czwartek, 8 września 2016

Gorzka prawda o opozycji

Zbigniew Hołdys - Mój ruch oporu

Dziś felieton Zbigniewa Hołdysa "Mój ruch oporu". Skopiowany w całości, bez przeróbek. Zamieszczam, gdyż moim zdaniem tekst warty przemyślenia.
Szóstego września prezydent Gdańska Paweł Adamowicz umieścił na twitterze dość bezradny wpis: „Stało się #MKIDN łączy od 1grudnia muzeum IIWś i Muzeum Westerplatte, to nie jest #dobrazmiana :(”. Odpowiedziało mu kilka kwęknięć w rodzaju „To niech zapłacą za działkę w takim razie” i to wszystko. Protest. Nikt nie napisał (sorki, ja w końcu napisałem) „Nie ma co biadolić tylko zapowiedzieć ponowne rozdzielenie, gdy stracą władzę. Połączenie nazwać chwilowym.” Kropka.
PIS okłada Polskę bejbzolem propagandy, Kukiz tańczy mu w rytm jak pajacyk na sznurkach, a opozycja bezradnie rozkłada ręce. Za chwilę Macierewicz każe odczytać apel „poległych w Smoleńsku” u wrót krematorium w Auschwitz – i nie będzie żadnej mocnej reakcji, poza wyrażonym niesmakiem na ekranach telewizji. Wkurza mnie to od wielu tygodni. Chyba od chwili nocnego gwałtu na sejmie w wykonaniu komunisty Piotrowicza, który nie obcyndalając się zbytnio rechotał, olewał głosy opozycji, rozdawał klapsy, manipulował pracami, odmawiał prawa wygłaszania zastrzeżeń, a gdy padały pytania o wyjaśnienie, mówił „Koniec dyskusji, przechodzimy do głosowania”. Tyle. Gdy raz głosowanie wyśliznęło mu się z rąk, uznał je za sfałszowane i wbrew prawu je powtórzył, a posłowie opozycji karnie wzięli w nim udział. Jak te biedne owce w „Milczeniu owiec”, które nie kwękając szły na rzeź. Nikt nie powiedział: „To, co robicie, jest nielegalne” i nie odmówił wzięcia udziału w farsie. Odwrotnie – wszyscy obecni ją przyklepali.
Opozycja kwili. Nie walczy. Nie ma programu. Nie szturmuje. Ba, nawet nie ma odpowiedzi, ani utalentowanych mówców-specjalistów od ripost, ani wspaniałych nośnych argumentów, które popłynęłyby samodzielnie w stronę społeczeństwa i stanowiły zasiew pod ruch oporu. Opozycja jest obijanym workiem bokserskim, w który wali byle kto, w rękawicach lub bez, a ona tylko dynda na sznurze i czasem się bujnie z wgniecionym nosem. Obita wydusza z siebie niczym wągra żałosne hasło „Zasługujecie na więcej”, po czym wyśmiana chowa je pod fartuszkiem (i słusznie, bo denne).
Walka to jest walka, a nie pokorne przyjmowanie wszystkich ciosów i akceptowanie fauli. To, że pisiści chcą strącić sędziów z boiska i zmienić przepisy gry, wymaga twardego odporu, a tu okazuje się, że tylko Nadzwyczajny Kongres Sędziów i niezmordowani prezesi – Pani Gersdorf, Panowie Stępień, Zoll, Safjan i Rzepliński – go okazali. Bezwzględny, mądry, taktowny, nie do obalenia. A teraz, gdy zaczyna się ich kompromitowanie – opozycja milczy. Żadna partia nie podjęła uchwały stającej naprzeciw szkalowaniu sędziów. Tak, jakby losy Trybunału były zadaniem tych paru sędziów, a nie członków opozycji i jakby nie chodziło o obronę demokracji w Polsce. Nikt nie wydał komunikatu: „Gdy dojdziemy do władzy, odwrócimy wszystkie nielegalnie podjęte przez PIS uchwały i ustawy, przywrócimy godność sponiewieranym ludziom. Unieważnimy podejmowane dziś decyzje, ich autorów postawimy przed sądem, przywrócimy prawdę i szacunek.”
