czwartek, 19 stycznia 2017

Nowa szkoła czyli kształcenie patriotycznego matoła.

Oto przyszłość



„Minister edukacji Anna Zalewska wprowadza w oświacie nowe porządki. Jednym z nich jest nauka posłuszenstwa
W oświacie PiS idzie jak tornado. Po podpisaniu przez MEN umowy o współpracy z Instytutem Pamięci Narodowej, po zmianach programowych w nauczaniu historii i rugowaniu teorii ewolucji; po ofensywie w szkołach skrajnych narodowców oraz narzucaniu nowych, „wyklętych” bohaterów narodowych – przyszedł czas na „nauczanie posłuszeństwa”. Taki zapis znalazł się w projekcie nowej podstawy programowej do edukacji przedszkolnej i wczesnoszkolnej.
Zwrócili na to uwagę eksperci Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN. W opinii przygotowanej przez naukowców dla MEN czytamy m.in: „Wśród osiągnięć z edukacji polonistycznej ucznia w obszarze ‚Osiągnięcia’ w zakresie słuchania wymienia się takie, które pokazują, że uczeń ma rozwinąć predyspozycje do słuchania w sposób służący podporządkowaniu się innym. W zakresie edukacji polonistycznej nie przewiduje się dyskusji, negocjacji (…)”. Eksperci zauważają też, że „dziecko nie jest kreatorem i twórcą kultury, a tylko „wćwicza się” w przewidziane umiejętności zgodnie z założeniami transmisji kulturowej. (…)”.
Jak interpretować takie propozycje MEN? Wątpliwości nie ma Dariusz Chętkowski – nauczyciel, pisarz i publicysta. Pedagog napisał na swoim blogu, że zgodnie z takim myśleniem „absolwent przedszkola ma więc być dzieckiem ułożonym, cichym i grzecznym”. „Ma respektować zasadę, że dzieci i ryby głosu nie mają. Potem te cenne umiejętności ugruntuje szkoła podstawowa i zapewne liceum (czekamy na program). Egzaminy też pewnie będą oparte na sprawdzeniu, czy uczeń wie, gdzie jest jego miejsce” – podkreśla.
Dzieci i ryby głosu nie mają
Eksperci PAN potraktowali naukę posłuszeństwa jako wadę podstawy programowej, tymczasem o taką zmianę zapewne chodziło Prawu i Sprawiedliwości. „Szkoła ma uczyć milczeć, słuchać i wykonywać polecenia władzy. Likwidacja gimnazjów okaże się drobnostką w porównaniu z tym, co naprawdę zlikwiduje swoją reformą PiS” – ocenia Chętkowski.
Opinię na temat projektu nowej podstawy programowej do nauczania przedszkolnego i wczesnoszkolnego z 30 listopada 2016 roku przygotował dla MEN Zespół Edukacji Elementarnej przy Komitecie Nauk Pedagogicznych PAN. Kieruje nim dr hab. prof. APS Józefa Bałachowicz.
Eksperci nie zostawiają na projekcie suchej nitki.
Z opinii ekspertów Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN
Możemy przypuszczać, że projekty opiniowanych dokumentów zostały przygotowane w pośpiechu (…) Dostrzega się w nich wyraziście brak jasnych założeń w zakresie filozofii edukacji, wartości w obszarze i indywidualnego i społecznego oddziaływania edukacji, wspierania rozwoju dziecka, jego autonomii i samodzielności poznawczej, konstruktywistycznej wizji społecznego uczenia się, budowania wspólnoty itp.
Braki w idei tolerancji
Naukowcy dodają, że język projektu jest „anachroniczny, wyraża nieaktualne naukowo poglądy dotyczące celów czy budowania środowiska edukacyjnego dziecka, a ponadto zawiera błędy gramatyczne oraz stylistyczne (…)”. Dalej czytamy m.in, że „w sformułowaniu celów edukacji dziecko traktowane jest przedmiotowo, jako osoba z deficytami, niezdolna do wykonywania czynności złożonych (…). Pomimo prób zaznaczenia w treści proponowanego dokumentu kwestii tolerancji i otwartości, zauważamy braki w wyartykułowaniu idei wychowania w i dla dialogu międzykulturowego”.
 Według Krystyny Szumilas (PO), byłej minister edukacji i wiceszefowej sejmowej komisji edukacji i młodzieży, nie można tutaj mówić o przypadku. – PiS rujnuje system edukacji, bo ja nie nazywam tego reformą. Te zmiany mają na celu wychowanie człowieka, który jest podporządkowany ideologii PiS, który jest nastawiony na słuchanie i wykonywanie poleceń, a nie na kreatywne patrzenie na świat, czy na analizowanie, wyciąganie własnych wniosków i krytyczne podejście do tego co się wokół dzieje – ocenia w rozmowie z naTemat Szumilas. – Dowodem na to jest właściwie cała nowa podstawa programowa. Następuje powrót do encyklopedyzmu; twórcze korzystanie z wiedzy będzie poza zasięgiem większości uczniów – podkreśla posłanka.
Nowy model Polaka-patrioty
Podobnie uważa Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego. – Ubolewamy nad tym, ale to jest chyba istota tej reformy. Miał odwagę publicznie to wyrazić były poseł PiS Marian Piłka. W rozmowie z dziennikarką TVN 24 stwierdził wprost, że prawdziwym celem tej reformy tej to by pojawił się nowy model, ucznia, absolwenta, nowy model patriotyzmu ala PiS – mówi w rozmowie z naTemat Broniarz. – To niszczy polską edukację i jeśli nie uda się temu postawić tamy to skutki będziemy odczuwać przez wiele, wiele lat – dodaje.
ZNP przygotowuje się do ogólnopolskiego referendum w sprawie reformy oświaty. W marcu ma dojść z kolei do strajku generalnego nauczycieli przeciwko pisowskiej reformie edukacji.”
Źródło: J. Karpiński: „Rząd kształtuje „nowego Polaka”. MEN chce uczyć dzieci w szkołach posłuszeństwa, a nie samodzielnego myślenia


