sobota, 6 sierpnia 2016

"...w Polsce nie ma obecnie prezydenta. Jest Andrzej Duda", czyli o SKOKu i haku.

W marcu rozmawiam z jednym z najwybitniejszych polityków europejskich, Giuliano Amato. Były premier, wicepremier i minister spraw wewnętrznych Włoch, były wiceprzewodniczący Europejskiej Konwencji Konstytucyjnej a obecny sędzia Sądu Konstytucyjnego Włoch jest gościem na moich wykładach na Uniwersytecie Nowego Jorku. Przed wykładem rozmawiamy w dość obskurnym barze (uwaga: lokowanie produktu!) „Shade” w Greenwich Village, tuż obok wydziału prawa, na którym uczę.
Streszczam mojemu wybitnemu gościowi orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego w sprawie „ustawy naprawczej”, które zostało wydane kilka godzin wcześniej i główne tezy uzasadnienia ustnego podanego przez Wiceprezesa, prof. Stanisława Biernata. Amato słucha tego ze stoickim spokojem, ale nie wytrzymuje dopiero, gdy mu mówię, że rząd już zapowiedział, że wyroku nie opublikuje. „U nas w takiej sytuacji wkroczyłby Prezydent!”.
Dopiero muszę wytłumaczyć mojemu rozmówcy, że w Polsce nie ma obecnie prezydenta. Jest Andrzej Duda.
Ta rozmowa przypomniała mi się dziś, w pierwszą rocznicę objęcia urzędu przez Andrzeja Dudę. Przy tej okazji wszystko już zostało powiedziane o tym, jakim nieszczęściem dla Polski jest fakt, że ten urząd pełniony jest przez człowieka lękliwego, bez charakteru i inteligencji. Działa jak zdyscyplinowany uczestnik zorganizowanej grupy przestępczej, żyrujący wszystkie najgorsze rozkazy swego zwierzchnika. W sytuacji, w której ma wystarczające instrumenty prawne, by zahamować najgorsze ekscesy władzy, nie wykorzystuje ich i w sposób ostentacyjnie szybki i potulny podpisuje niekonstytucyjne ustawy. W pamięci Polaków jako symbol zbiorowego wstydu pozostanie obraz Prezydenta Obamy, wytykającego polskiej władzy manipulowanie rządami prawa i widok stojącego obok niego, jak skarconego uczniaka, milczącego Andrzeja Dudy z tym samym głupkowatym uśmieszkiem, przyklejonym do buzi, z jakim podpisuje kolejne ustawy, paraliżujące TK.
Już mniejsza o inne głupstwa: uniewinnianie koleżków przed wyrokiem sądowym i przyznawanie dotychczas uświęconego wielkimi nazwiskami Orderu Orła Białego, jednoosobowo więc niezgodnie z obyczajem, grafomanowi i szkodnikowi Bronisławowi Wildsteinowi. To drobiazgi, świadczące o miałkości charakteru i umysłu, ale nie o konstytucyjnym przestępstwie. Ale nocne zaprzysiężenie, pod okiem Kaczyńskiego, „dublerów” wybranych na zajęte już miejsca w TK i natychmiastowe podpisywanie wszystkich ustaw, które jako minimum powinny wzbudzać przynajmniej jego wątpliwości – to jasne i oczywiste sprzeniewierzenie się konstytucyjnej misji Prezydenta, jako strażnika Konstytucji.
Wszystko to zostało już wielokrotnie powiedziane. Jedyne naprawdę ciekawe pytanie brzmi dziś: dlaczego on to robi? Bo przecież Andrzej Duda ma wszelkie instytucjonalne gwarancje i możliwości, stawiające go poza zasięgiem formalnych możliwości Kaczyńskiego, który nie może go odwołać, jak może to zrobić (uruchamiając natychmiastowo sejmową maszynkę do głosowania) z dowolnym ministrem, premierem czy szefem Rady Mediów Narodowych.

