wtorek, 21 czerwca 2016

Ej Sobótka....Sobótka...


Noc Kupały, Sobótka lub Noc Świętojańska to święto obchodzone w nocy, w czasie przesilenia letniego. Jest to noc, która poświęcona jest... miłości! Czyli takie trochę polskie walentynki! Tyle, że z rdzenną tradycją, sięgającą całych wieków wstecz!
Rodzime walentynki, czyli Noc Kupały, przypadają na 23 czerwca, w wigilię wspomnienia św. Jana. Jest to święto powitania lata, a zarazem święto miłości. Dawniej w tę magiczną noc rozpalano wielkie ogniska, przy których zbierali się ludzie. Wokół ogniska tańczono, śpiewano i wróżono.
Głównie w tańcach brały udział niezamężne panny, które śpiewały miłosne pieśni i chciały w te noc dowiedzieć się, czy wyjdą za mąż. Przez ogniska też skakano. Robili to przeważnie chłopcy, ale skakano też w parach. Jeśli trzymającej się za ręce parze udało się przeskoczyć razem przez ogień, wróżyło to szczęście ich miłości.

Z sobótkową nocą, czyli Nocą Kupały wiąże się również zwyczaj puszczania na wodzie wianków. To młode panny wiły wianki z ziół i kwiatów, a później puszczały je na wodę. Każdy wianek musiał mieć wpięte małe, zapalone łuczywo. Gdy wianki płynęły niesione przez fale rzeki czy strumienia, po drugiej stronie czekali chłopcy, którzy wyławiali wianki.
Później przy ognisku szukali właścicielki swojego wianka. Gorzej było, gdy wianek zaplątał się w szuwarach, to znaczyło nieodwzajemnioną miłość, smutek lub to co najgorsze – staropanieństwo!”

Kwiat paproci to mityczny, legendarny kwiat, zakwitający raz w roku. Według niektórych źródeł ma to miejsce w noc przesilenia letniego, czyli najkrótszą noc w roku z 21 na 22 czerwca. Większość podaje jednak inną datę - wigilię św. Jana, potocznie zwaną „Nocą Świętojańską”, przypadającą z 23 na 24 czerwca.


Ten przepiękny kwiat, mieniący się cudownym blaskiem, rozświetlający ciemne bory i lasy, miał przyciągnąć swym niezwykłym światłem śmiałka, który odważy się go zerwać. A była to bardzo kusząca wizja, bowiem kwiat paproci zapewnić miał swemu znalazcy: zdrowie, bogactwo, dostatek i szczęście…aż do końca jego dni. Brzmi imponująco i zachęcająco, ale aby było to możliwe, musiał zostać spełniony jeden, najważniejszy warunek! Swoim dobrobytem i majątkiem posiadacz kwiatu paproci nie mógł się z nikim podzielić. W  przeciwnym razie, straciłby wszystko co posiada. Niesamowite opowieści o kwiecie paproci, na przestrzeni minionych wieków, wywarły tak silny wpływ na ludzi- zwłaszcza mieszkańców wsi i małych miasteczek, że każdy pragnął ujrzeć na własne oczy tę zjawiskową roślinę i przekonać się o jej magicznej mocy. Z tego względu poszukiwania kwiatu stały się nieodłącznym elementem obchodów słowiańskiego święta „Kupały” oraz na dobre zapisały w legendach przekazywanych z pokolenia na pokolenie.

Kwiat paproci od zawsze był u nas pomyślną wróżbą, tak szczególną jak czterolistna koniczyna w Irlandii, jemioła u Celtów, czy biały wrzos w Szkocji. Dlatego też szukano go z taką wytrwałością. Botanicy są bardzo sceptyczni wobec tych mitów i legend, twierdząc że paproć nie kwitnie, ponieważ należy do rzędu roślin bezkwiatowych. Jednak, gdy wnikliwie przejrzymy bardzo stare katalogi roślin, to okaże się, że nazwy spłatały nam figla. Otóż, wyraz paproć(albo paprotka) pierwotnie nie stanowił nazwy żadnej konkretnej rośliny. Był terminem ogólnym, oznaczającym zbiorowo wiele rodzajów roślin rosnących na gruntach podmokłych. Sam wyraz „pap-r” oznaczał sitowie. Naturalnie rośliny nazywane „paproć”, podobnie jak rośliny określane słowem „trawa”, „ziele” lub „chwast”, miały także swoje szczegółowe, rodzajowe nazwy. Paprociami były zatem np. długosz, gnieśnik, karlik, mokrzyca, zapartnica czy zylwa. W większości są to znacząco różne odmiany roślin z rodziny paprociowatych, ale są tu też rośliny innych rodzajów, np. storczykowatych, których kwiaty otwierają się albo pachną tylko w nocy. Tak więc legendarny „kwiat paproci” mógł należeć do którejkolwiek z tych roślin, gdyż wiele z nich zakwita właśnie w czerwcu. „

