poniedziałek, 27 lutego 2017

Jeden z dwóch

Będą dwa kilimki, haftowane w stylu jakobińskim. Oba będą miały jednakowe obszycie. Jeden haft jest gotowy, w drugim została jeszcze jedna czwarta do wyhaftowania.
To pierwszy.






28 komentarzy:

  1. Jak zwykle przepieknie i wyjatkowo starannie. Musisz byc uosobieniem cierpliwosci! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano nie jestem uosobieniem cierpliwości. Gdybym była, haftowałabym krzyżyki. A ja tak na skróty, każdym innym, który szybko wypełnia.no i ten drugi kilimek jeszcze się robi- drugi miesiąc, a teraz odłogiem leży, bo muszę od niego oddech złapać.

      Usuń
  2. Bardzo mi się podobają- są takie optymistyczne, wielokolorowe i bajkowe.To czekam teraz na drugi kilimek i na zestawienie obu razem. Ptaszysko ma bardzo ładnie uchwycony ruch i bardzo podobają mi się te rogi jelonka? łosia?- nieważne, w sumie wszystko bardzo gra i oko cieszy.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie bawi dobieranie kolorów, chociaż mam z tym wielkie kłopoty. Staram się, by elementy w jednej kolorystyce nie sąsiadowały ze sobą. Ptaszysko pochyla łeb nad gąsienicą i przygląda się jej z zaciekawieniem. Zaraz ja zeżre:)To jest daniel., ma łopaty haftowane pętelką francuska. Uffff.... sporo tych pętelek zrobiłam.

      Usuń
  3. Piękne te zwierzęce i roślinne motywy! Szczególnie jelonek uroczy :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jelonek to prawie stały element haftu jakobińskiego. Ptaki podobnie. W ogóle haft jakobiński stwarza wiele możliwości. Najładniej wygląda haftowany ekstra wełną, ale mnie na nią nie stać.

      Usuń
  4. Taki fragment z baśni, pięknie wthaftowany! Czy taki wzór pod haft kupujesz gotowy czy sama go wykonujesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To są wzory łączone. Biorę np.ptaka, potem dół, tym razem jeleń, potem szukam wypełnienia i dobieram z innych wzorów fragmenty.Drugi jest podobnie skomponowany:)

      Usuń
    2. Wygląda trochę jak na chińskich obrazach:)

      Usuń
    3. Owszem, haft jakobiński wiąże się z tkaninami chińskimi i indyjskimi, a ogólnie orientalnymi. Początkowo haft kładziono na wzory orientalne, które były na tkaninie. Generalnie haft ten wykonuje się wełenką lub jedwabiem.

      Usuń
  5. Zachwycilam sie, przepiekne. Mozesz byc dumna, piekny kilim w temacie i wykonaniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, drugi robi się, ale wolniej.

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Dziękuję:)Mnie się podoba, przede wszystkim to, że dałam radę z "futrem" rogatego. kombinowałam, jak zmienić przednie nogi, bo w oryginalnym wzorze niezbyt są udane. Trochę poprawiłam, ale i tak dziwnie ta jedna wygląda.

      Usuń
  7. "Drób cudzoziemski namierzający się do skubnięcia w tyłek renifera z rogami w scypule tańczącego na lnianym polu"
    taki mi tytuł przyszedł do głowy...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drób cudzoziemski może gy7c, ale z tym scypułem, to chyba nie za bardzo.On ma dosyć dojrzałe łopaty. Chociaż z drugiej strony, czego się nie robi, by brzmiało tajemniczo?

      Usuń
    2. Ptaszor przymierza się do połknięcia gąsienicy. Wątpię, żeby w takim momencie interesował go zadek daniela:):):):):)

      Usuń
  8. Lubię takie klimaty plastyczne. :)
    Całość faktycznie kojarzy się mocno z przeszłymi dokonaniami wielu artystów.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja lubię takie coś haftować. Jedyną uciążliwością jest to, że jest sporo roboty. No, ale sama sobie takie wzory komponuję, więc trudno.