Odpowiedź na to pytanie, która sprowadzałaby się wyłącznie do słabości charakteru i umysłu Andrzeja Dudy jest, moim zdaniem, niewystarczająca; wskazuje ona na część problemu, ale nie na całość. W końcu nawet człowiek lękliwy i ograniczony musi czasem zdać sobie sprawę z szansy historycznej, przed jaką stanął i która tak gruntownie odrzuca, na oczach rodziny, znajomych, dawnych kolegów/koleżanek z porządnej firmy i milionów Polaków.

Pytanie: „Dlaczego Duda to robi?” sprowadza się, moim zdaniem, do pytania: „Co Jarosław Kaczyński na niego ma?”. A moja hipoteza, będąca rzecz jasna tylko domysłem, ale opartym na mocnych przesłankach, składa się z jednego słowa: SKOK.

Jak pamiętamy, Andrzej Duda był tym członkiem gabinetu Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który odegrał kluczową rolę w największej aferze gospodarczej III RP. Dzięki usłużnie przygotowanemu (na podstawie dokumentów dostarczonych przez prawników SKOK) przez Andrzeja Dudę wnioskowi do TK, Grzegorz Bierecki dostał wiele miesięcy oddechu od kontroli finansowej i zdołał przemienić tysiące dolarów przeznaczone przez międzynarodową instytucję na pomoc dla kas spółdzielczych w prywatne miliony dla siebie i rodziny/wspólników, następnie chytrze wytransferowane do Luksemburga.

Dziś Bierecki jest pod prawną ochroną immunitetu senatorskiego oraz sprzyjającej mu większości sejmowej a także pod publicystyczną osłoną mediów, utrzymywanych przez niego samego. W portalu wPolityce braci Karnowskich i Piotra Zaremby, opłacanych właśnie przez Biereckiego, czytam triumfalne okrzyki radości, że TVP Jacka Kurskiego „przeprosiła” Biereckiego za dawne relacjonowanie afery SKOK: tak IV RP grzebie kontrolę głównego oligarchy IV RP. W akcie przypominającym hipotetyczne powołanie Al Capone na szefa komisji ds. walki z przestępczością zorganizowaną, Bierecki został wybrany szefem senackiej komisji kontroli finansowej.

Nikt, kto otarł się o SKOK nie pozostał czysty, bo taka jest natura tego raka. Przez implikację, dotyczyć to też może Andrzeja Dudy – sprawnego i chętnego uczestnika tej wielkiej afery. Tym bardziej, że na przesadnie uczciwego nie trafiło: chytre numery z delegacjami sejmowymi dla prowadzenia dobrze płatnych wykładów w dziadowskiej uczelni prywatnej pod Poznaniem (na dodatek, gdy wziął formalny urlop z UJ, gdyż funkcje polityczne nie pozwoliły mu rzekomo na prowadzenie działalności dydaktycznej) dowodzą, że odpowiednie predyspozycje Andrzej Duda miał. I Jarosław Kaczyński, któremu umiejętności oceny ludzi i kontrolowania ich przy pomocy haków nie można odmówić, musi o tym dobrze wiedzieć.

Dziennikarzom śledczym, a także śledczym właściwym, czyli prokuratorskim, gdy już dojdzie do postępowania przed Trybunałem Stanu, poddaję ten wątek pod poważną rozwagę, takim uczynnym i konstruktywnym gestem czcząc pierwszą rocznicę objęcia urzędu przez Andrzeja Dudę.”
Wojciech Sadurski. „Nieszczęście zwane Andrzej Duda” w http://wojciechsadurski.natemat.pl/186985,nieszczescie-zwane-andrzej-duda

Podkreślenia moje.

