wtorek, 24 stycznia 2017

"Rozdmuchanie" smogu.



Problem jest i to wielki, i ja wszystkie zagrożenia, jakie smog stwarza, przyjmuję do wiadomości. Staram się być proeko- jeżeli nie jestem zmuszona do działania nieekologicznie, to staram się działać jak najbardziej pro. Problem jest i trzeba go niewątpliwie rozwiązać, ale zabrano się do tego jak zwykle od ogona, by nie powiedzieć wulgarnie od d…y strony, zastraszając ludzi karami i wymuszając  natychmiastowe rozwiązania, przy jednoczesnym braku pomocy dla tych, którzy nie mogą się dostosować. Zrobiono to za pomocą manipulacji i, oględnie mówiąc, puszczaniu naciąganych informacji. Oczywiście społeczeństwo się podzieliło. Najczęściej na tych blokowych, których domkowicze „trują” i na domkowiczów, postawionych pod ścianą., a także domowiczów, którzy mają, powiedzmy, piece ekologiczne (tak przynajmniej im się wydaje), i tych, którzy palą w starych piecach, a koszty założenia nowego, przerastają ich możliwości. No i jak to bywa w naszym kochanym polskim grajdole, już są ochotnicy do donoszenia, gdzie trzeba, na „trucicieli”, bo według donosicieli, jak taki dostanie karę, to już, zaraz, natychmiast przestanie palić śmieciami w piecu. Grunt to nasza piękna, polska empatia.
Jest kilka spraw, które pokazują, że niezupełnie jest tak, jak nam się ostatnio starają wmówić ekolodzy i ,przede wszystkim, rządowi.
Będę pisać w punktach, łatwiej wtedy uchwycić wszystkie argumenty, głównie przeciw histerii w jaką wpadło społeczeństwo na wieść o zakazaniu palenia w piecach różnym opałem, na wieść o przymusie wymiany tychże pieców itp. oraz w jaką wpadło społeczeństwo, kiedy zaserwowało mu się straszne informacje o smoku/smogu.


1) Sprawa ma się tak- najpierw zdjęcia, które mają zobrazować, jak strasznie dymią kominy i jaki to ogromny smog wytwarzają. Oczywiście zdjęcia są zamieszczane po to, by zwrócić uwagę głównie na dymy, w domyśle również dymy unoszące się na domkami jednorodzinnymi i kamienicami w mieście., bo kiedy patrzysz na czarny dym unoszący się nad elektrociepłownią, to nasuwa ci się zaraz obraz dymu z komina domowego. Taki obraz poparty jeszcze odpowiedni udramatyzowanym tekstem, robi wrażenie.
Tak wygląda przeciętna ciepłownia. Wysokie kominy, obok takie grube. Dym lecący z kominów bardziej szary/biały niż czarny- na kominach założone są filtry.

 A tak wygląda ciepłownia o zachodzie słońca
Fajne robi wrażenie. Straszne dymy z kominów lecą w eter, a zwłaszcza z tych szerokich, grubaśnych. ZONG- te grubaśne służą do schładzania i z nich leci tylko para wodna. Ale... ale w informacjach puszcza się tylko takie ciemne zdjątka i te grubaśne schładzarki, bo efekt jest piorunujący. Każdy, kto robi zdjęcia wie, że robione pod słońce daje efekt przyciemniania. To tyle o efektownych obrazowaniach strasznych informacji, dotyczących smogu.


