sobota, 23 lipca 2016

Cyganeria

Styl nazywa się gipsy, bohemian lub boho. Przy czym boho to bardziej styl niezwykle barwnych hippie- kolorowe materiały, koraliki, skóra, frędzle, hafty, falbany, strzępienia. Natomiast bohemian nawiązuje do czasów artystycznej bohemy początków XX wieku- hafty, koronki, perły, frędzle, pastelowe kolory lub nasycenie kolorami. Gipsy to cygańskie kolorowe chusty, falbaniaste spódnice w kwiaty, korale, grzebienie we włosach, bransoletki i kolorowe wozy w taborach. Ogólnie ma być kolorowo, różnorodnie, bogato w drobiazgi- jednym słowem, wielki stylowy eklektyzm. 
W hafcie styl ten charakteryzuje się stosowaniem różnych technik, różnych ściegów. Haftuje się na pozszywanych, różnorodnych kawałkach tkanin. Haft można łączyć z aplikacjami, haftem koralikowym, koronkami, wstawkami, koralikami itp.
Bardzo mi się ten styl podoba, bo ma coś w sobie z szaleństwa patchworków crazy, ale nie wymaga aż takiej pomysłowości i drobiazgowości, jak ten ostatni. Elementy w gipsy są większe, a haft bardziej jednorodny tematycznie. Niemniej, można sobie tutaj pofolgować fantazji i poszaleć z łączeniami.
Spróbowałam i wyszła poducha.
Całość prezentuje się tak. To niebieskie- cieniutki jeans. Do niego doszyłam kawałki tkanin w odcieniach szarości, w drobny wzór i o różnej gęstości. Piszę o gęstości, bo miało ona wpływ na trudność haftu. Całość obszyta falbanką z 1/2 "zdobycznego ", jedwabnego szalika. Przy okazji nauczyłam się szyć za pomocą stopki do marszczenia materiału. Super stopka. Pomarszczyła równo i szybko.

Środek. Wszystkie moje dotychczasowe hafty to wielki poligon techniczny. Kiedy zabieram się do haftowania, to zawsze wprowadzam jakiś nowy ścieg, lub technikę. Tu też tak było. Postanowiłam przećwiczyć haft wstążeczkowy. Naiwna myślałam, że jak trochę o tym hafcie poczytałam, przejrzałam filmiki instruktażowe i pooglądałam sposób haftowania krok, po kroku, to już będę haftować wstążkami jak ta lala. Nic z tego. Już na wstępie wybrałam za szeroką wstążkę. Dodatkowo zaczęłam haftować igłą o stępionym końcu- ekstra do takiego haftu. No tak, może w luźnym materiale poszłoby jak należy. Ale na tym jeansie za cholerę ta igła ze wstążką nie chciała się przecisnąć. Wzięłam igłę z ostrym końcem i jakoś kwiaty wymęczyłam. Reszta haftu na kwiatkach poszła dosyć łatwo. Dookoła kwiatów nahaftowałam pajęczynę w białym kolorze i wykończyłam ją francuskimi pętelkami. Nadało to haftowi lekkości i zapełniło środek. Liście są haftowane tradycyjnie haftem płaskim. Pączki kwiatowe to owijki między wstażkowymi listkami.
Zafascynowana haftem rococo, znalazłam kiedyś wzór z ptakami. Najpierw chciałam je wyhaftować haftem cieniowanym. Jednak coś mnie podkusiło, żeby spróbować owijkowym, który już dosyć dobrze opanowałam w wersji podstawowej. Rany boskie, haftowałam owijkę za owijka, a miejsca do zahaftowania ciągle było dużo. Nie pokusiłam się o policzenie, z  ilu  owijek jest wyhaftowany ten ptak.
Miałam też kłopot z dobraniem kolorów nici. Zależało mi, aby każdy ptak był w innym. Wszystkie są haftowane nićmi Anchor Multicolor, w różnych odcieniach.
Ten jest w odcieniach błękitu, różu i szarości. Wszystkie ptaki  mają  szyje haftowane muliną jednokolorową  (Ariadną).
Nie zauważyłam, że jakaś paskudna nitka została i (sory) zdjęcie jest z tą nitką. Ten jest w brązach i kremach.
Dookoła haftu przyszyłam wstążkową lamówkę i na niej zrobiłam haft ściegiem piórkowym. W załamaniach ściegu są białe, francuskie pętelki. Na końcach wyhaftowałam wstążeczkowe listki i wykończyłam je wydłużoną pętelką francuską (?) (pistils- nie wiem, jak to na polski przełożyć). Między listkami wyhaftowałam wstążeczkowe małe róże. I tu się powtórzyła historia taka, jaka była przy dużych kwiatach. Męczyłam się haftując te różyczki tak gdzieś do połowy drugiego boku. Przeciąganie przez materiały (a były one o różnej gęstości, jeden bardzo zbity), to jak kara boska- trudność sprawiało to, że trzeba było przeciągnąć kilka warstw wstążki złożonej w harmonijkę. I już myślałam, że chyba spruję, a potem coś innego wymyślę, gdy...natknęłam się na jakiś blog, gdzie autorka napisała, iż ona przed haftowaniem zawsze wstążeczki pierze. Noż... w mądrych książkach, które posiadam, a są one skarbnicą wiedzy o hafcie, nie znalazłam takiej prostej recepty na zmiękczenie wstążek.  Przypuszczam, że autorki poradników haftują li tylko miękkimi jedwabnymi wstążeczkami i na myśl im nie przyjdzie, że jest taki kraj, w którym Polki mają do dyspozycji twardawe wstążki atłasowe lub satynowe, a jeśli trafią na jedwabne, to ceny ich są horrendalne.
No więc... no więc przeprałam moje wstążki, wypłukałam w płynie zmiękczającym, przeprasowałam wilgotne i nareszcie poleciało do przodu.
Rogi wykończyłam bukiecikami białych róż, haftowanych tradycyjnie na okrętkę, na nicianym pajączku.Jeszcze raz całość