25 komentarzy:

  1. On, Andrzej Duda, chyba jednak tchórzem nie jest. Trzeba nie lada odwagi by przeciwstawić się ogólnie rozumianym zasadom moralności i etyki, nawet jeśli tylko politycznej. Ja nie wierzę, żeby on nie miał świadomości tego jak źle postępuje, ale aby czynić zło, trzeba mieć odwagę. Odwagę złoczyńcy.
    Problem w tym, że to człowiek do prezydentury kompletnie nie przygotowany. To stanowisko zupełnie go przerosło i nie byłoby sprawy, gdyby nie fakt, że czyni tak wiele zła dla kraju, którego chciałby być najważniejszym przedstawicielem. Oczywiście, cała ta marionetkowość jest kompletnie niezrozumiała, ale co ma zrobić człowiek zagubiony w świecie, którego nigdy nie pojmie, bo nic o nim nie wie, a w dodatku nie mogący się oderwać od „myślenia” partii, która na to stanowisko go wypchnęła?
    Pozdrawiam pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czegoś nie rozumiem. Do czynienia świństw trzeba niezwykłej odwagi, a do czynienia dobra, wbrew swoim poplecznikom, nie? Odwaga złoczyńcy?I uważasz, że jeśli nawet wie, że źle postępuje, to chwała mu za odwagę? Niezwykłą odwagę w czynieniu zła, w naruszaniu ogólnie panującego prawa, wbrew etyce i moralności?
      Machiavelli by tego nie wymyślił.
      To jest zły człowiek, zły moralnie, tchórz i karierowicz. malutki kombinator, który ślizga się tak, by nie narazić się swoim a szczególnie Kaczyńskiemu. On doskonale wie, na czym polega rola prezydenta, ma tę wiedzę i wiedział w co się pakuje.
      Niech mnie Asmodeusz nie rozśmiesza- Duda człowiekiem pogubionym? A od czego ma doradców, a od czego jest rozum, z którego on nie raczy skorzystać, bo lenistwo i bezmyślność bije mu z twarzy, aż oślepnąć można. I właśnie ta tępota może być jedynym wytłumaczeniem jego postępowania.
      Człowiek honoru, człowiek odważny, w rozumieniu ogólnie przyjętym(a nie jako szczególna odwaga w czynieniu zła) już dawno zrezygnowałby ze stanowiska.

      Usuń
  2. Ja jestem odmiennego zdania niz Asmodeusz. Duda rozpaczliwie broni wlasnego tylka, bo w pelni zdaje sobie sprawe, ze jest przestepca. W koncu skonczyl prawo, a nawet podobno zrobil z niego doktorat, choc w dzisiejszych czasach wszystkie te doktoraty sa watpliwe, kupione albo przepisane - wiadomo. Zapewne Kaczynski obiecal mu bezkarnosc, a ze sam rekami rzadu manipuluje przy prawie wyborczym i ogranicza skutecznie prawa opozycji, jest mozliwosc, ze w koncu zalatwi sobie rzady dozywotnie i pozostanie bezkarny, majac na uslugach wymiar sprawiedliwosci, TK i brak konkurencji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem pewna, czy Kaczyński zapewnił Dudzie bezkarność. Mam wrażeniem, ze kaczor czeka na stosowny moment, by Dudę odstrzelić, kiedy ten już podpisze wszystko, co potrzeba.
      Mały, durny tchórz.

      Usuń
    2. Obiecac a zapewnic - to raczej spora roznica. Pis duzo obiecywal, wiec jedna obietnica wiecej w stosunku do lekcewazonego wlasnego slugusa, nie robi wielkiej roznicy.

      Usuń
    3. Jak się PiSowi zapali koło dupencji, to Duda pierwszy pójdzie "na ostrzał". Na razie to zaczynają się mocno żreć wewnątrz partii.