2) Ostatnio, w ramach Prawa Murphy’ego, które mówi, że jak strzeli w domu jedna rzecz, to natychmiast strzeli druga i następna, musieliśmy wymienić w piecu CO wewnętrzne drzwiczki.
Wiedząc już o „niecnych zamiarach” rządu umilenia życia ludziom posiadającym domki, w kwestii ogrzewania, sumiennie przepytałam serwisanta naszego pieca, o wszystko, co dotyczy pieców, instalacji i możliwości montowania w naszym domu. I co się okazało:
- zgodnie z zarządzniami rządu, piec musi mieć 5 klasę (chodzi o emisję trutki w powietrze. Nasz piec ma chyba 3 lub 4 i ma 6 lat. Jest to tak zwany śmieciuch i zeżre wszystko, co mu się wrzuci.
- można zamontować piec na ekogroszek- koszt nowego pieca to od 4000 do 6000+ oprzyrządowanie komputerowe+ instalacja= około 10-12 tysięcy (fajnie nie?).
- z ekogroszkiem fajna sprawa- wynosi się raz w tygodniu pojemnik nieduży z popiołem, piec działa na automatach, wsypuje się tylko worek groszku węglowego co drugi dzień i gra i buczy. Owszem, teoretycznie. Ekogroszek jest bardzo drogi-tona może dochodzić nawet do 1000 złotych. Jeżeli się wie, ile piec spala, to nie ma sprawy, nastawia się na minimum i jakoś tę roczną kwotę- około4000 złotych się przełknie. Jest tylko jedno „ale”... trzeba wiedzieć skąd brać ekogroszek, bo jak się trafi w worze większy kawałek węgla lub kamienie, to po ptokach. Zatyka się zsyp, wszystko siada i czasem trzeba wołać serwisanta. No i trzeba mieć forsę na całą instalację nowego pieca.
- można zainstalować piec CO na gaz. No można. U nas jest gazociąg, rurka dochodzi do licznika przy płocie- 2 metry od ściany domu. Nie chciałam dalej, bo już na wstępie wiedzieliśmy, że ogrzewanie domu gazem nie jest w naszych możliwościach finansowych. Ale zapytałam pana jak to mogłoby wyglądać. Otóż, żeby doprowadzić gaz do domu trzeba zrobić dokładną dokumentację- około 2000 zeta. Potem trzeba rozprowadzić rurki zainstalować piec. Razem z ceną pieca- około 10 tysięcy (w naszym domu). Czyli wychodzi znów około 12 tysięcy. Na plus jest to, że teraz są piece, które podłącza się do starego systemu (grube rurki, żeliwne kaloryfery- nawet przy tych piecach lepszy jest taki system). Nie musielibyśmy wszystkiego wymieniać. No i fajnie, każdy chciałby wejść do piwnicy, włączyć guziczek z gazem i ciepełko w domu mieć. Jest tylko jeden ogromny mankament- cena gazu. Teraz ogrzewam dom za 3000 złotych (góra), a paląc gazem płaciłabym 6000 i więcej. I jedna zasadnicza rzecz- był taki czas, że była moda na auta napędzane gazem. Gaz był tani, mnóstwo kierowców poprzerabiało samochody na paliwo gazowe. Po niespełna roku cena gazu poszła drastycznie w górę, a teraz wcale to paliwo nie jest dużo tańsze od innych. Kto mi zaręczy, że jak zamontuję piecyk gazowy, to chytry rząd nie podniesie cen gazu? Nie wierzę żadnemu rządowi, jeżeli chodzi o opłaty- jak może, to podnosi.
- pozostaje jeszcze paliwo płynne-olej, ale o to nie pytałam- trzeba mieć miejsce obok domu na zbiornik i również zrobić nową instalacje oraz kupić piec na opalanie olejem.
- zapytałam o ogrzewania energią słoneczną. Pan tylko się roześmiał- takimi panelami to można sobie zagrzać wodę do kąpieli, a nie ogrzać taki dom. A te fotogalwaniczne potrzebują zgody elektrowni, bo chodzi o instalację elektryczną. Nie będę Wam tu szczegółowo pisać, ale taka rzecz w naszym kraju zupełnie odpada. W każdym razie dla prywatnego posiadacza.