W uroczystościach rocznicy Sierpnia Szydło nie wspomina ani słowem nazwiska Lecha Wałęsy. Dlaczego opozycja nie zorganizowała masowych pokazów filmu „Robotnicy ‘80”, gdzie z ekranu bije prawda o przebiegu strajku w 1980? Tam widać rolę Wałęsy, znakomite wystąpienia Andrzeja Gwiazdy i Anny Walentynowicz, Bogdana Lisa – i nie widać Kaczyńskich, bo ich tam nie było. Nie macie sal w miastach? Gdy zalinkowałem ten film w internecie, obejrzało go półtora tysiąca ludzi w dwa dni, z czego większość była zszokowana – są tak młodzi, że o jego istnieniu nie wiedzieli. A przecież to dokument historyczny! Dlaczego opozycja nie zawalczyła o prawdę przy pomocy tak bezdyskusyjnego i ośmieszającego pisowskich propagandystów dowodu?
Po premierze filmu „Smoleńsk” ministerka, która nie wie gdzie leży Jedwabne, zapowiada, że film powinna obejrzeć młodzież szkolna. Czytaj „należy jej wbić do głów, że był zamach i że Tusk maczał w tym palce”. Dlaczego opozycja nie zorganizuje w całej Polsce otwartych pokazów filmu „National Geographic” o katastrofie smoleńskiej, gdzie są pokazane dowody na jej przebieg? Dlaczego nie ustanowi Dnia Filmów Prawdy? Dyskusji nad nimi?
Przygotowywany jest program reformy edukacji, który nie ma nóg i rąk, chwilami zahacza o szaleństwo indoktrynacyjne, jego zapowiedzi demolują intelektualną siłę nowego pokolenia, wszczepia się jakieś nieokreślone idee patriotyczne, za którymi kryje się kłamstwo; tysiące nauczycieli wylecą na bruk, ci co zostaną, nie wiedzą czego będą uczyć i pod jaką polityczną presją. Co będzie teraz lekturą obowiązkową w szkołach? Książki Wildsteina? Czym będzie Okrągły Stół? Stołem zdrady? Dlaczego opozycja miauczy i biernie się przygląda skutkom tej mentalnej dintojry? Dlaczego jedynie odwarkuje, że "to jest nieprzygotowane"? Dlaczego nie podejmuje uchwały i deklaracji w brzmieniu: „Gdy dojdziemy do władzy przywrócimy z powrotem właściwy system edukacyjny, a ten narzucany dziś siłą chory eksperyment zlikwidujemy na pewno. Damy szansę młodzieży, by dołączyła szybko do reszty świata”
KOD był nadzieją wielu ludzi. Wędruje ulicami coraz mniejszymi grupami, niekiedy w niejasnym celu, dla samego protestu bez tytułu, ktoś przemawia na placach o konieczności obony demokracji, chwilami wydaje się, że ruch KOD jest coraz bardziej wątły, a na pewno nie ma żadnej projekcji na przyszłość. Obrona demokracji to dość ogólne hasło. Dla niektórych aktywność w tym względzie sprowadza się do klikania lajków w internecie, dla innych zaledwie do czytania tam treści, śmielsi coś wystukają na twitterze. Tyle. Kiedy ma miejsce protest w Teatrze Polskim we Wrocławiu, gdzie zachodzi podejrzenie poważnego naruszenia zasad demokracji – nie słychać, żeby zjawił się tam obserwator KOD, który by przyjrzał się protestowi, zbadał atmosferę, przekazywał obiektywne raporty reszcie społeczeństwa i ewentualnie zaapelował do centrali KOD o wsparcie. Żeby aktorzy wiedzieli, że mają to wsparcie, żeby społeczeństwo wiedziało, że KOD wykonuje pracę na jego rzecz. Że w ramach obrony demokracji broni praw pracowniczych i twórczych innych ludzi, a nie jedynie zaprasza ich na kolejne manifestacje. Kiedy powstał praojciec KOD-u, KOR (Komitet Obrony Robotników), jego wysłannicy jeździli na procesy protestujących robotników Radomia i Ursusa, obserwowali je, zdawali stamtąd relacje (ryzykując aresztowania), na tej podstawie wysyłano znakomitych adwokatów-społeczników, zbierano fundusze na zapomogi dla rodzin ludzi osadzonych w więzieniach. Tak zaczynał Ludwik Dorn, świeżo upieczony długowłosy maturzysta czy 25-letni instruktor harcerstwa Andrzej Celiński. Wydawano biuletyny o prześladowaniach, ludzie je sobie przekazywali z rąk do rąk. Nawet dziś chętnie bym dostał zadrukowaną kartkę papieru z opisami tego, co się w Polsce złego dzieje i co KOD dobrego robi, internet jest zbyt rozproszony, a na dodatek natychmiast jest kontrowany zniewagami, zarzutami o kłamstwo. Papier to papier. Dziś jedynie frunie komunikat „Spotykamy się pod siedzibą Trybunału w niedzielę” - to wszystko. To nie jest praca u podstaw. Nie tak ją sobie wyobrażałem. Nie chodzę na marsze KOD.