I co się gapicie?
Przecież
 

21 komentarzy:

  1. Z przeproszeniem stają człowiekowi dęba wszystkie włosy, nie tylko te na głowie.
    Nawet za "komuny" można było z polonistką wymieniać opinie na temat przeczytanej lektury i mieć odmienne zdanie.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama już nie wiem, jak to nazwać. Tyle lat uczyłam i starałam się, przede wszystkim, nauczyć dzieci analizować, myśleć logicznie, poprawnie budować zdania, a przede wszystkim ceniłam sobie lekcje, na których dzieciaki "szły na żywioł". czasem zawalałam tę planową i pozwalałam na spontan.
      Bardzo ceniłam sobie odwagę uczniowską.

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój ty smutku, zbyt długo pracuję w szkole, żeby w to wszystko uwierzyć. Pamiętam szkolę sprzed reformy wprowadzającej gimnazja i egzaminy zewnętrzne, pamiętam koszmar pracy z absolwentami gimnazjów i wiem jedno, że naprawdę wiele zależy od samego nauczyciela - niezależnie od tego, jakie pomysły rządzący forsują. Wg mnie gorzej niż za czasów gimnazjów było - już nie będzie. Liczę, że w końcu nie będzie testowego sprawdzania wiedzy, że maturalne zadania nie będą kalibrowane, że w zespołach sprawdzających prace maturalne nie będzie nacisków, aby największy nawet głąb popełniający kardynalne błędy rzeczowe i piszący na granicy zrozumienia "co autor miał na myśli" - zdawał maturę, bo 80% MUSI zdać. Dajmy szansę tej reformie.....Gdy wprowadzano gimnazja pan Broniarz najgłośniej krzyczał przeciw, tysiące nauczycieli było przeciw. Teraz protestują. Czy na pewno wszystkim protestującym chodzi o dobro ucznia i poziom edukacji, czy po prostu o własny stołeczek...

    PS. Usunęłam poprzedni wpis ze względu na literówki w słowie: REFORMIE :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem tylko jedno- też kierując się logiką i dużym stażem- doświadczeniem nauczyciela- należało rozpocząć edukacje w wieku 6 lat(zyskujemy rok przy ukończeniu podstawówki) gimnazjum normalne, jak teraz 3letnie i 4 letnie liceum- kończy go absolwent w tym samym wieku, co teraz. Poza tym, unowocześnić programy (wszystkie) i zacząć porządnie kształcić nauczycieli- chodzi mi przedmiotowców(metodyka).

      Usuń
  4. innymi słowy: róbta, co chceta, ale pod warunkiem, że chceta tego, co chce wodzu, guru, czy jakiś inny nawiedzony, który rzecz jasna funkcjonuje na tej samej zasadzie, czyli dochodzimy na szczyt piramidy, do kierownika wszystkich kierowników, który wie najlepiej, jako jedyny, czego inni mają chcieć...
    tu wspomnę tylko, że tak funkcjonował już starożytny Egipt, tak funkcjonował, że aż przestał funkcjonować od tego funkcjonowania...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma róbta co chceta, róbta tak jak ja chcem- dewiza Kłamczuchy Zalewskiej,
      Myślałam, ze przefasonowanie systemu to szczyt jej możliwości destrukcji, ale okazało się, że potrafi więcej- zniszczyć całkiem niezłą podstawę programową, żeby zacząć kształcić bezmyślne indywidua.
      Ona jest straszliwym szkodnikiem, głupim, ordynarnym szkodnikiem.