http://www.przyjaznywroclaw.pl/felietony/305-czy-istnieje-kwiat-paproci

Obrazy-źródła
nfo-poster.eu/noc-kupaly-jaka-byla-naprawde/


http://luszka.blogspot.com/2012/05/kwiat-paproci.html

Wszystkim komentującym na mym blogu życzę dużo miłości w życiu:)
 

19 komentarzy:

  1. Jak te wszystkie pogańskie zwyczaje zadomowiły się w naszych duszach i pomimo upływu lat mają się dobrze.
    Dziękuje za życzenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mają się dobrze, bo bardzo widowiskowe i oryginalne :)

      Usuń
  2. Ostatnio w internetach wpadla mi w oczy wiadomosc, ze kupala i sobotka sa taropolskie, ale juz noc swietojanska zostala wprowadzona przez kosciol i tak nazwana na czesc swojego patrona, swietego Jana.
    Nie bede wiec obchodzic nocy swietojanskiej. ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest na zasadzie zawłaszczania innych świąt pogańskich. Najśmieszniejsze jest to, że zdecydowana większość ludzi uczestniczących w obchodach Kupały to katolicy. W Brennej ksiądz świeci ogień (Słowianie czcili ogień), a potem cały orszak idzie puszczać wianki i palą ogniska (pogańskie zwyczaje). Ja to nazywam rozdwojenie jaźni, ale tak swojsko to się komuś zdrowo myrdoli ( miało być porządnie nazwane, jednak moja niewątpliwa kultura wyhamowała nadlatujące dosadne słowo)

      Usuń
  3. Pierwsze kościoły chrześcijańskie były budowane na....pogańskich miejscach mocy, tam gdzie poganie się zbierali, obradowali, świętowali. Ci, którzy zajmują się ezoteryką, przepływem energii, biopolami i podobnymi rzeczami, prowadzili badania stopnia promieniowania magnetycznego Ziemi w tych miejscach i zawsze są to b. silne pola, w których człowiek się dobrze czuje.
    Święta kościelne też wpasowali w terminy świąt pogańskich.
    Nie chcę być złośliwa, ale Chrystus nie urodził się 25 grudnia, ale....w sierpniu.
    A 25 grudnia było kiedyś święto pogańskie.
    Nasi rodacy jak zwykle mieli i mają nadal zwyczaj świecić Panu Bogu świeczkę i Diabłu ogarek- tak na "wsiakij pażarnyj słuczaj"
    Mnie osobiście jest wyjątkowo mocno obojętne w co kto wierzy, ale jak obserwuję niektóre kościelne praktyki to nie mogę się oprzeć porównaniu tego wszystkiego z niczym nie skażonym szamanizmem.
    Miłego,:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oddziaływanie takiego pola, czakramu na Wzgórzu Wawelskim uśpiło mnie i wyautowało na godzinę. W pogańskim szamanizmie jest przynajmniej szczerość i mocna wiara w to, co się robi. W "szamanizmie" KK nawet tego nie ma. W każdym razie, kiedy przyglądam się różnym mszom, obchodom, pokropkom itp, to widzę często znudzone miny księży.

      Usuń
  4. Witaj, Jaskółko.