      Usuń
  3. Cała rzeczywistość polityczna w naszym biednym kraju przypomiona mi coś pośredniego między wystawą karykatur, jakąś upiorną kreskówkę a kukiełkowym tatrzyków w koszu. Tyle tylko, że dzieje się to naprawdę i to, niestety, przy pełnej akceptacji niemałej części P. T. Narodu!
    Antoni Słonimski proponował, aby w takiej sytuacji zmienić... naród. Głęboko nad tym się zastanawiam!
    buziunie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieje, ze coraz mniejsza cześć narodu będzie te kukły popierała. Powoli obóz prawdziwychpolakówkatolików zraża do siebie coraz więcej ludzi. Szykuje się zamkniecie 6 kopalni, zabranie sędziom Trybunału "stanu spoczynku"- coś na kształt emerytury, zwolnienie nauczycieli, bo przecież naród cudownie się nie rozmnoży i to od razu w postaci dzieci 7letnich itd., itp.
      Zmienić naród powiadasz? Tylko jak?

      Usuń
    2. U mnie to proste, Jaskółeczko. Gdybym wgłębił się w moją genealogię, to wyszłoby, że w przynajmniej w 1/3 jestem... Niemcem!

      Usuń
  4. Od samego początku uważam, że prezesunio ma na PADa dobrego haka, skoro ten płaszczy się bardziej niż płaszczka lub flądra.PAD tylko jednego jeszcze nie pojął - fakt, że został wybrany przez specyficzną część narodu jest uwłaczający dla prezeska, bo jego nikt nigdy nie chciał wybrać. Ba, nawet musiał się dobrze chować w cieniu innych, by głupi naród wybrał pisowiaków. Gdyby występował na czele, to pis w życiu by nie wygrał w tych wyborach. A PAD dostanie zapewne wykop w chwili, gdy prezesunio uzna, że już mu podpisywacz w osobie PADa nie jest potrzebny. Bo tak naprawdę PAD jest w tu w charakterze jednorazowego długopisu- wkład się wypisze- długopis się wyrzuca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest film o kabarecie, w którym panie,w body z piórami, schodzą po szerokich schodach w rytm piosenki ze słowami: "Schody, schody, schody...". Mnie zawsze się to kojarzy z Maciarewiczem i teczkami: "Teczki, teczki, teczki...". Od tego się zaczęło- zbierani9e haków. PO i PiS mają tego ful wypas- na swoich, na wroga i na babcię Józię też :)

      Usuń
  5. Tak się złożyło,że moje osobiste zdanie o osobniku z zupełnym i całkowitym porzuceniu skrupułów dla zdobycia i utrzymania władzy- POTWIERDZA HOROSKOP URODZENIOWY , który osąd ten uzupełnia jeszcze TRZEMA innymi "cnotami" i może dlatego PiSkopat uważa go za " z gruntu porządnego". Z "gruntu" może tak, ale sprawdżcie sobie horoskop, jeśli wola, bo zadziwiająco sporo można wyczytać o urodzonym 16 maja, a niepodejmujących ŻADNEJ pracy nad swoim własnym rozwojem.Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A możesz tu napisać, jak brzmi ten horoskop.

      Usuń
  6. Może tak być jak piszesz co do SKOKÓW. W przyszłości prezydent Duda może nie uzyskać namaszczenia partyjnego na start w wyborach na drugą kadencję, a wtedy można by go ,,posadzić" za to czy inne zaniedbanie wobec swojego obozu.

    Mema widziałem dziś w gazecie i mało nie pękłem ze śmiechu. Jak dla mnie autor świetnie uchwycił sens relacji Prezes PiS-prezydent.

    Coś tam pamiętam jednak z wycieczki. :) Nie jest tak ze mną tragicznie, że po piwie i nalewce leżę i nic nie kontaktuję.

    Widoki z wieży chyba jedne z lepszych jakie dane mi było oglądać w życiu.

