piątek, 17 czerwca 2016

Nazywają to spadkiem formy, bo tak najłatwiej. Trudniej, zamiast pochopnie definiować, przyjąć do wiadomości.

Moja decyzyjność mocno siadła. Za to uruchomiło się wahadło niepewności. Ciągle odchyla się w kierunku „za”, a potem siłą reakcji nabiera rozpędu w kierunku „przeciw”. Wahnięcia pomiędzy: „pisać- nie pisać' ; „cytować- nie cytować”; „wklejać- nie wklejać”. A to najważniejsze pojawia się coraz częściej: zamknąć blog i złapać oddech od „przymusu” prowadzenia- prowadzić dalej i kombinować tematy. Treści, które byłyby w miarę neutralne i nie naruszały niczyjej: a to godności osobistej, a to poglądów zgoła odmiennych, a to moralności rodem z polski XIX wiecznej, a to systemu wartości, z którego słynie jedyna słuszna opcja i nie naruszały, bozia wie, jakich rzeczy.
Chyba nie jestem wśród blogerów odosobniona w odczuwania takiej swoistej presji, dotyczącej prowadzenia bloga. Wiem, nie ma przymusu- to ja decyduję o częstotliwości i o tematyce wpisów. Teoretycznie i realnie tak powinno być. A nie jest. Już uwolniłam się od presji, którą odczuwałam na początku blogowania, presji pisania niejako w sposób, by nie „popsuć” sobie wizerunku. Nie chodzi o koloryzowanie, stawianie siebie w lepszym świetle, kreowania swego doskonałego „Ja”. Chodziło o to, by tak pisać, by nie prowokować komentujących do negatywnej oceny. Było- krótko trwało- minęło. Wszystkich nie zadowolisz, bo i tak, jak ktoś zechce, to nazwie cię feminazistką, kiedy mówisz o prawach kobiety do samodecydowania równocześnie nie popierając aborcji, albo ateoszują, kiedy krytykujesz postępowanie księży KK, nie mając takiego stosunku do wiernych.
Uważam, by nie pisać zbyt dużo o sobie i bliskich, o mojej pracy- kiedyś dostałam nauczkę, internetowy cham rozpowszechnił o mnie wyimaginowane w swoim zidiociałym mózgu, rzeczy. Zostałam oczerniona. To skutecznie wyhamowało we mnie chęć opisów tego, co się dzieje w moim domu i życiu. Myśl o pisaniu bloga ambitnego, porzuciłam już dawno, bo taki bardzo łatwo, z czasem, zamienia się w tragikomiczny.
W końcu wypracowałam w sobie postawę obronną, przestałam się przejmować tym, kto mnie jaką odbierze. Piszę oszczędnie, oględnie i tak zostanie.
Ale jestem zmęczona blogowaniem, znużona szukaniem pomysłu na blog, zniechęcona. Już nie interesują mnie dyskusje pod postami w różnych blogach. Przestały bawić gierki słowne.
Jestem polityczna, ale widzę, że to też nie bierze. Chciałam przedstawić propozycje nowych ustaw pisowskich, które to ustawy odbierają ludziom prawa, pozwalają pisiurom na zawłaszczanie mienia i powoli zrobią z nas społeczeństwo niewolników. Czy ktoś to tu przeczyta? Wątpię.
Nawet teraz, kiedy piszę ten post ,dzwonią mi w głowie dzwoneczki- uważaj, pisz tak, by się towarzystwo nie poczuło dotknięte, bo wystarczy słowo i….
Czy Wy też tak macie z prowadzeniem bloga?