I to by było na tyle.






21 komentarzy:

  1. ^_^ O kurczaki jestem pod wrażeniem tych wszystkich detali jak i ogólnego obrazu dzieła. Jak dla mnie to czarna magia rzeczy powiązane z rękodziełem. Jak do tej pory jedynie zajmowałem się w przeszłości malowaniem nieco i wycinankami na kolaże dość proste. I w sumie bardzo słusznie, że masz hobby, które dodatkowo uczy pokory (ja to bym z moim charakterem zaraz wszystko rozniósł po niepowodzeniu pierwszym), ale i uspokaja pewnie. Mnie zadowala pisanie wierszy, czasem namalowanie czy narysowanie czegoś, a przede wszystkim czytanie i słuchanie zacnej muzyki. Bo jak widzę ile jeszcze zespołów mam do odkrycia to nie mogę się po prostu doczekać na ten moment. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wycinanki potrzebują cierpliwości i pewnej ręki. Tu nie ma miejsca na krzywizny. Malowanie to też fajna sprawa. Niedawno dowiedziałam się od koleżanki, która trochę maluje amatorsko, że teraz można kupić gotowe już, zaimpregnowane, z podkładem, materiały do malowania. Tylko naciągnąć na ramę i malować. Mnie zawsze przerażało to przygotowywanie wszystkiego przed malowaniem.
      Pisanie wierszy jest bardzo osobiste. Lubię czytać w samotności, ale nie lubię uczestniczyć w wieczorkach poetyckich czy spotkaniach z poetą. Zawsze wyczuwam w nich jakieś zażenowanie, a szczerość nie do końca szczera.
      O tak, dobra muzykę tworzyło wiele wspaniałych zespołów. Odkrywam je na nowo i nie potrafię się nasłuchać.

      Usuń
  2. Czytajac fachowe okreslenia sciegow i technik, mialam wrazenie, ze czytam po chinsku. Ale przeciez nie musze znac sie na wszystkim. Najwazniejsze, ze efekt powalil mnie na kolana, wpedzil w stupor oraz wywolal efekt WOW. No BOMBA!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie Ty jedna czytałaś po "chińsku'. Na początku ja też znałam tylko parę ściegów-tych najprostszych.Krzyżyki, za i przed igłą, taki do obszywania dziurek, haft płaski, cieniowany i łańcuszek. Od niedawna przegryzam się przez wiedzę hafciarską i ciągle jestem wręcz zszokowana ilością ściegów oraz technik hafciarskich. A działam na zasadzie: "I chciałabym, i boję się". Ćwiczę różne ściegi, a potem dochodzę do wniosku, że melepetą jestem i chyba nigdy nie będą one takie jak na zdjęciach na Pintereście. Potm po raz kolejny odkrywam, że nie tylko ścieg trzeba umieć, ale mieć odpowiednie nici, igły i materiał, bo w nich leży tajemnica. Często też te piękne hafty wykonują zawodowe hafciarki. Jasne, że zazdroszczę umiejętności- wpadam w kompleksy, jednak zaczynam oswajać się z myślą, że moje są "moje" czyli koślawe, ale niepowtarzalne.