3) Przyznam, że wiedzieliśmy już sporo na temat opału i pieców, ich instalacji oraz kosztów. Trzeba było jeszcze pojechać- zapytać „u źródła” o cenę tony węgla i zamówić opał na resztę zimy. Postanowiliśmy również kupić tonę węgla, żeby sprawdzić, jak on się pali w naszym piecu. Mamy dom ocieplony, okna wymienione, dach uszczelniony, to taka próba powinna być wiarygodna.
Skład opału prowadzi pan, który wozi nam opał więcej niż 20 lat. Nigdy nas nie naciął i zawsze byliśmy zadowoleni. No i zna się na rzeczy.
Mówimy mu, z czym przyszliśmy, żeby na pomógł, bo… i w ogóle…, i w szczególe, wyłuszczamy sprawę. No jasne, że zna, zastanawia się, bo sam też ma problem z ogrzaniem biura. I tak od słowa do słowa i cała sprawa się powoli klaruje.
-Pani, pani myśli, że ich smog obchodzi? No też, ale głównie chodzi o popiół. Gminy nie nadążają z wywozem popiołu. Popiołu z tony węgla niech jest, powiedzmy, 30 kilogramów, z tony miału- 60 kilogramów. O to chodzi. Zaraz wam coś pokażę.- chwilę szukał czegoś w komputerze- Popatrzcie, ze spalonej tony miału z Rydułtów, w powietrze leci 0,8 procent związków siarki. Ze spalonej tony węgla z kopalni Krupiński w powietrze leci 1,0 związków siarki… to jak to jest?- pytanie zawisło w powietrzu. Przyznam, że mnie trochę zszokowało. Wychodzi na to, że preferowany przez rząd węgiel, bardziej zasiarcza powietrze niż miał. Za radą pana decydujemy się na kupno trzech ton miału- niecałe 1000 złotych, żeby starczyło nam do końca sezonu grzewczego, a potem zobaczymy, co się z tych pomysłów rządowych wykluje.
3) Muszę tu jeszcze raz nawiązać do sporu blokowiczów i ludzi, którzy stanowczo obwiniają domkowiczów o tworzenie smogu i żądają natychmiastowego zakazu opalania domów węglem, miałem i czym tylko popadnie, a najlepiej niech taki domkowicz ogrzewa dom gazem. Naczytałam się komentarzy na lokalnych stronach po uszy. I tak:
- jak go stać na dom, to niech go też stać na ekologiczne ogrzewanie. To tak, jak się popularnie mówi- jak go stać na kupno mercedesa, to powinno go stać na paliwo do niego. Niby logiczne to jest, ale dom to nie mercedes. Jak nie mam na paliwo do mercedesa, to go sprzedaję. Domu nie da się od ręki sprzedać.
Są domy i domy. Nowe domy najczęściej mają już piece ekologiczne. Problem w tym, że właściciele tych nowych domków są często zadłużeni na 40 lat w bankach. Każda podwyżka cen ekologicznego opału może ich dobić. Jednak większość domów to stare budynki, mające po 20 i więcej lat. Są to budynki wymagające remontów, wymiany wszystkich instalacji, okien, dociepleń itp. Sama przez to przechodzę, chociaż mój dom jest stosunkowo młody (26 lat), ale budowany w „starej’ tradycji”. Popatrzcie na tzw. kostki gierkowskie- domy budowane z pustaków o płaskich dachach. Wszystkie teraz są docieplane, dachy mają podnoszone. Jak myślicie, kto za to wszystko płaci? Jasne… jak się chce mieszkać we własnym domku, to trzeba o niego dbać. I ja się z tym zgadzam. Pod warunkiem, że mam czas na uzbieranie finansów na kolejny remont. A ilu właścicieli nie ma już możliwości uzbierania, czy zaciągnięcia pożyczki? Ktoś traci pracę, komuś mąż/żona umiera, ktoś musi się drogo leczyć, kto w końcu musi pilnować, aby z nędznej wypłaty utrzymać dom, by nie popadł w ruinę- bieżące remonty.