    Zajrzałam zachęcona komentarzem u Stokrotki i mój nos mnie nie zawiódł :)

    Jak zauważyli Przedmówcy - wiele starosłowiańskich świąt pokrywa się z kościelnymi. Podobnie rzecz się ma z Zaduszkami czy kraszeniem i święceniem jaj. Jest taka powszechnie znana teoria, że wyższa kultura zawsze zwycięży tę niższą ;)
    A mówiąc całkiem poważnie - Noc Kupały była jednym z najradośniejszych świąt, a ludzie nieczęsto rezygnują z możliwości radowania się.
    Poza tym - czy chcemy tego czy nie - prasłowiańskie święta i obyczaje są częścią naszej spuścizny, co najlepiej dostrzega się czytając podania i legendy lub słuchając starych ludowych przyśpiewek. Nie uciekniemy od tego.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, miło, że zajrzałaś i zamieściłaś komentarz:):)
      Nie byłabym pewna, że ta wyższa kultura-w domyśle kultura chrześcijańska- rzeczywiście zasługuje na takie miano. Myślę, że pogaństwo również mogło zasługiwać na taką charakterystykę. Tak skutecznie jest obrzydzane, że ludzie odbierają je za coś paskudnego, a równocześnie wykorzystuję jego elementy do swoich obrządków, związanych z wiarą chrześcijańską, bez skrupułów.
      No dobrze, niech korzystają, kiedy im się to podoba, ale niech będą szczerze mówili, że to jest wzięte z pogaństwa,zamiast, w najlepszy razie, na ten temat milczeć.

      Nie chcę uciekać od słowiańszczyzny. Wprost przeciwnie, chciałabym ją gruntownie poznać.

      Usuń
    2. Witaj, Jaskółko.

      Ech. Albo ja nieuważnie mówiłam albo Ty niewyraźnie słuchałaś - czy jakoś tak ;)
      Trochę sobie zażartowałam, a trochę mówiłam poważnie - ale miałam na myśli kulturę starosłowiańską mówiąc o tej wyższej. Rzymianie również podbili Grecję, co zaowocowało modłami do greckiego Panteonu i obchodzeniem starogreckich świąt pod starorzymskimi nazwami :)
      Z tego też powodu wspomniałam o np. kraszeniu jajek - to pogański obyczaj (malowano runy na skorupkach), który miał wypędzić "złe duchy" z jajka przed jego spożyciem :) Stąd też wzięło się zgniatanie skorupki po zjedzeniu jajka :)
      Tak naprawdę obrzędy prasłowiańskie są piękne i mamy do nich sentyment, ponieważ grały w duszach naszych praprzodków, a od własnej tożsamości się nie ucieknie.
      Poza tym ich większość oparta była na miłości do świata i radości. Mówiła o szacunku do bogów wyrażanym poprzez szlachetne czyny, uczyła współistnienia z otaczającym światem, a nie konsumpcyjnego podejścia do niego.
      Uważam, że nie ma nic złego w poszukiwaniu prakorzeni.
      Problem polega na tym, że istnieją zasklepieńcy, którzy nie chcą "przyjąć do wiadomości". Wiesz - na zasadzie: "Jeśli ja nie wiem, że jest taki kontynent jak Afryka, to znaczy, że ten kontynent nie istnieje."
      Straszne - ale - zdarza się.
      Ale naprodukowałam :)

      Pozdrawiam :)

      Usuń
    3. Faktycznie. Tak jestem przytłoczona dominacją kultury chrześcijańskiej, że nie przyszła mi na myśl, odwrotna sytuacja. Gdybym znała Cię dłużej, pewnie od razu wiedziałabym,co chcesz powiedzieć.
      Gdy miałam drugi blog, prowadziłam na nim coś w rodzaju cyklu postów o wierzeniach słowiańskich. Może do tego wrócę?
      Bliższe mi jest słowiańskie pogaństwo, słowiańska kultura, niż to, co propaguje chrześcijaństwo. Tak jakoś intuicyjnie, bo przecież moja wiedza jest nieduża. Dziwne,przecież jesteśmy przesiąknięci kultura chrześcijańską do szpiku kości. Powodem mojego poszukiwania w słowiańskiej przeszłości jest ogromne zmęczenie tym, co serwuje polski KK. Czuję przesyt, czuję znużenie, czuje się wprost osaczona. Z każdej strony jestem bombardowana informacjami o "panoszeniu się" KK. Takie zawłaszczanie przez KK coraz więcej obszarów,napawa mnie niechęcią.
      Teraz ja się rozpisałam:)