Podczas spotkania z młodymi ludźmi KOD zachęcałem ich do stworzenia występu parateatralnego, który by całą Polskę rzucił na kolana. Jak kiedyś Kaczmarski czy Kleyff i jak dziś ruch „Black Live Matters” (Czarne Życie Ma Znaczenie). Jęknęli z podziwu (pokazałem im jak protestuje młodzież w USA) i… wymiękli. Nie oddzwonili, woleli stanąć obok Mateusza na manifestacji i pomachać chorągiewką. Tak wygląda ich praca od postaw. Włożyć nieco trudu, stworzyć wiersz, pieśń, pantomimę, zgrabne hasło, wybębnić je i zaśpiewać je tak, by wzbudzić podziw milionów innych młodych Polaków, okazało się za trudne. Instruktorów w ich otoczeniu zabrakło. A to jest właśnie praca u podstaw. A wyzwanie dla młodych - postawienie nowej sceny na manifie i pokazanie jak walczy Generacja Y.
KOR i jego otoczenie stworzyło tzw. Latający Uniwersytet, a potem Towarzystwo Kursów Naukowych, przenoszone z mieszkania do mieszkania wykłady z rożnych dziedzin, spotkania z autorytetami na tematy merytoryczne; coś, co w jakimś sensie i ogromnej skali powtórzyłem jako Akademia Sztuk Przepięknych na Przystanku Woodstock. Na wykłady ASP przybywają tysiące – tak są spragnieni prawdy i wymiany myśli. Swoje niby „ASP” miał PIS w postaci Klubu Ronina, gdzie brednie i jad gromadziły tysiące ludzi – i tak tworzyły się kręgi aktywistów tej partii. Gdzie mają się spotkać dzisiejsi zagubieni? Nikt się nimi nie interesuje. Kto ich poprowadzi? Tych, co się nie godzą na PISowską ideologię kłamstwa, poszukiwacze prawdy i sprzeczności? Przywódców stada nie ma. Ani wykładowców, ani miejsca, choć tyle kawiarni powstało… Mógłbym tak klepać bez końca, ale nie chodzi o to, bym tu wrzucił katalog bezczynności – chodzi o to, by partie polityczne i ruchy protestu skumały, że klepanie treści w internecie to nie jest ruch oporu. Polityka i służba narodowi to nie jest udzielanie wywiadów. Udział w programie Olejnik czy Lisa to nie jest aktywność polityczna i działalność społeczna. Aktywność polityczna Kuronia zgodna była z jego hasłem „stawiajmy własne komitety”, wraz z przyjaciółmi tworzył świetnie zorganizowaną siatkę pomocy wszelkiej (był harcerzem, może tu tkwi przyczyna?), prawnej, informacyjnej, finansowej, organizacyjnej. Z tą wiedzą wspierali ludzi doraźnie, edukowali młodych robotników, którzy potem stanęli na czele strajków, a kiedy trzeba było zjechali do Stoczni Gdańskiej doradcy z kręgu KOR i świata nauki, tytani wiedzy – to oni uczynili protest robotników jednym najbardziej efektownych i efektywnych wydarzeń w historii ruchów oporu XX wieku.
Dziś w Polsce indoktrynacja ruszyła pełną parą. Żadna z grup opozycyjnych nie ma swoich oddziałów szybkiego reagowania. Od kilku miesięcy jesteśmy pojeni nową historią Polski. To takie zjawisko, jak przy oraniu ciężkimi pługami płytkiej gleby, gdzie pozostałości upraw, korzenie, resztki łodyg i rżyska po wywróceniu znajdują się pół metra pod ziemią, zmieszane z gliną i przestają być naturalnym nawozem. Tak powstaje ugór. Jeśli się go nie obsieje choćby łubinem, nic z tej ziemi nie zostanie i nic na niej nie urośnie. A chętnych do orki i siania nie ma. Kreacji - zero. Trwa ślizganie się od studia do studia. Opozycja jest chętna do zebrania plonów, ale nie do pracy od podstaw.
Zbigniew Hołdys”
 