- jak nie stać go na ekologiczne ogrzewanie, to niech się wyniesie do bloku. Myślę, że wielu ludzi chciałoby zamieszkać w bloku, ale problemy ze sprzedażą domu najczęściej im to uniemożliwiają. I nie chodzi tylko o samą procedurę. Bardzo dużo domów jest dziedziczone po rodzicach- sprawy spadkowe często uniemożliwiają sprzedaż takiego domu. Nawet, jak jest kupiec, to jest karencja (chyba 3 miesiące), podczas której sprzedający nie może obracać pieniądzem ze sprzedaży. Często jest tak, że te trzy miesiące nowy właściciel pozwala mieszkać staremu, zanim ten może sobie kupić np. mieszkanie. A co jak się ten nowy na taką rzecz nie zgodzi? Ten stary ma spać pod mostem? A ile jest takich domów, których cena przy sprzedaży jest tak niska, że mnożna kupić tylko kawalerkę? Do kawalerki z rodziną 5 osobową? No można, jasne, że można.
Często w domach mieszkają ludzie starzy, emeryci, którzy chcą dożyć w swoim domu, nie można ich zmuszać do zamieszkania w bloku.
- przecież są dofinansowania do pieców ekologicznych- ano są. Tylko, że to nie są dofinansowania, a refinansowanie. Najpierw musisz zanieść wniosek o refinansowanie wraz z całą dokumentacją dotyczącą instalacji, typu pieca i kosztorys do urzędu w określonym terminie. Potem musisz się zakwalifikować, co nie leci z automatu, bo wniosków może być 500, a kwota na refinansowanie zakłada 100 instalacji. Powiedzmy, że się zakwalifikowałeś, zatem musisz wyłożyć całą kasę, zainstalować piec i zgłosić do urzędu, że już można zrobić jego odbiór. Potem włazi ci do piwnicy najmniej trzech urzędasów. którzy oglądają piec ze wszystkich stron- szczegółowa kontrola. I jeżeli wszystko gra, dostajesz refinansowanie do 45 % całego kosztorysu. To jednak nie koniec. Przez trzy lata urzędasy mają prawo wleźć ci do piwnicy i kontrolować, czy nie palisz czym innym. Mogą również przeszukać pomieszczenia, czy nie składujesz zabronionego opału.
Nie chcę się tu wypowiadać na temat standardu życia w bloku, a w starym domku. Kto chociaż trochę się zastanowi, to wie, że ta „wolność” posiadania, ten kawałek li tylko własnego dachu nad głową, ten kawałek ogródka, jest okupiony wielkim wysiłkiem nie tylko fizycznym, ale głównie finansowym. Nie ma porównania dla skali troski o mieszkanie blokowca, do troski o dom domkowicza. Mieszkałam w bloku, mieszkam w domu na wsi, wiem, co piszę.
4) Trochę z prasy. Pisze mgr inż. chemik w dziale „Ludzie listy piszą” w „Angorze” (nr5/217, s. 60):
„(…) Wierzyć się nie chce, ale winni takiego stanu są politycy (chodzi o opalanie gospodarstw paliwami nieekologicznymi- przypisek mój), którzy tak naprawdę wyłącznie troszczą się o utrzymanie swoich stołków za wszelką cenę i nie są gotowi narazić się lobby górniczemu. Budżet państwa w bardzo dużym stopniu tworzony jest poprzez horrendalne opodatkowanie alkoholi, papierosów, paliw samochodowych, gazu ziemnego. Z drugiej zaś strony państwo też horrendalnie dotuje kopalnie. (…) Doprawdy trudno zrozumieć, dlaczego z jednej strony premier Beata szydło biadoli tej zimy z powodu smogu i mami społeczeństwo zainteresowaniem sprawą wicepremiera M. Morawieckiego, a z drugiej strony przekonuje górników, że nie ma planu likwidacji kopalń. Państwo dopłaca ogromne sumy do górnictwa, a ponadto płaci wysokie emerytury górnikom ze wspólnej kasy ZUS. Proszę sobie wyobrazić, jaka byłaby cena węgla, gdyby państwo nie dopłacało do górnictwa i gdyby renty i emerytury dla górników ( ja im nie zazdroszczę, ale uważam, że na renty i emerytury w normalnym państwie powinno zarobić górnictwo) wypłacane byłyby nie z budżetu państwa, tylko z górnictwa? Wszystkie dotychczasowe rządy boją się lobby górniczego i taka patologia trwa.(…) Nawet przy obecnym poziomie cen koszt opalania domu jednorodzinnego gazem ziemnym, z zastosowaniem odpowiedniego typu pieca odzyskującego ciepło kondensacji jest porównywalne z opalaniem węglem. No i takie piece są ekologiczne. (uwaga! Oferowane rzekomo ekologiczne piece węglowe do ogrzewania domów jednorodzinnych po prostu nie istnieją. Uważam, że to oszustwo. Także oferowany tzw. Ekogroszek to też oszustwo”

