piątek, 1 lipca 2016

Pieski, psinki, pieseczki


24 komentarze:

  1. Czuje to az za dobrze na wlasnej skorze :(

    OdpowiedzUsuń
  2. 16 sierpnia 2010 roku odszedł Flik i masz rację - każdy dzień bez niego jest stracony. Tęsknię, ale, ponieważ jestem idiotką, to właśnie za nim, nie za jakimkolwiek psem.
    Głaski i łaskotki dla Bezki , a dla Ciebie tylko samych miłych chwil w ten weekend;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też ciągle wspominam Zuzę. Kochana, mądra suka. A przedtem, w dzieciństwie była Czarka. Ile ona łez nazbierała w futro, ile głasków radości... A potem był pekińczyk Agat-17 lat był z nami. Też cudo psie. Mądry, spokojny i bardzo ładny, bo był lekkim mieszańcem i nie miał takiego złośliwego pyszczka, jakie mają pekińczyki. I jeszcze Ciapek- syn Agata. Zołza, ale kochany. To moje psy, bo w domu rodzinnym były wyżły, bernardyn, seter irlandzki, wilczury,sznaucer olbrzymi, szpic (biały jak śnieg) i jamniki. Wszystkie już w psim niebie.
      A teraz jest Bezka. Muszę stwierdzić, że z wszystkich moich psów, ta jest najinteligentniejsza, a przecież każdy z nich był nadzwyczaj mądry. Może to geny, a może świadomy, "ludzki", sposób wychowywania psa od szczeniaka?
      Pewnie i jedno, i drugie.
      Pomiziałam, pogłaskałam.

      Usuń
  3. Witaj, Jaskółko.

    My mieliśmy takiego Motylka - ponad sto kilo żywej wagi. Bernardynek to był. Gdy go pożegnaliśmy, nie chcieliśmy następnego psa. I pewnie tak by zostało, gdybyśmy w listopadzie nie znaleźli przywiązanego do drzewa około dwutygodniowego nieszczęścia. Nie chcesz wiedzieć, jak wyglądało... Teraz jest zdrową, kochaną psiunią :) Chyba nasz dom czekał właśnie na nią, bo od śmierci Motylka minęło dobrych kilka lat.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chcę wiedzieć, jak wyglądało, ale domyślam się, że potrzebowało szybkiej pomocy. Dobrze, że u was znalazło dom. Szczęśliwy pies:)

      Usuń
  4. To prawda. Już od prawie 8 lat mam takie dni stracone. Ale mojemu odchodzącemu na niebiańską łączkę pieseczkowi /suczce Lassie/ przyrzekłam że go nie zdradzę i nie pokocham innego.
    Więc tylko tęsknie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasza Zuza też miała być ostatnim psem w naszym domu. Starzejemy się, a pies wymaga kondycji. Beza znalazła się u nas jakby przypadkiem, a moja kondycja wyraźnie się przy niej poprawiła. Niemniej ona będzie naprawdę ostatnim psem- przynajmniej moim i Jaskóła. Nie wiem, czy Młodzi zdecydują się na psa, wiedząc, że trzeba mu poświęcić dużo czasu.

      Usuń
  5. Mój Aron był jedyną istota na tym ziemskim padole, który nigdy do mnie o nic nie miał pretensji, i który był na każde zawołanie. Drugiej takiej straty bym nie zniósł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po stracie Zuzy, też postanowiłam, że już nie będzie psa, bo odejście kochanego zwierzaka strasznie boli. Stało się i jest Beza. Nie można było jej nie wziąć.

      Usuń
  6. Moj psiak to Jack Russell, jest piekny, bialy, tylko gdzieniegdzie czarne plamki, uszka czarne, jedno opadniete, mordka czarno-biala, mimo smiesznie sympatycznego wygladu charakterek ma typowego egoisty-cwaniaka. Byl juz dorosly kiedy stal sie moj, w papierach nazywa sie Cesarz tyle ze po angielsku, ale ja wole go jako Pikus, ma duzo lat, prawie 14, ale ciagle w zachowaniu jak mlodzik. Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój pies ma taki łobuzerski wyraz mordki, jak nasza Beza. Pooglądałam sobie zdjęcia w Necie tej rasy. To taki bardziej zabawowy pies :):):)I imię Pikuś do tej rasy bardziej pasuje niż Cesarz. 14 lat u psa to dużo, ale może ta rasa ma w genach długowieczność? Oby:):)