      Usuń
  3. O Matko!!! A mówiłaś, że do koralików nie masz cierpliwości:)), tu dopiero trzeba mieć anielską cierpliwość, by ogarnąć całość. Jestem pod wrażeniem i pomysłu i ilości detali, które wykonałaś. Piękna poducha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy koralikach, bardziej niż cierpliwość, trzeba mieć wiedzę o tworzeniu z nich biżuterii. Jakoś nie mam melodii to takiej działalności, co nie znaczy, że nie podziwiam Waszej cierpliwości:)
      Tu jest mniej detali niż przy ostatnim crazy. Zamysł był taki, że ma być w stylu gipsy, ma być centralny kwiat i na pewno ptaszory. Ta lamówka powstała w ostatniej chwili,bo brakowało mi wykończenia całości. Najpierw wstążka i haft na niej. A potem nagle zrobiły się ubogie rogi. Dohaftowałam bukiety z białych różyczek.

      Usuń
    2. Z koralikami mam podobnie, próbowałam ale nie "wciągnęło" mnie:) Piękne te hafty, inwencję twórczą masz niesamowitą.

      Usuń
  4. Kiedy czytalam i podziwialam Szalone Pawie myslalam wlasnie jakie piekne mozesz miec poduszki, czy to na kanapie, fotelu, czy krzesle. No i jest przepiekna poduszka, wlasne dzielo, dla mnie opis wykonania w zasadzie zrozumialy, ale samo wykonanie niemozliwe. Pamietam z dziecinstwa kiedy chodzlam z mama do krawcowej i moglam ogladac te przerozne skrawki materialow, bylo ich tak duzo i byly piekne, juz samo laczenie ich jest tworzy cudo. Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poduszki to dopiero teraz mogę wystawiać, bo przedtem Bezka robiła porządki. jedną poduchę ubieram w taką zwyczajną poszewkę i to jest poducha dla Bezy. Nasz kanapowiec kładzie się na wersalce i kładzie łepetynę na tej poduszce. Pozostałe poduchy ubieram w haftowańce i Beza wie, że są one nietykalne. Podałaś mi pomysł. Mam znajomą krawcową. Poproszę ją o ścinki.

      Usuń
  5. Haft wstążeczkowy jest u nas nieco skomplikowany- trzeba mieć dobre znajomości w pasmanterii, żeby dostać pożądany rodzaj wstążeczki. Najlepsze są te robione z tego samego materiału jak kiedyś dziewczęce wstążki do włosów. Jest też spory problem z...szerokościami tych wstążeczek.Ostatnio gdy siedziałam w "kąciku jadalnym" u swojej córki, to wprost nie mogłam uwierzyć, że kiedyś sama zrobiłam te 3 obrazki, które u niej wiszą. Do ścisłych materiałów przy wstążeczkach dobrze jest mieć tzw. punktak, bo on jest na końcu ostry (zabrałam mojemu, z narzędzi). Podziwiam Cię, że
    wypełniałaś kształt ptaków owijkami- to niemal syzyfowa praca.
    A tak ogólnie- poducha wyszła super!!!! Jedwabna falbana nadaje jej lekkości. Białe różyczki- tak dobre,że w pierwszej chwili zastanowiłam się, w którym craftowym sklepie je nabyłaś, bo z reguły są w nich tylko maluśkie.
    Bardzo mi się ta poducha podoba!!!! Musiałaś chyba długo ją robić, bo tu mnóstwo jest tych elementów. Masz więcej cierpliwości ode mnie, wiesz?????
    Serdeczności;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te róże są łatwe i zawsze wychodzą, bo można je poprawiać na bieżąco.mają około 1,5 centymetra każda. Reszta nie jest idealna- ja nie jestem maszyną do haftowania, a haft ręczny zawsze ma usterki typu: "prosto i równo". Zresztą, staram się, ale tragedii nie robię, kiedy coś się 'skrzywi". Byle nie drastycznie:):):)To jest dla mnie. Gdybym robiła na sprzedaż, to pewnie skończyłabym wiele kursów, gdzie uczą techniki, doboru materiałów, nici, rodzaju ściegu, tzw. knifów hafciarskich i w ogóle wszystkiego na temat haftów. Byłoby równiuteńko, pięknie i.... czasem nudno, ale co kto lubi:)
      Wstążki mają milimetrowe różnice. Kupuję taką na 6 milimetrów w jednym sklepie i w drugim też na 6 milimetrów. Potem wychodzi różnica jednego milimetra. Nici do haftowania z tym samym numerem= jedna partia w odcieniu takim, a druga już ciut jaśniejsza. Wstążeczki satynowe jednostronne i dwustronne, jak nie popatrzysz dokładnie, co bierzesz do ręki, to w hafcie wyjdzie różnica, a na oko to jej nie widać. Najlepsze do haftu są wstążki jedwabne, ale nadal nie można ich kupić w polskich sklepach. Wprawdzie namierzyłam jeden i nawet kupiłam te wstążeczki, ale jest tylko 5 kolorów, a za metr płaciłam tyle, co za 4 metry satynowej. Materiał dla bogatych:)Wykorzystuję to, co mam w domu, a tylko dokupuje wtedy, kiedy się coś kończy.
      Dziurki robię przecinakiem do dziurek albo szydełkiem. Po wypraniu wstążek już nie trzeba było specjalnie robić otworków. Najlepiej wstążeczką haftuje się na luźniejszym lnie, ale on też piekielnie drogi.
      Owijki bardzo szybko się robi i świetnie wypełniają przestrzenie. Problem w dopasowaniu ilości nawojów do długości wzoru. Jest na to rada, ale po pierwsze- trzeba mieć tamborek na stojaku, bo brakuje ręki,po drugie- długo to trwa. Nawijam na wyczucie. Jak za dużo, to się skręci i nie wyjdzie prosty haft, jak za mało, to nawijka jest niepełna.
      Nie robiłam poduchy długo. Wprawdzie z przerwami, ale nawet miesiąca mi to nie zajęło. To się szybko haftuje. Każdy ptak zajął mi, tak pi razy drzwi, po dwie godziny.Jeszcze szybciej haftuje się elementy wstążeczkowe.