I drugi list („Angora” (nr5/217, s. 60):
„(…)To, co jest normą w innych państwach, u nas ciągle jest nie do pomyślenia. Postępowanie rządu PiS zakładające, że podstawowym źródłem energii ma być węgiel, jest katastrofalne. Wymiana pieców, mimo że odpowiednie przepisy obowiązują już od kilku lat, idzie bardzo opornie.. W dodatku dopuszczono wymianę starych „kopciuchów” na nowe piece węglowe. To jest niewyobrażalna głupota. Co z tego, że nowy piec będzie emitował mniej szkodliwych substancji? ALE BĘDZIE. To nie jest żadne wyjście, w dodatku za nasze pieniądze (gminy dopłacają do wymiany). Wymiana będzie miała sens, gdy nowe urządzenia będą emitowały śladowe ilości pyłów lub żadne. To, że ogrzewanie będzie droższe, nie jest przeszkodą, bo gdy się opracuje sensowny system dopłat do ogrzewania, to problem znika.(…)”
5) I ja się zgadzam, ale muszę mieć pewność, że gdy zainstaluję piec na gaz, to rząd (obojętnie, jaki) nagle nie podniesie cen gazu w taki sposób, że nie będzie mnie stać na ogrzanie domu choćby na minimum. Na dopłaty nie liczyłabym,  bo to wicie- rozumicie, wasze dochody, nie ma kasy, pincet plus- zawsze władza ma tsiuńcpincetstodziywińcet wytłumaczeń, by nie dać ni grosza... ale chciałabym stałej ceny za paliwo.
6) Dziwi mnie również inna sprawa- podczas, gdy w polskim Cieszynie biją na alarm, bo smog, bo trucie, bo jezusmaria, w Czeskim Cieszynie, granica na Olzie-50 metrów szeroka, cisza. Szukałam na czeskich stronach informacji o smogu i ani dudu. A przecież to Czeski Cieszyn (polski w większości na wzgórzach) leży w dolinie i tam najwięcej jest smogu. Jakoś o smogu w Czechach się nie mówi. Teraz się mówi o smogu  na Węgrzech- ani chybi będą odbudowywać kopalnie, bo przecież dyrektywy unijne zakazują spalania węgla. Ale cóż- kaczor, Orban dwa bratanki...
Żywiec, Bielsko- miasta w dolinach między pasmami gór- tam zawsze będzie coś w dole siedziało. Pamiętam, kiedy latem, w Bielsku, stanęłam na kładce wiodącej nad drogą i spojrzałam w stronę miasta. Widać było tylko okoliczne szczyty. Smog w takich dolinach zawsze będzie siedział. Czy to latem ze spalin, czy to zimą z dymów i spalin.
Mimo wszystko uważam, że cała sprawa została celowo tak mocno rozdmuchana. Kaczor zapowiedział, że na Śląsk wróci przemysł taki, jaki był dawniej ( w PRLu), czyli nadal będą smrodziły kopalnie i huty, a my, domkowicze będziemy im napędzać rynek, kupując bardziej zasiarczony niż miał, węgiel. I dopóki rządy będą nastawione na darcie kasy z obywateli (obywatel według polskich rządów to wróg do łupienia), to nici z ekologii, bo ten łupiony obywatel zawsze znajdzie wyjście „korzystne” dla siebie. Wszak „Polak potrafi”.
7) Na koniec sprawa świadomości obywatelskiej. No właśnie- co z tego, że ja od dłuższego czasu nie palę śmieciami. Nie rzucam do pieca plastiku czy starego gumowca, choć wiem, że świetnie się palą i na podpałkę nie ma nic lepszego. Odkąd jest segregacja i odbierają śmieci spod domu regularnie, nie widzę potrzeby trucia atmosfery, no i niszczenia pieca CO substancjami smolistymi po takich sztucznych odpadach. Palę drewnem i miałem. Owszem, miał truje, ale jeszcze bardziej truje mój sąsiad, który regularnie pali jakimiś śmierdziochami. I nie jest to w tym przypadku kwestia forsy, bo miał on tez kupuje. To kwestia człowieka i jego sposobu myślenia. Co z tego, że ja mam oczyszczalnię najwyższego standardu, która wypuszcza wodę II klasy, kiedy sąsiedzi dookoła wypuszczają ścieki z szamb do rowu, albo w teren. Albo jak ten właśnie sąsiad od palenia śmieci, dwa razy do roku rozwija wąż strażacki i wypompowuje ścieki na pole. A co?! Jego pole, prawda? I tak to się tutaj w naszym kochanym, krajowym grajdołku toczy.