20 komentarzy:

  1. Nie, jak tak nie mam! Owszem, też uznałem, że nie będę pisał o sprawach osobistych, bo też się to fatalnie skończyło. Ale za to prowokować – jak najbardziej jestem za, zarówno w sferze polityki, bo ten temat najbardziej się do tego nadaje, jak i w sprawach ideologicznych czy moralności (a raczej jej zakłamań i hipokryzji). Prowokować, prowokować, i jeszcze raz prowokować, o ile ma się ku temu dość zasadne argumenty i wyraziste, własne poglądy. Co mi tam, że ktoś się ze mną nie zgadza i jest nawet w stanie przewyższyć mnie swoimi argumentami. Byle to nie działo się na zasadzie chamstwa Uważam, że wtedy jest wszystko w należytym porządeczku. Mój sławetny kolega Jasiu zwykł mówić: jeśli rano wstajesz, a nic cię nie boli, znaczy się już nie żyjesz. Pisanie bloga ma boleć, wtedy wiesz, że to pisanie ma sens. Komplementy, choć miłe, są jak tort, którego nie sposób zjeść więcej niż kawałeczek. Bigosu, mocno przyprawionego, ciężko strawnego, można się (sorry za określenie) nażreć do bólu i jeszcze poczujesz błogostan.
    Ale to już moje osobiste zdanie.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bardzo rajcuje mnie prowokowanie. Chyba z tego wyrosłam. Natomiast jest sporo tekstów do wklejki pod wpływem solidnego wku...u. Politycznych, społecznych.
      A co do zakłamania i hipokryzji, spostrzegłam, ze coraz więcej ludzi chyba nie wie, co te terminy oznaczają, bo jakoś dziwnie nie przyjmują do wiadomości na czym takie zachowanie polega. Często reakcją jest autentyczne zdziwienie. Ręce opadają.
      Mam mnóstwo zdjęć, które też chciałabym pokazać, ale samo zmniejszanie ich zajmuje kupę czasu... chyba marudzę.

      Komplementy moi komentujący serwują z umiarem, za co im ogromnie dziękuję, bo chociaż lubię, to wolę szczerą, otwartą dyskusję bez słodzenia.

      Usuń
  2. Ej, ej, żadnego odpuszczenia blogowania- zabraniam!!!! Coraz więcej dobrych blogów pada
    właśnie z takich powodów. Przestałam się przejmować co się komu podoba- blog jest mój i mogę pisać co tylko mi się marzy.
    Masz maila- w ramach lektury uzupełniającej;))
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blogi padają, bo się formula wyczerpuje. Ja się śmieję, że tylko blogi robótkowe przetrwają, bo ich zasady są mocne jak granit.
      Ty akurat masz oba bardzo fajne. Ja już jeden zamknęłam, chociaż i ten, i tamten traktowały o czym innym, ale czasu nie starczało.

      Usuń
  3. Czy ktos to przeczyta? JA zawsze przyleze i przeczytam. Bo akurat nie pieprzysz glodnych kawalkow, nie slodzisz, a i swiatopoglad masz podobny.
    Ja na wlasnym blogu juz dawno przestalam sie hamowac. Pisze, co mi slina na jezyk przyniesie, lubie dyskusje pod postem. Ostatnio jednak dorobilam sie przykrego trolla, ktory lubi grzebac w moich otwartych ranach, a to sprawia bol.
    Dzisiaj np. zarzucono mi, ze lepiej opiekowalam sie psem niz wlasnym ojcem, ktory umiera z braku rzetelnej opieki medycznej w Polsce. Tacy ludzie powoduja, ze zastanawiam sie nad sensem kontynuowania pisania. Nie mam sily polemizowac z sadystami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doceniam, doceniam. faktycznie czytasz sumiennie i fajnie komentujesz. czasem zastanawiam się, czy po politycznej lekturze nie lecisz po krople na uspokojenie.
      Przeczytałam u Ciebie wszystko. Trolla wyciep i nie przejmuj się głupim gadaniem. Przecież to babsko ma jakąś sadystyczną przyjemność jak jej odpowiadasz. Chyba masz opcje=usuń komentarz.Bez słowa dlaczego, jakby nie było.
      Mnie ostatnio wlazł taki chamkowaty, zaczął od epitetu, skończył na groźbie. Wywaliłam komentarz i wywaliłam jeden post. Ja się z koniem-trollem kopać nie będę

      Usuń
    2. Wyciepalam w kosmos pod jednym z postow dotyczacych Kiry, za duzo mi bylo. Ale przylazlo znowu i dslej dokucza. Ja sie nawet domyslam, kto to jest i dlaczego mnie tak przesladuje.