      Usuń
  5. ludyczne haiku/?/ rymowane przyszło mi do głowy:

    joł, Kupała...
    zacna to pora...
    na miłość w krzaczorach...

    albo taki okrutny mini-skecz:

    - kochanie, co ty za akcje teraz odpierdalasz?...
    - szukam kwiatu paproci...
    - w moim kroczu???? a w pośredniaku byłeś?...
    - tam nie ma roboty dla ludzi z moim wykształceniem...
    - okay, już cicho bądź, nie tłumacz się teraz, rób swoje, kontynuuj, nie przerywaj...
    - jak tak, to tak...
    - AŁAJ, porąbało cię, nie tam!!!...
    - to ja już nie wiem...
    - żartowałam, Kupała jest debilu...

    pozdrawiać jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostry ten seks i w czynach, i w słowach. Kupała, to Kupała, w taką noc prawie wszystko wolno:). Prawie....
      Ludyczne haiku świetne:)

      Usuń
  6. Piekne te zwyczaje poganskie, chociaz osobiscie uczestniczyc czynnie bym sie bala, popatrzec, posluchac tak. Nawet tak piekny zwyczaj jak ten wianek ze swiatelkiem na wodzie nie dla mnie, bo balabym sie, nie tyle ze sie zaplacze w szuwarach, ale ze wpadnie w rece nielubianego chlopaka.
    U mnie zima, w dzien 15 a w nocy 10 stopni. Tutaj 21 czerwiec, czyli wczoraj, to najkrotszy dzien i najdluzsza noc, wiec od dzisiaj dzien coraz dluzszy. Dziekuje za zyczenia i Tobie tez zycze jak najwiecej milosci. Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty mieszkasz na drugiej półkuli, tak? Chciałabym mieć taką zimę podczas naszej zimy. Popatrz, styczeń, a w nocy 10 stopni ciepła. Bosko:)
      A ja bym sobie taki wianek puściła. I zaraz drugi... a co?! Czasem trzeba pomagać losowi:)

      Usuń
  7. Ale tu ślicznie u Ciebie.
    Akurat rok temu też pisałam o święcie Kupały, wiankach i kwiecie paproci, więc z przyjemnością przypomniałam sobie to wszystko. Plus to co Ty tu dodałaś.
    Masz piękny blog Jaskółko. Z pewnością będę Cię odwiedzać.
    Serdecznie pozdrawiam.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Stokrotko:) Dziękuję. Nie zawsze jest tu pogodnie, wesoło i przyjemnie, czasem , a może często, kiedy mnie tak zwana cholera zatrzęsie, jest mocno politycznie i nie tylko.
      Natchnienie na Kupałę wciska mi się corocznie. Może to przekora, żeby czymś przebijać jedyną słuszną opcje, a może piękno obrzędów pogańskich, które warto popularyzować?
      Takie wszystko magiczne, klimatyczne- ogień, śpiewy, ciepła letnia noc, wianki, woda i ten piękny kwiat paproci, który uparcie się ukrywa, i nie da się odnaleźć.

      Usuń
  8. Mój Wspaniały jest romantyczny inaczej i w sobótkową noc rozpędził towarzystwo, które upodobało sobie palenie w te noc opon. Bo to i dym był większy i efekty bardziej spektakularne.
    Ale i on nie oparł się urokowi pewnej ciepłej czerwcowej nocy nad kaszubskim jeziorem.
    Było i ognisko, i śpiewy, a ponieważ jezioro nazywa się "Małe Prosianki" zostało już na stałe przechrzczone na "Sprośnianki". Noc Kupały ma nadal moc.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Palenie opon- fuj! miał rację wspaniały, że przeprowadził akcję rozpędzania sobótkowych śmierdzieli.
      Była piękna pełnia:):) A teraz są ogromne upały:( I staram się nie zdechnąć z przegrzania:(

      Usuń
  9. Pogańskie wierzenia i obyczaje? Wystarczy słowiańskie. Co nie chrześcijańskie, to już pogańskie, w Wiki wszystkie skrzaty, plonki, utopce, to DEMONY.
    A mnie się Mokosz podoba, wcale jej do pogaństwa nie zaliczam. Nasze dziedzictwo nie zaczyna się ani nie kończy na kościele katolickim.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.