A ja z kolei skopiowałam go z tej strony
 http://www.liiil.pl/1473353067,Zbigniew-Holdys-Moj-ruch-oporu.htm


17 komentarzy:

  1. PO zajęta własnym rozpadem, KOD bez charyzmatycznych przywódców (postać Kijewskiego zdewaluowana alimentami) a .Nowoczesna nawet nie potrafi się solidnie zorganizować (kilka bardziej znanych postaci, ani tym bardziej sam Petru, tego nie załatwi). W takim stanie rzeczy blado to widzę, bo i taktyka PiS jest wyrafinowana. Są igrzyska dla mas (czyli opluwanie opozycji), są ochłapy dla dzieciatych (500 plus) ale żadnych restrykcji na zwykłych obywateli jeszcze nie będzie. Najpierw musi rozprawić się z TK i sędziami, później tak zmarginalizować opozycję, że nikt już nie podskoczy.

    Ja widzę tylko jedną szansę. Mimo wszystko .Nowoczesna, tylko musi okrzepnąć i zdecydowanie bardziej uwypuklić swoich działaczy w terenie, agitować tych, którzy są rozczarowani KOD-em. Najlepiej internetowymi witrynami, coś w rodzaju KODUJ24.pl, nie zapominając, że popularności nie zdobywa się z dnia na dzień. Trzeba też zdać się na uznanych dziennikarzy, mających odwagę krytykować rządzących, podsuwając im bulwersujące tematy, nie tylko z pierwszych stron gazet czy TVN-u. Tylko nie wiem czy wystarczy czasu do następnych wyborów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tymi alimentami daliby sobie spokój. Potrafią usprawiedliwiać zbrodnie na cywilach, popełniane przez żołnierzy wyklętych, a alimentów nie darują. To taka właśnie mentalność jest tych z prawej.
      Ja nie wiedzę tego blado. Hołdys ma rację, ale wcale nie musi być tak tragicznie. I nie jest. Chyba trzeba więcej czasu, by przekonać wyborców PiSu, że źle się dzieje i "przyciągnąć " ich na te stronę.
      Mam nadzieję, że list Hołdysa dotrze do jak największej liczby czytelników i zmusi do przemyśleń.

      Usuń
  2. Bo tak naprawdę u nas nie ma opozycji i Hołdys ma rację. Kto ma protestować? Schorowani 65+? Oczywiście można i przeczekać zgodnie z powiedzeniem, że i najdłuższa żmija mija, ale nim owa żmija minie zdewastuje nam kraj doszczętnie.
    Petru nie ma siły przebicia, bo zawsze pracował w komfortowych warunkach a Schetyna jest po prostu za mało bystry no i to typowy partyjniak,działacz starej daty.
    Smutne, ale prawdziwe. Nie mogę zrozumieć zupełnie dzisiejszych młodych,tych z roczników 1976, 1986- skąd u nich takie nikłe rozeznanie w sytuacji, czemu oni nie protestują tylko patrzą obojętnie na pseudo prezydenta i cały marionetkowy rząd kierowany przez oszalałego z żądzy władzy i odwetu starca, który nie ma bladego pojęcia o ekonomii i w życiu całym nie miał przyjaciół, poza kotem?
    Coraz częściej i coraz więcej osób w moim wieku wzdycha z żalem,że już są zbyt starzy by opuścić ten dziwny kraj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jednak nie tak. Ja tu w regionie widzę dosyć konkretne ruchy młodych ludzi. Wprawdzie są oni hejtowani, ale działają i nie rezygnują. Nie wiemy An. czy nie dyskutują, czy nie widzą. Ja nie mam styczności, a pewnie Ty też niewielką z młodymi inteligentami. nie cała młodzież biega z flagami narodowców. Myślę, że to jednak mniejszy jest odsetek- ci w brunatnych koszulach. mim o wszystko większość myśli tak, jak trzeba. Problem jest w poderwaniu ich do działania.