      Usuń
  7. niestety jako kociarz /choć również sympatyk psiaków/, nie mogę tego samego powiedzieć o kocie... bo kot czasem ma Bardzo Ważne Kocie Sprawy "na mieście" i nie ma wtedy czasu poświęcić nam nawet minuty w ciągu dnia... i to trzeba zaakceptować, co więcej, polubić w kocie, bez tego kociarz nie jest prawdziwym kociarzem...
    pozdrawiać jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam psa, który lubił załatwiać swoje sprawy przed obiadem. Znajdował w płocie dziurę i maszerował w świat. Najczęściej wynikiem tych wycieczek były szczeniaki u zaprzyjaźnionej suki (zawsze ta sama). Mając na uwadze, ze psy lubią się w określonych porach roku włóczyć, miałam potem same suki.
      bardzo podobny charakter do kociego mają pekińczyki. To one dyktują, kiedy można je głaskać i on e decydują, czy może człowiek w danej chwili się nimi zająć. Nie życzą sobie ingerencji we własne sprawy i nagabywane lubią ugryźć.Dlatego mają złą opinię, jako psy. A one są tylko bardzo niezależne.

      Usuń
  8. Wydaje mi się, że można w ten sposób do każdego zwierzaka podejść. Jak miałem koszatniczki, to w sumie też mogłem wtedy powiedzieć, że dzień bez koszatniczki, to dzień stracony. Ale mam nadzieję, że sobie dobrze urządziły wszystko na tamtym świecie (koszatniczkowym znaczy).

    Trzeba się cieszyć z tego sukcesu na Euro, mam nadzieję, że w przyszłości będzie jeszcze wiele szans na takie emocje i radość.

    Aj tam, nie ma co o polityce pisać na razie. Oglądałem dziś w TV dostateczną dawkę, by się wkurzyć tylko i wyłączyć odbiornik.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można tak podejść i do koszatniczek. Hasło: "Dzień bez koszatniczki, to dzień stracony" również jest aktualne:)
      Nasza drużyna grała bardzo dobrze i nie ma o co rwać włosów.
      Nie mam telewizora, a informacje o ty,m co się dzieje, czerpię z Internetu.

      Usuń
  9. Fan klub się odzywa, proszę w jego imieniu wygłaskać. U mnie w domu zawsze był pies i były koty. Po wyprowadzce mieliśmy psa, a raczej pies miał nas, życie z nim to była jazda bez trzymanki. Po nim już tylko koty, psy kocham, ale po Cemosie już nie miałam odwagi na kolejnego psiaka. Obiecuję sobie, że jak już mój dom trochę opustoszeje to przygarnę i psa, i kota, jak na razie ludzi do opieki przybywa i nie mogę podjąć się odpowiedzialnie opieki nad zwierzakiem, nie mam siły - musi mi wystarczyć kot dochodzący.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beza jest wygłaskana, pod bródkę, bo to bardzo lubi. Zwierzaki w domu są bardzo absorbujące. Oczywiście, jeżeli ktoś trzyma zwierzaka na zasadzie- dam michę i niech sobie robi co chce, to nie ma sensu w taki sposób trzymać zwierzaka. Pies, kot muszą być socjalizowane od małego, tresowane i uczone zachowań. Trzeba im poświęcić czas na pielęgnację, na zabawę, na spacery itp. Ja Bezie dużo czasu poświęcam. I dużo z nią rozmawiam. Zresztą ona, nauczona różnych rzeczy, mocno egzekwuje to, co jej się należy.

      Usuń
  10. No Beza to juz panna jak się patrzy. Nam Psica zaczyna dorastać, przestaje być szczeniaczkiem, zaczyna być damą, zauważyliśmy, że zaczyna pilnować Dziedzica.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze trochę i Dziedzic zyska kumpla do wypadów w teren:) Podobno dzieci wychowujące się w towarzystwie psa (kota mniej), lepiej się rozwijają.

      Usuń
  11. Te relacje to przykład bezinteresownej przyjaźni.
    Moja suka jest dodatkowo bardzo troskliwa.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważyłam, że psy "podglądają' zachowania ludzkie. Twoja suka często widzi, jak odnosisz się do żony, jak jej pomagasz i pewnie udzieliło jej się, ze tak trzeba.

      Usuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.