14 komentarzy:

  1. Z tymi filtrami w kominach elektrociepłowni to jedna, duża bujda. Nocą(może nie każdą),elektrociepłownia, która mnie zaopatruje w ciepło, wypuszcza "coś", co rano leży na dachach samochodów i wszystkie są pokryte jakimś pyłem. Wiele razy zgłaszaliśmy tę sprawę, za każdym razem dyrekcja elektrociepłowni twierdzi, że ten pył (ostry, w popielatym kolorku) to nie ich dzieło, bo filtry działają "na okrągło".Ale w dni, w które wiatr jest zachodni lub południowo-zachodni u nas nie ma tego pyłu- ląduje spokojnie na prawym brzegu Wisły i wg badań to właśnie prawobrzeżna W-wa ma najwyższe stężenie smogu.
    My w ogóle niedługo będziemy na szarym końcu cywilizowanego świata- wszędzie odchodzi się od węgla, więc będziemy wszyscy dotować kopalnie, niszczyć rzeki by były żeglowne dla transportu tegoż węgla barkami.Ciekawe tylko kto ten węgiel będzie od nas kupował, bo jak na razie nawet tego co już wydobyte nie ma kto kupić.
    Większość moich znajomych, którzy posiadają domki wydaje mnóstwo pieniędzy na ich ocieplenie, ci co mieszkają "na wygwizdowie" budują domy z drewna i gliny i zrezygnowali z systemu c.o. na korzyść dobrych pieców kaflowych, często opalanych koksem. Paneli słonecznych w naszym mało słonecznym w gruncie rzeczy kraju to raczej nikt nie zakłada. A ja do dziś się cieszę, że w ostatniej chwili otrzezwiałam i wypisałam się z osiedla domków jednorodzinnych.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koks też jest nieekologiczny:):):)No właśnie- ciepłownie załatwiają potężną dawkę smogu, spaliny następną, elektrownie i kopalnie jeszcze więcej, a rząd zabrania stawiania wiatraków.
      Zobaczymy. Czekamy i zastanawiamy się czy nie kupować węgla w Czechach. Jeszcze nie znamy ceny za tonę.

      Usuń
  2. Pisałam już u siebie o tym jak musieliśmy przejść na ogrzewanie własne z ogrzewania centralnego, bo nas po prostu nie było stać na płacenie ponad 2000PLN miesięcznie.
    Przeszliśmy przez trzy sezony ogrzewania domu drzewem, straszna orka, dwa sezony palenia węglem w nowym piecu za 4000 PLN ale bez podajnika. W tym sezonie mamy nowy/stary piec kupiony z drugiej ręki za 900PLN. Piec ma podajnik i elektronikę.
    Wspaniały wymienił zawory przy kaloryferach, piec pali prawie bezdymnie, reguluje temperaturę, bajka. Całe nasze osiedle domków przechodzi na ogrzewanie indywidualne.
    Ci którzy założyli ogrzewanie gazowe dogrzewają się kominkami. Faktem jest, że jeden źle palący w piecu potrafi zasmrodzić połowę okolicy. Wkurza mnie to, że zostaliśmy zmuszeni cenami ogrzewania na odłączenie się od centralnego ogrzewania, wszystko poszło o to, że dostawca ciepła musiałby przebudować starą sieć ciepłowniczą, a to się firmie nie opłaca. Miasto nie chciało się dołożyć i tak wykończyli ludzi ceną za ogrzewanie i zmusili do palenia w piecach. Tak państwo dba o ekologię.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma tutaj ciepłowni, każdy dom ma swoje CO. W najgorszym razie mogę kupić piec wolnostojący,taki w stylu kominka, podłączyć go do komina i ogrzewać parter. To samo można zrobić na piętrze. Jednak nie wydaje mi się, by było oszczędniej i ekologicznie.Ekogroszek też nie jest ekologiczny, a tak samo drogi, a może droższy od węgla. Jakby nie spojrzeć to d... zawsze z tyłu. Zobaczymy, co się z tego wykluje.