      Usuń
  9. Ładne to za mało powiedziane; by tworzyć takie cuda potrzeba sporo cierpliwości i czasu. Tak się przyglądałam tym haftom i przypominają mi one nieco haft węgierski (przynajmniej technika) z okolic Miscolca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasu mam mało, ale ja haftuję w każdej wolnej chwili. Coś zrobię, potem 15 minut przerwy i trochę haftu. Tak powoli wypełnia się wzór. Jak mnie znudzi, to robię sobie inną robótkę, a potem wracam do haftu.
      Z tymi technikami u mnie jest różnie. Pewnie chodzi Ci o ten ścieg w ogonie ptaka? W oryginale jest inny, ja sobie sama dobieram ściegi i kolory. Czasem tam, gdzie jest tylko haftowany kontur, a zahaftowuję cały motyw np. ściegiem cieniowanym lub innym.Ten ścieg w tłumaczeniu angielskiej książki nazwano ściegiem krzyżykowym długoramiennym. moja mama nazywała go "janina". A hafty- techniki-ściegi, o których mówisz, występują również w hafcie ukraińskim i tureckim. Indyjska shisha (lusterka) też jest haftowana głównie tym ściegiem.

      Usuń
  10. Niezmiennie podziwiam za kreatywność i cierpliwość. W zamierzchłej przeszłość coś tam próbowałam w temacie haftu, ale mnie nie wciągnęło. Bardzo nie lubię w zwykłym szyciu i cerowaniu jak mi się nitka plącze, albo kończy. Z wiekiem oczy już nie te i nawlekanie nitki to wyzwanie wymagające mocnych szkieł.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wywlekające się z igły nitki jest rada- igły zatrzaskowe. Natomiast na chęć do haftu już rady nie mam. Albo się ją ma, albo nie. Nie ma musu:):):):)
      Mnie też diabli biorą, kiedy na centymetr do końca ściegu kończy mi się nitka.

      Usuń
  11. Ale jeśli masz trudniejszy wzór, to możesz poświęcić mu więcej czasu, a nie jakimś zmartwieniom czy rzeczywistości nas otaczającej. Obecnie moim zdaniem jest to warte zachodu.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby prawda, ale z drugiej strony, zbyt dużo elementów zaczyna męczyć. Zdarza się, że opuszczam niektóre detale, by prędzej skończyć całość.
      Od tej ponurej rzeczywistości odciągają mnie również inne robótki.

      Usuń
  12. W sumie masz rację, to tak jak ja wynajduję sobie jakieś zajęcie, a potem nieco odpuszczam, bo pojawiają się jakieś trudności. Z drugiej strony wyzwania są też dobre od czasu do czasu.

    Od rzeczywistości na szczęście jest wiele różnych ucieczek, muzyka, książka, jakieś robótki ręczne jak Ty robisz itp. itd.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I sport, ale na sport to mnie już nie stać:)Dobra książka, o tak. Ja jeszcze mam ogród i lubię o niego dbać.

      Usuń
  13. :) No i elegancko. Ja też czasem jak załapię bakcyla to na działce mógłbym bez przerwy coś robić. Ale to czasem tylko.

    Święta dziś niczego sobie. To fakt. :)

    Z pogodą tak bywa właśnie, przejedzie się 100 km, a jakby się zmieniło strefę klimatyczną.

    Teraz chyba w czwartki są wolne wejścia do Pałacu na Wodzie i tym podobnych atrakcji w Łazienkach, więc ludzi i w tygodniu sporo może się zdarzyć. Tak to już jest ze stolicą, że niemal wszędzie dużo ludzi.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem.
Będzie mi miło, gdy zostawisz komentarz. Staram się odpowiadać nawet w starszych postach.
Jeżeli chcesz obrażać moich gości lub mnie- nie wysilaj się, natychmiast to usunę.
Jednym słowem hejterzy, gnomy, trolle, banda różowego misia , nie mają tu czego szukać.