      Usuń
    3. Ja czytałam dzisiejsze. Żenujący wpis. Hmmmm, to moze jej tak publicznie "pod włos"? Eeeeeeeeeeeeee awantura się zrobi i po co Ci jeszcze więcej nerwów. Wywalaj bez słowa to się znudzi.

      Usuń
    4. Do Anny Marii P
      Zaglądałem na Twój blog, nawet śledziłem awanturę i przyznaję byłem zniesmaczony. Według mnie na takie komentarze nie należy w ogóle odpowiadać, ale to tylko moja osobista opinia, z którą zgadzać się nie trzeba. Natomiast rozbawił mnie inny komentarz, którego fragment zapisałem sobie w osobistych notatkach, gdyż taki oksymoron rzadko się trafia. U Ciebie nie chciałem komentować, by nie urazić jego Autorki. Pozwolę sobie go przytoczyć: „Kochana Pantero....generalnie squrw nie ma granic, ale wiesz, wszystko zależy od kontekstu. Umarł mojej koleżanki mąż na raka prostaty, zdrowy 49- letni facet (...)” – nie wiem czy facet z prostatą jest zdrowy, ale wyszło kapitalnie...
      Łączę pozdrowienia.

      Usuń
  4. Jeśli o mnie chodzi to piszę raczej o swoich wszelakich przemyśleniach i obserwacjach. Ale czasem jak mnie coś zirytuje/zaciekawi/rozbawi itp. to piszę i o tym.

    Absolutnie masz rację, że wszystkim nie dogodzisz treściami prezentowanymi na blogu. Zwłaszcza teraz, gdy podziały Polaków zabrnęły tak daleko.

    Po sobie czasem widzę jak pisanie bloga stało się czymś na kształt pracy. Na pewno jest ona przyjemna, bo można poczytać różne wpisy, spojrzeć na świat przez chwile oczami innych osób. Są jednak dni, gdy komputer odpycha mnie od siebie na odległość niesamowitą, wtedy nie przymuszam się nawet do pisania, nie ma w tym sensu za wiele.

    Ogólnie gryzonie są bardzo fajne i ładne. Chciałem mieć kiedyś szynszylę, jednak patrząc po tym co przeżyłem jak koszatniczki odchodziły, to po szynszyli bym chyba nie doszedł do siebie.