      Zastanawiałam się na tą cierpliwością. Kiedy mnie praca znudzi- odkładam, ale dosyć szybko do niej wracam. Haftuję w przerwach między pracami sklepowymi i domowymi. Posprzątam dom- trochę pohaftuję, potem gotuję obiad i też trochę dziubdziam, wieczorami też trochę... to nie jest cięgiem, bo pewnie wściekłabym się po godzinie. Zmieniam też hafty. Trochę tego, trochę innego i tak to leci.
      Aktualnie mam dwa na tapecie- krzyżykowy i płaski.

      Usuń
  6. Wiesz te rzeczy artystyczne to raczej amatorsko wykonywałem, ale nie przeczę, że sprawia mi to pewną radość. Ale najlepiej czuję się pisząc wiersze czy opowiadanka jakieś proste. Co do wieczorków poezji to masz sporo racji, według mnie takie sytuacje były dobre za czasów ,,Skamandra" na przykład, cała kawiarnia dostosowana właściwie do poezji, a dziś odczyty odbywają się w słabych miejscach.

    Mnie kieruje na dobre zespoły pismo ,,Teraz Rock", w nim jest wiele wkładek dotyczących starszych zespołów. Ale też mam już pewne grupy do których lubię wracać.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie wycinanki mogą tworzyć niezłą domową galerię. Zaczęłam wieszać swoje prace w pokoju na jednej ścianie.Dlaczego miałabym je chować do szuflady? Jeżeli ktoś uzna to za głupie, albo się nie spodoba, to i tak jest to w moim domu, a nie w jego. Jeżeli może istnieć sztuka prymitywna, to dlaczego moje "prymitywy' nie mogą zdobić ścian w moim domu? Myślę, że czas zmienić nastawienie do rękodzieła domowego.
      Rękodzieło artystyczne, ludowe ma swoje uznanie, natomiast to domowe najczęściej jest lekceważone.