      Usuń
    2. zgodnie ze słowami Maliniaka o tym, że polska szkoła ma uczyć, kto był bohaterem, a kto zdrajcą, przyszło mi do głowy takie coś, że to nieważne, iż absolwent polskiej szkoły nie będzie umiał zbudować armaty, ważne, by wiedział, do kogo ta armata miała strzelać...

      Usuń
    3. A z drugiej strony, po co ma budować armatę, kiedy nie potrafi wnioskować na poziomie 5latka.
      Tak, ważne, że będzie potrafił wskazać wroga. Wroga Wielkiej Polski, oczywiście, i Polaków- narodowych patriotów.
      A przyszło mi na myśl, że w wielkiej gawrze już tacy indolenci aroganci istnieją- widać i efekty systemu, do którego głupia kłamczucha chce wrócić.

      Usuń
  5. Moje dziecko poszło do szkoły mając 6 lat z małym przygotowaniem przedszkolnym czyli znając alfabet i potrafiąc czytać proste słowa. Potem podstawówka 5 lat, gdzie nie pozwalano nam rodzicom, by uczyć dziecko mówić do nauczyciela PAN lub PANI - powiedziano mi, że tego nauczy się poznając gramatykę a do tego czasu każdy nauczyciel to był kolega, któremu mówiono na TY. Gimnazjum, to oddzielny budynek, gdzie uczą się dzieciaki ciut większe i maluchy z podstawówki nie mają wstępu - trwa to 3 lata... kolejne to albo 4-letnie liceum albo 5-letnie technika.
    Nie wiem jak funkcjonowały gimnazja w Polsce, nie wiem jak byli przygotowani nauczyciele do tej roli, ale zaczynały funkcjonować i czytałam pozytywne opinie na temat wiedzy jaką młodzież tam zdobywała. Teraz ponowna rewolucja, nowe zamieszanie - komu ono jest potrzebne? Jak czytam Twój post to mam wrażenie, że cofamy się do czasów sługi i pana, pan mówi a sługa musi siedzieć cicho... a gdzie rozmowa, gdzie dyskusja. Te zawsze uważałam za najbardziej produktywne i długo się o nich pamiętało. Ale jakoś trudno mi uwierzyć by młodzi ludzie w dobie internetu pozwolili, by wbijano im do głowy teorie z którymi trudno będzie im się zgodzić. W przeciwnym wypadku będziemy naprawdę narodem poddanym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mozaika Ci powiedział trochę o polskich gimnazjach. Myślę, że przez 16 lat się podocierało i stanęły mocno na nogi. Prawda jest taka, że nie należy tego rozwalać, a udoskonalać. I prawdą jest również, że 3 letnie licea są do bani. Wiem, bo miałam na pierwszym roku studentów bardzo nie teges. W ogóle nie nadających się do studiowania. Bez podstawowej wiedzy, często niedojrzali, rozwydrzeni, roszczeniowi. Ten czwarty rok liceum dałby dużo. Przesunąć podstawówkę w dół-od 6 roku nauka, dodać 3 letnie gimnazjum, dodać 4 letnie liceum. poprawić podstawy programowe i programy przedmiotowe i grałoby.
      No i wymagać większej samodzielności od ucznia. A tu się robi wszystko na odwrót, wszystko na przekór, jakby jaki amok tych ludzi ogarnął.
      Strach coś postulować, bo zaraz będzie kontra na gorsze.

      Usuń
  6. W mojej podstawówce (centrum bardzo dużego miasta) są zaplanowane trzy siódme klasy, które będą się musiały zmieścić w budynku razem z klasami 0-VI. Zabraknie miejsca w szatni na szafki siódmoklasistów. Zlikwidowany zostanie klubik (świetlica dla uczniów kl. IV-V), najprawdopodobniej jedna z trzech pracowni komputerowych zostanie zamieniona na inną pracownię, najprawdopodobniej zlikwidowane zostaną (lub z braku sal przeniesione na późne popołudnie) zajęcia dodatkowe, a ja stracę szansę, by mieć jedną (z trzech tygodniowo) lekcję wf w sali gimnastycznej, a nie na korytarzu. Już w tym roku brakuje sal, w których można prowadzić zajęcia w małych grupach lub nauczanie indywidualne.To tak na początek, przykłady można dalej mnożyć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ulach, protestujcie, mobilizujcie się, mobilizujcie rodziców. To jest do wygrania.Inaczej wszystko się Wam posypie, bo jak sama widzisz, katastrofa wisi w powietrzu.
      Ja pracowałam w przepełnionych szkołach. Na sali gimnastycznej ćwiczyły na jednej lekcji trzy klasy, a na pięterku tej sali ja prowadziłam lekcję śpiewu. Horror. I teraz wraca się do tego, bo jakaś niedowarzona maupa chce pozostawić coś po sobie". O tak, my sobie ją dobrze zapamiętamy i te po niej "pamiątki".
      Bolesne jest to, że wraca się do modelu szkoły opresyjnej, na baczność, z milczącym uczniem i zastraszonym na maksa nauczycielem. Zaraz wróci metoda paznokciowa jako jedyna metoda nauczania.