    Otóż to, muzyka powinna być dobrana do nastroju. Na takie działania jak teraz są w Polsce najlepsze są jakieś gitarowe riffy. A ballady i tym podobne nuty są faktycznie dobre na różne wewnętrzne smutki i takie tam podobne. Ostatnio ze smutania ratował mnie nieziemski Johnny Cash. I to z sukcesami. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. widzę tu trzy wątki...
    pierwszy to owa "presja", o której wspomniałaś na początku... trochę widzę to inaczej... tu chodzi bardziej o to, na ile się tworzy "swoje", na ile "pod kogoś"... to "pod kogoś" może przybierać różne formy i różne za tym mogą stać motywacje... akurat Ty wspomniałaś o obawie przed negatywnymi opiniami i reakcjami... ale równie dobrze może to być chęć pozyskania aplauzu... generalnie to jest tak, że chyba niewielu ludzi ma kompletnie wyrąbane na informacje zwrotne od otoczenia, więc mają one pewien wpływ na ich twórczość... kanał zaczyna się jednak dopiero wtedy, gdy ktoś za bardzo się tymi informacjami przejmuje, gdy przywiązuje do nich zbyt wielką wagę... można wtedy umownie to nazwać "komercjalizacją" bloga... najczęściej to występuje u blogerów, których ambicją jest wyłapanie jak najwięcej wejść i komentarzy /tzw. "zbieracze lajków"/... ale przecież Tobie chyba ta choroba nie grozi?... nie zauważyłem żadnych niepokojących objawów...
    wątek drugi, czyli sprawy prywatne... akurat mamy oboje dość podobne doświadczenia z tym samym osobnikiem nie dość, że chorym psychicznie, to przy okazji nadzwyczaj podłym... tak naprawdę, to nie ma czym się przejmować, bo postacie, które stworzył zniekształcając strzępy informacji i dopisując im zmyślone cechy, ich właściwości tak daleko odbiegają od pierwowzorów, że nie mają one z nimi nic wspólnego, tylko nicki zostały te same... niemniej jednak to owe strzępy informacji posłużyły mu za pożywkę do dalszego przetworzenia i miotania hejtem... hejterstwa w necie jest wiele, ale ten nam znany jest zaiste klinicznym przypadkiem, nawet wśród hejterów...
    nie jest to jednak powód, by rezygnować z pisania o sobie, jeśli ktoś nadal ma taką potrzebę... wielu blogerów, którzy prowadzą blogi zawierające treści prywatne, bardziej osobiste, po prostu zmienia formułę na blog zahasłowany "tylko dla wybranych, zaufanych" i problem hejterów mają z głowy...
    na koniec, temat trzeci... tak naprawdę to nie ma znaczenia, jak to nazwiemy... spadek formy, brak weny, kryzys twórczy, wypalenie, czy jakoś tam inaczej... najogólniej polega to na tym, że nie chce się blogować... przyczyn może być milion, zapewne początek lata ma na to spory wpływ, to już wiem z wieloletnich doświadczeń i obserwacji... tylko pytanie, czy warto z tego robić problem?... skoro się czegoś nie chce, to naturalnym jest, że się to robi rzadko lub wcale... jak się znowu zachce, to się będzie robić, tak?... pierwsza i bazowa zasada blogowania brzmi: "nic na siłę!"...
    pozdrawiać jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
  6. Johnny Cash na smutasa? W dodatku akustycznie? No nie wiem, jego ballady są tak nastrojowe, że raczej na wyciszenie, a nie na smutasa. No, ale każdy leczy smutasy inna muzyką. Ja puszczam na ful mocnego rocka.Zagłuszam wtedy tego smutasa.
    Kiedy miałam straszliwego doła finansowego, oglądałam się za dodatkowym zarobkiem. W planach była hodowla szynszyli. Już obmyślałam, gdzie, jak, kiedy naszła mnie myśl, że przecież będę musiała ostatecznie się z nimi pożegnać, kiedy....brrrrr. Nigdy w życiu. Z tego samego powodu przestałam hodować króliki.Niestety, albo na szczęście, już na początku same padły, bo złapały paskudną, króliczą chorobę.
    Cały czas zastanawiam się, jak pisać, by uwypuklić problemy, które dałyby do myślenia i jednej, i drugiej stronie. Ale do tego trzeba dobrej woli- do pojednania, a tej na razie w narodzie brak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. łał @p wcisł się :):):):):) i teraz powstaje "chaos". Moja odpowiedź przed @P to do mozaiki:)@P będzie następny:)

      Usuń
    2. @P nic dodać, nic ująć. Trafiłeś w 10tkę, czyli trafiony-zatopiony.

      Małe uwagi jednak są:
      - komercjalizacja- nie, żadnych lajków. Zauważyłam, że odkąd wyszłam na prostą z tą cholerną depresją (o ile wyszłam, bo to choroba nie do wyleczenia), to do różnych niefajnych wpisów podchodzę z dystansem. Wniosek- odbiór złych treści zależy od nastawienia psychicznego, przynajmniej u mnie.Teraz odczytam i spokojnie przechodzę, albo spokojnie dementuję. Kiedyś, po przeczytaniu negatywnych treści wpadałam w panikę i koniecznie musiałam prostować, co jeszcze gorzej działało na moją psychikę. Kiedyś trolle dostawały odpowiedź, teraz bez słowa kasuję.
      Jest jeszcze presja, która pozostała z czasów mojej pracy zawodowej, ale powoli i z tego się wyzwalam. Do słów Tomasza z Akwinu, które zawiesiłam jako motto, dodaję jeszcze: "i nie muszę się na wszystkim znać (czego wymagali uczniowie i przełożeni, bo przecież belfer to alfa i omega), i mam prawo do pomyłek". Amen:)