      Usuń
  3. Rewolucji nie zrobią starzy, a my jesteśmy w wieku w którym nie ma mocy, jak przelezę spod pomnika Trzech krzyży na ul.Długą to mam dość, a jeszcze muszę wrócić do domu.
    Młodzi, ci dwudziestoletni siedzą przed komputerami i tam ewentualnie wylewają frustrację i dają się kołować tym którzy zgrabniej coś pokarzą, to młodzież obrazkowa.
    Młodzi trzydziestoletni wychowują dzieci i walczą o "kasę" na pieluchy i mleko.
    Pamiętasz nasze "dyskusje po świt" o wszystkim, przy świecach, czasami "wino made in wino" to podczas tych spotkań rozmawialiśmy o przyszłości, o władzy, o poezji, literaturze.
    Teraz błyska ekran, wirtualny świat, trochę pograją, trochę "pobluźnią" i tyle.
    Kiedy pytam najmłodszego potomka co jego koledzy sądzą o tym co robi obecna władza, nie bardzo wie, oni o tym nie rozmawiają.
    Starsi potomkowie się oburzają, ale dziecko zaczyna płakać i polityka staje się mało ważna, trzeba przewinąć i podać butelkę, a rano do pracy i tyle.
    Świat się zmienił, nie wiem jak protestować, chodzę na KOD, gadam z potomkami i staram się nie tracić wiary, tyle mogę.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie musisz ganiać w marszach. Myślę, że wystarczy, jak będziesz "pracowała' nad mentalnością młodych, nad obrazem świata. Trzeba mówić, mówić, mówić i dawać przykłady na zakłamanie prawicy. Trzeba demaskować kłamstwo i obłudę, trzeba podawać pozytywne przykłady, przykłady lepszego życia. Drążyć nioby kropla skałę. Spokojnie, bez emocji z pozytywnym nastawieniem. Młodzież jest chłonna na wiedzę, ale trzeba to zrobić z rozsądkiem. A Ty przecież masz go w nadmiarze:):):)
      Kurcze, co za górnolotny wpis.... ale zostawiam:):):)

      Usuń
  4. no tak... KOR powstał dopiero po trzech dekadach... czyżby KOD powstał za wcześnie?... ale właśnie po to powstał tak wcześnie, by nie powstał za późno...
    tak sobie luźno dywaguję :)...
    aha, znalazłem ciekawą polemikę z tekstem Hołdysa:
    http://stuffbymorton.blox.pl/html
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo dobry tekst polemiczny.
    Te cytaty (oczywiście według mnie) są do przemyślenia:
    "Pytaniem podstawowym jest, co się stało ze środowiskami liberalno-lewicowymi (światopoglądowo) w ogóle? Czego nie czują, nie widzą i nie rozumieją one już od dłuższego czasu? Co za tym idzie, ile z zarzutów, które stawiali im wyborcy Kukiza czy PiS były po prostu trafne?"

    "Zawsze warto poprzeć wezwanie do większej asertywności, proaktywności, o którą to w bardziej dosadnych słowach prosi Hołdys! Mimo to, nic to nie da, jeśli nie zrozumiemy, że dzisiejszy świat wymaga pracy nad mentalnością społeczną, dostosowania umiejętności i narzędzi poznawczych do zmian globalnych."

    "Po trzecie, KOD. Tu Pan Hołdys myli się chyba najbardziej. Podczas gdy na demonstracje przychodzi może i mniej ludzi (czego nie wiem, ale skoro nie wiem, przychylam się do tego wrażenia) to dzieje się tak również dlatego, że bardzo wielu z nich pracuje nad solidnymi, niezniszczalnymi strukturami wewnątrz organizacji oraz wielością mniejszych aktywności lokalnych.

    Praca u podstaw w masowym, spontanicznym ruchu społecznym wre. Nie jest idealna, bo jest ciągłym szukaniem właściwej diagnozy kompleksowej rzeczywistości dzisiejszych czasów. Ktoś powie — to za mało, to nie w KOD ta praca powinna mieć miejsce. Chwileczkę jednak. Cudów nie ma."
    I tu dalej o pracy KOD w terenie.

    "W końcu — jednak — po czwarte, Pan Hołdys ma rację, obawiając się słusznie, że się do tej nowej rzeczywistości przyzwyczaimy. Jak to powiedziała mi, dziś jedna z koleżanek z KOD ''Zaczniemy się w tej dupie urządzać''. Dobrze, że przypomina nam, abyśmy byli czujni wobec swoich własnych zmysłów. Poniekąd boi się, że energia sprzeciwu upadnie."