      Usuń
  3. Mam mieszane uczucia. O srodowisko dbac nalezy, to nie podlega dyskusji, ale czy bieda moze usprawiedliwiac jego zatruwanie? A z drugiej strony wazniejsze jest wyzywienie rodziny od drugorzednego zagadnienia czystego srodowiska, a w Polsce niestety biedy jest pelno. Obie strony na swoj sposob maja swoja racje, z ktora trudno sie nie zgodzic. Szczerze mowiac nie widze madrego rozwiazania tego nielatwego problemu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panterko, ja nie jestem biedna w potocznym zrozumieniu, ale mnie też nie stać na ogrzewanie gazowe.
      Powiem jak tu się brutalnie kwituje nowe pomysły rządu, pomysły nieprzystające do sytuacji przeciętnego obywatela. Ludzie mówią wprost:"W dupie mam ekologię, kiedy nie potrafię przeżyć od pierwszego do pierwszego."
      I zapewniam Cię, że nie jest to ich zła wola.
      Rząd stawia na węgiel, który wcale nie jest ekologiczny i nie obniży ceny gazu, bo musi sprzedawać węgiel, utrzymywać kopalnie. To jest ich Idea Fix.

      Gdybym była pewna, że ceny gazu nie skoczą drastycznie, to naprawdę zaoszczędziłabym na piec do gazu, bo babranie się w miale, węglu i popiele wcale mi się nie uśmiecha. A kompletnie nie wyobrażam sobie ludzi na wschodzie Polski, którzy dopiero mają biednie, palących węglem.

      Usuń
    2. Nie pisalam o Tobie, choc pewnie nie masz pieniedzy na zbyciu, ale o prawdziwej biedzie, ktora wprawdzie dom po rodzicach/dziadkach odziedziczyla, ale niespecjalnie ma go za co utrzymac, a ogrzewa go czym-sie-da.
      Kogo stac, wybuduje sobie ekologiczny dom, samonagrzewajacy sie, nie tracacy ciepla, ze wszystkimi szykanami. Albo ogrzeje ekologicznie to, co juz ma.
      Do kogo te apele panstwa o ekologie? Trzeba najpierw zapewnic ludziom bezpieczenstwo finansowe, dac miejsca pracy, a potem ewentualnie zaczac wymagac wypasow ekologicznych.
      Pewna nie mozesz byc niczego, bo utrzymywanie patologii (w tym tej koscielnej) drogo kosztuje. Skads trzeba brac srodki.

      Usuń
    3. No wiem, że nie do mnie. Problem w tym, że nawet te nowe domki ogrzewane są piecami na ekogroszek, który truje.
      To jest problem nie tylko finansowy. Jednak nie ma u nas świadomości potrzeby zachowań ekologicznych. Często jest cwaniactwo, jak u mojego sąsiada. W domu 5 osób, a on wystawia jeden worek z segregowanymi, by nazywało się, że to robi. Większość śmieci pali w piecu. Może jest nawet lepiej sytuowany od nas. Jedno jest pewne, dopóki państwo solidnie nie wesprze ludzi w tym temacie, nie będzie czystego powietrza nad Polską.