      PS. Nie chcę kodować. Zawsze zakładałam, że mój blog będzie otwarty dla wszystkich i tak zostanie.

      Usuń
  7. A propos internetowych chamów - pewien frustrat jest w swoich chorych urojeniach zwyczajnie śmieszny: Antysocjal bis - Błahe,ważne,najważniejsze. 5 czerwca 2016.
    Mija

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli to Ty, Mija, to stawiasz sprawę bardzo otwarcie. Jeżeli ktoś się podszywa, to niezła prowokacja. Obojętnie- jak ktoś chce, to niech czyta. Kompletne bzdury i kompletne kłamstwa. Tak się w tym zapędza, że faktycznie wywołuje już tylko uśmiech litości. Różowy wyraźnie ma coś nie teges z rozumem i tyle.

      Usuń
  8. Tak,Jaskołko to ja,nie potrafię się zalogować,ostatnio piszę ze smartfona.
    ów osobnik jest wiecej niż żałosny,jakkolwiek uważam,ze są jakieś granice bezczelności i bezkarnosci.
    Nawet w internecie.Dewiację psychiczną można i trzeba leczyć.
    Mija

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, ma grono klakierów i ich komentarze rajcują go i pobudzają do pisania dalszych nonsensów oraz wrednych tekstów. W pisaniu sekunduje mu "asystentka", a czasem sama coś skrobnie. Dobra, bo nie mam już ochoty pisać o ludziach, którzy maja poziom zachowania i intelektu poniżej dna.

      Usuń
  9. Mnie pisanie bawi, odpręża, pomaga w oswojeniu rzeczywistości. Może jestem samolubem, ale robię to przede wszystkim dla siebie. Pamiętam jak bardzo byłam nieszczęśliwa pisząc wypracowania, ograniczały mnie wymagania, pisz na temat, stylistycznie, nie zaczynaj od a, więc, ponieważ. Pisząc mam poczucie wolności, staram się nie obrażać, nie wyśmiewać może delikatnie ironizować.
    Komentarze lubię i doceniam, czekam na pierwszego trolla, pewnie się doczekam.
    W wieku w którym jestem znam swoją wartość i nie łatwo mnie zdenerwować.
    Pisz Jaskółko, nie rezygnuj z tej odrobiny wolności dla myśli, autocenzura zawsze nam towarzyszy tak już jest skonstruowany człowiek, że chce się podobać i co z tego, nawet najbliższy człowiek nie ma dostępu do zakamarków naszych najgłębszych tajemnic.
    Nie odczuwam presji wręcz przeciwnie odczuwam wolność mogę pisać, a nie muszę, mogę tu być, a nie muszę i nikt mi nie wystawi oceny która niesie za sobą jakiekolwiek konsekwencje.
    O przepraszam chyba, że "dobra zmiana" się zainteresuje, ale wychodzę z założenia, że w więzieniu też można być wolnym.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miejmy nadzieję, że 'dobra zmiana' nie zainteresuje się. Chciałabym, żeby już ten cyrk się skończył.
      Coś się porobiło, za ja nie potrafię pisać dobrych tekstów- takich do czytania na blogu. Zawsze pisałam dobre wypracowania, nie miałam problemu i z pisaniem na temat, i z ortografią, i ze stylem. A potem przyszła praca naukowa i... lekkość się zgubiła:(
      Trolla się doczekasz, a jak się nie doczekasz, to tylko powiedz, mogę zrobić Ci trpllowata/trollerską zadymę:):):):):)

      Usuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.