    "Działajmy w spokoju i trzeźwo, strategicznie i mądrze, ale asertywnie i silnie, na wielu polach jednocześnie. Pamiętając ku przestrodze, że restrykcja i ograniczenie jest jak wolność, jest ideą, która rozrasta się powoli, ukradkiem przyjmując formę mentalności."

    http://stuffbymorton.blox.pl/html

    Czytałam parę tekstów polemicznych z tekstem Hołdysa. I we wszystkich, mniej więcej, treść była podobna. Niemniej, dobrze, że napisał, że się wkurzył porządnie, bo od czasu do czasu taki kuksaniec jest potrzebny byśmy "nie zaczęli się w tej d.... urządzać".

    KOR to była jedyna, niepowtarzalna organizacja. Nie wiem, czy znaleźliby się teraz tak mocno zaangażowani ideowo ludzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @J...
      a co myślisz o tym, co sam odpowiedziałem u owej Kasi?...
      /nie chce mi się już rozdwajać i cytować całości/...

      Usuń
    2. Przeczytałam i wkleję Twój komentarz tutaj, bo masz dobre spostrzeżenia, potrzebne do poszerzania oglądu na sprawę opozycji. Każdy głos w tej sprawie jest ważny. Może, kiedy powstanie jak najszersza diagnoza- charakterystyka opozycji, będzie łatwiej ją zrozumieć, popierać, przyłączyć się oficjalnie (wybór opcji jest indywidualny).

      " pkanalia 8 godzin temu

      myślę, Kasiu, że trudno odnieść się ogólnie do Twojej polemiki z Hołdysem, bo każdy ma swoje orbity, więc różne sprawy różnie się widzi...
      ale zaintrygowało mnie Twoje pytanie o owe środowiska "liberalno - lewicowe /światopoglądowo/"... co do środowisk, to niewiele powiem, ale co do samych ludzi mających takie poglądy /ja je nazywam "wolnościowymi" - w sensie wolności osobistej/, to mam takie spostrzeżenia:
      1/ niektórzy już coś robią, tylko są tak skupieni na swoich działkach, że na szerszy ogląd nie starcza im prozaicznie czasu...
      2/ w przeciwieństwie do patologicznie lękowych konserwatystów, czy narodowców, wolnościowcy mają dość niski poziom lęku, co nieraz artykułują w stylu "dam radę" albo "mam wyrąbane"... jest to niewątpliwie pozytywne myślenie, zdrowe psychicznie, ale w nadmiarze może powodować bierność, skupienie się tylko na swoich bieżących sprawach...
      3/ większość z tych ludzi to nonkonformiści, indywidualiści, ale skutkiem ubocznym czasem bywają u nich braki w sztuce komunikacji, innymi słowy, nie bardzo potrafią się dogadać w większej grupie...
      no, i na koniec:
      4/ niestety, moim skromnym zdaniem jest to grupa mniejszościowa w tym kraju /i zapewne nie tylko/...
      rzecz jasna odpowiedziałem Ci bardzo fragmentarycznie, ale może Ci to pomóc, I hope, ogarnąć całość tego puzzla...
      pozdrawiać :)..."
      http://stuffbymorton.blox.pl/2016/09/Manifest-Holdysa-terapeutyczny-ale-nie-bezbledny.html#comments

      Usuń
    3. @J...
      być może powinienem jeszcze coś dodać o niektórych wyborcach J.Palikota, którzy może coś by chcieli, ale czując się zrobieni w wała obawiają się powtórki... ale może lepiej poczekam, co Kasia odpowie...
      /piszę "niektórych", bo np. ok. połowa jego elektoratu to byli drobni przedsiębiorcy, którym gość naobiecywał nie wiadomoco, a jest to grupa mocno zróżnicowana pod względem "wolnościowości osobistej"/...

      Usuń
    4. A co z elektoratem lewicy? Tu też dziwnie się porobiło. ja osobiście poczułam się zrobiona przez lewicę w konia. Najpierw ta ogórek, a potem w ogóle nie weszli do Sejmu. teraz tez ich nie widać, a Miller jakieś głupoty ciągle wygaduje. No po prostu porażka.To ma być nowoczesna lewica? Ten zaskorupiały żółw?