      Usuń
  4. Ciężki temat. Mieszkałam także we własnym domu na wsi - nie nowym. Wiem ile trzeba wydać na opał - piec był na węgiel lub drewno, a rodzinne dochody były nie za duże. Zgadzam się z tobą - dopóki państwo nie wesprze ludzi, nie będzie dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nawet, gdy zaczniemy w jednorodzinnych palić gazem, to przecież nasz przemysł nadal będzie truł. Mamy przestarzałe technologie. Wprawdzie elektrociepłownie muszą spełniać normy, mają filtry, ale tak, jak pisze An, często po cichu pozbywają się trucizn. Następny problem to strefy przemysłowe i strefy ekonomiczne. Tam są zakłady różne, czasem wokół nich są opary czegoś paskudnego, chociaż nic w powietrze nie puszczają. No i transport w tych strefach- dziesiątki TIRów.
      A całą winę za smog zwala się na właścicieli domków jednorodzinnych. To jakiś absurd.

      Usuń
  5. Pamietam moje dawne zycie w Polsce, kiedy w zimie trzeba bylo palic w piecu zeby kaloryfery grzaly, pamietam tez czasy jak trudno bylo dostac wegiel, stalo sie w nocy w kolejce i pamietam dymiace kominy i ja w nowym plaszczu jasnym obsypanym tym wszystkim co lecialo z kominow. I pamietam pierwszy dzien w Australii kiedy wyszlam z lotnniska i oniemialam ze powietrze jest takie jakies przejrzyste. Tutaj coraz bardziej popularne sa panele sloneczne, ja mam w domu ogrzewanie gazowe ale praktycznie nie uzywam, bo przez wieksza czesc roku jest wystarczajaco cieplo dla mnie, czesciej uzywam klimatyzacje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem marzy mi się mieszkać w takim miejscu, gdzie nie trzeba ogrzewać domu.Już się nie spełni. Mimo to, dobrze jest. Jakoś sobie problem ekologicznego ogrzewania rozwiążemy. Ja też pamiętam zakopcony Śląsk. Paskudztwo.

      Usuń
  6. Ogrzewanie gazowe! Tak krzyczeliśmy gdy jego zainstalowanie w domu stało się możliwe; grube rury widoczne na ścianach i ten piec taki ogromniasty. Potem weszły na rynek takie zgrabne piece, wiszące na ścianie niby mebel, ponowna wymiana rur na estetyczne rurki miedziane i do tego inne kaloryfery. Wygodnie i czysto. Owszem, zimą rachunki za gaz spore ale wkalkowywując zakup węgla, jego transport, wnoszenie do domu, kurz i popiół, to jednak wielka wygoda szczególnie dla starszej osoby. Tak mam u mamy w kraju i zauważyłam, że większość sąsiadów przeszła na ogrzewanie gazowe. Gorzej z tymi co to palą co się da i wyjść z domu podczas takiego "zabiegu" staje się raczej niemożliwym. Dziwi mnie tylko, że te chmury śmierdzącego dymu płyną wprost na budynek policji i to jest akceptowane.
    U mnie w Trieście większego problemu ze smogiem nie ma, bo Bora (wiatr) robi swoje; nielubiana zimą jest dobrem latem. Oczywiście wszędzie wszelkiego rodzaju czujniki co to odczytują czym w danym dniu oddychamy; gdy jest źle, wstrzymuje się ruch samochodów na raz parzyste a drugiego dnia na nieparzyste. Blokuje się niektóre ulice i idziesz albo piechotą, albo bierzesz rower. Nie tak daleko od miasta znajduje się huta i ta jest nielada problemem... pomimo różnych filtrów nie daje się tak do końca zatrzymać szkodliwych pyłów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas instalacja jest odpowiednia do nowych pieców gazowych. Zastanawiamy się jeszcze nad pompą cieplną, ale to też jest dosyć drogie no i nie rozwiązuje sprawy opału.
      Gdyby było mnie stać na gaz, już dawno miałabym takie ogrzewanie. No i problem zagrywek rządowych. Nigdy nie wiadomo, kiedy strzelą podwyżką.

      Usuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.