    Sierpień na Kaszubach zaczął się deszczowo i chłodno. Sieć padła, więc nie mogłem pisać. Ogólnie ostatnie trzy dni to było wołanie o powrót rychły do domu. A w stolicy pogoda jak się patrzy. Ot dziwne zjawisko, różnica 400 kilometrów robi wiele.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mówię, że z Tobą jest tragicznie. Mieszanie alkoholu powoduje "skrzywienie widzenia", tudzież małe luki w pamięci. Stad Twoja pamięć wyrywcza dotycząca przebytej trasy. Grunt, że się dobrze bawiłeś:):):)Deszcz nad morzem i deszcz w górach, a do tego zimno, to porażka. A z drugiej strony, jak się jest do tego odpowiednio przygotowanym, to może być całkiem fajnie. W stolicy pogoda, a u nas na południu, po deszczu, jest jeszcze lepiej. To też 400 kilometrów różnicy, a klimat dużo, dużo bardziej przyjazny

      Usuń
  7. Ale suweren tak postanowił.
    Może czas podyskutować i o kondycji suwerena
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Suweren powinien się leczyć. Przede wszystkim wyhamować zalewającą go żółć.

      Usuń
  8. Znajomy, który z racji pracy ociera się trochę o salony warszawskie twierdzi, że PAD to zwykły karierowicz, który po wyborze doznał szoku i trwa w tym szoku do tej pory.
    Mówi też, że PAD nie wie co ma zrobić z tą "przypadkową" prezydenturą.
    Gdyby prezes miał nawet haka na PAD-a to przecież jako prawnik PAD powinien sobie zdawać sprawę, że narażanie się na trybunał stanu jest w tej sytuacji mnożeniem niebezpieczeństwa poniesienia odpowiedzialności prawnej.
    Myślę, że PAD to przede wszystkim taka konstrukcja psychiczna, synek swoich rodziców, posłuszny syn kościoła, posłuszny wykonawca woli prezesa. Jego nie stać na sprzeciw i samodzielność, takie wychowanie.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Synuś synusiem. Można nie wiedzieć miesiąc, dwa, no może trzy, ale jak się podpisuje coś, co jest sprzeczne z prawem i ma się ponad czterdziestkę na karku, to ten synuś powinien gdzieś się ulotnić, a pokazać facet z jajami i prawnik z prawdziwego zdarzenia. Równie miałka okazała się jego żona.
      Nasi znajomi są zachwyceni prezydentem. Dlaczego? Bo podczas wizyt nie czyta z kartki. tak, to jest ten atut, który wywołuje w zwolennikach PADa zachwyt. On nie czyta z kartki. Nieważne, że plecie głupoty. Ważne, że nie czyta z kartki. Szkoda, że przy okazji wyszło, jaki poziom nasi znajomi w tej chwili prezentują. Nie dyskutujemy, nie przekonujemy, nie zaogniamy. Sami się kiedyś przekonają, co to za kreatura im się podoba.

      Usuń
    2. I co z tego,że bez kartki,jeśli nic mądrego i niebanalnego nie mówi?
      Żaden to blamaż,jesli prezydent czasem skorzysta z kartki.Mówienie"z głowy" może być dla słuchających atrakcyjne,ale tylko wtedy,gdy mówca mowi z sensem,posługuje się słowem z niezwykłą wręcz prezyzją,czego akurat o Dudzie powiedzieć nie sposób.Prezydentowi Dudzie przydałoby się kilka kartek i kilka dobrych ściąg:)

      Usuń
  9. :) Jak na razie daję sobie na luz jeśli chodzi o takie sytuacje, co nie pamiętam jaki jest dzień po pewnym czasie.

    Cóż podobno lato się powoli kończy. Ale dziś na przykład poza wiatrem było u mnie przyjemnie z pogodą. Nie mam co narzekać, w końcu mogłem na rower pójść znów.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i nie trzeba się spinać. Wszystko jest dla ludzi:) Mnie najbardziej dokuczają zimne poranki i wieczory. Patrzę na liście i widzę, jak powoli się kurczą. Już nie są takie zielone i soczyste. Podobno, przynajmniej u nas, mają być jeszcze bardzo ciepłe dni. Oby:)

      Usuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.