      Poezja była chwytna w czasach, kiedy nie było telewizora i komputerów. Poza tym, gdzieś zanikła wrażliwość na słowo. Przypuszczam, że sposób nauczania poezji, a raczej przekazywania wiedzy o poezji w szkole jest niedobry. Na szczęście nie musiałam już wymagać od uczniów, przy analizie wiersza, "Co autor miał na myśli", ale, przyznam, że często trudno było trafić z poezją do uczniów. Dzieci pracują na konkretach, nie mają wyobraźni odpowiedniej do odbioru środków poetyckich. Dla nich wiersz to znowu nudzenie.
      Prawdopodobnie czasy "Skamandra" to czasy snobizmu artystycznego- wybadało "bywać' i wypadało "znać się"- bardzo chciałabym, by taki snobizm zagościł wśród współczesnych Polaków.
      Czytam wiersze na blogach, ale nie komentuję. Przeczytam i swoje sobie przemyślę:)
      Ja szukam muzyki na YT, a potem od utworu, do utworu znajduję zawsze coś interesująceo, nowego, czasem niebanalnego. To dotyczy różnych gatunków muzyki.

      Usuń
  7. Śliczna... niby na igłę nie szczekam ale do końca bym osiwiała!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiadomo, czy nie wciągnęłoby Cię. Kiedy patrzysz, jak powoli zaczyna się coś z zamysłu wyłaniać, to nabierasz ochoty na jeszcze. Jak mnie nudzi i nie chce mi się-odkładam. Potem wracam i znowu kawałek robię. Mam takich prac porozpoczynanych kilka.

      Usuń
  8. Ciekawe jest w tym miejscu to, że domki są przerobione ze starych domków z tego ośrodka PKP, jak się uda wlepię zdjęcia.

    Tu jest na razie mało osób, ale trochę balują i śpiewają po nocy. Ale można w ciągu dnia zaszyć się w lesie czy nad jeziorem z dala od tłumu.

    Zawiesiłem dwa swoje obrazki u mnie w pokoju i jak na razie nie wracam do malowania/rysowania. Pewnie, masz rację co do wytworów naszych rąk, jeśli nam się podobają to jest bardzo ważne, a zdanie innych to już inna kwestia właściwie.

    Tak chyba jest jak piszesz, że uczniowie czy młode osoby obecnie mają zupełnie inne zainteresowania niż poezja. Ba część nawet nie czyta książek, choć na rynku jest dziś tyle książek wszelakich, że każdy dla siebie coś musi znaleźć.

    Po lekturze książki o grupie ,,Skamander" też w jakiejś mierze zatęskniłem za takimi sytuacjami kulturalnymi jak w niej przedstawione. Ta barwność postaci, mnogość talentów wśród bywalców kawiarń czy podobnych miejsc tamtego świata. Cud miód. :)

    Ja tam muzyki szukam na różnych polach i w różny sposób. Ale często mam właśnie tak, że od jednego zespołu do drugiego idąc poznaję po drodze kilka innych, podobnych stylistycznie.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie ktoś miał bardzo dobry pomysł i wykonawce na te domki. Często trzeba pomyśleć, zanim się coś zburzy, bo stare też może się nadać. A takie stare jest klimatyczne i niepowtarzalne.
      Czy swoje wiersze zbierasz w jakieś cykle? Może warto zastanowić się nad wydaniem? Chyba, że są tak osobiste, iż nie chcesz.
      Wybór muzyki często zależy od nastroju. Błądzę po YT, puszczam kawałki i nagle olśnienie- na dzisiaj to jest TO:)Ale zdarza się, że puszczam to, co właśnie chce usłyszeć.

      Usuń
  9. Zachwycająca poduszka. Jestem pod wrażeniem Twojego dzieła.
    Cudo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Jedna z wielu a pewnie będą następne. I może jeszcze w innym stylu:)Czas na poduchę w stylu jakobińskim, ale najpierw pokażę "makatkę" w tym stylu, która powstała do kompletu.

      Usuń
  10. W tym właśnie jest rzecz, że w tym miejscu wykorzystano idealnie stare domki pod nowe. Widziałem kiedyś w Bieszczadach chyba całe opuszczone i zniszczone duże osiedle, co niemal jak miasteczko funkcjonowało kiedyś. Szkoda, że nie wszędzie da się tak rewitalizować miejsca ciekawe, z historią.

    Zbieram je w katalogi rocznikami, kiedyś myślałem nad wydaniem, ale na razie jeszcze uważam, że się muszę doskonalić.

    Teraz do muzyki można na różne sposoby docierać, szukać po podobnych propozycjach, po nastroju itp. itd. Co się niemal zamarzy tylko. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie będzie jeszcze trudniej, bo teraz nowe dziwne ustawy wychodzą. I często niekorzystne dla zwykłego obywatela.
      Czy można się doskonalić w pisaniu wierszy? Pewnie tak, ale ja uważam, że pierwsza wersja, ta spontaniczna, jest najbardziej szczera:)

      Usuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.