzie sobie w poszukiwaniu żarcia w inne tereny.

      Usuń
  5. Przepiekna gadzina i godny chrzest nowego aparatu :). Pozwolisz mi "ukrasc" jedno ze zdjec i je wydrukowac? Wszelaki weze, to jest to, co tygrysy lubia... . Usciski (Leciwa)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, wieszaj zdjęcie, bo gad naprawdę piękny. Kurcze i wielki, czego sobie raczej nie życzyłam. Małe było łatwiej znieść.

      Usuń
    2. Dzieki. (L.)

      Usuń
  6. Bardzo mi sie podoba ze zyjecie w takiej zgodzie z natura, przyroda, zwierzaczkami, ptakami i natura to docenia, bo masz racje to zaszczyt miec tak zadomowione weze i do tego ona jest taka piekna. Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, co się wyprawi w naszym ogrodzie, to już zakrawa na życie leśne. Nie mogę, nie potrafię, nie chce przeszkadzać zwierzakom w naszym ogrodzie. I nie wyobrażam sobie, że mogłoby to wszystko zniknąć z naszej winy. Dbamy i chuchamy, aby tak trwało i morzymy, żeby przybywało (niekoniecznie gadów).

      Usuń
  7. Piękna sztuka. Bez dwóch zdań
    POzdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. nie wiem, jak z zaskrońcami, ale u niektórych gatunków węży jest kilku amantów naraz i ma miejsce istny gangbang, tak więc Twoja hipoteza chyba jest trafna...
    naprawdę piękny okaz, a mnie się wczoraj trafiło coś... powiedzmy, że z drugiej strony Mocy... pod sklepem siedziała dziewczyna mająca na rękawicy prześliczną płomykówkę...
    p. jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Płomykówka oswojona. Zamarzyło mi się. Niekoniecznie oswajać, ale mieć w ogrodzie.
      Tych zaskrońców jest już trochę. Brutalnie pocieszam się, że młode są narażone na selekcję naturalną i nie przybędzie ich znacząco. W końcu kosy, drozdy, wiewiórki, jeże i inne mięsożerne też muszą się wyżywić, a multum gadów nie jest mi potrzebne.

      Usuń
  9. "Piękność" jest piękna z cała pewnością ale nie dla mnie. Patrzenie na fotografię, przyprawia mnie o dreszcze. Na żywo, niechybnie dostałabym ciężkiego zawału. Świadomość, że gad nie jest jadowity, w niczym mi nie pomaga. Niektórzy boją się pająków, myszy, ja całego beznogiego świata i nieważne, czy to waż, czy dżdżownica. Mam nadzieję, że do mojego ogródka nic nie przypełznie. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oswajam się, ale jest mi trudno. Też mam gęsia skórę, kiedy patrzę na gada na zdjęciu. Nie lubię i już.
      Niedaleko masz łąkę i zagajniki. Kto wie, czy nie zdarzy Ci się niespodziewany gość.

      Usuń
  10. ja też się cieszę z nowego-starego sprzętu. mogę przetestować lustrzankę, zanim zdecyduję się na zakup całkiem nowego sprzętu. oczywiście też poleciałam robić fotki i cały czas testuje aparat. jakie tam kosmetyki...phi :))))
    śliczna gadzina :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Testuj, bo zdjęcia robisz piękne i nowy aparat je udoskonali. Lustrzanka to nie dla mnie. Ja robię zdjęcia "w biegu". Wkurzałoby mnie ustawianie. Mój aparat ma opcję ustawiania ręcznego, ale ja wolę na automacie "łapać' rzeczywistość.

      Usuń
  11. Piękna i dorodna pani, pozazdrościć. U mnie tylko jeże, ptaki i koty sąsiadów, a jeszcze kiedyś przywędrował żółw i raz papużka. Właściciela żółwia znalazłam, papużka odleciała nie udało się jej złapać.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ptaki, jeże, koty- bogato:) U nas też najpierw były tylko ptaki. potem pojawiły się jeże, potem wiewiórki. W zeszłym roku znalazł się zając, niestety przez coś zamordowany (pewnie kuna. Przewinęły się również kumaki, żaby łąkowe, zwinki.
      Zwinki i żaby pewnie poszły na pierwszy ogień w jadłospisie gada. Trudno.

      Usuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.