      Usuń
    5. z perspektywy ponad roku widzę to tak:
      Miller dorżnął lewicę /SLD/ tym ogórkiem... co prawda sam /bez zbytniej wiary zresztą/ głosowałem na doktór Madzię /choćby dlatego, ze porządny prezydent nie może wyglądać jak Maliniak/, niemniej jednak trochę się dziwię Millerowi, że taki stary polityczny rep wykonał taki ruch, z góry skazany na porażkę... czyżby to było z jego strony takie machnięcie ogonem na odchodnym?... potem był ZLew, czyli próba zebrania resztek SLD i "Palikotów" do kupy... z braku innych opcji zdecydowałem się jedna, może ze względu na Nowacką, która robiła sensowne wrażenie... ale teraz ci ludzie kompletnie zniknęli... obecnie nową lewicą sensu stricte jest RAZEM... pierwsze podejście mieli nieudane, ale czy na pewno?... jak pamiętam, na samym początku kariery PO też miało jakiś niewielki procent... młoda partia nie może liczyć na więcej... ale RAZEM pracuje dalej... terenowo i nie tylko... tak więc te ocalałe resztki ZLew-u, jeśli chcą coś jeszcze robić, to zalecałbym im dogadywanie się z tą nową lewicą...
      /tylko jest jeden problem: relacje Nowacka - Zandberg, ale tego już nie rozwijajmy/...

      Usuń
  6. Jak dla mnie pierwszym aktem tego co mamy było ,,olanie" wyborów przez sporą rzeszę Polaków, w końcu widać mieli ważniejsze sprawy niż decydowanie o tym komu oddać w ręce stery naszego państwa. A ich późniejsze krzyki w marszach KOD-u na niewiele się zdały.

    Co do opozycji to PO sypała się pod koniec swych rządów jak babka z piasku, SLD gdzieś się ukryło szykując na ,,wielki powrót", pozostałe nowe ugrupowania szczerzyły kły i omamiały ludzi sprytnymi sztuczkami i obietnicami. A wszystkich przebiła obecna władza i wszystkim się odbija to czkawką. Niezależnie od ocen co jest przyczyną takiej sytuacji, oceny opozycji należy powiedzieć, że jest źle, ludzie są podzieleni, politycy próbują sięgać coraz wyżej i z coraz wyższych półek spadają, a to wszystko odbija się mniej czy bardziej na nas.

    Co do tłumaczenia Tolkiena robię to dla zabicia czasu, poznania nowych historii, rozszerzenia słownictwa itp. Poza tym spodobało mi się to zajęcie. :)

    Dzięki za uznanie dla moich komentarzy. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tolkien, fajna rzecz. Tłumaczenie książki dla przyjemności, jest pomysłem bardzo oryginalnym.
      Lubię komentatorów, którzy "rozmawiają' na blogu. A Ty takim jesteś:)

      Usuń
  7. Tylko nie zawsze nawet jak sobie przywołamy sylwetkę sportowca czy znanej nam osoby co ma od nas trudniejszą sytuację w różnych płaszczyznach wpływa to na nasze postrzeganie świata i naszej sytuacji. Niemniej lepiej sobie tak poprawiać ocenę otoczenia niż się zamartwiać tylko.

    Podobno Polacy na paraolimpiadzie w Rio mają już 14 medali.

    Trasa w parku wiedzie, więc mam nieco latarni i światła od nich, ale są miejsca, gdzie trzeba bardzo uważać. Dlatego jak do tej pory może ze dwa razy byłem jeździć po ciemku właściwie.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem. lepiej sobie tak poprawiać samopoczucie. Ale mnie jest wtedy jakoś wstyd. W ogóle za zaistniała sytuacje i tego kogoś i moją. Często w ogóle nie powinna ona być taka.
      nasi olimpijczycy są super. I znowu smutna refleksja- i tak ich nikt nie doceni. Wielu z nich nie ma żadnego wsparcia.
      Mnie chodzi o to, że chodniki i drogi są pełne wybojów, nierówności, dziur. Jedziesz wieczorem, patrzysz, aby kogoś nie rozjechać lub by Ciebie nie rozjechali, a to, po czym jedziesz jest słabo widoczne. Można łatwo złamać kark.

      Usuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.