      Usuń
  7. Nie wypowiem sie, bo musialabym uzywac wylacznie slow uznawanych za niecenzuralne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No:):) Ja się hamuję, bo ciągle mam w głowie, że ja już w tym nie uczestniczę. Jednak nie potrafię tak bez oddania głosu przejść obok.

      Usuń
  8. Aż trudno uwierzyć, że to wszystko naprawdę się dzieje. Nie mam polskiej tv, więc nie śledzę na bieżąco tego, co się dzieje w Polsce, ale nawet te informacje, które czytam od czasu do czasu - przerażają!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieje się i dziać się będzie.Dopiero się zacznie. Najpierw w lutym, a potem, mam nadzieję. dalej.

      Usuń
  9. Można rzec jaki rząd, takie reformy. A podobno najbliższy rok ma być przepełniony pracą i ,,dobrą zmianą". Co do ,,przeglądu" ministerstw każdy myślący wie, kto tak naprawdę dokonuje tegoż (niby ministra wzywa przełożona, ale szef zasiada gdzie indziej).

    Cieszę się, że miałem okazję uczyć się w starym systemie tzn. z gimnazjami, do tego podstawówkę i gimnazjum miałem idealne. Poza kontaktem z uczniami niepełnosprawnymi (szkoła miała oddziały integracyjne) miałem możliwość poznania tam kilku prawdziwych pasjonatów wśród nauczycieli. Pan od geografii zorganizował nam dostępne niemal na każdą kieszeń wycieczki do Włoch, Anglii i Francji. Pani od historii i WOS-u przynosiła na lekcje różne eksponaty z epoki, by unaocznić nam pewne sytuacje. Co więcej w klasie miałem kolegę, który fascynował się historią i często z nauczycielką dyskutował odnośnie omawianych tematów, a ta często przyznawała, że on ma wiedzę świeższą czy szerszą w niektórych fragmentach tej nauki. W liceum było nieco gorzej, choć od WOS-u znów miałem świetnego nauczyciela, który bardzo poszerzył naszą wiedzę, co przydało mi się na studiach. Niemal całe pierwsze półrocze zaliczyłem na bazie jego lekcji.

    Mam nadzieję, że przynajmniej część rodziców w ,,nowej szkole" rozbudzi w swoich dzieciach chęć poznania świata z innych źródeł niż oficjalna ,,ideologia szkolnictwa". Można rzec, że wróci metoda nauki domowej, bo na szkołę nie będzie można liczyć. Kończąc ten mój przydługi wywód dodam jeszcze, że biorąc pod uwagę czas w którym się uczyłem i moją chęć czytania książek wszelakich mogę się nazwać w miarę myślącym człowiekiem. Czy wszystkie moje sądy są dobre, to nie mi oceniać pewnie. Straszne jest tylko to, że dożyłem czasu, kiedy władza sięga do umysłów młodych osób, by kształtować je na swój sposób, by w wyborach sięgać po władzę coraz częściej.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja mam nadzieję, że jednak nie dojdzie do wprowadzenia reformy. Mam wielka nadzieje, że rodzice i nauczyciele pohamują tę kretynkę od oświaty.Z drugiej strony, współczesna szkoła oparta jest na strachu i rezygnacji. Boją się nauczyciele, dzieci chodzą do szkoły, bo muszą. I ta jej reforma to pogłębi.
      Brakuje mi słów na określenie tego, co ona wyczynia.

      Usuń
  10. Według mnie to nadzieja jeszcze w samorządach, bo co rząd będzie mógł zrobić, jeśli jakąś gminę czy powiat przerośnie finansowo ta zmiana? Ja panią Zalewską jak oglądam w TV to nazywam po swojemu, ale raczej nie przystoi powtarzać tego. Te wszystkie konsultacje i inne cuda wianki to sama ze sobą chyba przeprowadziła.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie ustawiają ordynację wyborcza. Potem liczą na to, że ich ludzie dojdą do władzy w samorządach i wtedy nie ma zmiłuj.

      Usuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.